Zbigniew Szczypiński: Nowy porządek społeczny potrzebny od zaraz

Mam dość tego szumu nad „aferą” w NBP. Aferą polegającą na tym, że mały prezes z nadania dużego Prezesa rządzi się tam tak, jakby to był jego bank, a nie Narodowy Bank Polski.

To, jakie funkcje pełnią te dwie panie, każda z tytułem dyrektora departamentu, to sprawa dla tabloidów – niech ich reporterzy czy fotografowie udokumentują to, o czym gadają wszyscy, niech jacyś kelnerzy nagrają. Jeśli jest coś do nagrania.

Ale żeby wszystkie media i znani komentatorzy bez przerwy zajmowali się tym tak, jak zajmują się od wielu dni – to nie jest poważne.

Nie jest poważne również to, że Sejm – posłowie opozycji, ale i koalicji rządzącej – walcząc ze swoim nominatem, grożą ustawą o jawności uposażeń w NBP, tak jakby od tego zależały losy Polski, a nie prezesa Glapińskiego i jego urzędniczek. Prezes Glapiński – twórca finansowego zaplecza rządzącej partii – może pozwalać sobie na demonstrowanie takiej niezależności jak nikt inny.

To, czym niezależna prasa i posłowie opozycji powinni się zająć, to spontaniczna wypowiedź prezesa Glapińskiego o jego nominacie do Komisji Nadzoru Finansowego, aktualnie przebywającym w areszcie, na którym ciąży zarzut korupcyjnej propozycji zgłoszonej do właściciela prywatnego banku.

Trwają czynności procesowe. Zdymisjonowany prezes KNF, którego też obejmował zapis o nieusuwalności przed upływem kadencji, siedzi w więzieniu. Trwa śledztwo, a prezes Glapiński informuje dziennikarzy, że on zaraz wyjdzie z aresztu i będzie do dyspozycji dziennikarzy. To materialny dowód (jest nagranie) na to, kto w Polsce rządzi naprawdę, a kto tylko ma tytuły do rządzenia. Co na takie dictum pan Zbyszek, minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny? Czy słowa Adama Glapińskiego nie są dowodem, do czego doszła nieformalna a wszechwładna grupa, trzymająca władzę w trakcie licznych spotkań w biurach partyjnych PiS na Nowogrodzkiej?

Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest. I to jest problem prawdziwy. Tym powinni zając się posłowie, dziennikarze, publicyści.

Sprawa wynagrodzeń w NBP — ich wysokości, powiązania z poziomem kompetencji i fachowości — to problem techniczny, wewnątrzorganizacyjny, zależny od kultury organizacyjnej panującej w instytucji. Instytucja NBP – to duża instytucja; zatrudnia ponad trzy tysiące ludzi. Narodowy Bank Polski to również bank wszystkich banków. Powinny w nim obowiązywać najwyższe standardy. To jest poza dyskusją.

Jawność uposażeń zatrudnionych w Narodowym Banku Polskim, kryteria doboru kadr, systemy ich wynagradzania i motywowania nie mogą być ukryte. Wysokość wynagradzania najwyższych urzędników w państwie: prezydenta, premiera, ministrów, posłów i senatorów jest jawna. Każdorazowo składają oświadczenia o dochodach, muszą odnotowywać różne korzyści, a nawet prezenty, jakie otrzymali w trakcie pełnienia swoich funkcji. To może wydawać się przesadne, ale obowiązuje.

Jawność dochodów pracowników w Narodowym Banku Polskim jest konieczna.

Jawność to jedno, a wysokość to drugie.

Skoro NBP jest instytucją publiczną, to wysokość płac jego pracowników nie może być oderwana od wysokości płac w innych instytucjach publicznych. Takich jak na przykład szkoły. Szkoły, od podstawowej przez szkołę średnią do szkół wyższych są instytucjami publicznymi, realizującymi jedną z najważniejszych funkcji państwa. Wychowują i kształcą młodzież, przyszłych obywateli. A takie będą Rzeczpospolite, jakie jej młodzieży wychowanie; pamiętamy i autora, i czasy, w którym to wołanie powstało.

No to jak to jest? Urzędniczka w NBP, której kwalifikacje wskazują raczej na przygotowanie do pełnienia zaszczytnej funkcji nauczyciela, otrzymuje wynagrodzenie za pracę, wynikające z przyjętych wewnętrznych regulaminów w wysokości takiej, że jeden dzień jej pracy równa się miesięcznemu wynagrodzeniu nauczyciela w polskiej szkole państwowej. To polskie państwo ustaliło i toleruje taką dysproporcję, to polskie państwo uważa, że to jest prawidłowe.

Ludzie – gdzie my jesteśmy?

Pamiętam i autora i jego definicje państwa policyjnego – państwo policyjne to takie, w którym policjant zarabia więcej niż nauczyciel. To, że żyjemy w państwie policyjnym, wiemy od dawna, ale to, że żyjemy w państwie patologicznym, wiemy od teraz.

Wysokość płac, powtarzam, płac – a nie dochodów z biznesu – w państwowych instytucjach, jak spółki skarbu państwa, centralne urzędy, komisje nadzoru, publiczne media, nie funkcjonują w społecznej próżni. To, co tam się dzieje, jest znane, ludzie to widzą i wyciągają wnioski.

Jesteśmy w przededniu strajku nauczycieli. Nauczycielska grypa, na wzór „psiej grypy”, która jakiś czas temu atakowała policjantów, zbiera swoje żniwo. Szkoły wchodzą na ścieżkę konfrontacji z rządem, który ma twarz minister Zalewskiej. Absencja nauczycieli, powodowana nauczycielską grypą, to najgorszy wzór wychowawczy dla ich uczniów – ale jakie jest inne wyjście z sytuacji? Może mobilizacja i ogłoszenie stanu wyjątkowego na czas egzaminów, kto wie?

Wiem jedno – jesteśmy na progu zasadniczej zmiany porządku społecznego. Tak dalej już się nie da trzymać ludzi w postawie zniewolonego, pozbawionego głosu członka społeczeństwa obywatelskiego. Po strajku lekarzy, grupy też niedowartościowanej płacowo, a bardzo ważnej – przychodzi czas na nauczycieli. Oni pracują na rzecz przyszłości Rzeczpospolitej, skutki ich pracy przesądzą o tym, czym będzie Polska w światowym wyścigu do nowoczesności. Meta tego wyścigu jest dalej niż kadencja aktualnej ekipy rządzącej. Ale skoro ta ekipa do pełnienia funkcji ministra edukacji wysunęła i utrzymuję tak wybitnego fachowca, jak minister Zalewska, to nauczyciele nie mogą mieć złudzeń – bez wojny nie uzyskają niczego.

W Warszawie jeszcze można normalnie kupić żółte kamizelki. To może być niedługo bardzo polityczny przedmiot.

avatar

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący StowarzyszeniaStrażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com