18.11.2018

Joanna Scheuring Wielgus i Ryszard Petru powołali do życia nową partię TERAZ. Wzbudziło to falę komentarzy w Internecie, w których najczęściej powtarzało się naturalne skojarzenie do wyrazu „teraz”: „Teraz, k..a, my”.
W TVN24 jedynym komentarzem było wspomnienie wyjazdu Ryszarda Petru z Joanną Schmidt w czasie protestu sejmowego oraz przejęzyczenie „sześciu króli” zamiast „trzech króli szóstego stycznia”. Ani słowa o tym, co merytorycznie wypowiadał RP w debatach sejmowych, czy w wywiadach medialnych.
Zarzut do TERAZ (a także inicjatywy Roberta Biedronia) jest taki, że opozycja, jeżeli chce wygrać z PiS–em powinna się łączyć, a nie dzielić. Mając na uwadze idiotyczną metodę d’Hondt’a, jest to zarzut bardzo trudny do odparcia.
Problem w tym, że w ostatnich wyborach samorządowych na Koalicję Obywatelską głosowało o kilkaset tysięcy mniej ludzi niż w wyborach parlamentarnych na PO i .N. Czyli z połączenia dwóch partii nic nie zyskaliśmy.
PiS z Kukizem ma w każdym sondażu zdecydowaną przewagę i tylko cud może sprawić, że KO sama jest w stanie wygrać wybory parlamentarne (nie mówię o europejskich, bo te PiS najprawdopodobniej przegra). Jest nadzieja, że afera KNF i inne spowodują zmniejszenie popularności PiS-u, ale najprawdopodobniej przepływ elektoratu będzie w kierunku brunatnym.
Brunatnym, bo bardzo się boję inicjatywy Marka Jakubiaka, który z ONR-em i innymi ugrupowaniami narodowo-socjalistycznymi może zgarnąć kilkanaście procent głosów. Hasło „tylko silna władza może uporządkować burdel w naszym kraju” będzie bardzo nośne.
Pytanie dość łatwe do odpowiedzi jest takie: „Czy gdyby PSL dołączył do KO, to razem dałoby to więcej głosów w porównaniu z PiS–em?”. Oczywiście nie, bo wtedy większość wyborców PSL zagłosowałaby na PiS, albo na Kukiz’15. W przypadku SLD sprawa już nie jest jednoznaczna.
Mamy dwa scenariusze na przyszłość:
Jeżeli TERAZ i nowa partia Biedronia odbiorą głosy KO i SLD, to „dupa blada” – PiS+Kukiz+Jakubiak wygra z olbrzymią przewagą. W polskiej fladze kolor czerwony zamienimy na brunatny.
Jeżeli jednak te dwie nowe partie zmobilizują symetrystów do pójścia na wybory i zagłosowania na opozycję, to wtedy wygramy, i JEST TO JEDYNA SZANSA NA NASZĄ WYGRANĄ.
Szansa bardzo mała, ale, IMHO, jedyna.
OD NAS WSZYSTKICH ZALEŻY, CZY Z TEJ SZANSY SKORZYSTAMY.
Przez dwa lata próbowałem przekonać .N do sformułowania programu w obszarze edukacja, nowe technologie, nauka, kultura, energetyka. Niestety, nie udało mi się. I wcale nie chodzi o to, że moje rozwiązania nie zostały przyjęte. Chodzi o to, że o tych fundamentalnych problemach nikt nie chciał rozmawiać. Przez cały czas rządów PiS, .N wyłącznie reagowała na to, co PiS zrobił, albo Krystyna Pawłowicz chlapnęła.
TERAZ, a do tej pory Plan Petru, dyskusję (na razie wewnętrzną) na tematy edukacji, energetyki, nauki prowadzi. Uczestniczę w tych dyskusjach i jestem pod dużym wrażeniem kompetencji Dyskutantów (oczywiście, największe wrażenie sprawia na mnie moja kompetencja do stawiania pytań, na które nikt nie potrafi jeszcze odpowiedzieć! J).
Obraz TERAZ będzie w dużej mierze zależny od mediów. Mam, niestety, obawy co do rzetelności przekazu, bo jedyną motywacją dziennikarzy jest doprowadzanie do pyskówek. Napędza to widzów, a dla dziennikarzy jest to samograj. Gdyby mieli oni prowadzić dyskusje o wyborze między fotowoltaiką a energią atomową, to musieliby coś na ten temat wiedzieć. Gdyby mieli prowadzić dyskusję o GMO, to by byli w strachu, że stracą widzów, bo zawsze naukowiec stwarza gorsze wrażenie niż hochsztapler.
Bardzo trudno będzie partii TERAZ przebić się do mediów z merytoryczną dyskusją.
Odpowiadając zaś na pytanie tytułowe „.N czy TERAZ” żartobliwie powiem, że „lepiej z Ryszardem Petru zgubić niż z Katarzyną Lubnauer znaleźć”. Już poznaliście pewnie moje podejście do życia, że najważniejszą cechą ludzi, z którymi chcę rozmawiać, jest inteligentne poczucie humoru. RP takowe posiada!
Hazelhard

Myślę, drogi Hazelhardzie, że jesteś urodzonym optymistą i entuzjastą. Moim zdaniem, p. Petru nie ma cienia szansy na sukces. Bo nie ma ani odrobiny charyzmy i nie umie mówić; taka proza. Chcąc zajmować się poważnie polityką, powinien najpierw wydać kilkadziesiąt tysięcy na specjalistę od wizerunku i drugie tyle na logopedę. Całe jego „wnętrze” i osobiste poczucie humoru oraz wiedza i poglądy – są w tej sytuacji kompletnie nieważne.
A co do mediów: polityk nie może zrobić większego błędu, niż je lekceważyć lub okazywać im wrogość. Musi zrozumieć, że media nie są po to, by mówić o nim narodowi prawdę i wychwalać go, nawet jeśli on na to zasługuje. Media są dziś od tego, żeby zarabiać. To on jest zatem dla mediów obiektem – i ma się im podobać, a jesli trzeba – podlizywać. Najskromniejsza nieznana nikomu panienka „z sitkiem” ma być dla niego „wielce szanowną panią redaktor”, która jest w momencie interakcji ważniejsza od królowej brytyjskiej, i przed którą – z naturalną elegancją i swobodą, które trzeba wyćwiczyć – ma leżeć plackiem. Tak się dziś robi politykę. Mnie to też nie zachwyca – ale polityk, to taki sam zawód, jak ślusarz czy hydraulik. Ma swoje reguły.
A że to towarzystwo nie ma o tym wszystkim pojęcia – świadczy choćby ta kretyńska nazwa.
Świętej pamięci redaktor Miecugow prowadził bardzo ciekawe wywiady w TVN24 w niedziele o 23-30. W każdy poniedziałek rano pracownicy agencji ochrony, którzy są w naszym instytucie witali mnie: „Panie Michale, widział Pan „Inny punkt widzenia?”, i rozmawialiśmy o tym, co powiedzieli astronomowie, biolodzy, muzycy, czy pisarze. Dlatego nie jestem przekonany, że TVN24, czy Polsat News najlepiej zarabiają puszczając idiotyczne pyskówki, z których nic nie wynika. Nikt nie może przeprowadzić badania opinii publicznej, czy wolą „Kropkę nad i”, czy „Inny punkt widzenia”, bo tego drugiego nie ma, a jak był, to nie w prime-time.
A co do sposobu mówienia Ryszarda Petru, to co powiesz o Kaczyńskim lub Dudzie? Ci to mają charyzmę!
Charyzma – jest jedno z najbardziej kretyńskich pojęć . Np, ile lat powtarzano powszechnie i namiętnie , że Tusk to facet bez charyzmy !? Można też na pęczki podawać przykłady odwrotne ,( Churchill itp . itd ) ale po co ?
Jak ktoś zapoda : ten klient nie ma charyzmy ,- no to koniec – nie ma o czym gadać
Nowość jest teraz w cenie, bo stare partie od dawna nic nowego nie wnoszą i zajmują się wzajemnie tylko sobą, dlatego ich nie obchodzą pomysły Hazelharda i w ogóle ta tematyka. Dlatego Petru z Scheuring-Wielgus mogą coś zdziałać. A większa liczba partii to plus – każda trafi do swoich wyborców, a jak razem utworzą koalicję to pokonają PiS. Opisałem przykład koalicji pod nazwą Europa – głosy idą na koalicję, a żadna partia nie traci swoich wyborców. Dlatego też żywię nadzieję co do partii Biedronia. Nowy głos i nowe tematy w polityce i szansa zmobilizowania tych wyborców co się wycofali, bo zniechęcili. Krytykują go np. za okrągłe polityczne zdania (Hartman) – za to za co nie krytykują innych polityków. Bo większość komentatorów trzyma się kurczowo wczorajszych sytuacji, gdzie są ze trzy określone, znane partie i wszystko co nowe może je osłabić, więc niech się nie tworzą.
Moim zdaniem szanse ma partia czy partie która wystąpi z nowym językiem, z nowymi tematami i jeśli to możliwe z nowymi ludźmi. Inne partie więdną, choć jeszcze o tym nie wiedzą.
Dzięki, PIRSie za słowa otuchy.
>A większa liczba partii to plus – każda trafi do swoich wyborców, a jak razem utworzą koalicję to pokonają PiS. <
To ja odpowiem "muzycznie"..
Twórzmy zespoły kameralne, od tria do oktetu, każdy zapewne trafi na swoich słuchaczy i w momencie kiedy artyści będą mogli związać przysłowiowy koniec z końcem powinni skrzyknąć się i stworzyć orkiestrę symfoniczną najlepszą w Polsce która zawsze będzie miała zapełnioną widownię, nawet będą stali pod ścianami na kazdym koncercie…
Proszę spytać każdego muzykanta co na ten temat myśli i obejrzeć jego minę …
Zada pytanie, kto za to płaci i ile?!
Z polityką jest podobnie, ma być goło i wesoło, potrzebni są tylko nowi nieznani komedianci którzy wspólnie każdego dnia dadzą przedstawienie za miseczkę ryżu..
Na lepsze żarełko muszą czekać.. i tu jest problem, ile można czekać?
Zgadzam się z opinią @BM. Pan Petru zachował się jak kilku (a może i kilkunastu) innych polityków, którzy przegrawszy wewnątrzpartyjną walkę o przywództwo, obrazili się i założyli własne ugrupowania. Dziecinada. Pan Petru w grudniu 2016 r. dowiódł dobitnie, że mężem stanu, a nawet politykiem, nie jest. Nie ma znaczenia, z kim i gdzie wyjechał. W chwili dramatycznego przesilenia nie było go tam, gdzie powinien być. Wierzę Hazelhardowi, że odbywają się ciekawe i kompetentne dyskusje wewnątrzpartyjne, ale wnioski z nich płynące ktoś będzie musiał przekuć w chwytliwe hasła i przedstawić w atrakcyjny sposób. Pan Petru nie nadaje się do tego. Jak wielu mu podobnych, jest tylko ambitnym politycznym akwizytorem, domokrążcą – nie udało się sprzedać kosmetyków, spróbuje z odkurzaczami. A nuż się uda… Otóż nie uda się.
A gdyby znaleźć jakąś merytoryczną wypowiedź R. Petru i z nią popolemizować? Dyskusja stałaby się dużo ciekawsza.
Niewątpliwie stałaby się ciekawsza i niewątpliwie wypowiedzi Pana Petru w wielu tematach były/są merytoryczne, kompetentne, słuszne itd. Tak jak Pana Palikota, którego sądy na temat historii Polski, roli religii i kościoła itd. są zbieżne z moimi. Tylko nijak to nie przekłada się na polityczną skuteczność obydwóch, co widać gołym okiem. Nadają się na analityków, ale nie na frontmenów.
Jak dziecku się mówi, że jest do niczego, to będzie do niczego. Jeżeli politykowi, z którym się zgadzamy merytorycznie, będzie się wmawiać, że nie mają charyzmy, to nie będą mieli charyzmy. Patrzmy i komentujmy to, co politycy mówią i piszą, a nie przypisujmy im różnych łatek. Zmarnowaliśmy talent Olechowskiego, Palikota, nie zmarnujmy Petru. To my, wyborcy, jesteśmy winni temu, co się w Polsce dzieje.
@Hazelhard Ja niczego, psiekrwie, nie zmarnowałem. Jako prosty człowiek, łaziłem na demonstracje i wpłacałem pieniądze na różne akcje demokracje i inne greenpeace, tłumaczyłem i kłóciłem się, z kim się dało. To Palikot, Petru i Olechowski spieprzyli. A może i nie spieprzyli, bo nasi rodacy pragną czego innego, pragną tego, co oferuje im Kaczyński? Ja nie jestem odpowiedzialny, że Petru „se” wyjechał.
W polityce nie liczą się wypowiedzi merytoryczne. Dobrze, jeśli są. Fatalnie, jeśli są jedynymi wypowiedziami polityka. Liczy się aktorstwo, gra, uśmiech, oraz wyczucie słuchaczy w liczbie od jednego do stu tysięcy. Przykład: Wojtyła. Proszę mi przypomnieć jakąś merytoryczną wypowiedz Wojtyły, która miała by trwałe znaczenie. Słucham? A „tę ziemie” jakoś wszyscy pamiętają.
Polityk to szaman i proszę o tym pamiętać. Polityk rzeźbi w ludzkich emocjach i wyobrażeniach. Takowe nie są merytoryczne. Natomiast merytoryczne wypowiedzi powinny mieć miejsce na głębokim zapleczu intelektualnym. Podejrzewam, ze seminaria są właściwym biotopem Hazelharda i stad jego tęsknoty. I bardzo dobrze. Partie potrzebują zaplecza, choć nie wszystkie chcą o tym wiedzieć z powodu intelektualnej jakości polityków. Wojtyła miał takie zaplecze, bo był bardzo oświeconym szamanem. Takich nam potrzeba i takich nie ma po jasnej stronie mocy.
Masz, Wojtku, rację. Dyskutujemy teraz w TERAZ! na temat energetyki. To jest naprawdę fascynujący problem, szczególnie w Polsce, gdzie mamy rozwiązania sprzed kilkudziesięciu lat. Niezwykle jest trudno wymyślić coś mądrego, wiedząc, że się nie ma wolnych kilkudziesięciu miliardów potrzebnych do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego za 5, 10, 20 lat. Za jakiś czas trzeba będzie powiedzieć Wyborcom, że trzeba wybudować 4 elektrownie jądrowe za 100 mld zł, albo trzeba