Marek Jastrząb: Niepodległość

 

2018-07-29.

[dropcap]P[/dropcap]atrząc na ostanie wydarzenia stwierdzam, że czeka nas kolejna praca od podstaw. Czeka nas systematyczna praca nad przywracaniem dotychczas osiągniętych zdobyczy.

Wypada nam znowu podjąć ten trud uświadomienia sobie, że jest to jedyna i konieczna droga naprawy naszych narodowych wad.

Trzeba, byśmy powtórnie wkroczyli na intensywną ścieżkę pracy organicznej. Słyszę też o konieczności odtworzenia latających uniwersytetów. I że bez owych  placówek nie będzie Polski.

Są to jednak odgłosy wołania na puszczy, odosobnione i nieśmiałe. Lecz należy wiedzieć, że  choćby nie wiem jak były słuszne i wytarte od powtarzania w kółko, to przecież jeśli nie trafią na podatny grunt, będą nadaremne.

A tym podatnym gruntem jest przywracanie społecznej świadomości.

Już nie możemy pozwolić sobie na zmarnowanie obywatelskich sił. Okrzyki, że „mamy dosyć” i gremialne marsze sprzeciwu, już nie wystarczą, bo uliczne protesty nie odnoszą skutku. Są lekceważone i traktowane ze wzgardą. Przyniosą efekt dopiero wtedy, gdy przyjdzie czas na opamiętanie, na refleksję po obu stronach podzielonej Polski, gdy nastąpi przełom w naszym o niej myśleniu. A zwłaszcza, kiedy doczekamy się radykalnych zmian w obecnym poczynaniach władz.

*

Zastanówmy się, czy faktycznie mamy niepodległość; smarkata i rachityczna, formuje się z trudem. I choć stara się dorównać zachodnim, to trzeba przypomnieć, że tamte kraje nie borykały się z jej utratą; kiedy my walczyliśmy o wolność, one miały ją od początku i od wielu lat mogły pracować nad jej kształtem.

Dzisiaj niewolnictwo żyje w nas. Do perfekcji opanowaliśmy wygodną sztukę zbyt wczesnego rezygnowania z wysiłku. Ucieczka od problemów, chowanie głowy w piach, to nasze metody ratunku przed zagrożeniem.

Obezwładnia nas, paraliżuje świadomość bezsensu podejmowania walki. Przekonanie, że niczego nie warto robić, bo nie ma z kim, że to daremny trud.

Zostaliśmy wyleczeni z odważnych kontestacji. Wtłoczono nam zatrute przekonanie, że nasze sprzeciwy są sterowane przez politycznych bankrutów pragnących odwetu. Jakbyśmy nie potrafili samodzielnie myśleć i byli pociągani za sznurki przez wraże nacje.  

Co prawda pozbyliśmy się okupantów zewnętrznych, ale dalej wegetujemy pod okupacją sporządzoną dobrowolnie. Pod ciężarem poprzednich nawyków do walki z najeźdźcą.

Tym razem jest to okupacja – obsesja. Paranoja sprokurowana osobiście, na własne żądanie, gdyż tym razem podbiliśmy sami siebie i sami siebie okupujemy.    

Co prawda mamy swobodę, suwerenność, oraz inne demokratyczne rekwizyty; tak mówią paradokumenty stworzone przez apologetów złudzeń, tak głoszą efekciarskie bzdury głoszone przez ludzi wywodzących się z PiS-u. Przez ludzi, którym nigdy nie zależało na dobru Polski, ale na pomyślności własnych sakiewek. 

Lecz wierzą w te bzdury tylko fanatyczni zwolennicy PiS-u i tylko oni są przekonani o słuszności swojego postępowania. Pozostali mają dosyć propagandowego słuchania o rzekomych konsultacjach społecznych. Śliskiego prawa narzuconego przez władzę, duszenia ich relatywną logiką oraz, absurdalnymi interpretacją.

Są zbulwersowani pospiesznym uchwalaniem i zatwierdzaniem ustaw nieprzystawalnych do otaczającego świata. Zaczynają więc opuszczać zwarte szeregi. Wahać się i wycofywać chyłkiem z niepopularnych mniemań.

Reszta narodu żyje w nieprzerwanej atmosferze zagrożenia. Poddawania w wątpliwość tego, co było przed PiS-em. Resztę narodu przytłacza utrata narodowej tożsamości. Gnębi obciach z nauczaniem i wychowywaniem na ćwierćinteligentów. A zwłaszcza – zaciekła niechęć do przyznawania racji tym, którzy ją mają.

Na porządku dziennym staje się utożsamianie fałszywych założeń z niepodważalnymi dowodami. Głoszenie lipnych tez i sugerowanie ich jako argumentów, jest w naszej raczkującej demokracji – coraz powszechniejszą normą.

Jak walczyć z PiS-owską obłudą? Choćby przez pójście do okulisty, a nie do jasnowidza.

Marek Jastrząb

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Poltiser 2018-07-29
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com