27.11.2018

3,6 %.
Tyle głosów w roku 2015 nie wystarczyło, by partia Razem pod przywództwem Adriana Zandberga weszła do Sejmu, lecz wystarczyło, by się załapać na dotację rządową. Zandberg mógł sobie pozwolić na bycie ozdobą salonów, brylowanie w gazetach i telewizjach, a mówcą i rozmówcą jest sprawnym.
W mini ankiecie, ankietce wręcz, w naszym Studiu, gotowość głosowania na Razem wyraziła jedna czwarta uczestników. W wyborach do sejmików zagłosowało na R jedynie 1,6 procent wyborców, o dwie trzecie mniej niż trzy lata temu w parlamentarnych. Jeszcze niecały roczek i po wyborach parlamentarnych trzeba będzie rozglądnąć się za jakimś zarobkiem.
Zandbergowi zaszkodził Biedroń. Jeszcze niczego nie założył, przymierza się, a już lewicowy salon znalazł sobie nowego idola. Biedroń wystartuje w wyborach europejskich i zważywszy na nadreprezentację miejskiej publiki w tym głosowaniu, ma szanse na kilka procent, które może utrzymać do wyborów parlamentarnych.
SLD w wyborach sejmikowych dostało się 6,7 procent. Ale były już ostatnio momenty, że było więcej w sondażach, więc nie można wykluczyć, że ta bezbarwna partia zejdzie poniżej pięciu procent i w kolejnej kadencji znajdzie się poza Sejmem. W tej sytuacji Zandberg rozpoczyna „rozmowy” z Czarzastym.
Póki spokojnie konsumował dotację, to głośno i pryncypialnie wykluczał wszelką współpracę z SLD, socjalzdrajcami, odpowiedzialnymi za udział w wojnie w Iraku, z partią, która bliska była wprowadzenia podatku liniowego, jednakowego dla wszystkich. No! Ale dla chleba, panie, dla chleba.
Jeśli po wstępnym krygowaniu się, doszłoby do koalicji SLD z Razem, to musiałaby ona bardzo starać się już o osiem procent. Dla Czarzastego to znacznie większe ryzyko, bo teraz ma jakąś nadwyżkę nad pięcioma procentami. Więc Zandberg, dodatkowo, rozgląda się za jakimś lewicowym czy lewicującym – zieloni – planktonem i stara się kokietować Biedronia. Ale ten będzie miał nową partię nie po to, żeby przed pierwszym występem schować ją w koalicji.
Co tam będzie, to będzie. Może nie wystarczyć na Sejm, ale wystarczy na dotację. A z tym już idzie przeżyć. Wystarczy tylko mieć te kilka procent, których nie dostanie Koalicja Obywatelska. To zaś sprawi, że nie zdobędzie ona więcej głosów niż PiS, który spokojnie zachowa władzę na kolejna kadencję. Taka będzie cena, którą Polska może zapłacić za czyjeś plugawe interesiki.
Nadzieja w tym, że mogą to być plany bez pokrycia. Warszawscy członkowie SLD żądają odejścia Czarzastego. Za to, że nie wszedł do koalicji z Platformą, wystawił kandydata bez cienia szansy do konkursu na prezydenta, a z listy partii weszła do rady miasta tylko jedna osoba, Monika Jaruzelska.
Być może zatem w kolejnych wyborach, oby już w europejskich, SLD znajdzie się w demokratycznej koalicji, obok PSL. To już dawałoby duże szanse na znaczące zwycięstwo w tych do parlamentu UE, a w ślad za tym jakieś szanse na pokonanie PiS w parlamentarnych.
Być może nawet Zandberg znajdzie się na wspólnej liście. Zadrży mi wówczas ręka przy głosowaniu, ale na pewno opanuję ten odruch.

Odkładając PIS na bok , bo to jakby zupełnie nie przystająca do niczego kategoria , nikt na scenie politycznej nie jest w stanie wzbudzić takiego obrzydzenia jak A .Zandberg .Te poziomy narcyzmu , zadufania , pychy i … nie wiem jak można być tak głupim i nieestetycznym żeby zagłosować na kogoś takiego . Nawet sam tembr głosu ( tu jestem trochę nieobiektywny , bo jestem muzykiem i wokalistą ) , rozczepia mi mózg no czworo .
„Wystarczy tylko mieć te kilka procent, których nie dostanie Koalicja Obywatelska.” – skąd pewność, że głosy te odejdą od KO?
„Wyskok” Zandberga i jego partii przed wyborami miał swoje źródła w tym, że dopuszczono go do głosu z innymi politykami w telewizji i to co mówił oraz jak mówił dawało nadzieję na nowe podejście do polityki.
Partia Razem nie ma poparcia, bo nie pokazują jej w mediach. Kogo nie ma w mediach to nie istnieje. Wystarczy że Kukiz napisze coś po pijaku w Tweecie i już jest cytowany przez wszystkich. Byle pisowiec powie coś wrednego i już stanowi pożądany pokarm dla mediów.
Ulubieńcem mediów jest też Biedroń i wystarczyło że pojawiał się w Warszawie aby różne stacje zabiegały o wywiad z nim. Jeśli stworzy większy ruch i znajdzie poparcie u tych co z reguły nie głosują i u tych co nie głosują bo nie mają na kogo głosować, to będzie dobrze. Nie odbierze w ten sposób zbyt dużo głosów niereformowalnym, usychającym partiom, takim jak Platforma.
Być może ta inicjatywa okaże się być niewypałem, ale stwarza nadzieję. Jeżeli nie, to będę miał przyjemność olać wybory, bo przecież na Platformę nie zagłosuję.
IGOROWA
Bardzo dziwne kryterium oceny.
Odbiór wymowy i zachowania to kwestia bardzo indywidualna. Ja podobnie odbieram większość pisowców – ich zachowanie i mowę. Ale drażni mnie przede wszystkim TO CO MÓWIĄ. Ale są ludzie którym skrzekliwy i chamowaty Kaczyński nie przeszkadza i na niego głosują. Ludzie głosowali na Wałęsę, który plótł banialuki, bo podobało im się jego zachowanie i zapewne głos.
Natomiast Zandberg nie wydaje mi się narcyzem – po prostu ma taki sposób prezentowania poglądów. Uczciwszy proporcje, Spinoza reagował na błędne, jego zdaniem, twierdzenia, pisząc że wzbudzają w nim mdłości. To w niczym nie zakłóciło mego podejścia do Spinozy.
Zandberg nie kandyduje do zespołu muzycznego i ma poważne propozycje. Ale nie ma obowiązku głosowania na niego. W każdym razie nie dano mu szansy szerszej prezentacji poglądów, i nie tylko jemu – nikomu z Razem.
Szanowny Panie PIRS,
Gwoli ścisłości. Zandberg ma regularny felieton w SuperExpressie, tabloidzie z masowym nakładem. Co kilka dni wyłączam TVN 24, żeby nie widzieć i nie oglądać Zandberga. Więc proszę się nad nim nie litować, że go nie dopuszczają do głosu.
SZ.P.PIRS …
Przede wszystkim z całym przekonaniem podpisuję się pod artykułem Pana Skalskiego .
Przyznaję jednak że moja uwaga o brzmieniu głosu A. Z. jest nazbyt subiektywna ( Kaczyńskiego nigdy nie słyszę , bo są jednak jakieś granice wytrzymałości ) .Natomiast Pańska instrukcja o głosowaniu też nie jest bardziej elegancka od mojej o głosie …
Moja generacja doprowadziła do tego żeby taki Zandberg , który nawet nigdy nie stanął w kolejce za towarem na kartki , albo np. nigdy nie odczuł strachu przed zaciągnięciem w komunistyczne kamasze , mógł obnosić swoją narcystyczną facjatę po warszawskich salonach , bo – daję słowo – gdybym ja (niezależnie od intencji ) przyłożył swoje trzy grosze do przejęcia władzy przez PIS , zakopałbym się ze wstydu pod ziemię. Wiem , znowu przesadziłem , bo co można wymagać od szefa partii której nazwa mentalnie działa dokładnie tak samo w codziennej praktyce jak moskiewska ,, PRAWDA „. Na koniec dodam , że jedynym skojarzeniem – jak widzę Zandberga – jest taki kultowy rysuneczek A. Mleczki z czasów mojej młodości ,który nosił tytuł (jeśli dobrze pamiętam ) – ,, obywatelu ! nie jesteś sam ” .
Artykuł zupełnie o niczym. Wygląda na to, że jedynym jego celem jest zniechęcenie części elektoratu do pójścia na wybory, a więc wsparcie PiSu. Argumenty te same, co zawsze – nowością tylko insynuacje i przypisywanie nieczystych motywów.
Nowością są dla mnie też komentarze pana Igorowa (być może przeoczyłem wcześniejsze). Zawsze się cieszę widząc kolejnych kentatorów na SO, nawet (a może zwłaszcza?) wtedy, gdy się z nimi nie zgadzam.
Odniosę się do fragmentu wypowiedzi:
„gdybym ja (niezależnie od intencji ) przyłożył swoje trzy grosze do przejęcia władzy przez PIS , zakopałbym się ze wstydu pod ziemię. „.
Widzi Pan, a Platforma nie zapada się ze wstydu, nigdzie nie zakopuje. Też uważam, że wstydu nie mają!
Wiele razy nie zgadzałem się z Redaktorem Skalskim, jednak tym razem muszę mu przyznać rację. Wysłuchałem w ostatni weekend rozmowy redaktora Sroczyńskiego z panami Czarzastym i Zandbergiem i byłem wyraźnie zdegustowany. Panowie repezentujący dwa marginalne, lewicowe ugrupowania, które dostały niewielkie ilości głosów w ostatnich wyborach samorządowych (Partia Razem dostała „premię” za „zdolność koalicyjną” czyli wynik 1,6% głosów, co stanowi ledwie połowę wartosci błędu statystycznego) zaczęli ze sobą rozmawiać. Z oświadczeń uczestników wynikało, że rozmowy będą długie i skomplikowane prawie jak negocjacje brexitowe, co jest o tyle zaskakujące, że programy obydwu ugrupowań daje się streścić na połowie kartki formatu A-4. Inteligencja obydwu rozmówców, jakkolwiek błyskotliwa, nie dorównuje ego każdego z panów, co właściciwie przesądza wynik rozmów. W razie niemożliwości dogadania się pan Czarzasty przynajmniej deklarował zamiar przystąpienia do koalicji obywatelskiej, czego pan Zandberg nie wspominał. Redaktor Sroczyński, młody zdolny i „natchniony” przeciwnik liberalizmu zadeklarował, że chętnie oddałby głos na poważniejszą siłę lewicową, ale z rozmowy takowa sie nie wyłaniała. Zamiast tego wszyscy deklarowali swoje uznanie dla Biedronia, który jak deklarowali dla nich wszystkich jest nadzieją „progresywnej” lewicy. Intuicyjnie zakładam, że Biedroń jeżeli odniesie sukces to zabierze głosy SLD i Razem, oraz być może innemu np. zielonemu planktonowi politycznemu, bo w przeciwieństwie do wszystkich wymienionych wnosi walor świeżości do życia politycznego.
Warto może w tym miejscu wskazać, że Koalicja Prodemokratyczna, może zostać tak sformułowana, że nie musi oznaczać utraty tożsamości żadnego z uczestników. Przeciwnie, można w takiej koalicji zachować swoją odrębność, program i naturę ruchu zgadzając sie do pewnego minimum programowego. Tym minimum jest przywrócenie w Polsce porządku demokratycznego i zniszczonych instytucjhi stojacych na jego straży. Reszta jest indywidualna. Bez zwycięstwa takiej koalicji, żadne rozmowy polityczne nie będą miały większego sensu, bo dyktatury nie obala sie rozmowami. Deklaracja, żeby nie chodzić na wybory, kiedy nie akceptuje się PO, przystoi może przeciętnemu Kowalskiemu, ale na pewno nie intelektualistom.
„Warto może w tym miejscu wskazać, że Koalicja Prodemokratyczna, może zostać tak sformułowana, że nie musi oznaczać utraty tożsamości żadnego z uczestników.” – pełna zgoda ale nie wierzę, że to się uda. Podobnie jak nie wierzę, że udałaby się inicjatywa PIRSa pod nazwą Koalicja Europa (jeżeli dobrze zapamiętałem). Dlaczego nie wierzę? Liderzy pozagryzają się przy układaniu list wyborczych.
Ilu dyskutantów, tyle obozów i racji politycznych. A najgoręcej dyskutsnci już łamią kopie o Zandberga. To w sumie dobrze o nim świadczy. Nie ważne jak, byle mówili (w tym wypadku o nim). Zandberg wyróżnia się na polskiej scenie politycznej mózgiem. Zajaśniał dzięki temu dwa lata temu i dał nadzieję, że idzie nowe w polskiej polityce. No cóż, nie doszlo. Przez dwa lata robił wszystko, aby zniechęcić do siebie polityczne centrum, to które jest języczkiem u wagi każdych wyborów. Gdy dyskusja szła na temat jak opozycja ma się zjednoczyć, partia Razem nie zamierzała iść z nikim, razem. Przekalkulowali. Nie ma zatem o co tu kruszyć kopii. A sprawa głosu jest tu na prawdę najmniej istotna!
Ja mam cichą nadzieję, że koniec końców opozycja się zjednoczy. Nie ma tu innego wyjścia. Jak wcześniej, uważam, że Biedroń ma szansę, nie musi się spieszyć w ramiona KO, ponieważ musi zobaczyć, co może ugrać. A na jednoczenie przyjdzie pora. Czas pokaże. A my tu sobie nadal podyskutujemy.
Szanowny Panie Skalski!
Nie czytam Super Expressu i tak się składa że nikt ze znajomych. Artykuł w tabloidzie nie zawsze ma czytelników i to jednak chyba co innego niż w przypadku innych polityków, którzy istnieją, bo występują w telewizji. I mimo że oglądam często TVN24 to nie natknąłem się na Zandberga. Może w Pana przypadku jest tak jak z pewnym moim znajomym, który mówił: – Co to jest – ile razy jestem w kościele to ksiądz jajka święci. 🙂
W swoim tekście, jak zawsze, racjonalnym, aż do bólu, Redaktor Skalski formułuje oceny i stawia tezy odnoszące się do motywów dla których, jego zdaniem, Adrian Zandberg i cała partia Razem jest w polityce. Trzeba bardzo nie lubić Adriana Zandberga aby posunąć się do tego by stwierdzić, że „on i całe to towarzystwo” są w polityce tylko dla pieniędzy.
Panie Redaktorze – jak Pana lubię i cenię – tak nie wolno ! Można mieć inne poglądy polityczne, oceniać sytuację z innej perspektywy ale żeby aż tak? Nie zgadzam się na wprowadzanie do naszej dyskusji takich argumentów bez twardych dowodów. Można nie lubić młodych z Partii Razem (ja ich lubię i trochę znam), ale nie wolno przenosić swoich uprzedzeń na forum publicznych dyskusji. Partia Razem i osobiście Adrian Zandberg mają bardzo określone poglądy polityczne, najbliższe socjalistycznej tradycji, na których oparta była odbudowa II RP (szkoda że tak szybko zwyciężyły te inne, niesocjalistyczne ). Młodzi z Partii Razem mają ten żar w oczach ale i w głowie, którego nie widać w innych formacjach, zwłaszcza tych, które, jak sądzę, bliskie są Redaktorowi Skalskiemu.
I na koniec – pisząc scenariusze możliwych wydarzeń politycznych, dobrze jest pamiętać, ze polityka jest nieprzewidywalna, nie ma żelaznych zasad i praw (chyba, ze wrócimy do teorii materializmu historycznego i dialektyki marksistowskiej, ale tego to pewnie nie chcemy). To co się wydarzy jest zależne od tak wielu czynników, że budowanie twardych scenariuszy może być interesujące jako ćwiczenia seminaryjne a nie twarde, polityczne recepty.
Nielubienie Zandberga za poglądy jest tylko trochę „lepsze” niż nielubienie Zandberga za wygląd czy tembr głosu – to jest różnica ale maleńka taka…
Szanowny IGOROWA
Właściwie to co Pan napisał powinno mnie zwolnić z polemiki. Chyba Pan bardzo emocjonalnie podchodzi do sprawy i Pańskie emocje sprawiają że Pana sądy są niesprawiedliwe.
Nie bardzo wiem co Pan ma na myśli pisząc o mojej instrukcji do głosowania?? Ale mniejsza z tym.
Zacznę od najważniejszego, a mianowicie od powielanego oskarżenia, że zyskując głosy wyborców partia Razem przyczyniła się do tego że SLD zdobył ich mniej, a więc nie wszedł do sejmu, nie utworzył koalicji z PO i to dało władzę PiS-owi. Już żeśmy przewałkowali te argumenty tutaj w Studio i odsyłam do tej polemiki.
Już pisałem, że gdyby Zandberg miał możliwość większej ilości wystąpień przed wyborami to zapewne Razem weszłaby do sejmu i sytuacja byłby inna.
To, co Pan pisze o Zandbergu, jest pełne nienawiści i wysoce niesprawiedliwe. Pan jest na niego uczulony, a z partii Razem robi Pan jakąś stalinowską organizację. Trochę mnie to rozśmieszyło.
ZANDBERG URODZIŁ SIĘ W 1979 R., WIĘC MIAŁ MAŁĄ SZANSĘ „STAĆ ZA TOWAREM NA KARTKI” CZY „OBNOSIĆ SWOJĄ NARCYSTYCZNĄ FACJATĘ PO WARSZAWSKICH SALONACH”, ALBO „ODCZUWAĆ STRACH PRZED ZACIĄGNIĘCIEM W KOMUNISTYCZNE KAMASZE”. Silna niechęć (a może więcej) sprawia że posuwa się Pan do śmiesznych oskarżeń.
Wydaje mi się, że Pan uważa, iż rządzić powinni postsolidarnościowcy, a lewica powinna siedzieć cicho w kącie, co najwyżej w formie SLD wspierać słuszne rządy Platformy. Opozycja jest dość marna, nie wyciągnęła wniosków ze swojej porażki, popełnia błędy, nie potrafi się porozumieć itd., i zachęcanie do głosowania na nią „bo matematyka i d’Hondt” do mnie nie przemawia.
Ja nie jestem na Zandberga uczulony, jego argumentacja często do mnie przemawia, a i lubię formę w jakiej to robi – nie widzę tam ani narcyzmu ani wrogości do kogokolwiek (choć, jak pisałem, ostatnio rzadko go słyszałem), a propozycje partii Razem wydają mi się ciekawe. Oni reprezentują inne podejście do spraw którymi polityka powinna się zajmować. Nie uważam, jak to kiedyś pisał red. Skalski, że jak by zdobyli władzę to będziemy tu mieli nową wersję realnego socjalizmu, może taką jak w Chinach za Mao Tse Tunga, „bo taka jest logika”.
Zapewne jest Pan demokratą i wierzę że chciałby Pan aby wszyscy uczestnicy naszej sceny politycznej mieli dostęp do mediów, nie byli dobierani przez dziennikarzy według tego który więcej pyskuje, ani zwalczani z powodu niechęci redaktorów. Czasem warto poznać fakty zanim się je skrytykuje – to uwaga do wszystkich dyskutantów na naszej scenie politycznej.
Część komentatorów wdała się w dyskusję na temat osobistych przymiotów Adriana Zandberga, co może jest emocjonalnie uzasadnione, ale racjonalnie jałowe. Kryterium rozstrzygającym o jakości polityków jest poparcie wyborcze. Jeżeli partia dostała dotację budżetową z powodu osiągnięcia 3,6% w wyborach 2015 r. i po 3 latach straciła 2/3 z uzyskanego wówczas skromnego przecież poparcia , to wniosek jest oczywisty. Wyborcy nie są zainteresowani taką ofertą polityczną. Możemy naturalnie przypuszczać, że wynika to ze słabej obecności jej liderów w telewizji lub z wielu innych przyczyn, ale nie zmienia to rzeczywistości. Państwu na razie podziękowano. Zarząd partii Razem i jej członkowie mają okazję aby zastanowić się nad przyczynami istniejacego stanu rzeczy i podjać takie działania, które poprawią odbiór tej partii w preferencjach wyborców. Na razie jednak czeka ich wiele pracy i zmian jeśli chcą odnieść sukces polityczny. Walory intelektu pana Adriana Zandberga i jego koleżanek z zarządu partii teraz przydadzą się najbardziej. Życzę im sukcesu jak każdej demokratycznej i nowoczesnej formacji politycznej.
SZ . PIRS ,
To mnie Pan zaskoczył . Nie przypuszczałem że na tych łamach będę się tłumaczył że jestem demokratą .No pewnie , że nic mi do tego kto rządzi , byleby wygrał wybory i nie łamał obowiązującego prawa .Ale jak się już tak wzajemnie rozśmieszamy to powiem Panu , niezmiennie mnie rozśmiesza takie namiętne wachlowanie szufladkami lewica- prawica , i to nieważne z jakiej dobiegające strony .Mój idol (ma się rozumieć nie jedyny ) – Jacek Kuroń potrafił genialnie wybiec naprzód gdy powiedział :
Nie deklarujcie się jako lewica ani prawica , póki nie ustalimy gdzie macie tył , a gdzie przód .No i tak się porobiło że świat gna jak zwariowany – a tu w Polsce młodzi bolszewicy zawiązują nowe partie pod śmieszno- bałamutnymi nazwami prowadzące nas do nowej świetlanej socjalistycznej przyszłości . Naprawdę po tym co ja już widziałem można się skukać ze śmiechu .
Pewnie mi Pan nie uwierzy na słowo , ale jak PIS pierwszy raz przejął władzę i zobaczyłem tych wszystkich co się określali jako ,,lewica ” jak się zachowują bezradnie jak dzieci którym w piaskownicy zabrano wszystkie zabawki , to już wtedy byłem pewny że z nimi mamy pozamiatane , no bo … no bo jaki bolszewik przebije bolszewizm PISu ? Chyba że nagle znajdzie się ktoś , kto zacznie to rozgrywać na zupełnie nowej zasadzie . Od razu dla jasności ,- nie wiem jakiej .Nikt się nie znalazł i wszystko się potoczyło tak jak myślałem , tylko szybciej niż przypuszczałem .Pytanie jest właściwie jedno : Kto czy co będzie tym gajowym , który zrobi porządek w tym lesie ? I nie mam tu na myśli tylko Polski …
Szanowni Panowie, kolejno;
– Pan PIRS,
Gratuluję Panu wysublimowanego towarzystwa, w którym nie czytuje się SuperExpressu. Proszę jednak uwzględnić, że setki tysięcy ludzi go czyta. Oczywiście nie wszyscy czytają wszystko, lecz Adrian Zandberg pisuje tam niedługie felietony i robi to dobrze. Po sześćdziesięciu latach w zawodzie potrafię to docenić. Nawet gdy się nie zgadzam z autorem. A z niektórymi spostrzeżeniami Zandberga się zgadzam czasem. Nic nie składa się z samych plusów, albo minusów.
W telewizji oglądam praktycznie tylko Fakty TFN, kiedy jestem wieczorem w domu. Czyli 4-5 razy w tygodniu. Prowadzący na zakończenie zawsze zapowiada rozmowy, które będą tego wieczoru w TVN 24 i nawet pokazuje pierwszych rozmówców. Z reguły wyłączam. Szkoda mi czasu na słuchanie tego co wielokrotnie szybciej mogę przeczytać. I zapewniam Pana, że wielokrotnie był zapowiadany i nawet pokazywany Zandberg. Jak często? Postaram się dowiedzieć w TFN.
Odnoszę wrażenie, że Pan jest mocno wewnętrznie przekonany o sekowaniu w mediach pana Z. A wiemy, że największym wrogiem prawdy nie jest kłamstwo, lecz właśnie głębokie przekonanie.
I jak już jestem przy słowie.
Ja bardzo wysoko oceniam Pana publicystykę w SO, a od pańskiej „telewizji” najczęściej zaczynam lekturę. Jako profesjonalista wiem, że jest bardzo trudno robić coś dobrze, regularnie i przez długi czas. To nie są komplementy „na drugą nóżkę”, jak się mawia w żargonie, żeby zrównoważyć krytykę. A tę też zacznę od komplementu. Otóż niezwykle trafnie wychwytuje pan zło we władztwie PIS, mówiąc ogólnie. Myślimy podobnie, lecz się różnimy we wnioskach.
Powtarzam się i będę się powtarzał. Za mojego życia spotkały Polskę nieszczęścia bez porównania straszniejsze niż rządy PIS, ale w drugiej połowie drugiej dekady XXI wieku, one właśnie są największym narodowym – nie boję się tego przymiotnika – nieszczęściem. Pan, widząc zło tego panowania, woli się przyczynić do jego kontynuacji, byle nie głosować na Platformę. A ona nie jest do lubienia. Ona jest teraz jedyną szansą – szansą powtarzam – na odsunięcie od władzy PIS.
D’Hondt, Szanowny Panie PIRS, jest w Polsce, w drugiej połowie drugiej dekady XXI wieku, nie do ominięcia. Tak samo jak tabliczka mnożenia. I najgorętsze sympatie i największe nadzieje tego nie zmienią. Więc pozwoli Pan, że wyciągnę wnioski, jak powyższe, z tego co Pan tutaj pisze.
Pan Andrzej Pokonos,
Pisze Pan, że Zandberg wyróżnia się politycznym mózgiem i że zrobił wszystko, aby zniechęcić centrum, które jest języczkiem u wagi. Czy, doprawdy, nie widzi Pan sprzeczności w tym co Pan pisze?
„Przyjdzie pora…czas pokaże…” Już przyszła pora, proszę Pana, czas już pokazuje. Piłka już w grze. Mamy za sobą pierwsze z czterech wyborów i wiadomo na czym kto stoi. Mniej więcej na tym samym co trzy lata temu i raczej nie będzie przewrotu w ciągu najbliższych miesięcy. Teraz jest już najwyższy czas, aby rozporządzić znanym potencjałem tak, żeby wygrywać kolejne wybory. Czyli zjednoczyć wszystko co można kontra PIS. Dać sobie choć te minimum czasu, żeby się jakoś zorganizować, a wyborcom szansę, żeby mogli zobaczyć tę siłę, którą by mieli poprzeć.
Pan Szczypiński,
Ja nie siedzę w głowie Adriana Zandberga. Ja obserwuję i oceniam jego postępowanie. On, oczywiście ma prawo starać się o swój interes – opis w artykule – kosztem żywotnego interesu Polski, jakim jest odsunięcie od władzy PIS. I z tego prawa korzysta, choć mógłby i nie korzystać. A ja mam prawo oceniać takie postępowanie jako niegodziwe i dać temu wyraz, bez słów powszechnie uważanych za obraźliwe.
Nie tylko racjonalna ocena. Sympatia i antypatia też są istotnymi czynnikami w polityce. Ja na podstawie racjonalnej oceny czuję antypatię do Adriana Zandberga i do Roberta Biedronia również.
@Redaktor Skalski: skoro zostałem już wywołany, to pragnę uściślić parę rzeczy: pan Zndberg ma mózg, nie napisałem, że ma mózg polityczny. Gdyby miał mózg polityczny, partia Razem nie szłaby osobno. To inteligentny człowiek, który ma spory potencjał na lewej stronie sceny politycznej. Pamiętajmy, że wybory samorządowe nie koniecznie muszą tu wskazywać na słabsze notowania Razem. To się okaże dopiero w wyborach parlamentarnych. Dodam tu przy pkazji, źle się dzieje, że w wyborach lokalnych administracji dominują partie a nie lokalni działacze. Ale to sprawa na inne rozważania. I jeszcze o roli centrum dla wyborów lewicy. Ja nie widzę tu żadnej sprzeczności. Polskie centrum milczy. Jest mało przewidywalne. To jego brak w ostatnich wyborach pozwolił wygrać Kaczyńskiemu. Bo milczące centrum nie chciało głosować na Platformę. To centrum czeka na nowe twarze w polskiej polityce. I może spowodować, że wszyscy tu zostaniemy zaskoczeni, jeśli się uaktywni. Czas pokaże. Jeszcze wiele kart do rozdania.
Szanowny Panie Andrzeju Pokonos,
Cytuję Pana: „Zandberg wyróżnia się na polskiej scenie politycznej mózgiem. Zajaśniał dzięki temu dwa lata temu i dał nadzieję, że idzie nowe w polskiej polityce.”
Z całym szacunkiem,E.S.
Raz jeszcze, szanowny Panie Andrzeju Pokonos,
Opuszcza mnie chwilami umiejętność czytania i nie wiem czy usprawiedliwia mnie to, że nabyłem ją dawno temu. Dopiero po wyświetleniu poprzedniego swojego wpisu zauważyłem, że politycznEJ przeczytałem politycznYM.
Najmocniej Pana przepraszam. Postaram się już nie popełniać takich błędów, choć nie mogę gwarantować skutku.
Ależ nie ma tu o co kruszyć kopii i przepraszać. Napisałem to w zmyłkowy sposób i tyle:)
Szanowny Panie Erneście, proszę mi powiedzieć kiedy, Pana zdaniem, jest/będzie odpowiedni czas na powstanie/budowę nowej partii politycznej? Nie ważne już czy lewicowej, czy centrowej.
Według mnie, jeżeli KO wygra wybory, to w następnej kadencji znów Pan napisze, że teraz nie czas na nową partię bo PIS odzyska władzę. Więc kiedy?
Panie Darku,
Kiedy PIS straci władzę, a zwycięska koalicja usunie przelicznik D’Hondta z ordynacji i zniknie groźba zamachu parlamentarnego, w którym mniejszość – ca. 36-38 proc. -pomiata większością i rządzi państwem.
Dziękuję za odpowiedź.
Czarno to widzę. Wybory proporcjonalne mamy zapisane w konstytucji. Nie słyszałem aby ktoś z PO zgłaszał chęć usunięcia przelicznika D’Honta. Przelicznik D’Honta promuje partie z największym poparciem. Usunięcie go byłoby dla PO samobójstwem. Poza tym D’Hont daje władzę liderom partii przy sporządzaniu list wyborczych. Nie wiem czy zastosowanie innej metody nie odebrało by im tej władzy a na to na pewno się nie zgodzą.
Red. SKALSKI
Dziękuję za pochlebne słowa o moim pisaniu.
Zandberg tak wypadł tu trochę przy okazji, jako że jeden z czytelników bardzo emocjonalnie się do niego odniósł. Nie śledzę tak uważnie jak Pan debat politycznych, ani nie czytam tyle prasy i tak uważnie. Trafiłem parę razy na Zandberga w telewizji czy w jakimś portalu i zauważyłem, że dziennikarze – tak jak zresztą w przypadku wielu innych zaproszonych polityków – nie pytają go o ważne sprawy, program, poglądy itp., tylko chcą żeby się odniósł do jakiejś krytycznej czy wręcz obraźliwej wypowiedzi na swój temat czy na temat partii Razem. Został już dawno zaszufladkowany i wielu komentatorów robi z niego dzikiego komunistę, który tylko czeka aby się dorwać do władzy i da nam popalić, a na razie uwodzi część elektoratu która powinna przecież głosować na Platformę. A już mdli mnie od stałego powtarzania przez dziennikarzy, że Razem zrobiło błąd włączając się w wybory, bo przez to SLD nie weszło do sejmu, PiS zdobył władzę itd.
Zdaję sobie sprawę, że kiedy jakaś partia jest poza sejmem to dziennikarze na ogół nie widzą potrzeby zapraszać jej polityków do studia. Wolą setny raz wysłuchać nudziarza Czarneckiego czy innych pisowców, o których z góry wiadomo co i nawet jak powiedzą.
Nie zgadzam się natomiast, żeby popierać zawsze Platformę, bo tylko ona daje szansę na pokonanie PiS. A tym bardziej, żeby inne partie się nie formowały, inni politycy zamilkli lub dołączyli do PO. Widzę szansę w nowych ruchach które zmobilizują tych co z różnych względów nie głosowali, często dlatego że nie mieli na kogo.
Pan przeprowadza co jakiś czas wyliczenia w oparciu o aktualne sondaże i wychodzi Panu że koalicja PO i innych obecnych partii może o włos wygrać z PiS, a jak się tam wtrąci jakiś Biedroń czy Petru to ten włos zaniknie, więc precz z nimi. Ten włos może zniknąć jeszcze przed wyborami.
Platforma jest schyłkową partią, która nie rozliczyła się ze swoich błędów, a do jej niektórych działań można mieć podobne zastrzeżenia jak do PiS. Mimo połączenia sił z Nowoczesną uzyskała mniejsze poparcie niż w poprzednich wyborach. W normalnych warunkach szybko by zanikała. Jej atutem jest to że jest przeciwnikiem PiS i liczy na to że ludzie na tej zasadzie na nią zagłosują. Ja nie zagłosuję. I nikogo nie namawiam. A i tak większość wyborców kieruje się swoimi ocenami i oni sobie wybiorą tego kto im odpowiada, często na podstawie dziwnych kryteriów. Obawiam się, że niewielka liczba wyborców rozumuje tak jak Pan i bierze pod uwagę d’Hondta.
Panie PIRS
Kopiuję fragmenty Pana wypowiedzi, żeby było widać z czym polemizuję.
PAN – Już mdli mnie od stałego powtarzania przez dziennikarzy, że Razem zrobiło błąd włączając się w wybory, bo przez to SLD nie weszło do sejmu, PiS zdobył władzę itd.
JA – Mnie też mdli od stałego powtarzania, m.in. przeze mnie, ale taka jest mdląca prawda. I trzeba powtarzać, bo może ktoś to zrozumie.
PAN – Nie zgadzam się natomiast, żeby popierać zawsze Platformę, bo tylko ona daje szansę na pokonanie PiS. A tym bardziej, żeby inne partie się nie formowały, inni politycy zamilkli lub dołączyli do PO. Widzę szansę w nowych ruchach które zmobilizują tych co z różnych względów nie głosowali, często dlatego że nie mieli na kogo.
JA – Ci niegłosujący to w ogromnej większości poczciwi ludzie, ale nie najbardziej świadomi obywatele. Nie oni są solą tej ziemi, co możemy sobie tu, w kameralnym gronie, powiedzieć.
Ilu z nich, tych pasywnych obywateli, musiałoby zdobyć takie nowe, lewicowe ugrupowanie, z gejem – nie udawajmy, że to nie jest licząca się okoliczność – żeby PIS ze swoimi pięcioma, z górką, milionami wyborców, stanowił znacznie mniej niż 36 – 38 procent elektoratu? Więcej niż KO w tegorocznych wyborach! Wierzy Pan w to?
PAN – Pan przeprowadza co jakiś czas wyliczenia w oparciu o aktualne sondaże i wychodzi Panu że koalicja PO i innych obecnych partii może o włos wygrać z PiS, a jak się tam wtrąci jakiś Biedroń czy Petru to ten włos zaniknie, więc precz z nimi. Ten włos może zniknąć jeszcze przed wyborami.
JA – Panie PIRS, nie ma znaczenia co zaniknie, czy się pojawi przed wyborami. W sondażach. Liczy się to co będzie na wyborach!
Ten „włos” może faktycznie zniknąć w wyborach, a zniknie NA PEWNO „jak się tam wtrąci jakiś Biedroń czy Petru…”
PAN – Jej – Platformy, e.s. – atutem jest to że jest przeciwnikiem PiS i liczy na to że ludzie na tej zasadzie na nią zagłosują… Ja nie zagłosuję… niewielka liczba wyborców rozumuje tak jak Pan i bierze pod uwagę d’Hondta.
JA – A Pan bierze pod uwagę ten przelicznik, Panie PIRS? Niech Pan wreszcie otwarcie powie, że godzi się na pozostawienie Polski pod władzą PIS na dalsze lata, bo zależy panu na nowych ugrupowaniach i bardzo nie podoba się Panu Platforma.
Panie Erneście, Macron na początku też wydawał się bez szans, a potem wygrał wybory prezydenckie jak burza! Biedroń ma poważne zadatki, aby namieszać w polskiej polityce. Po prostu ktoś musi rozbić ten zatęchły układ PO – PiS. Do wyborów jest sporo czasu. Dlatego warto dać mu kilka miesięcy na sprawdzenie się. Jego atuty: jest świeży, spoza układu, młody i ma niezłe pomysły. To bardzo poważne atuty. A polska scena łaknie nowego rozdania jak tlenu.
Panie Andrzeju,
NIE! Macron był sprawdzonym, również w rządzeniu, politykiem. Miał szanse i je wykorzystał.
Biedroń, fakt, może namieszać, ale niczego nie rozbije. Ułatwi Kaczyńskiemu zachowanie władzy.
Od tego, że Pan napisze „stęchły”, ten układ nie przestanie mieć dwóch trzecich elektoratu, jeśli nie więcej. Odzwierciedla faktyczny, głęboki, kulturowy podział społeczny.
Biedroń ma tylko jeden, nawet nie pomysł, a chwyt. Nie mieć żadnych projektów, żeby nikomu się nie narazić. „Pytać ludzi” bo to zaskakuje i niektórym się spodoba. Być nowinką, która budzi zaciekawienie, choćby Pana, daje te kilka procent na krótko, więc trzeba zdążyć przed wyborami, zanim się nowość wyczerpie. W roku 2015 Petru załapał się tak na sporą frakcję w Sejmie, a Zandberg na dotację. I zapewnili PIS-owi władzę. A teraz ci dwaj i -mocna pozycja- Biedroń chcą powtórzyć ten sam numer, mając gdzieś fakt, że zostawia to Polskę PIS-owi!
I Pan chce i na to zostawić czas, który jest teraz dobrem deficytowym. Trwa nieustanna kampania, a my mamy pozwolić spokojnie działać tym szkodnikom.
Kończę tym samym czym skończyłem odpowiedź dla p. PIRS.
Panie Erneście. Upraszcza Pan sprawę. Na pewno ani Petru ani Razem nie są winni przegranej PO. Platforma przegrała z samą sobą. Młode pokolenie jej nie znosi. I ma za co. A Biedroń nikomu z kieszeni nie wypadł tak jak Misiewicze, Duda czy Szydło. On też się pokazał jako sprawny admnistrator. I ma sporo w programie, choć go ieszcze nie ogłasza wydał już książkę, w której jest sporo na ten temat.
Powtarzam, jako człowiek spoza układu politycznego w Polsce to czarny koń na dzisiejszej polskiej scenie politycznej. Trzeba to zacząć brać pod uwagę. Bo może nasze szacunki o których dziś tu dyskutujemy wezmą w łeb właśnie z powodu takich ludzi jak Biedroń.
Red. Skalski
W poprzednim wpisie napisał Pan: „Myślimy podobnie, lecz się różnimy we wnioskach”. Teraz jednak wydaje mi się, że wspólne w naszym myśleniu jest tylko to, że PiS jest wredny i trzeba go usunąć. Pewne fakty widzimy inaczej i ze smutkiem stwierdziłem, że moje argumenty (jeszcze z poprzedniej polemiki) nie przekonały Pana.
Trudno, nie będę się powtarzał.
Co do nowych faktów na scenie politycznej to – może tego nie zaznaczyłem dostatecznie jasno – nie uważam żeby nowe ugrupowanie miało zawładnąć sceną polityczną i zdobyć ogromne poparcie. Wystarczy jeśli zdobędzie głosy tych, którzy nie chcieli dotychczas głosować lub zostali w domach, bo nie mieli na kogo oddać głosu. Te „nowe” głosy nie zostaną nikomu zabrane, bo ci ludzie nie czytają Pańskich wywodów i nie zamierzają zacisnąć zęby i z hasłem „cholera, d’Hondt” iść głosować na Platformę. Oni, razem z wyborcami Platformy, Nowoczesnej (jeśli przetrwa) itp. mogą stworzyć koalicję która przeważy PiS. Bez nich – klapa.
Czy to się uda, jak będzie wyglądało to powstające ugrupowanie – zobaczymy. To tylko szansa.
Uff! Panie Pirs,
To ci pańscy oni musieliby stworzyć z PO tę koalicję PRZED wyborami! Bo po wyborach PIS nadal rządzi, a oni mogą sobie robić koalicje jakie chcą i nic z tego. Jeśli Pan też tak uważa, to po cholerę się spieramy przez tyle czasu?
Tyle tylko, że już bardzo mało czasu, żeby stworzyć coś, co by nie wyglądało tylko na koniunkturalny zlepek. Aby się przepchać.
A dzisiaj w Rzepie widzę zdjęcie całej opozycyjnej ferajny i informację że PSL do koalicji nie wejdzie, ale będzie współpracować jakoś tak, czy inaczej. Mozolnie kombinują kto jakie kabiny zajmie na Titanicu.
Red. Skalski
Kiedy w czasie hecy antysemickiej Władysław Gomułka, nawiązując do wojny Izraela z pięcioma arabskimi państwami i sugerując że polscy Żydzi sprzyjają Izraelowi, powiedział, że każdy obywatel Polski powinien mieć tylko jedną Ojczyznę, to Antoni Słonimski skomentował to: – Rozumiem że każdy powinien mieć jedną Ojczyzną, ale dlaczego to musi być Egipt?
Więc i ja w imieniu wyborców zapytam: – Wiem, że każdy powinien głosować na jedną partię, ale dlaczego to ma być Platforma?
Dlatego, że tylko ona, w koalicji wyborczej, ma szansę odsunięcia od władzy PIS.
Aż w dołku ściska, jak widzę, że nawet w tak wysublimowanym gronie, nie ma zrozumienia dla wydawałoby się prostej prawdy: ZŁO trzeba skutecznie usunąć. Czy istnieje jakakolwiek koalicja bez PO, która jest w stanie to zrobić? bo może do tego sprowadzają się w końcu polemiki z p. Ernestem. To nie może być kwestia takiej czy innej wyobraźni czy jakiejś analogii do czegoś tam – tu są nieubłagane przyziemne liczby i rachunki, którymi operuje. Detale personalne, psychologiczne itp. są dla tych, którzy nie lubią lub nie umieją liczyć.
Prof. R Markowski , który w końcu jest niekwestionowanym autorytetem w sprawie mechanizmów o których Panowie wyżej dyskutują, już chyba ponad rok temu dał konkretną receptę poradzenia sobie w tej dramatycznej sytuacji . Jak dotąd nie usłyszałem nic co by podważało logikę tej propozycji . I co ? No i nic … oczywiście
@ EMWE – też się nie moge nadziwić, że, wydawałoby się oczywiste prawdy nie docierają:
A) Każdy niegłosujący wspiera zwycięskie ugrupowanie = PiS.
B) Każdy mandat otrzymany przez inne ugrupowanie niż PiS osłabia PiS.
C) Niechęć do PO wśród części wyborców jest równie wielka, a często i większa niz niechęć do PiS (to dlatego wogóle powstała Nowoczesna, to stąd pojawił się Kukiz15 i to dlatego PiS wygrał wybory i mimo wszystkich krętactw, obrzydliwego nepotyzmu, i korupcji w obozie rządzącym PO nadal się nie zbliża do wyniku PiS)
Istnienie PO w jakiejkolwiek koalicji wyborczej odstrasza potencjalnych wyborców jej koalicjantów. Te głosy sie nie będą sumowały – to nie jest prosta arytmetyka, a wyborcy nie sa bezwolnymi cyferkami, które można sobie dowlonie przestawiać i przesuwać z jednego zbioru do drugiego. Wyborcy nader często mówią „w takmi razie ja sie nie bawię” i wracamy do punktu A – niegłosujący wspierają PiS.
Powtórzę: NIEGŁOSUJĄCY WSPIERAJĄ PIS.
Wymyslanie, że wszystkie głosy nie-PiS się zsumują w jedną koalicję z przewodnią rolą PO to marzenie ściętej głowy. Jest równie nieralne, jak zwycięstwo w wyborach partii Razem.
Dość powiedzieć, że PO+N. w koalicji mają mniejsze poparcie niż obie z osobna. Faktem jest, że pewnie dzięki przelicznikowi z tym mniejszym poparciem i tak zdobywa więcej mandatów. Aale tym bardziej faktem jest, że nadal (znacznie) mniej niż PiS!
Daj Bóg – niech się KO jak najbardziej zblizy do PiSu!
Ale mając nadal mniejsze poparcie nie odsunie przecież PiSu od władzy.
Do tego jest potrzebna trzecia siła, która zbierze głosy niechętne zarówno PO jak i PiSowi. Na ten moment wygląda na to, że największą szansę ma Biedroń, jeśli uda mu się uzyskać wsparcie struktur terenowych SLD i zaangażoawnie młodych z Razem.
Dlatego zohydzanie i obrażanie potencjalnego kolaicjanta do rządzenia (po wyborach!) uważam za działanie nader szkodliwe dla Polski i sprzyjające PiSowi.
A może spora część elektoratu – wiem, że to herezja – dostaje wysypki na wszystko z rodowodem marki „Solidarność”?
… A i tak wszystkie te rozważania moga okazać się nieistotne jeśli PiS sie rozleci od wewnętrznych tarć (Ziboro uwiera jakże mocno) a i zniechęcenie aferami wyborcy PiSu zagłosują na jeszcze bardziej prawicowe ugrupowanie.
Póki opozycja jest podzielona to się może zdarzyć. W przypadku połączenia opozycji w jedną siłę i PiS z narodowcami, resztką Kukizów czy może nawet Korwin-Mikkem zewrze szeregi.
Sądząc po tym co się dzieje w samorządach (np. Malbork, Ruda Śląska) to PO może się rozlecieć. Nowoczesna też ma wielkie kłopoty.
@Darek
To, rzecz jasna, też możliwe. Wydaje mi się jednak, że rozpad PO czy Nowoczesnej nie będzie miał tak wielkiego znaczenia.
PO ani tym bardziej Nowoczesna nie opierają się na wierze w „Wielkiego Stratega” (swoją drogą, jak ktoś słusznie tu zauważył, to sprytny taktyk. A strateg dość marny) i rozpad nie spowoduje takich spustoszeń w szeregach ich wyborców.
Dzisiaj wyczytałem, że coś się dzieje. Rozpoczęły się rozmowy w sprawie powołania wielkiej koalicji antypisowskiej. Idzie ciężko. Część ludowców nie chce się zgodzić na koalicje z udziałem .N bo to „liberałowie i aborcjoniści”. Część członków .N chce połączenia z PO (na razie wspólny klub). Kłócą się o nazwę. PSL chce koniecznie żeby nazwa ich partii była w nazwie koalicji. Zaproponowali tez inna nazwę: „Europejska Partia Ludowa”. Nowoczesnej to nie bardzo pasuje bo uważają, że bez ich logo liberalni i lewicowi wyborcy zagłosują na Biedronia.
Jak to czytałem to miałem nieodparte skojarzenie z jednym z odcinków Kabaretu Olgi Lipińskiej.
Chyba to już pisałem, ale powtarzam; spór podział kabin na Titanic’ u.