2018-04-15.
[dro
pcap]W dniach od 12 do 15 kwietnia 2018 odbywają się Targi Wydawców Katolickich już po raz XXIV. Brałem w nich udział od powstania jako jeden ze współorganizatorów, gdyż pracowałem wówczas w jezuickim Wydawnictwie WAM. No może dokładniej: tym współorganizatorem był o. Henryk Pietras ówczesny dyrektor WAM-u, a ja po prostu uczestniczyłem w różnych spotkaniach. To było ciekawe doświadczenie i początki wspólnej obecności wydawnictw katolickich w przestrzeni publicznej. Odbywały się przy jednym z warszawskich kościołów.
Od kilku lat odbywają się w Arkadach Kubickiego na Zamku Królewskim w Warszawie. To zupełnie inne targi. Nie tylko ze względu na miejsce, ale też ilość wydawnictw, prezentowanych książek, spotkań i tzw. imprez towarzyszących. Chodzę tam jeśli tylko czas mi pozwala by śledzić te zmiany, bo w dniach Targów Wydawców Katolickich jak w soczewce widać rosnącą potęgę Kościoła katolickiego w Polsce, ale również typ religijności, która w tej instytucji dominuje. Warto rzucić okiem na program tegorocznych targów by zdać sobie sprawę z ogromu katolickiej oferty
Program XXIV Targów Wydawców Katolickich – SWK.pl
PROGRAM XXIV TARGÓW WYDAWCÓW KATOLICKICH i imprez towarzyszących 12 – 15 kwietnia 2018 r. Tematy przewodnie: Jesteśmy napełnieni duchem świętym Rok poświęcony młodzieży, Ojczyźnie i rodzinom 100 Odzyskania niepodległości przez Polskę Rok świętego Stanisława Kostki 1050-lecie Biskupstwa w Poznaniu Aktualizacja 11.04.2018 godz. 18.00 PDF do pobrania WTOREK, 10 kwietnia 2018 12.00 Konferencja prasowa …
Wybieram zwykle kilka spotkań, które są połączone z prezentacją książek, jakie mnie zaciekawiły. Tym razem były to dwie książki. Pierwsza to dzieło amerykańskiego dziennikarza Rona Drehera, Opcja Benedykta, o której czytałem w prasie amerykańskiej dość sprzeczne opinie, więc chciałem sobie wyrobić własne zdanie i dowiedzieć się, jak też będzie zachwalana polskiemu odbiorcy. Druga – to wybór tekstów dominikanina ojca Ludwika Wiśniewskiego zatytułowany Nigdy nie układaj się ze złem. Pięćdziesiąt lat zmagań o Kościół i Polskę.
Ciekawe było też spotkanie z prymasem abpem Polakiem, który prezentował swoją książkę, a właściwie spisane rozmowy z Markiem Zającem, Kościół katoludzki. Rozmowy o życiu z Ewangelią. O książkach, wydanych przez jezuitów, napiszę przy okazji, bo zdecydowanie wyróżniają się od wszechobecnej formy katolicyzmu ludowo-prawicowego.
Dzisiaj chciałbym się skupić na ogólnym wrażaniu jakie sprawiają targi książki katolickiej. Muszę przyznać, że na duchu podnoszą raczej fundamentalistów religijnych, niż ludzi szukających dialogu z inaczej myślącymi. Widać to nie tylko w wyrazistej obecności takich wydawnictw, jak Fronda, DoRzeczy, znanych z popularyzowania katolicyzmu zamkniętego i zacietrzewionego. Inne wydawnictwa może są mniej bojowe, ale na pewno trudno im zarzucić otwarcie i zainteresowanie innymi wyznaniami czy religiami. Owszem, dominuje katolicyzm przaśny, magiczny i przerażony raczej możliwością wejścia w dialog z innymi. Stąd wszechobecność cudowności, świętości i przekonania o wyjątkowości nadwiślańskiej religijności. Jak łatwo się domyśleć, głównym przesłaniem jest apel do trzymania się razem, zwierania szeregów i zdecydowanej walki z wrogim światem.
Te tendencje było widać doskonale na spotkaniu poświęconym książce Opcja Benedykta i z tego właśnie względu było ono ze wszech miar pouczające.
Wprawdzie znany felietonista New York Timesa David Brooks na łamach swojej gazety nazwę książkę swego przyjaciela „najważniejszą religijną książką dekady” (NYT, 14 03 2017), czego polski wydawca nie omieszkał podkreślić, to jednocześnie w swoim felietonie zdecydowanie się do jej treści zdystansował. Otóż zdaniem Brooksa, książka Drehera to przykład nader niebezpiecznego izolacjonizmu i eskapizmu, który być może przystoi mnichom, ale na pewno nie ludziom żyjącym w wirze współczesnego świata.
Tymczasem na spotkaniu poświęconym książce ks. dr hab. Robert Skrzypczak (wykładowca teologii dogmatycznej na Papieskim Wydziale Teologicznym i w seminarium duchownym w Warszawie, pomysłodawca wydania jej po polsku i autor poprzedzającego wprowadzenia) zalecał ją jako odpowiedź na trudne czasy, w jakich znalazł się nie tylko katolicyzm amerykański, ale i polski. Dzielnie mu w tym sekundowała tłumaczka Małgorzata Samborska.
Jak się dowiedzieli (nieliczni zresztą) uczestnicy spotkania, największym zagrożeniem dla katolicyzmu jest gender i edukatorzy seksualni – i być może jedyną alternatywą jest tworzenie własnych szkół, gdzie wspomniane zagrożenia nie będą miały wstępu, no i odłączenia dzieci i młodzieży od mediów społecznościowych.
Książkę nabyłem, więc sobie przeczytam, bo jako amerykanista muszę wiedzieć, w jakim kierunku podążają amerykańscy konserwatywni katolicy. Czasem trzeba czytać również książki, których treść budzi nasze zdumienie, a do takich niewątpliwie należy Opcja Benedykta. Będę uważnie śledził jej recepcję w Polsce z nadzieją, że opinia Brooksa będzie w niej obecna w całej rozciągłości, a nie tylko poprzez chwytliwe słowo skrzydlate, o którym wspomniałem wyżej.
Nikła obecność na tej prezentacji tylko w małym stopniu umniejsza szkodliwość tego rodzaju książek, a zwłaszcza zaproponowanego sposobu jej recepcji w Polsce. Prowadzący spotkanie redaktor Grzegorz Górny, który wsławił się założeniem nader wojowniczego pisma Fronda, a po odejściu z jego redakcji dzielnie wspiera radykalnie prawicowy tygodnik Sieci, oraz prowadzi audycje w radiowej trójce, więc na pewno zadba o przesłanie o grożących nam niebezpieczeństwach związanych z gender i innymi dewiacjami współczesności było nad Wisłą dobrze słyszane.

Nie wiem, czy ten kwiatek Gerbery w książce, co dla mnie jest ładną aluzją do seksualnego opętania tej religii (taką mam zboczoną wyobraźnię) nie byłby jednak lepiej usytuowany u Pawła albo Tomasza niż u Szekspira.
Zdanie „… w dniach Targów Wydawców Katolickich jak w soczewce widać rosnącą potęgę Kościoła katolickiego w Polsce”, jest ciekawe. Mnie się zdaje, że przerażenie współczesnością, kierunkami zmnian cywilizacyjnych, ucieczka w nienawiść, wykluczenie i dogamtyczna ortodoksja, nie jest oznaką wzrostu potęgi. Jest raczej oznaką słabości pokrywaną zaklinaniem rzeczywistości. Z faktu, że ktoś powtarza sobie „jestem wielki” a za nim to samo mówią jego wyznawcy nie wynika, że 1,65 cm wzrostu czyni wielkoluda. Konus pozostanie konusem, choćby go wywyższali ponad wszystkie mocarze świata.
Ja bym tego zjawiska nie lekceważył, proszę zauważyć tendencję wzrostową: „Tegoroczna edycja wydarzenia zgromadzi blisko 170 wystawców z całego kraju, oficyn kościelnych, zakonnych i świeckich specjalizujących się w publikacjach o tematyce religijnej, które targowej publiczności zaprezentują ponad 12 tysięcy publikacji. Cieszy fakt, że Święto Dobrych Książek, jakim co roku są nasze targi, przyciąga coraz większą liczbę, podmiotów zainteresowanych prezentacją swojej oferty – mówi ks. Roman Szpakowski sdb, prezes zarządu Stowarzyszenia Wydawców Katolickich, potwierdzając, że wzrost liczy wystawców w porównaniu z 2017 rokiem sięga 10 procent”. To jedno z zaprzyjaźnionych z targami (licznych zresztą) pism.
Nie lekceważę. Wzrastająca ilość wydawców na targach może świadczyć o różnych rzeczach, niekoniecznie o wzroście siły kościoła obskuranckiego. Wydawcy mają więcej dotacji z funduszy kościelnych i unijnych. Większa ilość wydanych książek niekoniecznie przekłada sie na wzrost czytelnictwa. Jeżeli nawet nastepuje wzrost czytelnictwa wydawnictw religijnych to niekoniecznie ludzie szukaja tam treści twardogłowych – mogą szukać wielu różnych treści religijnych czy teologicznych. Wreszcie wydawnictwa religijne, nawet twardogłowe mogą wśród czytelników wywoływać efekt przeciwny do zamierzonego. Potęga kościoła ludycznego, ceremonialnego, pozbawionego głębszej wiary jaki w Polsce wzmocnił Wyszyński a powielają jego następcy, jest potęgą iluzoryczną – kolosem na glinianych nogach. Wzmacnianie takiego „kolosa” nie wróży nic dobrego. Ludzie w świecie współczesnym poszukują bardziej autentycznych odpowiedzi niż zaklinanie rzeczywistości i przebrzmiałe mitologie. Naturalnie krk w Polsce ma sie dobrze z wielu względów, ale twierdzenie, że jego potęga rośnie jest bardzo dyskusyjne.
Bardzo chciałbym podzielać Pański optymizm i może nawet podzielam, zwłaszcza gdy czytam takie oto wypowiedzi o. Wiśniewskiego: „Dla mnie – człowieka, który przez całe życie walczył o prawo do życia wszystkich nienarodzonych – projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję” jest faryzejski i nieludzki. Ośmielę się powiedzieć: antychrześcijański”. Być może kiedyś zajmie się ten wspaniały dominikanin również produkcją katolickiego badziewa pokazywanego na targach.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hubertus_Mynarek
Poświęcił mi trochę czasu kiedy nabywałem na targach książki jego
„Papież Polak. Bilans pontyfikatu”
Interesujący człowiek, bardzo konkretny, bylem pod wrażeniem spotkania..
Podpisał książkę… zgodnie ze zwyczajem…
Pożegnał mnie zwyczajową frazą… trzymaj się mój synu…
Siła przyzwyczajenia czy podświadomość?
Zadumałem się….
Ale to nie były Targi Książki Katolickiej w Warszawie:-)