Telewizja pokazała (423)

 

2018-03-15.

Ciekawe: czy inne kraje pójdą za polskim przykładem i wprowadzą sankcje za głoszenie pewnych poglądów, różnych od aktualnej wykładni historii? Na przykład władze Chile mogłyby się zwrócić do Polski o wydanie Marka Jurka, Michała Kamińskiego i Tomasza Wołka, którzy swego czasu pojechali odwiedzić dyktatora Chile – Pinocheta, złożyć mu hołd i podarować ryngraf. Prawo Chile zabrania czcić morderców, a Pinochet kazał mordować przeciwników politycznych. Ale czy Polska, która czci morderców wśród „żołnierzy wyklętych”, pozwoliłaby na ukaranie swoich wiernych synów?

* * *

Pan premier przypomniał sobie że jest historykiem i z okazji rocznicy Marca ‘1968 wygłosił z głowy wykład, gdzie zahaczył o powstanie państwa Izrael, politykę Stalina i parę innych spraw. Kiedy doszedł do marca 1968 r. i powiedział że wtedy pojawił się antysemityzm – nie zdzierżyłem i darowałem sobie resztę wykładu. Chciałoby się zapytać pana premiera o wcześniejsze sprawy, które bardzo przypominają antysemityzm. Już nawet nie o przedwojenny antysemityzm, ale na przykład o to, czy wie, kto zamordował Żydów w Jedwabnem, bo pani minister Zalewska wiedziała tylko, że to byli źli ludzie. Może też wie kto zamordował Żydów w Kielcach w 1946 r.? Jednak chyba nie warto pytać, bo z tego fragmentu wykładu pana premiera, jaki wysłuchałem, wynikało, że za wszystko odpowiedzialni byli komuniści i Związek Radziecki. I pomyśleć że gdyby nie „Sowiety” to pewnie nigdy by nie było antysemityzmu w Polsce.

Pan premier powiedział także, że marzec 1968 nie powinien być powodem do wstydu, ale do dumy. Już kiedyś taką błyskotliwą interpretację rzeczywistości przestawił Stanisław Tym w filmie Marka Piwowskiego „Rejs”:

SMUTNA PIOSENKA OPTYMISTYCZNA

REJS Komedia z roku 1970.

* * *

Adam Michnik:

Mam kolegę, który mi powiedział: Wiesz, Adam, spotkałem wielu Polaków którzy nienawidzą Żydów i wielu Żydów którzy nienawidzą Polaków. Ale nie spotkałem żadnego Żyda który by twierdził że Polacy rządzą światem.

* * *

Infantylizm polityków i ich dwulicowość są zdumiewające, choć jak widać skuteczne.

Kiedy przyłapuje się pisowców na jakichś machlojkach z prawem, na przykład z Trybunałem Konstytucyjnym, to argumentują że Platforma to zaczęła, robiła to samo co my, tak jakby to było usprawiedliwieniem.

Jeśli podlizując się Kościołowi wprowadzają zamykanie sklepów (niektórych!) w niedziele, to argumentują, że chodzi tu o sprawiedliwość w stosunku do pracowników tych sklepów, bo należy im się odpoczynek w niedzielę, a ludności stwarza to możliwość spędzenia wolnego czasu z rodziną (ale pisowcy nie pozwolą, żeby rodzina spędzała ten czas w sklepie!). Nikt oczywiście nie pytał pracowników sklepów, czy chcą takiej sprawiedliwości, dla wielu to będzie oznaczało zwolnienia, albo dodatkowe obciążenia w inne dni tygodnia, bo sklepy chcą sobie odbić straty. Nikt nie pytał ludzi, czy chcą i mogą kupować w sklepach w inne dni. Tępota w połączeniu z fałszywymi hasłami może doprowadzić do tego, co się działo w ZSRR, gdzie w godzinach obiadowych restauracje były zamknięte po to, żeby ich personel mógł spokojnie zjeść obiad.

Mamy taką wybiórczą sprawiedliwość, którą wymierza władza według swego uznania. Ta sprawiedliwość łamie prawo, bo np. odbiera świadczenia osobom, które nie popełniły żadnego przestępstwa, ale pracowały w instytucjach które obecne władze uznały za przestępcze.

Mam nadzieję, że przestępstwa, jakich dopuszcza się ta władza, nie przedawnią się i będą ścigane z taką samą zaciekłością z jaką ścigane są obecnie „zbrodnie komunistyczne”.

* * *

Zdumiewające jak wielu jest ateistów w Polsce. W muzeum Polin wystawiono listy jakie przychodzą do ambasady Izraela. Proszę sobie poczytać

Pokazano, jakie listy przychodzą do ambasady Izraela w Polsce. Tak wylało się antysemickie szambo

Na 50. rocznicę wydarzeń marcowych 1968 roku muzeum POLIN przygotowało specjalną wystawę, która punkt po punkcie tłumaczy czarne strony historii Polski. Można na niej zobaczyć nie tylko pamiątki tamtego czasu, ale całkiem współczesne przykłady antysemityzmu. I co najgorsze, obie części wystawy niewiele się od siebie różnią.

A dlaczego mnie dziwi liczba ateistów? No bo kto mógł napisać takie listy, przecież nie katolicy miłujący bliźnich.

* * *

Wiele razy podnoszono tutaj wagę edukacji. Jeśli idzie o przekazywanie wiedzy fachowej, to sądzę, że nauczyciele są przygotowani. Krytykując nauczycieli zapomina się, że są to wszystko wykształceni ludzie, którzy oprócz studiów wyższych kończą różne kursy doszkalające. Mogliby jeszcze lepiej nauczać gdyby ich odciążyć od niektórych głupich prac, dać więcej swobody w wyborze materiału, zapewnić sprzęt (chemia, fizyka) i odchudzić klasy. Ale od lat nic się nie robi, a nawet jest gorzej, bo jak tylko jest „niż” to zaraz dla oszczędności łączy się klasy i znowu nauczyciel ma po 25-30 uczniów w klasie

Ale w naszych dyskusjach pomijamy wychowanie. Podam przykład działania wychowawczego, żeby pokazać, jak to jest ważne.

Moja żona jest nauczycielką. Pewnego razu pod koniec roku odczytywała stopnie jakie wystawiła. Ale odczytując zmieniła niektóre oceny i w przypadku marnego ucznia, który ledwie ledwie zaliczył, powiedziała że ma czwórkę, a w przypadku znakomitego ucznia, który przez cały rok miał same piątki, powiedziała że otrzymał 3+. Klasa zaprotestowała i uczniowie wołali, że przecież ten uczeń jest taki dobry, więc dlaczego dostał taką niską ocenę. Wtedy żona powiedziała: – A dlaczego nie protestowaliście wtedy, kiedy odczytałam, że wasz słabszy kolega otrzymał znacznie lepszą ocenę niż na to zasługuje?

Zapadła cisza. Nazwałbym ją ciszą wychowawczą. Następnie uczniowie poznali właściwe oceny.

Nie uczy się u nas zwykle myślenia, podaje gotowe formułki, nie ma dyskusji gdzie ścierałyby się i kształtowały poglądy i opinie. Któryś z pisarzy powiedział, że Polacy nie mają odwagi cywilnej. Gdzie i kiedy mają ją kształtować?

* * *

Polska dyplomacja ponosi same porażki. Wydawało się, że Waszczykowski to już samo dno, ale słychać skrobanie od dołu. Zagraniczni dyplomaci nie chcą podobno utrzymywać bliższych kontaktów z polskimi kolegami. Widzę jednak pewną przyszłość dla polskiej dyplomacji.

Jak wiadomo, PiS już nawet za poprzednich rządów, kiedy obejmował jakieś ministerstwo czy ważny urząd, mówił o „odzyskiwaniu” go. Oni odzyskują Polskę. Ale na razie jeszcze nie odzyskali znacznej jej części. I w takich nieodzyskanych częściach mogliby otworzyć swoje placówki dyplomatyczne. Ambasada w „Gazecie Wyborczej”, konsulat w TVN itp. Można by się na to zgodzić, ale na zasadzie wzajemności. Jak się opozycja kiedyś dogada. to będzie miała swoich dyplomatów na Nowogrodzkiej, u Kurskiego, w Ministerstwie Sprawiedliwości itd. Ileż to spotkań na szczeblu, korespondencji, wymiany not. Można by nawet w niektórych przypadkach zainicjować Dni Przyjaźni. Choć tu chyba przesadziłem – szybciej dojdzie do wypowiedzenia wojny i najazdu „zielonych ludzików”.

wizerunek Polski

* * *

Czasami nie chce się już słuchać obecnych obrońców demokracji, mimo że krytykują posunięcia PiS.

Mam takie uczucia słuchając prof. Zolla. Pamiętam, niestety, jego decyzje z czasów przewodnictwa Trybunałowi Konstytucyjnemu. Przypomnę tylko jedną jego wypowiedź, która sprawia że nie mogę się przełamać i zacząć cenić profesora: Konwencja o przemocy wobec kobiet jest zamachem na naszą cywilizację.

Teraz pana profesora zapytano o opinię w sprawie ustawy pozwalającej degradować pośmiertnie generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka. Pan profesor stwierdził, że nie degradowałby ich, bo – jak wyjaśnił – to nie byli normalni generałowie, tylko generałowie Ludowego Wojska Polskiego.

Nie mogę sobie przypomnieć rzeczownika jaki mi się skojarzył, określającego pana profesora, pamiętam tylko przymiotnik: „złamany”.

I powiedzcie – gdybyśmy nie wiedzieli kim jest pan profesor, to do jakiej formacji byśmy go przypisali?

* * *

Zamiast robić wygibasy przy zakazie handlu w niedzielę, można by wykorzystać mój pomysł i wprowadzić w Polsce zamiast katolicyzmu jakąś formę mozaizmu. Od razu chcę zastrzec, że nie przewiduję obrzezania ani nauki hebrajskiego. Ale popatrzmy jakie korzyści.

Nie trzeba będzie uzasadniać zakazu handlu w niedzielę, bo Bóg nakazał dzień święty święcić, a tu właśnie wybrano niedzielę. I każdy, kto złamie zakaz, gubi swoją duszę i naraża się – jak w Izraelu – na ataki ortodoksów. Tam też dbają o dusze bliźnich i nie chcą żeby inni, którym ten zakaz nie odpowiada, popełnili grzech, więc pilnują zamykania wszystkich sklepów.

Zresztą nie tylko handlu nie będzie w dzień święty – w ogóle żadnych prac, a więc nie ma „uprzywilejowania” tylko pracowników sklepów. W Izraelu w niedziele windy same jeżdżą i zatrzymują się na każdym piętrze, tak więc wyznawcy mogą z nich korzystać, a przy tym nie łamią boskiego prawa, bo nie wykonują nawet takiej pracy jak wciśnięcie guzika, więc Pan Bóg nie może się do nich przyczepić.

Polacy, którzy są przecież ulubieńcami Boga, zostaliby natychmiast starszymi braćmi dla innych chrześcijańskich narodów i już spokojnie mogliby ich pouczać. A nie byliby obciążeni żadnym grzechem, bo to nie oni wydali Jezusa Rzymianom.

Kapłani nowej religii, podobnie jak u Żydów, mieliby obowiązek żenić się. To by znacznie zmniejszyło liczbę przypadków pedofilii wśród kleru, a także wyeliminowało od razu wszelkich homoseksualistów, których wielu zostaje kapłanami i potem molestuje chłopców.

Papież nie miałby nic do gadania i to nasi rabini mogliby mu zwracać uwagę.

Wieszcz powiedział: Polska Chrystusem narodów i to hasło zdaje się odpowiadać wszystkim opcjom politycznym. Na pewno „narodowcy” dobrze by się czuli w nowej religii (dodając do tego hasła – swoje: „Śmierć wrogom ojczyzny!”).

Pewne sprawy trzeba byłoby skorygować w stosunku do Pisma Świętego. Na przykład: jedzenie koszerne jest wprawdzie zdrowe, ale trudno byłoby wyeliminować wieprzowinę z polskiego jadłospisu. Ale czy Jezus nie powiedział, że ważniejsze jest to, co wychodzi z ust, niż to co się tam wkłada?

Nie wiem też czy nie warto zreformować dziesięciu przykazań. Już je kiedyś zreformowano, wyrzucając to o zakazie czynienia podobizn czegokolwiek. W tej chwili nie przychodzi mi nic do głowy, ale można by to ująć zbiorczo, dodając przykazanie: Masz wątpliwości czy czynisz dobrze – zapytaj swego kapłana, bo inaczej zagubisz swą duszę.

Będą też oczywiście dylematy. Na przykład: kogo można uznać za Polaka? Przejście na „polactwo” na pewno będzie obwarowane różnymi przepisami.

Interesujące będzie stworzenie nowej mitologii. Kiedy król Dawid zdobył Jerozolimę około 3.000 lat temu, uczynił ją stolicą swego państewka. Stopniowo powstało wiele wierzeń związanych z tym miejscem. Na przykład w przypadku wzgórza Moria, na którym potem zbudowano Świątynię, uznano że jest to to samo miejsce gdzie Abraham chciał złożyć Bogu ofiarę ze swego syna Izaaka, ale dobrotliwy Bóg zesłał anioła który go powstrzymał i podsunął mu zamiast syna owieczkę. Coś podobnego już się tworzy na Placu Piłsudskiego w Warszawie – kiedyś dowiemy się, jacy to święci nowej religii tam stąpali.

Początki wydają się trudne, ale Mojżesz też na początku się obawiał przyjąć zlecenie Boga, a potem już poszło. A tu, przypominam, nie trzeba będzie się obrzezywać aby udowodnić oddanie Najwyższemu.

* * *

Bronisław Łagowski:

Faktem jest, że Kaczyński mniej się interesuje realną polityką niż „lepieniem nowej tożsamości narodowej”. Nawet tego nie ukrywa. Oświadczył kiedyś i chyba nie jeden raz, że jego celem jest nadanie Polsce „tożsamości antykomunistycznej”. Jak to się robi? Zacznijmy od końca: degraduje się nieżyjących generałów, następnie plan przewiduje degradację wszystkich oficerów wojska polskiego z czasów PRL. Dziesiątkom tysięcy już odebrano przywileje (?) należne im z racji funkcji i czynów, zmienia się nazwy ulic, które mogłyby się ludziom kojarzyć z poprzednią „tożsamością”, niszczy się pomniki przypominające wielką wojnę, w której Polska brała udział jako członek sojuszu państw antyhitlerowskich, pomniejsza się znaczenie tej wojny, zawiera się sojusze z siłami, które były nam wrogie w czasie wojny, a dziś są dumne ze zbrodni, jakie popełniły, gromadzi się piramidy kłamstw i przeinaczeń gwoli tej nowej „tożsamości”, jaką ma mieć naród polski pod rządami i po rządach partii PiS. (…)

Partia PiS administruje krajem jak potrafi i jak jej warunki obiektywne pozwalają. Jeszcze nie narobiła w tym zakresie tyle szkód, co AWS z premierem Buzkiem i tym drugim na czele. Do tego wymiaru polityki pisowskiej nie warto byłoby mi się mieszać. Jeszcze za wcześnie powiedzieć, czy oni funkcjonowanie administracji poprawiają, czy pogarszają. Strach budzi ten drugi, nadrzeczywisty wymiar ich dążeń, gdzie prawda i fałsz, dobro i zło, szlachetność i podłość, symbole i rzeczy zostały ze sobą zmieszane rzekomo w celu osiągniecia nadzwyczajnego, wprost niebiańskiego dobra, jakim jest „zdobycie władzy nad polską duszą”, aby uczynić z niej duszę antykomunistyczną. O ten cel warto się bić, dla tego celu warto wyrzec się pozycji, jaką Polska zdobyła, przesuwając się do środka Europy, także krzywdzić ryczałtem i w nastroju amoku Polaków, którzy odtworzyli to państwo i odbudowali miasta po największej wojnie, jaka kiedykolwiek przetoczyła się przez Polskę. Przyjść w 1989 r. na gotowe i ogłosić, że zastało się zgliszcza – oto bezczelność PO-PiS, jakiej staliniści mogliby pozazdrościć. (…)

Kaczyzm – czy pisizm – nie należy ani do lewicy ani do prawicy. Podobieństwa do polityki Viktora Orbana są powierzchowne i nietrwałe. Nie tylko o to chodzi, że Orban jest wybitniejszy intelektualnie od polskiego kolegi. On ma gruntownie odmienną filozofię polityki. Dla Kaczyńskiego i jego partii wielkie realności polityczne nie mają żadnej atrakcyjności normatywnej, liczy się tylko aura symboliczna, w której niczego nie można sprawdzić. Orban jest realistą, w szkole Carla Schmitta nazwano by go politycznym egzystencjalistą. W myśleniu politycznym egzystencjalizm (empiryzm, realizm) jest skrajnym przeciwieństwem symbolizmu, w którym prawie niepodobieństwem jest odróżnienie męża stanu od pretendenta do władzy nad duszami.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Stary outsider 2018-03-16
  2. jureg 2018-03-18
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com