…ciągle słabo słyszalne w Polsce
2018-05-19.
Zastanawiające, że dla większości polskich mediów chrześcijaństwo, a nawet religia w ogóle, kojarzy się przede wszystkim z rzymskim katolicyzmem.
Przypomnieć się godzi, że Kościołów katolickich jest więcej niż jeden, ten nam znany. Członkowie tych wspólnot dla zwolenników nieomylności papieskiej rezerwują niezbyt uprzejmy epitet papiści. Tymczasem chrześcijaństwo to nie tylko kilka głównych wyznań jak prawosławie, protestantyzm i wspomniany katolicyzm, ale i nowe Kościoły, które rozsadzają tradycyjne podziały.
Co gorsza spojrzenie na inne religie jest zafałszowane przez negatywne nacechowanie, jakie im daje tradycyjna teologia rzymsko-katolicka (a w Polsce taka właśnie dominuje). Stąd tak łatwo polski odbiorca godzi się na pełne uprzedzeń i z ignorancji wypływające przedstawienie wyznawców innych religii jako niemieszących się w „polskiej tradycji” i nie wchodzące w „polską tożsamość narodową”.
Upatruję te dwa wyrażenia cudzysłowem gdyż uważam je nie tylko za krzywdzące dla wyznawców innych religii, ale po prostu za fałszywe i wręcz głupie.
To samo można powiedzieć oczywiście o polskich prawosławnych i polskich protestantach, którzy wnieśli trwały wkład (podobnie jak przedstawiciele innych religii) w polską kulturę. Ośmielę się nawet powiedzieć, że ten wkład jakościowo rzecz biorąc, był i jest często o wiele bardziej znaczący i oryginalny. Wystarczy wspomnieć o licznych przekładach protestanckich na polszczyznę i na ich bardzo istotny wkład w rozwój teologii. Dzisiaj chcę się chwilę zatrzymać na polskim Kościele ewangelickim.
Przysłuchując się referatom na konferencji „Wychowanie i szkolnictwo ewangelickie w XVI i XVII wieku”, zorganizowanej 17 maja 2018 roku na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, zastanawiałem się – ile polskie społeczeństwo straciło, że jest to temat właściwie historycznie zamknięty. Dzisiaj i wychowanie i szkolnictwo zostało zmonopolizowane w naszym kraju przez jedno wyznanie. A co gorsza, wzory jakie dzisiejszy model wychowania i szkolnictwa proponuje państwo zawłaszczone przez PiS i bliski mu kościół toruński – ani z katolicyzmem, ani w ogóle z chrześcijaństwem nie mają wiele wspólnego. Ale o tym może przy innej okazji
Dziś chciałbym się skupić na propozycjach wychowawczych, wypracowanych przez polskich ewangelików, jak się rzekło w XVI i w XVII wieku, bo o tym traktowała konferencja. Może dodam jeszcze, że zaprosił mnie na nią jej główny organizator i jej przewodniczący prof. nadzw. dr hab. Rafał Marcin Leszczyński ze wspomnianej Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Znamy się od lat, bo byłem recenzentem jego doktoratu, obronionego na CHAT w odległym 2003 roku; doktoratu na podstawie rozprawy Kształtowanie się chrystologii i nauki o Trójcy Świętej w poglądach autorów chrześcijańskich II wieku.
Pięć lat później przeprowadzony przewód habilitacyjny w oparciu o książkę Starożytna koncepcja Logosu i jej wpływ na myśl wczesnego chrześcijaństwa świadczy o głębokim zakorzenieniu jego teologicznych zainteresowań w tekstach źródłowych chrześcijaństwa. Zrobił też wiele by wyrwać z zapomnienia znakomitego teologia i tłumacza ewangelickiego Pawła Hulkę-Laskowskiego, któremu polszczyzna zawdzięcza barwny przekład „Przygód dzielnego wojaka Szwejka”.
Warto też dodać, że Rafał Marcin Leszczyński jest synem znanego slawisty dra Rafała Leszczyńskiego, autora fundamentalnych prac na temat kultury i języka Łużyczan, by wspomnieć tylko Sto lat łużyckiej krytyki literackiej i nauki o literaturze, 1985, U początków łużyckich zainteresowań literaturą polską, 1989 i Biblia w kulturze literackiej Łużyczan, 1992. Jest też znanym i uznanym tłumaczem Biblii aktywnie zaangażowany w jej ekumeniczny przekład. Dzięki jego uprzejmości otrzymałem informację o dostępnej ogólnie on line jubileuszowej publikacji 500 lat Reformacji w Polsce, do której każdy może z pożytkiem sięgnąć
500 lat Reformacji w Polsce
Główny Urząd Statystyczny – Portal Statystyki Publicznej
Wspominam o tych dokonaniach ojca i syna, gdyż po pierwsze podejrzewam, że nie są powszechnie znane, a po drugie by upomnieć się o miejsce i wkład dzisiejszych ewangelików w kulturę polską.
To składnia mnie do następującej uwagi. Otóż myślę, że po pierwsze cechą charakterystyczną kultury i teologii, wyrosłych z pnia sprzeciwu kościołów protestanckich wobec katolickich nadużyć, jest niezwykła rzetelność i odpowiedzialność za słowo – zarówno to pisane przez samych ewangelicznych chrześcijan, jak i przez nich studiowane (przede wszystkim Słowo Objawione w Biblii). A po drugie, poznanie ich dokonań pełniej uzmysławia jak bardzo katolicyzm rzymski jest odpowiedzialny za sprowadzenie chrześcijaństwa do posłuszeństwa autorytetowi papieża, biskupów i w ogóle kleru, a w konsekwencji za skarłowacenie i zaściankowość nadwiślańskiej teologii uprawianej w tym duchu.
Ekumenizm, rozumiany przez większość katolików jako powrót na łono kościoła katolickiego, w polskich warunkach jest rachityczny i bez wyrazu. Bo wyznawcy Kościołów protestanckich nie chcą się zgodzić na rezygnację z własnej odrębności, a katolicyzm nie jest w stanie przyznać, że tylko odejście od „błędów i wypaczeń” czyli dziedzictwa kontrreformacji gwarantuje powrót do wspólnych ewangelickich korzeni.
Wracam do konferencji. Trwała cały dzień, od godziny 9.30 do 17.30, ja jednak mogłem być tylko na jej ostatniej części, więc omówię to, co słyszałem. Chętnych zachęcam do rzucenia okiem na plakat informujący o tym wydarzeniu:
No Title
No Description
w istocie wielowątkowym i bogatym.
Tak więc osobiście wysłuchałem czterech referatów, z których każdy domaga się osobnego potraktowania, ale wspomnę tylko o dwóch, bo mnie najbardziej zaciekawiły. Pewnie dlatego, że zarówno publikacje jak i aktywność akademicka obojga referentów jest mi znana od lat.
Pierwszy referat, profesor Urszuli Augustyniak, na temat wychowania ewangelickiego na Litwie, a zwłaszcza u Radziwiłłów. Dla porządku przypominam tytuł wystąpienia: „Metody przygotowania elit ewangelicko-reformowanych do życia publicznego w Wielkim Księstwie Litewskim XVII wieku”. Jednak najważniejsze w tym referacie było zderzenie ideałów z praktyką. A ta ze strony ewangelików była nazbyt delikatna w zderzeniu z brutalną rekatolizacją Rzeczpospolitej Obojga Narodów prowadzona przede wszystkim przez wychowanego przez jezuitów Zygmunta III Wazę.
Drugi, to referat profesora Rafała Marcin Leszczyńskiego, o którym wspomniałem wyżej. Tytuł jego wystąpienia brzmiał: „Filozoficzne aspekty refleksji parenetyczno-wychowawczej w drugiej księdze „Żywota człowieka poczciwego’ Mikołaja Reja”. Zaciekawiło mnie zwłaszcza rozprawienie się ze stereotypami na temat pozornego niedokształcenia filozoficznego ojca polskiego literatury. Okazuje się bowiem, że uważna i nieuprzedzona właśnie lektura odsłania nie tylko solidne wykształcenie filozoficzne Mikołaja Reja, ale również jego mocne zakorzenienie w tradycji humanistycznej.
Nie mogłem się też oprzeć niewesołej refleksji jak bardzo polskie chrześcijaństwo ucierpiało rezygnując z twórczej obecności Kościołów reformowanych (a dokładniej mówiąc kontrreformacyjny katolicyzm bezpardonowo rozprawił się z nimi i to używając przy tym środków przeważnie politycznych gdyż teologicznych po prostu nie posiadał). Jest to jednak temat na inną okazję. Tymczasem cieszy, że jubileusz 500 -lecia Reformacji w Polsce owocuje również inicjatywami akademickimi o charakterze szeroko rozumianego ekumenizmu.
O ileż nasze debaty na temat obecności religii w przestrzeni publicznej, a zwłaszcza na temat styku tejże religii z polityką zyskałby na powadze, gdybyśmy na moment zapomnieli o biznesowych sukcesach jednego z redemptorystów – czy dali sobie spokój z rozbiorem na czynniki pierwsze cudacznych wywodów biskupów, zastanawiających się nad zagrożeniami płynącymi ze wszech stron, tylko nie z ich własnych szeregów.
Być może dożyjemy jednak dnia gdy, idąc w ślady kolegów z Chile, gremialnie podadzą się do dymisji, pozostawiając papieżowi Franciszkowi ocenę ich ewangelicznego wkładu w polską rzeczywistość. Wszak pomarzyć zawsze warto!
Stanisław Obirek

Polscy biskupi podający się in gremnio do dymisji na ręce papieża Franciszka? Toż to nie marzenia Panie Profesorze! To nowo odkryty wielki talent Pańskiego pisarstwa i to naraz w co najmniej dwóch dziedzinach – satyry oraz science fiction. I nawet nie tak science jak fiction!
A tradycje Reformacji, rachityczne w Polsce od zawsze, właśnie odchodzą wraz z wymieraniem protestantów.
Nie dziwi mnie Pański sceptycyzm, w pełni go podzielam. Zresztą nie wierzę również w zbiorową dymisję hierarchów chilijskich, to raczej odruch przerażenia niż prawdziwej skruchy. Zresztą ciekaw jestem ilu naprawdę Franciszek odwoła. Nie bez kozery zresztą o tym wspomniałem przy okazji ewangelików. Proszę ich nie przekreślać, oni na prawdę się odradzają i zaproszenie na stypę zdecydowanie przedwczesne.
@ OBIREK – nie jestem sceptyczny w sprawie polskich biskupów, tylko aukurat byłem świeżo po lekturze artykułu w Newsweeku o rezydencji emerytalnej arbp Głódzia w Bobrówce :http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/palac-i-prywatny-kosciol-tak-wyglada-posiadlosc-arcybiskupa-slawoja-leszka-glodzia,artykuly,427526,1.html?src=HP_Section_1 Zestawienie było tak szokujace, że aż nierealne. Z drugiej strony, jak czytam o karierze i roli arbp Konrada Krajewskiego, kardynała nominata jako jałmużnika papieskiego, to należałoby powściągać sceptycyzm bo to piękna karta KRK, co prawda na razie w Watykanie, ale jednak. Mój problem polega na tym, że jakiś czas temu pozbawiony zostałem łaski wiary, lub w ogóle jej nie dostąpiłem. Stąd systemowe niedowiarstwo.
Swoją drogą zbiorowa dymisja biskupów, niezależnie czy dobrowolna czy wymuszona przez papieża, wskazuje drogę „poprawności religijnej” urzędników pana boga.
*
Ewangelików nie skreślam, nawet kilka lat temu miałem okazję poznać bardzo interesującego hierarchę, ks. biskupa tego kościoła w Polsce. Wyjątkowo ciekawy rozmówca i nietypowy jak na Polaka, bo ze Śląska Cieszyńskiego. Życzę im z całego serca aby się odrodzili jako religia bardziej autentyczna i prawdziwie chrześcijańska. Przy okazji historia z życia. Kilka lat temu żona mojego przyjaciela odeszła z powodu raka mózgu po ponad 10-letniej walce z chorobą. W kościele parafialnym, administującym cmentarzem powiedziano najbliższym, że z wielu powodów, o których nawet wstyd pisać, pogrzeb będzie (prawie) niemożliwy. Po sąsiedzku, na cmentarzu ewangelickim, nie czyniono żadnych trudności i sprawę załatwiono od ręki, bez zadęcia i z olbrzymią życzliwością. Obydwie mowy pogrzebowe kapłana w kaplicy, oraz nad grobem były bardzo ciepłe, serdeczne, prawdziwe a zarazem skromne i przez to piękne. Z ust kapłana katolickiego nie słyszałem takiej mowy a uczestniczyłem w kilkudziesięciu pogrzebach.
Wiem, że się czepiam, ale skomentuję jedno zdanie z Pańskiego komentarza: „jak czytam o karierze i roli abp Konrada Krajewskiego, kardynała nominata jako jałmużnika papieskiego, to należałoby powściągać sceptycyzm bo to piękna karta KRK, co prawda na razie w Watykanie”. Otóż dodałbym, że dzięki Bogu, że w Watykanie bo rola przyszłego kardynała w Polsce niestety jest mniej ciekawa. Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że to jemu właśnie jako zaufanemu Franciszka Kraków zawdzięcza abpa Jędraszewskiego, które jest kolegą nominata kardynała Krajewskiego. Jałmużnikiem to może i jest wzruszającym, ale szkody jakie jego protegowany robi w Kościele są zapewne większe niż bufona i alkoholika abpa Głódzia.
Nie, nie czepia się Pan – nie wiedziałem o tym a to ważna informacja. Darzę arbpa Jędraszewskiego wyjątkową „atencją” – teraz jej znacząca część udzieli sie także jego promotorowi. A swoją drogą dlaczego tylko Łódź miałaby byc oświecona? Części tej iluminacji doświadcza teraz Kraków – to też forma wymuszonego umartwiania się.
Mnie ucieszyło natomiast kiedy znajomy profesor powiedział mi, że jest członkiem Radu Naukowej tutejszej diecezji ewangelickiej. Przejrzałem ich publikacje i naprawdę byłem zbudowany.
Fajny przykład dla innych wyznań, szkoda, że tak rzadko naśladowany.
-dy, przepraszam za literówkę.
@Prof. Obirek — temat ciekawy. Ja sama pochodzę ze Śląska Cieszyńskiego, mój ojciec był ewangelikiem, jego wuj był seniorem diecezji cieszyńskiej. Ja, co prawda wychowana w religii katolickiej zawsze czuję się jakoś związana z ewangelicką wizją chrześcijaństwa. Często zastanawiałam się nad i s t o t n ą różnicą w teologii katolickiej i ewangelickiej i stwierdziłam, że różnica polega już na odniesieniu do Chrystusa. W religii katolickiej — Chrystus to wcielony Bóg, zwany też synem Bożym. W religii ewangelickiej więcej jest mowy o Jezusie, dobrym nauczycielu z Nazaretu. Sprawa zmartwychwstania Chrystusa traktowana jest na pewno inaczej niż w katolicyzmie, żeby nie powiedzieć ostrzej — jak gusło.
(Różne rozumienie postaci Jezusa-Chrystusa było powodem odmowy wspólnej eucharystii przez Jana Pawła II.)
Jest też inny, historyczny skutek takiego spojrzenia na treść religii chrześcijańskiej. Co prawda w KRK rozwijał się jak najbardziej antyjudaizm, jednak istniała świadomość konieczności wiadomego rozwoju wypadków w Jerozolimie w roku 33 nowej ery. W kościele ewangelickim, szczególnie w Niemczech, antyjudaizm i antysemityzm był tym zjadliwszy, że Jezus był rozumiany jako ten dobry nauczyciel, który mógł był przecież służyć ludziom swoją mądrością jeszcze przez dziesiątki lat. (W kościele ewangelickim Wielki Piątek jest najważniejszym świętem w roku, zmartwychwstanie nie jest obchodzone; całkiem inaczej niż w katolickim.)
O ile mi wiadomo taki rozwój wcale nie leżał w zamierzeniu Lutra, który chciał jedynie zreformować kościół rzymski, jednak rozwój wypadków wymknął się spod kontroli.