Opozycja totalna

08.12.2018

Słowo totalny/a można wyprowadzić z dwu terminów łacińskich totus (cały, wszystek), albo totalis (całkowity, zupełny, a nawet – doszczętny). Ma ono przede wszystkim konotację polityczną; wszak mówi się o ustrojach totalnych albo totalitarnych, w których władza zawłaszcza wszystko, nie pozostawiając obywatelom sfery życia, nad którą nie sprawowałaby kontroli.

Nie do końca czytelna jest różnica totalny/totalitarny; ten drugi termin pojawił się w latach dwudziestych minionego wieku jako określenie włoskiej odmiany faszyzmu, a po II wojnie światowej był synonimem ustroju ZSRR. W dzisiejszej Polsce modny jest totalitaryzm, ponieważ to słowo groźniejsze od totalizmu; można z nim związać więcej negatywnych emocji, co wprawdzie dowartościuje, ale pozbawia zdolności do refleksji.

Wyrażenie tytułowe zrobiło karierę, kiedy Grzegorz Schetyna po kolejnym akcie zawłaszczania państwa przez PiS zapowiedział, że w reakcji na te działania PO będzie opozycją totalną. W ten sposób dostarczył władzy łatwego narzędzia stygmatyzacji przeciwnika; wszak totalna źle się kojarzy, a kiedy dodać do tego moralne wzdęcie i polityczne zadęcie – suweren bezwarunkowo kupuje taką narrację. Totalna opozycja, odmieniana przez wszystkie przypadki, szybko przechodzi w totalne chamstwo i zaprzaństwo, a kiedy przybiera krótką formę totalni, wszyscy wiedzą, o kogo chodzi. Częste i chętne używanie tego pojęcia dowodzi – a rebours – że rządzący coś ukrywają. Jest to podobno psychologiczny mechanizm projekcji…

Faktem jest, że to oni po wyborach w 2015 roku wkroczyli na totalną ścieżkę; PiS systematycznie totalizuje ustrój Polski, czyli całkowicie, albo zupełnie go zawłaszcza. Najpierw w sferze instytucjonalnej – przewrót w edukacji, przejęcie prokuratury, likwidacja Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, demontaż Sądu Najwyższego, „unarodowienie”, czyli upartyjnienie mediów publicznych, pisanie historii od nowa itd., to cały ciąg technologiczny. Na razie wyłączona jest z niego gospodarka (na wzór chiński?), ale afera wokół KNF wskazuje, że i to może się zmienić. Niezależne są jeszcze niektóre organizacje pozarządowe i Rzecznik Praw Obywatelskich; nawet pan od spraw dzieci jest politycznym nominatem… Domknięciem systemu miało być przejęcie samorządów („mamy rząd, chcemy mieć samorządy”), ale operacja nie do końca się udała, zwłaszcza w miastach.

Zawłaszczanie państwa dokonuje się przez ludzi i dla ludzi; wszędzie instalowani są funkcjonariusze dobrej zmiany – od hodowli konia arabskiego poczynając, na wojsku, policji, spółkach skarbu państwa – kończąc. Heroldami rewolucji, którą fachowcy określają jako „konstytucyjny zamach stanu”, są oddani sprawie czterdziestolatkowie. Nie brak im arogancji, bezczelności, tupetu, samozadowolenia, poczucia misji oraz świadomości, że „to się nam należało” … To oni realizują totalny, czyli całościowy, zupełny etc. program polityczny.

Aktualny totalizm, choć formalnie różni się od minionego, w sferze faktyczności pozostaje niezmienny. Wszak dzieli je od siebie ponad ćwierć wieku, świat idzie naprzód, pojawiły się nowe pokolenia, doświadczamy rewolucji informatycznej oraz coraz większej presji medialnej… „Oko w trójkąt wprawione i na świat patrzące” zastąpiło dyskretne spojrzenie i czujne ucho Wielkiego Brata… Wszystko to sprawia, że większość obywateli nie odczuwa – jak dawniej – opresyjności państwa. Nowe państwo totalne nie ingeruje bezpośrednio, ale – zgodnie z duchem czasu – robi to pośrednio, metodami soft. Co nie wyklucza spektakularnych zatrzymań, selektywnych represji policyjnych czy tzw. efektu mrożącego wobec sędziów i dziennikarzy. Ingerencja w sferę praw obywatelskich w mniejszym stopniu odbywa się na poziomie fizycznym; w większym – w sferze metafizycznej, którą tworzą normy moralne, reguły prawa oraz zasady życia zbiorowego. Te nie zawsze są przedmiotem namysłu, wyobraźni czy pamięci obywatela, zajętego na co dzień zwykłymi sprawami.

Totalna rewolucja, która od trzech lat trwa w Polsce, ma charakter populistyczno-religijny i sprowadza się do uwodzenia ludu „przy świadomym i dobrowolnym” (przypominam: są to warunki grzechu ciężkiego!) wsparciu Kościoła. Wzmacnia on naszą rzekomą wyjątkowość, narodowe wybraństwo, a nawet misję we współczesnym świecie. Jeśli dodać do tego – rozdawaną bez opamiętania – żywą gotówkę, ogromną ilość obietnic tudzież gigantyczne plany i projekty, suweren wprawdzie ma się lepiej, ale traci poczucie, że oto na jego oczach tudzież za przyzwoleniem dokonuje się zmiana ustrojowa o fundamentalnym znaczeniu.

Siermiężno-laicki totalizm czasów PRL był bezradny wobec jednej tylko sfery – wiary. Obrzędowo-kościelny totalizm dobrej zmiany włączył wiarę w Boga do swej machiny ustrojowej. Wszak była premier obiecywała w kampanii wyborczej zająć się wiarą Polaków… Jej następca mówi wprost o tych, którzy jeszcze „nie kochają Polski aż tak mocno, jak członkowie” prywatnej radiostacji „religijnej” … Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby bogate państwo (w ramach przyznanych sobie uprawnień) stymulowało finansowo taką miłość Ojczyzny, jaką zadekretuje. Płytka, bezrefleksyjna i odświętna wiara Polaków, która ma niewiele wspólnego z katolicyzmem albo chrześcijaństwem, będzie tu sporym ułatwieniem, a totalny system zostanie domknięty.

Czy tak się stanie? Trudno przewidzieć. W takich jak ta sytuacjach przywołuję w pamięci powiedzenie mojej Babci: Co człowiek zamiaruje, tego nie wykonuje. A ono się sprawdza.

J S

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. jacekm 2018-12-09
    • rodakzusa 2018-12-09
    • Magog 2018-12-15
  2. Stanisław Obirek 2018-12-09
  3. Stanisław Obirek 2018-12-10
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com