2018-03-21.

Warszawa, 03.10.2016. „Czarny poniedziałek” w Warszawie – uczestnicy ogólnopolskiego protestu podczas demonstracji na pl. Zamkowym w Warszawie.
PAP/Rafał Guz
Ile Państwa w Kościele, a ile Kościoła w Państwie?
To powyżej – to nie żart, nawiązujący do znanego z dawnych lat pytania o ilość cukru w cukrze. Tu chodzi o śmiertelnie (w dosłownym znaczeniu) poważny problem, który dotyczy nas wszystkich. Wszystkich obywateli RP, a szczególnie wszystkich obywatelek.
Na wezwanie biskupów panującego w Polsce Kościoła rzymsko-katolickiego, Sejm RP błyskawicznie, po upływie kilku dni od wezwania, zajął się obywatelskim projektem zaostrzającym i tak bardzo ostre prawo, dotyczące aborcji. Sejmowa komisja pod światłym kierownictwem posła Piotrowicza, na jednym posiedzeniu, zarekomendowała projekt fundamentalistów religijnych do dalszych prac sejmowych.
Znając trochę kulisy pracy Sejmu wiem, że nie oznacza to wcale błyskawicznego przyjęcia tego projektu i ustanowienia go obowiązującym prawem. Od rekomendacji komisji sejmowej do wprowadzenia projektu pod obrady Sejmu a potem Senatu, do podpisania przez Prezydenta – może upłynąć dużo czasu. W obecnej konfiguracji sejmowej nawet bardzo dużo… ale piłka jest już w grze !
Nie będę zabierał głosu w sprawach, dotyczących rozstrzygnięcia od kiedy płód jest człowiekiem i jakie ma prawa. Takich głosów kompetentnych ludzi jest multum – każdy może wyrobić sobie własne zdanie na ten temat. Ja je mam i pozwala mi to patrzeć na tę wojnę ideologiczną jak na element większej całości, jak na ścieranie się wiary i wiedzy, średniowiecza i nowoczesności.
Pozycja Kościoła katolickiego w Polsce jest określona przez historię. Wejście w krąg cywilizacji chrześcijańskiej dało początek polskiej państwowości, stare dzieje… Żyjemy jednak tu i teraz, w drugiej dziesiątce dwudziestego pierwszego wieku, w 2018 roku, w Europie, której jesteśmy pełnoprawnym członkiem, w zglobalizowanym świecie targanym różnymi wielkimi konfliktami.
I właśnie teraz władze panującego jeszcze w Polsce Kościoła wymuszają na władzy państwowej rozpoczęcie procedury uchwalania barbarzyńskiego prawa, zmuszającego kobiety do urodzenia trwale uszkodzonego płodu, po to by, jak powiedział Prezes Polski Jarosław Kaczyński, można było go ochrzcić i pochować Czy potrzebny jest lepszy dowód na to, że jesteśmy w średniowieczu, na podporządkowanie władzy państwowej władzy kościelnej ?
Dwa lata rządów „dobrej zmiany” obfitowały w wojny symboliczne – o Trybunał Konstytucyjny, o media, o sądy, o służbę cywilną, o władzę w spółkach Skarbu Państwa. Symboliczna wojna – ale na prawdziwe pieniądze i o prawdziwą władzę. Ta wojna, wytoczona przez fanatyków religijnych, popieranych przez hierarchów Kościoła rzymsko katolickiego, sprawujących władzę nad wiernymi, w Polsce jest inna. W tej wojnie chodzi o pokazanie kto jest prawdziwym władcą, kto rządzi, a kto tylko myśli, że rządzi.
Zmiana prawa aborcyjnego to tylko część przygotowywanych zmian dotyczących praw kobiet, wprowadzenie klauzuli sumienia dla lekarzy, farmaceutów, wycofanie procedury „in vitro”, utrudnienia dla przeprowadzenie badań prenatalnych, utrudnienia w korzystaniu ze znieczulenia okołoporodowego – to dalsze przykłady inwazji średniowiecza.
Do tego zestawu dodajmy przykłady z samej instytucji Kościoła katolickiego. Publiczną modlitwę księdza profesora teologii o dobrą śmierć dla Papieża Franciszka – o ile ten nie zmieni swojego postępowania – i reakcję na to jego biskupa, sprowadzającą się do… przeprowadzenia rozmowy z księdzem profesorem. Budowanie trwałych sojuszy ze środowiskami absolutnych kiboli w ramach pielgrzymek na Jasną Górę. Stałe powiększanie przestrzeni kościelnej w procesie nauczania w szkołach publicznych poprzez umożliwienie sprawowania funkcji wychowawcy przez katechetów, niepodlegających przecież dyrektorowi szkoły, a odpowiedniemu biskupowi. Przeprowadzanie w szkołach rekolekcji wyłączających proces nauczania…
Gdy dodamy do tego zwiększanie udziału kleru w każdej uroczystości państwowej, obowiązkowe święcenia każdej nowej inwestycji, etaty dla księży w szpitalach i klinikach medycznych płatnych z pieniędzy przeznaczonych na służbę zdrowia, stałe zasilanie przez rząd i podlegle mu instytucje imperium toruńskiego Tadeusza Rydzyka – mamy żałosny obraz kraju, w którym żyjemy.
To jest wojna! To jest wojna cywilizacyjna. Cała nasza ludzka historia jest procesem, w którym możemy zobaczyć wzmożenia lub osłabienia stałego konfliktu między wiarą a wiedzą, między myśleniem magicznym a racjonalnością.
Mamy obecnie w Polsce rząd, którego premier bezpośrednio po objęciu urzędowania udziela w mediach Tadeusza Rydzyka wywiadu, w którym zapowiada walkę o rechrystrianizację Europy. I on, bankier („bankster”) ją poprowadzi.
Mamy Sejm, który przyjmuje przez aklamacje uchwałę o uczczeniu żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej, mamy Sejm, gdzie parę tygodni później posłowie opozycji wstrzymują się przy głosowaniu o skierowanie do dalszych prac sejmowych projektu Ratujmy Kobiety; projektu, który stałby w kontrze do procedowanego obecnie prawa zaostrzającego prawo aborcyjne. Mamy biskupów kościoła katolickiego, którzy nie opuścili swoich pałaców i nie zeszli na zwykły, ludzki poziom życia, do czego nawołuje ich biskup Rzymu – Papież Franciszek.
Można tak bez końca.
W piątek, sobotę i niedzielę przez Polskę przetoczy się fala protestu. Jego skala powie prezesowi Polski na ile jeszcze może pozwolić „czarnym” na udział we władzy („czarni”- to określenie Jarosława Kaczyńskiego, z czasów gdy mówił, że ZCHN, to najkrótsza droga do zeświecczenia Polski)
Od wielkości protestu, od liczby biorących w nim udział zależeć będzie czy PiS skorzysta z opanowanego przez siebie Trybunału Konstytucyjnego, by powiedzieć – to nie my, to Trybunał orzekł, ze trzeba zmienić obowiązujące od 1993 prawo aborcyjne. Przecież nikt myślący nie wątpi, jakie decyzje podejmie Trybunał Konstytucyjny pod rządami laureatki Nagrody Wolności magister Juli Przyłębskiej.
Jeżeli jeszcze coś możemy, to możemy zaprotestować. Teraz! Na placach, na ulicach, wszędzie gdzie nie stoi jeszcze policjant lub ksiądz – mówiąc, że to miejsce jest już zajęte…
Ruszcie się, tak trzeba!
Zbigniew Szczypiński
Gdańsk

>>Ruszcie się, tak trzeba!<<
Też tak sądzę .. ale ja nie ruszę się, boli mnie noga w biedrze
Bez komentarzy.
http://natemat.pl/146105,ta-mapa-robi-furore-w-sieci-ile-w-niej-prawdy
Obawiam się, ze sytuacja jest prosta. Masowy ruch bez przywódców, bez organizacji, i bez celów, nic nie osiągnie. Pokrzyczy i się rozejdzie. Skona tak samo, jak skonał ruch Occupy Wall Street, a także KOD. Przeciwnikiem tego ruchu jest dobrze zorganizowana szajka, która zamierza przejąc władzę. Ja tu widzę analogie z tzw. Rewolucją Październikową, w której mala organizacja terrorystyczna przejęła władzę w wielkim kraju. Teraz zapewne chodzi o to samo. Aborcja jest akurat wygodnym pretekstem do mobilizacji gangsterów. Nagła miłość biskupów do realizatorów być może bierze się stad, ze biskupi już postawili na nowy reżim, który ma się niedługo wykluć przy tej okazji. A jeśli nie tej, to za chwile będzie zmontowana następna podobna awantura. Idąc tym tropem, skład neo-bolszewików to zapewne Ziobro, Morawiecki, Duda, Szyszko, i być może Macierewicz, choć on zapewne będzie szybko odsunięty. W odróżnieniu od Kaczyńskiego, który Macierewiczem pompował paranoję, gang nie będzie miał zapotrzebowania na świra, który już się zgrał.
Jeśli mam racje, to właśnie kończy się przywództwo Kaczyńskiego, zaś jego miejsce zajmie czarna sotnia, na którą postawili biskupi. Wyjścia z tej sytuacji nie ma, poza wyborami parlamentarnymi, jeśli do nich dojdzie i jeśli nie zostaną sfałszowane. Chodzenie po ulicy w kolko nie będzie miało wpływu na nic. Rządy nie upadają od krzyku, zaś kościoły maja grube mury i krzyk nie dociera do środka. Jedyne, co ma przyszłość, to sprawnie zorganizowana partia polityczna i wprowadzenie do Sejmu własnej reprezentacji.
Powrót do średniowiecza i średniowiecznego autorytaryzmu, dotyczy również gospodarki poprzez ograniczenia handlu i świeckiej rekreacji w niedziele.Udało się zapakować do średniowiecznego worka także obłudna opiekę nad swobodą udziału w uroczystościach kościelnych i kościelnych targowiskach, które zakazowi nie podlegają, mimo iż powszechnie wiadomo że niedzielne msze i modlitwy i procesje nie kolidują z ogólnie rosnąca we wszystkich nowoczesnych krajach rosnącą sferą 24 godzinnych usług dla gospodarki i poszczególnych obywateli. Na miejsce najbardziej atrakcyjnych form dokonywania zakupów i form spędzania czasu, proponuje się powrót do ukochanych przez ultrakonserwatywną władzę ” małych rodzinnych sklepików” rodem ze skansenów i ulicznych targowisk ze starzyzna i tandetą jak w zacofanych krajach afrykańskich i azjatyckich.
Czytam, czytam i dziwię się..
Sklepy, takie, siakie, duże, małe, bazary itp.
Wolność zakupów, spędzania czasu, wolność wyboru towaru…
i ten jeden dzień w tygodniu gdzie nie ma „wolności” bo panuje NUDA!
Jakże to tak!
Bydło ma biegać po sklepach, oglądać i ślinić się na myśl. że może kupić, tylko…
Motłoch ma brać pożyczki na święta, na prezenty, na żarcie świąteczne i cieszyć się, że pożyczy z banku czy od lichwiarza, ale nażre się, popatrzy w tv 4k , ubawi debilnymi programami a następnego dnia poleci do kieratu spłacić zaciągnięty dług.
Motłoch ma bawić się, żreć nisko kalorycznie i harować aby nie mieć czasu na myślenie!
Nawet jak ma cały dzień wolny to ma nie myśleć o niczym więcej tylko o żarciu i rozrywce.
Żrą wszystko co ma mało kalorii i chodzą głodni od rana do wieczora i walczą z głodem!
Zwierzę głodne szuka wyłącznie jedzenia, nawet kij mu nie straszny.
Zadaniem naszym towarzysze jest myśleć za motłoch i podsuwać mu gotowe rozwiązania pod postacią Dekalogu, Talmudu czy Koranu. My też czasem bywamy głodni, chorujemy ale generalnie żyjemy tak jak nam się podoba z „niewielkimi” ograniczeniami.
Mamy inne gusta, potrzeby i sposób myślenia. Jesteśmy ludźmi, często w skórze człowieka siedzi bydlę ale nic to..
Robimy wszystko aby motłoch nie myślał, bo to my myślimy za naszych ubogich duchem „braci”!
Niedziela powinna być jak każdy dzień, to leży w naszym interesie towarzysze! Niech nie myślą ale w wolną od pracy niedzielę pobiegną do urn wyborczych! Aby przywrócić nieograniczoną konsumpcję i zlikwidować „wolne” niedziele
Popieracie?!
ps.
Pojawił się mały problem związany bezpośrednio z Internetem, upadek bazarów, giełd towarowych,
giełd specjalistycznych itp. pustoszeją, za wyjątkiem tych z jedzeniem!
Zakupy czynimy coraz częściej przez Internet, ceny niższe a towar dostarczony do domu, co ma znaczenie np. dla dinozaura jakim jestem. Łażenie po sklepach jest bez sensu, nigdy nie mają tego czego szukam, abym dotknął i obejrzał.
Na pytanie czy mają… pada odpowiedź, mamy…
Proszę zamówić w sieci… można towar zwrócić jak się nie spodoba.
Co często czynię w różne święta bo mam czas na przemyślane zakupy i nawet na czytanie SO…