Stanisław Obirek: Tadeusz rozpruwacz3 min czytania

()

27.10.2018

foto Wikipedia

Tu już nie chodzi o miliony, przeznaczane przez różne ministerstwa na medialne imperium redemptorysty z Torunia, ani o pobożne pielgrzymki do niego całego rządu pisowskiego. Tu chodzi o psucie państwa. O ingerencje w programy nauczania na autonomicznych i państwowych uniwersytetach i o wtrącanie się w życie codzienne państwowych szkół różnego szczebla.

Obie te struktury podlegają państwu. I na to nie powinno być przyzwolenia ani ze strony rządu, ani ze strony Kościoła. Choćby w imię respektowania międzynarodowej umowy zwanej konkordatem, który przewiduje wzajemny szacunek. Nie wspomnę już o Konstytucji, która winna obowiązywać wszystkich; również Tadeusza Rydzyka.

Tymczasem ten skromny zakonnik, który napisał doktorat o… własnej działalności na uczelni katolickiej, dotowanej zresztą przez państwo, zaczyna wzywać do tablicy aż dwa resorty i żąda zdania sprawy z ich rządów.

Ciekaw jestem jak się zachowają minister Zalewska i minister Gowin. Czy zaczną się usprawiedliwiać przed domorosłym katolickim talibem, który rości sobie prawo decydowania o programach uniwersyteckich na państwowych uczelniach i określania w jakich inicjatywach szkoły mogą lub nie mogą uczestniczyć? Czy Rydzyk ma w ogóle pojęcie o czym mówi? Czy zdaje sobie sprawę, że studia genderowie mają już ustaloną renomę jako istotny wkład do rozumienia natury człowieka? I czy wie, że nauka tolerancji to jest niezbywalny składnik edukacji współczesnych demokratycznych i pluralistycznych społeczeństw?

Oczywiście, że nie, zresztą nie jest jedyny z całej ferajny polskiego katolickiego kleru, który nawet nie uważa za stosowne, by tę nową i niezbędną wiedzę nabyć.

On wie swoje i z wysokości własnej ignorancji nie tylko ogłasza urbi et orbi, co myśli, ale też uruchamia całe zastępy janczarów, którzy w jego imieniu robią to samo.

Najpierw o gender na uniwersytetach. Jak podają różne media: „Jego zdaniem ministerstwo finansuje uczelnie, które są przesiąknięte „lewactwem, gender, a wykładowcy są często demoralizatorami przeciwko Bogu i ojczyźnie”.

A o szkole: „Nie dajmy zniszczyć dzieci i młodzieży. To jest rewolucja neomarksistowska, ona idzie przez świat. Czy Polska też się będzie temu poddawała? Pytam: gdzie jest Ministerstwo Edukacji? Gdzie jest Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego? Biało-czerwona czy tęczowa? Tylko gospodarka czy też duch narodu?”.

Rydzyk odwołuje się do sprawdzonych już rozwiązań: „Tutaj Orban załatwił sprawę bardzo jasno. Wiecie o tym. Podpisał: nie ma żadnych studiów genderowych. Przecież to jest ideologia. To jest z marksizmu”. Więc, sugeruje całkiem otwarcie, wy musicie zrobić to samo!

Powstaje zasadne pytanie – kto tu rządzi?

A może Polska jak onegdaj bywało nierządem stoi?

Co ciekawe, dzieje się to dokładnie w chwili, gdy papież Franciszek zachęca na synodzie biskupów, by wsłuchiwać się raczej w racje młodzieży, a nie narzucać im rozwiązań, które ani ich nie interesują, ani nie mają żadnego związku z ich życiem.

Papież Franciszek swoje, a redemptorysta Tadeusz Rydzyk swoje. Jeden próbuje ratować nadszarpniętą reputacji instytucji, którą kieruje od 2013 roku, a drugi ją w najlepsze niszczy jakby było jeszcze coś do zniszczenia. I to w kraju świętego Jana Pawła II, który mu pomógł przejść z totalitaryzmu do demokracji.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. wejszyc 28.10.2018
  2. Obirek 29.10.2018
    • wejszyc 29.10.2018
  3. jacekm 03.11.2018
  4. Obirek 03.11.2018