PIRS: TRUMP6 min czytania

()

 

2018-03-21.

Czytając o kampanii prezydenckiej Trumpa, o jego działaniach i wypowiedziach – także już jako prezydenta, człowiek ma ochotę się uszczypnąć, żeby przekonać się, że to tylko sen. Niestety, rzeczywistość przerasta nasze wyobrażenia. Ciągle czytamy o jego niekompetencji, niechęci do zapoznawania się z ważnymi dokumentami, uleganiu opinii ostatniej osoby z którą rozmawiał, tweetowaniu, telefonach do znajomych, i ciągłym zmianom decyzji.

W książce „Ogień i furia. Biały Dom Trumpa” Michael Wolff opisuje zdarzenia które doprowadziły do wyboru Trumpa, a także jego działania już jako prezydenta. Można uwierzyć w to, co pisze autor, że Trump w ogóle nie planował wygranej, chciał tylko poszpanować, ale niestety został prezydentem i nie bardzo wie co dalej robić.

Przytoczę tylko fragment książki, gdzie prezydent Trump postanowił spotkać się z pracownikami CIA w Langley i naprawić nadszarpnięte w czasie kampanii wyborczej stosunki. Wygłosił następujące przemówienie:

Sporo wiem o West Point. Osobiście mocno wierzę w tradycję akademicką. Opowiadam czasem, że miałem wujka, który przez trzydzieści pięć lat był wybitnym profesorem na MIT i miał niesamowite osiągnięcia akademickie, był wręcz akademickim geniuszem. Wtedy ludzie pytają: czy Donald Trump jest intelektualistą? Zapewniam, jestem bystrym człowiekiem.

Miała to być swoista pochwała dla nowego dyrektora CIA, który wkrótce obejmie stanowisko. Mike Pompeo, absolwent West Point, przyjechał na miejsce wraz z Trumpem i stał teraz pośród zgromadzonych – równie skonfundowany jak wszyscy. Trump tymczasem ciągnął:

Powiem wam, że gdy byłem młody… Oczywiście nadal czuję się młodo – czuję się jakbym miał trzydzieści… trzydzieści pięć… trzydzieści dziewięć lat… Ktoś zapytał: Czy jest pan młody? A ja powiedziałem, że moim zdaniem jestem młody. W ostatnich miesiącach kampanii robiliśmy po cztery, pięć, nawet siedem przystanków. Przemowy, wystąpienia przed 25, 30 tysiącami ludzi, 15 tysiącami, 19 tysiącami. Czuję się młodo, wydaje mi się, że wszyscy jesteśmy bardzo młodzi. Gdy byłem młody, to w tym kraju zawsze wszystko się wygrywało. Wygrywaliśmy w handlu, wygrywaliśmy wojny. Nie pamiętam, ile miałem lat, jak jeden z moich wychowawców powiedział mi, że Stany Zjednoczone nigdy nie przegrały wojny. A potem, później, jest tak, jakbyśmy niczego nie wygrywali. Znacie to stare powiedzenie, że zwycięzca bierze wszystko. Pamiętacie, że ja zawsze mówię, żeby zatrzymać ropę.

„Kto ma zatrzymać ropę?”. Zdezorientowany pracownik CIA gdzieś na tyłach sali odwrócił się do kolegi obok.

Nie byłem fanem Iraku, nie chciałem iść do Iraku. Ale powiem wam, że jak już weszliśmy, to wyszliśmy źle, a ja zawsze dodatkowo mówiłem, żeby zatrzymać ropę. Miałem na myśli względy gospodarcze, Ale gdyby się nad tym zastanowić, Mike (tu Trump spojrzał w głąb sali, zwracając się do przyszłego dyrektora), gdybyśmy zatrzymali ropę, to nie byłoby ISIS, bo oni na tym zarabiają. I dlatego należało zatrzymać ropę. Ale w porządku, może jeszcze będzie okazja. Tylko że prawda jest taka, że trzeba było zatrzymać ropę.

Prezydent przerwał i uśmiechnął się z nieskrywaną satysfakcją.

Wybrałem was na mój pierwszy przystanek, ponieważ jak wiecie, toczę właśnie wojnę z mediami, a to najbardziej nieuczciwe istoty na Ziemi, i zdają się sugerować, że popadłem w konflikt ze wspólnotą wywiadów. Chciałbym dać wam do zrozumienia, że wybrałem was na mój pierwszy przystanek dokładnie dlatego, że jest wprost przeciwnie, co oni doskonale wiedzą.

Sprawę liczb już wyjaśniałem. Osiągnęliśmy coś wczoraj w czasie przemówienia. Wszystkim się podobało przemówienie? Musiało się podobać. Mieliśmy tam rzeszę ludzi. Widzieliście ich. Było gęsto. Dzisiaj rano wstaję, włączam wiadomości, a oni pokazują puste pola. No to mówię: chwileczkę! Wygłaszałem to przemówienie. Patrzyłem przed siebie, na to pole. Wyglądało mi to na milion, półtora miliona ludzi. A oni pokazali pole, na którym prawie nikogo nie było. I powiedzieli, że Donald Trump nie potrafi skutecznie porwać ludzi. A ja mówię, że zbierało się na deszcz, a deszcz powinien ich odstraszyć, a tu Bóg spojrzał w dół i powiedział, że nie pozwoli, żeby padało w trakcie mojej przemowy. No i ja na samym początku powiedziałem: o nie, bo na pierwszą linijkę spadło kilka kropli. Powiedziałem: no szkoda, ale jakoś przetrwamy. Prawda jest taka, że zaraz przestało padać…

„Nie, nie przestało”, rzuciła odruchowo kobieta z kancelarii. Szybko się jednak zreflektowała i z niepokojem na twarzy zaczęła się rozglądać, czy aby nikt tego nie usłyszał.

A potem zrobiło się naprawdę słonecznie, a potem, jak już zszedłem, to zaraz się rozpadało. Lał deszcz, ale udało nam się coś niesamowitego. To naprawdę wyglądało na milion, półtora miliona ludzi. Ile ich było, tyle było, ale ciągnęli się aż do Mauzoleum Waszyngtona. A tu przez przypadek włączam tę stację i ona pokazuje puste pole i mówi, że udało nam się przyciągnąć 250 tysięcy ludzi. To oczywiście też niezły wynik, ale to kłamstwo…

Jeszcze inny ciekawy przypadek wczoraj. W Gabinecie Owalnym stoi piękny pomnik doktora Martina Luthera Kinga, a tak się składa, że ja lubię Churchilla, Winstona Churchilla. Myślę, że większość z nas lubi Churchilla. On nie pochodzi z naszego kraju, ale ma z nim wiele wspólnego. Pomógł nam, to nasz prawdziwy sojusznik, a jak wiecie, jego pomnik został wyniesiony… No więc reporter z magazynu „Time”, a ja byłem na okładce ze czternaście czy piętnaście razy i chyba do mnie należy historyczny rekord magazynu „Time”. No bo jak Tom Brady pojawia się na okładce, to jednorazowo, bo wygrał Super Bowl czy coś. Ja byłem w tym roku na piętnastu. Mike, takiego rekordu to chyba nikt nie pobije, chyba się zgodzisz… Co myślisz?

„Nie”, odparł Pompeo z lekkim przerażeniem.

Powiem wam, że oni potem mówią, że to ciekawe, że Donald Trump zlikwidował popiersie, pomnik Martina Luthera Kinga. A on tam stał, kamerzysta przy nim stał. Więc Zeke… Zeke… ten z magazynu „Time”… pisze artykuł o tym, jak to ja go zlikwidowałem. Ja bym tego nigdy nie zrobił. Mam wielki szacunek do doktora Martina Luthera Kinga. Ale takie właśnie nieuczciwe są media. Robi się z tego wielka historia, a potem sprostowanie jest o, takie (wykonał palcami gest wskazujący na małe rozmiary). Ledwo linijka albo może w ogóle nic nie napisali? Chciałbym po prostu powiedzieć, że bardzo cenię uczciwość, lubię uczciwą reporterską pracę. Powiem wam raz jeszcze, choć powiem to dopiero wtedy, gdy wpuścicie tu tysiące innych ludzi, którzy próbowali wejść… Bo ja tu wrócę i może wtedy spotkamy się w większej sali, może trzeba będzie znaleźć większą salę i może, może, to będzie sala wybudowana przez kogoś, kto się zna na budowaniu, i nie będzie w niej kolumn. Rozumiecie? Pozbędziemy się kolumn. W każdym razie chciałem wam po prostu powiedzieć, że was kocham, że szanuję was jak nikogo innego. Robicie fantastyczną robotę i znów będziemy zwyciężać, a wy będziecie prowadzić tę szarżę, więc bardzo wam dziękuję.

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. agluszek 21.03.2018
  2. PK 21.03.2018
  3. agluszek 21.03.2018