27.11.2018

Piotr Wacowski jest jednym z kilku dziennikarzy śledczych TVN, który w reportażu „Polscy neonaziści”, nagranym z ukrytej kamery, pokazał członków neonazistowskiej organizacji „Duma i Nowoczesność”, jak świętowali urodziny Hitlera. Uroczystość miała miejsce w 2017 r. w zaciszu leśnym pod Wodzisławiem Śląskim.
Kilka dni temu ABW wręczyła odważnemu reporterowi wezwanie do prokuratury w charakterze podejrzanego o propagowanie faszyzmu. Pisze o tym obszernie prasa w USA, gdyż TVN należy do amerykańskiego koncernu Discovery Communications.
Wezwanie już cofnięto, ale przypadek Wacowskiego nie jest wcale pomyłką.
To klasyczny sposób zastraszania dziennikarskiego środowiska.
Polscy dziennikarze nie są mordowani jak Jamal Khashoggi w Istambule, czy Anna Politkowska w Rosji, nie siedzą w więzieniach, jak w Turcji, albo tak, jak na Węgrzech – nie są pozbawieni pracy.
W Polsce ich się szykanuje.
Nie wszystkich, bo to by źle wyglądało.
Szykany wobec dziennikarzy są przemyślane; mają charakter chirurgiczny. I nie są masowe. Wszystko dzieje się przy dobrym świetle i ma odpowiednią oprawę medialną. Wystarczy kilka głośnych przypadków, aby wysłać sygnał pozostałym. Gdyż przecież nie chodzi o to, aby Wacowskiego ukarać, ale aby zniechęcić tych, którzy zostali zainspirowani jego dokonaniami. Państwo wysłało więc krótki komunikat o następującej treści: „Zostawcie niektóre tematy. Wiecie jakie. Po co wam kłopoty?”
Pacyfikacja prywatnych mediów w kraju, który chce uchodzić za demokratyczny, jest przedsięwzięciem ryzykownym. Ale przed wyborami do europarlamentu, to dla PiS zawsze lepsza propozycja niż przepychanie zakazu aborcji.
W jaki jednak sposób autorytarne polskie państwo planuje założyć knebel na usta wolnych mediów, aby świat „za bardzo” nie zorientował się?
To trudne zadanie, ale częściowo wykonalne.
Kluczowym określeniem PiS-owskiej propagandy nie jest „reforma mediów”, a „repolonizacja”. „Repolonizacja” ma wywołać wrażenie, że media kiedyś były polskie, a dzisiaj służą obcym mocarstwom (w domyśle Niemcy i Izrael), które Polaków kontrolują. Trzeba więc te „niepolskie media” uczynić „polskimi” i przywrócić je narodowi. Kneblowaniu wolnych mediów będzie więc towarzyszyła nacjonalistyczna histeria wyzwalania spod „okupacji”.
„Repolonizacja” zawiera w sobie dodatkowo głębszą opowieść, sięgającą do bolesnej pamięci o zaborach i wojnach. Nawiązuje też do atmosfery spisków przeciwko naszej ojczyźnie. Musi więc wyzwalać emocje i poczucie krzywdy. W rzeczywistości ma oddać zagraniczny kapitał fundujący prywatne media pod kontrolę „dobrej zmiany”. Sukcesem PiS będzie jeżeli uda się tego dokonać przy patriotycznych wiwatach suwerena.
Świat będzie oburzony. Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher ponownie zagrozi pogorszeniem stosunków ze Stanami, ale amerykańska presja, aby utrzymać wolność polskich mediów, chyba nie będzie taka silna. Trump atakuje wiele rozgłośni i agencji prasowych za brak pozytywnego przekazu na swój temat. Niemcom; w razie czego, można zawsze przypomnieć wydarzenia w Kolonii i milczenie ich mediów, kiedy uchodźcy napadali na niemieckie kobiety.
A jeżeli to nie pomoże – to zawsze są „nieuregulowane” odszkodowania za zniszczenia wojenne…
Dariusz Wiśniewski

Autor ma rację co do zasady działania pisowskiej władzy. Autorytarne zapędy tej ekipy uderzają w wolne media wszędzie gdzie moga i jak mogą, od początku 2016 roku do dzisiaj. Przykład podany przez Autora jest najświeższym uderzeniem i Autor pokazuje jego wzorcowość. Dla pewnej równowagi warto pokazać inny rodzaj wzorcowości, która tutaj akurat jest jak najbardziej na miejscu. Inna wzorcowość wskazuje jak takich rzeczy nie należy robić. Najpierw przygotowanie artyleryjskie tzw. mediów prawicowych, czyli gadzinówek, które wykonają każde zlecenie tym chętniej, im dalsze od zdrowego rozsądku i prawdy. Potem jakiś oficjel (w tym wypadku minister Brudziński – podobno nr 2 w pisowskim rankingu) wyraża oburzenie rzekomą prowokacją dziennikarską, a potem ABW nachodzi operatora telewizyjnego wieczorem w imieniu prokuratury, która chce mu postawić zarzuty propagowania faszyzmu. Ponieważ między wezwaniem a terminem „przesłuchania”w prokuraturze pojawił się (przypadkiem!) weekend i media polskie, oraz światowe zdążyły skomentować absurdalność tego rodzaju zarzutów, prokuratura wycofała się rakiem ze skandalu, uznając zarzuty za „przedwczesne” co samo w sobie kompromituje prokuraturę. „Przedwczesne” od wiosny 2018 r. kiedy aferę ujawniono? Czy może „przedwczesne” bo kompletnie od czapy?
Przez weekend zdążyła się z tego absurdalnego zarzutu zrobić afera międzynarodowa tak, że w poniedziałek pani ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher napisała list do premiera Morawieckiego ze stanowczym sprzeciwem wobec ataku na wolne media w Polsce, w tym zwłaszcza na amerykański TVN. List jest ostrą reprymendą w imieniu predydenta i kongresu USA dla władz polskich, za atak na wolne media. Przed takim atakiem na wolność mediów pani ambasador przestrzegała władze polskie w ubiegłym tygodniu w Sejmie. (Domyślam sie, że miała informacje o planowanej akcji!) List pani ambasador zawiera odręczny dopisek uzależniający pozytywne załatwiania ważnych dla Polski spraw od zaprzestania takich ataków na wolne media. Taki warunek nazywa się w naszym języku szantażem. Gdyby to był inny rząd polski należałoby przesłać wyrazy ubelewania, że został zrugany jak sztubak i postawiony pod ścianą. Jednak żaden polski rząd do tej pory nie zachował sie tak nieprofesjonalnie i niepoważnie. Stąd zamiast wyrazów ubolewania należałoby raczej nawiązać do Moliera … „sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”. Smutnym kontekstem sytuacji jest fakt, że pisowcy zdążyli sie skłócić ze wszystkimi poważniejszymi graczami europejskimi, za wyjątkiem marginalnych Węgier, i USA są jedynym sojusznikiem Polski rządzonej przez pisowców. Właśnie sojusznik dał dzieciom po łapach, w sposób który jest dla władz pisowskich kompromitujący i dyskwalifikujacy. Jest to o tyle dziwne, że już raz próbowano uderzyć w TVN horendalną karą pieniężną i trzeba było wycofywać się z tego ze wstydem. Czyżby nauka poszła w las?
Wspomniana inna wzorcowość sytuacji polega na stwierdzeniu, że można robić różne rzeczy, ale w opisany sposób nie wolno robić niczego. Nieskuteczność, brak profesjonalizmu, brak poszanowania własnych wartości oraz wartości europejskich i międzynarodowych wskazuje, że cała akcja w ogóle nie powinna mieć miejsca. Nie wiadomo czy opisany przypadek jest dowodem głupoty i bałaganu, czy dowodem istnienia „piątej kolumny”, która niszczy reputację i możliwości działania obecnych władz Polski. Każda z tych możliwości dyskwalifikuje te władze. I nie tylko taka możliwość.
Dzisiejszy suweren też ma takie zdanie….??!
Pozwalam sobie wkleić tłumaczenie listu pani ambasador…. :
Szanowny Ministrze Moraweicki [błąd w nazwisku jak w oryginale – red.]:
Piszę do Pana, żeby wyrazić głębokie zaniepokojenie ostatnimi oskarżeniami jakie członkowie polskiego rządu wysunęli przeciw dziennikarzom oraz kierownictwu TVN oraz Discovery w związku z reportażem śledczym Superwizjera ze stycznia 2018 roku o działalności neonazistów w Polsce.
Jak być może Pan zauważył, minister Joachim Brudzinski oraz członek partii Prawo i Sprawiedliwości publicznie oskarżyli (przez Twitter) TVN o zainscenizowanie urodzin Adolfa Hitlera przedstawionych w materiale.
To zdumiewające, żeby te osoby publiczne atakowały dziennikarzy za wypełnianie ich misji niezależnych mediów w warunkach tak rozwijającej się polskiej demokracji. Jak rozumiem polskie organa ścigania tuż po publikacji materiału uruchomiły odpowiednie działania przeciw grupie ekstremistów, którzy zorganizowali wspomniane wydarzenie.
Jest tym bardziej zaskakujące, że członkowie rządu wydają się teraz bardziej zainteresowani w podważaniu motywów dziennikarzy oraz rzekomych powiązaniach TVN z ekstremizmem.
Rząd Stanów Zjednoczonych stoi zdecydowanie z Polską i całym światem w walce z nienawiścią i ekstremizmem popieranym przez jednostki i grupy gloryfikujące Hitlera i nazistów. Jednocześnie doceniamy liczne poświęcenia jakich Polacy dokonali w czasie II wojny światowej. Jest równie ważne, żeby patrząc w przyszłość, Stany Zjednoczone oraz Polska ustaliły, że wspólnie wspierają wolność mediów i wolność słowa, kamienie węgielne demokracji.
Mam nadzieję, że członkowie Pana rządu powstrzymają się od ataków, nie mówiąc o stawianiu zarzutów, wobec niezależnych dziennikarzy, którzy działają w imieniu interesu publicznego i wzmacniają nasze społeczeństwa.
Z poważaniem,
Georgette Mosbacher
Do wiadomości:
Prezydent Andrzej Duda,
Minister Brudzińksi [błąd w nazwisku jak w oryginale – red.], Minister Spraw Wewnętrznych
[Dopisek odręczny]:
Musimy znaleźć rozwiązanie. To blokuje naprawdę ważne rzeczy.