Sarmata swój i obcy

 

2018-03-10.

 

Zastanawiam się nad ‘narodowym wzmożeniem’ w ostatnim czasie.

Jego bezpośrednich przyczyn szukać trzeba w sojuszu ‘tronu z ołtarzem’; wszak zbitka ‘prawo i sprawiedliwość’ powtarza się w czytaniach mszalnych przynajmniej dwa razy w roku… Głębokie źródło zjawiska tkwi w ideologii sarmatyzmu. Niezorientowanym przypomnę, że szlachta polska z nudów – bo innego powodu nie dostrzegam – postanowiła dorobić sobie starożytną genealogię. Mieli ją Grecy czy Rzymianie, dlaczego nie mieliby mieć Polacy, chodzący wtedy w kołpakach,  kontuszach i przy karabeli. Znalazła więc równie antyczne, co mityczne plemię Sarmatów, które podobno żyło kiedyś między Wołgą i Donem, ale opuściło stepy czarnomorskie i osiadło na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. A ponieważ wspominał o nim sam Długosz, lepszej rekomendacji nie było trzeba; wystarczyło tylko uznać się za dzielnych spadkobierców tego plemienia i być dumnym, a więc puszyć się bez wyraźnych powodów. Przypominam, że szlachta polska stanowiła wtedy zaledwie 10% populacji, która pozostawała na jej usługach.

Sarmatyzm pojawił się w XVI wieku, wraz z pierwszymi symptomami kryzysu państwa, a zniknął wraz z upadkiem dawnej Rzeczypospolitej w wieku XVIII, walnie się do tego przyczyniając. Kwintesencją szlacheckiej ideologii jest twórczość zdolnego pisarza politycznego (księdza, który wymógł na ówczesnym papieżu zgodę na posiadanie kobiety) Stanisława Orzechowskiego. Według niego ustrój Polski to odbicie porządku niebieskiego; w imieniu Boga władzę sprawuje u nas król, mając do pomocy księży katolickich. Mamy więc ustrój najdoskonalszy na świecie, tak jak najstarszy  jest nasz sejm.

Kiedy ogromne terytorium zostało podzielone przez sąsiadów, jak nie przymierzając tort, sarmatyzm szybko i bezboleśnie przekształcił się w nową ideologię – narodowy mesjanizm. Różnica między nimi polega na tym,  że sarmatyzm był owocem nadmiaru we wszystkich dziedzinach życia, stąd jego wektor horyzontalny, czyli wszerz (przypominam, że Dzikie Pola były kiedyś nasze!) Mesjanizm natomiast, wobec braku podstawy fizycznej, czyli terytorium obrał kierunek wertykalny – wzwyż, kreując nieistniejącą Polskę na ‘Chrystusa narodów’. Cele były podobne: idealizować narodową przeszłość, głosić separatyzm, ekskluzywizm, hegemonię nad innymi stanami (sarmatyzm) oraz  narodami (mesjanizm); słowem – przybliżać budowę Królestwa Bożego na ziemi, która jest – jak wiadomo – syzyfową robotą.

Mesjanizm, choć nie przystaje do aktualnej rzeczywistości, a jego czas dawno minął, jest dziś w Polsce ideologią dominującą. Niewątpliwie przyczynił się do tego, papież-Polak wychowany na literaturze romantycznej. Zewsząd słychać, że naszym pilnym zadaniem jest rechrystianizować spoganiałą Europę (wcześniej byliśmy jej antemurale), ukazywać prawdziwy wymiar katolicyzmu (w wydaniu biznesmena dr. Rydzyka), prezentować się jako naród wzorcowy, a więc do powszechnego naśladowania; wstawać z kolan i prostować zgięte usłużnie kręgosłupy, a tym którzy nas krytykują, pokazywać gest Kozakiewicza. „Polska historia powinna być królową pamięci świata” – powiada nasz złotousty premier.

Nowy mesjanizm ma swoich akolitów, dobrze wykształconych czterdziestolatków, którzy wchodzą na uniwersytety, mącą w głowach młodzieży, wydają pisma („Czterdzieści i Cztery”, „Presje”, „Teologia Polityczna”…), organizują sesje naukowe (choć lepiej byłoby tu użyć chemicznego terminu ‘naukawe’), zabierają głos w debatach o przeszłości i przyszłości. Jeden z nich uważa np., że mesjanizm  to „projekt wyjścia poza formułę nowożytności (…) i inauguracja epoki nowego średniowiecza”. Marzy im się, aby Polska z poziomu fizycznego wzniosła się na poziom metafizyczny, wszak z wyżyn więcej widać i jaśniej się świeci. Ale zostawmy mesjanistów; sarmaci też nie pozostają w tyle –  mają swoje pismo („Fronda”) i poetę-wieszcza, który zachęca ‘pana Jarosława’, by wreszcie zrobił porządek z ‘łajdakami’ i ‘złodziejami’.

Jedni i drudzy działają głównie w sferze języka i symboli, czyli werbalnie, zapominając, że są na świecie narody (Żydzi, Rosjanie, Węgrzy, kto jeszcze?), którym nieobce jest podobne myślenie. Do związków z legendarną Sarmacją przyznają się plemiona  kaukaskie, Osetyńcy. Ludy Wschodu są praktyczne, nie tak jak my, i odwołują się do konkretów. Przykład? Prezydent Putin na stutysięcznym wiecu przedwyborczym pochwalił się superbronią – między-kontynentalną rakietą balistyczną, o znajomo brzmiącej nazwie – ‘sarmat’ (po polsku sarmata!), dla której  zachodnia tarcza antyrakietowa nie będzie żadną przeszkodą. Ma ona zastąpić broń starszej generacji o nazwie ‘wojewoda’; a tego słowa tłumaczyć nie trzeba. Nie wiem, co na takie dictum Putina powiedzą Fundacja Narodowa, czy Reduta Dobrego Imienia, wszak obydwa pojęcia są polskie, nasze.

JS

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Obirek 2018-03-10
  2. wejszyc 2018-03-11
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com