27.10.2018

Tu już nie chodzi o miliony, przeznaczane przez różne ministerstwa na medialne imperium redemptorysty z Torunia, ani o pobożne pielgrzymki do niego całego rządu pisowskiego. Tu chodzi o psucie państwa. O ingerencje w programy nauczania na autonomicznych i państwowych uniwersytetach i o wtrącanie się w życie codzienne państwowych szkół różnego szczebla.
Obie te struktury podlegają państwu. I na to nie powinno być przyzwolenia ani ze strony rządu, ani ze strony Kościoła. Choćby w imię respektowania międzynarodowej umowy zwanej konkordatem, który przewiduje wzajemny szacunek. Nie wspomnę już o Konstytucji, która winna obowiązywać wszystkich; również Tadeusza Rydzyka.
Tymczasem ten skromny zakonnik, który napisał doktorat o… własnej działalności na uczelni katolickiej, dotowanej zresztą przez państwo, zaczyna wzywać do tablicy aż dwa resorty i żąda zdania sprawy z ich rządów.
Ciekaw jestem jak się zachowają minister Zalewska i minister Gowin. Czy zaczną się usprawiedliwiać przed domorosłym katolickim talibem, który rości sobie prawo decydowania o programach uniwersyteckich na państwowych uczelniach i określania w jakich inicjatywach szkoły mogą lub nie mogą uczestniczyć? Czy Rydzyk ma w ogóle pojęcie o czym mówi? Czy zdaje sobie sprawę, że studia genderowie mają już ustaloną renomę jako istotny wkład do rozumienia natury człowieka? I czy wie, że nauka tolerancji to jest niezbywalny składnik edukacji współczesnych demokratycznych i pluralistycznych społeczeństw?
Oczywiście, że nie, zresztą nie jest jedyny z całej ferajny polskiego katolickiego kleru, który nawet nie uważa za stosowne, by tę nową i niezbędną wiedzę nabyć.
On wie swoje i z wysokości własnej ignorancji nie tylko ogłasza urbi et orbi, co myśli, ale też uruchamia całe zastępy janczarów, którzy w jego imieniu robią to samo.
Najpierw o gender na uniwersytetach. Jak podają różne media: „Jego zdaniem ministerstwo finansuje uczelnie, które są przesiąknięte „lewactwem, gender, a wykładowcy są często demoralizatorami przeciwko Bogu i ojczyźnie”.
A o szkole: „Nie dajmy zniszczyć dzieci i młodzieży. To jest rewolucja neomarksistowska, ona idzie przez świat. Czy Polska też się będzie temu poddawała? Pytam: gdzie jest Ministerstwo Edukacji? Gdzie jest Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego? Biało-czerwona czy tęczowa? Tylko gospodarka czy też duch narodu?”.
Rydzyk odwołuje się do sprawdzonych już rozwiązań: „Tutaj Orban załatwił sprawę bardzo jasno. Wiecie o tym. Podpisał: nie ma żadnych studiów genderowych. Przecież to jest ideologia. To jest z marksizmu”. Więc, sugeruje całkiem otwarcie, wy musicie zrobić to samo!
Powstaje zasadne pytanie – kto tu rządzi?
A może Polska jak onegdaj bywało nierządem stoi?
Co ciekawe, dzieje się to dokładnie w chwili, gdy papież Franciszek zachęca na synodzie biskupów, by wsłuchiwać się raczej w racje młodzieży, a nie narzucać im rozwiązań, które ani ich nie interesują, ani nie mają żadnego związku z ich życiem.
Papież Franciszek swoje, a redemptorysta Tadeusz Rydzyk swoje. Jeden próbuje ratować nadszarpniętą reputacji instytucji, którą kieruje od 2013 roku, a drugi ją w najlepsze niszczy jakby było jeszcze coś do zniszczenia. I to w kraju świętego Jana Pawła II, który mu pomógł przejść z totalitaryzmu do demokracji.

Mam tak złą opinię o kościele polskim, że Rydzyka postrzegam jak Andrzeja Bobolę, Międlara jak Ignacego Skorupkę, a kiboli na tzw. Jasnej Gorze jak szaraczkową szlachtę. Ten sam, za przeproszeniem, sort. Naturalnie bez tej hagiograficznej legendy. Imperializm katolicki, nacjonalizm zamiast teologii i agresywna ciemnota.
Nawiążę do Pańskiego komentarza pod tekstem o synodzie i zasadnej obawie: „że polski krk, coraz bardziej marginalizujący się w światowym krk (tak wynika z Pańskiego artykułu), pozostanie na uboczu i zafunduje nam katolicyzm à la Rydzyk, który będzie sprawował niepodzielną władzę? A Watykan machnie na to ręką, będąc zainteresowanym innymi rejonami świata”. Poczynania Rydzyka potwierdzają Pańską intuicję i dlatego trzeba wskazywać, że nie mieści się on w standardach oficjalnego katolicyzmu, który jest diametralnie odmienny. Zakończony właśnie synod to potwierdził w swoim końcowym dokumencie na razie dostępnym tylko po włosku, ale dla zainteresowanych podaję link (bo nie jest łatwo do niego dotrzeć): http://press.vatican.va/content/salastampa/it/bollettino/pubblico/2018/10/27/0789/01722.html a nawet dla nieznających włoskiego może być ciekawe zestawienie głosowania nad poszczególnymi paragrafami. Franciszek ma stałych oponentów, przede wszystkim w Afryce i w … Polsce.
Panie Profesorze, wierzę Panu bez zastrzeżeń, że oficjalny katolicyzm jest „diametralnie odmienny” od praktykowanego w Polszcze. Ale nie ma to żadnego znaczenia. Oprócz kilkunastu pasjonatów, jak Pan, nikt nie będzie się odmiennością przejmował. Przeważa zachwyt nad „swojskością”, „naszością”, „rodzimością” polskiego katolicyzmu i kształtującego się na naszych oczach nowego porządku ustrojowego. Jako żywo przypomina mi to samozachwyt siedemnasto- i osiemnastowiecznych piewców sarmackiej Rzeczypospolitej jako ostatecznego wcielenia doskonałego państwa, z którego wzór powinna czerpać zepsuta Europa. Dziś gada tak biszkopt Zawistowski, syn żony Kornela Morawieckiego (rechrystianizacja Europy) i nieprzebrane tłumy prawicowych publicystów, komentatorów i kiboli. Oraz „zwykłych” Polaków, brzydzących się liberalizmem, pedałami, zakazem bicia dzieci, feminizmem itd. Jak się skończyły urojenia I Rzeczypospolitej – wiemy.
Tu chodzi o psucie państwa…. Ale właśnie o to chodzi….!!! To że niejaki Rydzyk to dzieło rosyjskich służb , to pewne… Należało by się zastanowić , czy nie jesteśmy świadkami Targowicy bis….
Tu się nie ma nad czym zastanawiać, zapraszam do lektury mojego kolejnego wpisu poświęconego panu Rydzykowi, i jego koledze Kaczyńskiemu, a w tle trzeci Macierewicz. To przecież jasne jak słońce…