Telewizja pokazała (494)

05.02.2019

Codziennie spotykamy się z draństwami różnego kalibru i akceptujemy niektóre z nich, przynajmniej do pewnego stopnia. Jeśli idzie o codzienne draństwa – w pracy, w domu, na ulicy – to niejako prywatna sprawa. Ale w jakim stopniu akceptujemy draństwa w polityce, u kapłanów, urzędników? Okazuje się, że często nie mamy stałego kręgosłupa moralnego (choć tak uważamy), bo to, czego nie zaakceptujemy w relacjach towarzyskich – akceptujemy w innych relacjach. To jak z oparzeniem się gorącą kawą przenoszoną w filiżance – w domu upuścimy filiżankę z krzykiem, ale w gabinecie szefa raczej odstawimy ją gdzieś z uśmiechem.

Potrafimy surowo skrytykować czyjąś chciwość czy egoizm, ale politykom pozwalamy na draństwa, byle to było w naszym interesie. Tu stale wracam do przykładu powszechnego poparcia w kraju dla udziału w inwazji na Irak, kiedy przedstawiano korzyści, jakie będzie miała Polska po podbiciu Iraku: dostęp do taniej ropy i udział polskich firm w odbudowie zniszczeń w Iraku.

To nie przeszkadza naszym politykom i komentatorom surowo krytykować posunięć zagranicznych rządów. Chciałoby się przywołać to, co powiedział Jezus pragnącym ukamienować niewierną niewiastę: niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto jest bez winy.

To, co się dzieje w Polsce od dawna, a czego nasilenie obserwujemy w ostatnich latach za rządów „dobrej zmiany” – kumoterstwo, dysponowanie majątkiem publicznym do własnych celów, awansowanie dyletantów, szkalowanie ludzi, bezmyślne inwestycje i zakupy, bo dysponent pieniędzy ma mocną pozycję polityczną, chamstwo i pogarda polityków i księży wobec ludzi – większość obywateli to akceptuje, bo nie protestują przeciw takim aktom zła. Jednocześnie podbija się bębenka narodowej dumie, co raz wychwalając „zbiorową mądrość” Polaków. Ta mądrość polegała na tym, że w trudnych sytuacjach Polacy czasem nie popełniali jakiejś formy samobójstwa, ale dopuszczali do głosu rozsądek.

Towarzyszy temu przesadna wrażliwość na wszelkie słowa krytyki. Stąd próba karania za sugestie, że Polacy w czasie wojny źle traktowali Żydów. Właśnie przeczytałem w zbiorze felietonów Stanisława Lema, że okupacyjny raport AK wymieniał w samej Małopolsce 30.000 szmalcowników. Trudno będzie ukarać AK za prezentowanie takich nieprzyjemnych faktów.

Marzy mi się jakiś kodeks odnoszący się do publicznych draństw – czego nie wolno robić (i wykaz kar), co można, ale z odpowiednim uzasadnieniem. Ale to powinien być wykaz, dotyczący tylko spraw publicznych. Jeżeli polityk nie chodzi do kościoła albo rozwiódł się – to jego prywatna sprawa. Ale jeśli skompromitował się swoimi działaniami jak np. Ziobro w sprawie Blidy – drzwi do polityki ma zamknięte.

* * *

OKO.press prezentuje propozycje Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara – co zrobić, aby wygrać z mową nienawiści, opracowane głównie na podstawie ustaleń Okrągłego Stołu RPO ds. Walki z Mową Nienawiści (który pracował w latach 2015-17), rekomendacji organizacji międzynarodowych (w szczególności Komitetu ONZ ds. Eliminacji Dyskryminacji Rasowej, ECRI oraz Komitetu Ministrów Rady Europy), a także własnych przemyśleń, związanych z aktywnością krajowych organów władzy publicznej. Jak podaje OKO.press, propozycje dotyczą 20 zmian w prawie karnym, regulacji w internecie, oddziaływań na świadomość społeczną. A także rozliczenie i kontrolę władz publicznych, m.in. „przegląd wszystkich umorzonych spraw przez prokuraturę z okresu ostatnich 3 lat, w których możliwe było postawienie zarzutów promowania mowy nienawiści” oraz „kompleksową, zewnętrzną analizę” reakcji prokuratury, a także Komisji Etyki Poselskiej na mowę nienawiści.

Dodałbym od siebie: a jak się obywatelom gorszego sortu coś nie podoba, to niech lepiej zamkną swoje zdradzieckie mordy.

* * *

Czytam na portalu:

Konsylium lekarskie w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia młodej kobiety za wstawiennictwem kardynała StefanaWyszyńskiego — poinformował o. Gabriel Bartoszewski, wicepostulator w procesie beatyfikacji hierarchy. Według lekarzy modlitwy miały przyczynić się do uzdrowienia chorej na nowotwór. Cud muszą zatwierdzić komisje teologów oraz kardynałów i biskupów.

Jakie to dziwne. Pan Bóg wysłuchuje niektórych i za ich wstawiennictwem spełnia prośby wiernych. Jak tu się więc buntować wobec kapłana, który grzeszy, skoro jest on pośrednikiem i możliwe, że od niego zależy czy Pan Bóg wysłucha naszych próśb i pozwoli pójść naszej duszy do nieba. A co z tymi, którzy umierają na raka i inne choroby? Nikt wpływowy o nich nie pomyślał, więc tam w niebie machnięto na nich ręką?

* * *

W Polsce łatwo zostać bohaterem, wystarczy powiedzieć coś, co się wpisze w aktualne nastroje. Taką karierę zrobił swego czasu Kukiz i jeszcze raz się potwierdziło, że mniej ważne co mówisz, ale ważne jak mówisz. Ostatnio bohaterem dnia był Kosiniak-Kamysz. To, co mówi, różni się od agresywnego języka, jaki teraz panuje w polityce, więc już go wielu widzi na stanowisku premiera, mimo że niczym pozytywnym się nie odznaczył. Przypomnę zdarzenie z 2016 r., które oddaje postawę tego polityka: Rano w audycji Jacka Żakowskiego poseł Kosiniak-Kamysz, skrytykował ustawę „Za życiem” (4000 zł dla kobiety, która urodzi niepełnosprawne dziecko). Powiedział: – „To najbardziej prymitywna realizacja obietnicy złożonej przez premier Szydło”. Tego samego dnia Kosiniak-Kamysz wraz z całym klubem PSL głosował za przyjęciem tej ustawy.

Ktoś, kto wysłuchał mowy o. Wiśniewskiego na pogrzebie prezydenta Adamowicza, napisał, że widzi go na stanowisku prezydenta Polski. O. Wiśniewski mówił bardzo ładnie („trzeba skończyć z pogardą i nienawiścią”). Kilka dni później, w rozmowie z Moniką Olejnik, o. Wiśniewski unika konkretów i o języku Kaczyńskiego („kanalie i mordercy”) woli, jak sam mówi, nie wypowiadać się. I, co mnie trochę śmieszy, chciałby „poprosić o audiencję” Kaczyńskiego i powiedzieć mu, żeby on i jego środowisko nie manipulowali Kościołem. Jak tu nie współczuć manipulowanemu Kościołowi?

Teraz łatwo wypłynąć na krytyce, ale mało kto mówi o tym, co konkretnie trzeba zmienić w przyszłości.

* * *

Ostatnio nawołuje się, aby rozmawiać ze stroną przeciwną. Przypomniałem sobie, że pisałem już tym, m.in. trzy lata temu:

W wielu miejscach, także w Studio Opinii, wysuwano postulat, aby dyskutować ze „stroną przeciwną”, a więc ze zwolennikami PiS. Wysuwane są czasem zastrzeżenia, że mamy często do czynienia z prostymi, niewykształconymi, słabo poinformowanymi i zindoktrynowanymi ludźmi i trzeba z nimi rozmawiać. Są jednak wśród pisowców ludzie wykształceni – prof. dr hab. Krystyna Pawłowicz, dr Artur Górski, mgr Mariusz Błaszczak, mgr Beata Szydło itd. Dołączyć należałoby prof. dr Jana Dudę i prof. dr hab. Janinę Dudę – rodziców obecnego prezydenta. Zechcieli oni ostatnio udzielić wywiadu Naszemu Dziennikowi i powiedzieli m.in.:

Musimy zatrzymać ten trend rugowania Chrystusa z przestrzeni publicznej. To jest nasz obowiązek jako narodu. Bez zasad zginiemy. Powinniśmy na co dzień ufać Panu Bogu, bo to jest w interesie naszego Narodu.

Dla nas to była oczywistość, że taki Akt oddania się Chrystusowi Królowi powinien być w Polsce przyjęty. Przecież były Śluby Jasnogórskie, oddaliśmy się w opiekę Maryi. Dlaczego więc mamy nie uznać Chrystusa za Króla? Przecież codziennie w modlitwie mówimy: Przyjdź królestwo Twoje. Uważam, że to dopiero początek naszej przemiany.

Dziś mamy władze, które starają się pobudzić energię Narodu. Natomiast to lewackie i libertyńskie wstecznictwo niesie tylko rozkład, szczególnie moralny. Musimy być czujni!

Państwo Dudowie zaangażowali się w budowę pomnika Chrystusa w Poznaniu, który chciano nielegalnie umieścić na placu, do czego nie dopuściły władze Poznania.

Bezczelność tych kręgów — wrogich jakimkolwiek symbolom religijnym — jest po prostu niewiarygodna.

Propaganda drugiej strony usiłuje zrobić z nas jakichś zacofanych ludzi. To właśnie my jesteśmy nowocześni, bo uwalniamy energię ducha przez takie akty jak Wielka Pokuta i Jubileuszowy Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana. Budujemy energię Narodu.

Już sam nie wiem, czy wierzyć Kaczyńskiemu, kiedy mówi o poglądach przenoszonych genetycznie, czy nie.

Nie jest dla mnie jasne, czy wyznawcy innych religii też mogą oddać Polskę swojemu Bogu. Jeżeli na przykład pastafarianie oddadzą Polskę jako królowi Latającemu Potworowi Spaghetti, to czy to będzie kolidowało z aktem dokonanym niedawno przez katolików?

* * *

Policja zatrzymała szereg osób, które po śmierci prezydenta Adamowicza groziły innym politykom. Okazuje się, że policja w całym kraju na bieżąco monitoruje sieć internetową i ma możliwości ustalenia i zatrzymania sprawców tego typu przestępstw oraz pociągnięcia ich do odpowiedzialności karnej. Dlaczego przedtem tego nie robiła? Dlaczego trzeba dopiero czyjejś śmierci, żeby reagować na takie groźby?

* * *

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił prokuratorowi generalnemu listę spraw związanych z mową nienawiści, w których zachowania prokuratorów budzą wątpliwości. Zdumiewające są przytoczone uzasadnienia prokuratur, które umarzały sprawy bądź odmawiały podjęcia działań.

Przykład:

Manifestacja 1 maja 2014 r. zorganizowana przez Autonomicznych Nacjonalistów. Jej uczestnicy – jak ustaliła Prokuratura Rejonowa dla Warszawy-Ochoty – nieśli flagi i transparenty z symbolami utożsamianymi z ideologią rasistowską i neonazistowską (m.in. krzyż celtycki, uznany za międzynarodowy symbol rasizmu, symbol koła zębatego oraz symbol miecza i młota). Niektórzy mieli je też na ubraniach.

Mimo to 30 września 2014 r. prokuratura umorzyła śledztwo, tłumacząc, że samo umieszczenie symbolu w oznaczonym miejscu nie jest tożsame z propagowaniem określonej ideologii. (Ciekawe jak się to ma do symboli „komunistycznych”. Czy sierp i młot na koszulce spowodowałby reakcję policji?)

Inny przykład:

Napaść na uczestniczki kontrmanifestacji, które w Warszawie 11 listopada 2017 r. usiłowały zatrzymać Marsz Niepodległości.

Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie zostało nieprawomocnie umorzone – w zakresie pobicia protestujących, wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego, zaś w pozostałym zakresie – z powodu braku interesu publicznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu.

Uzasadniając umorzenie, prokurator przyznał, że uczestnicy Marszu Niepodległości podchodzili do pokrzywdzonych, usiłując wyrwać transparent, zadawali kopnięcia, popychali, po czym szli dalej. Zachowania te, w odbiorze pokrzywdzonych mogły jawić się jako zorganizowany atak na nie, ale oceniane obiektywnie wskazują na to, że nie były one objęte umyślnością.

Zdaniem prokuratora, zamiarem atakujących nie było bowiem objęte wzajemnym porozumieniem pobicie pokrzywdzonych, lecz okazanie swojego niezadowolenia, że pokrzywdzone znalazły się na trasie ich przemarszu. W ocenie prokuratora istotne znaczenie dla umorzenia miał też fakt, że umiejscowienie obrażeń, jakich doznały pokrzywdzone (przede wszystkim okolice nóg, pośladków, nadgarstka), ich charakter (zasiniaczenia, obtarcia naskórka, zadrapania) wskazują, iż przemoc ze strony napastników nakierowana była na mniej newralgiczne części ciała.

Z tego też względu nie można mówić, aby zamiarem atakujących był skutek w postaci narażenia pokrzywdzonych na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub naruszenie czynności narządu ciała powyżej 7 dni.

Całość: https://oko.press/lista-hanby-30-przykladow-mowy-nienawisci-w-ktorych-decyzje-prokuratury-budza-watpliwosci-rpo/

* * *

Komentatorzy zastanawiają się nad zabójcą prezydenta Adamowicza, przypisują mu chorobę psychiczną i dziwią się, że służba więzienna nic nie zauważyła, mimo że lekarze badali Stefana W. kilkakrotnie.

Paweł Moczydłowski stwierdził, że portret psychologiczny zabójcy prezydenta Adamowicza nie wskazuje na schizofrenię.

Mam wrażenie, że pomija się sposób myślenia zabójcy, który jest dość powszechny u znacznej części społeczeństwa, choć psychika większości ludzi nie skłania ich do posunięcia się do zabójstwa. Nienawiść do Platformy wyrażana jest przez wielu zwolenników PiS-u i wiele osób oskarża Platformę o różne złe rzeczy, na ogół bez konkretów. Poza tym weźmy pod uwagę koncepcję „zamachu smoleńskiego” – ile to osób wierzy w zamach i spisek, mimo że jest rzeczowy raport fachowców w tej sprawie.

Wiele osób jest wręcz opętanych jakąś ideą i nie ma możliwości, aby im uświadomić, że są w błędzie. Weźmy byłego obecnie księdza Międlara i jego kompana Rybaka i to, jak się wyrażają o Żydach, jak przepełnieni są nienawiścią. Rybak spalił kukłę Żyda, ale w sprzyjających warunkach posunąłby się dalej, zresztą obaj o tym mówią otwarcie.

Mowa nienawiści wobec kogokolwiek „obcego” – kibiców innej drużyny, imigrantów, obcokrajowców, ludzi o innej orientacji seksualnej czy poglądach politycznych – nakręca spiralę, a politycy traktują to lekko, bo u takich przepełnionych nienawiścią ludzi szukają poparcia, udając (?), że podzielają ich poglądy. Powieszenie na szubienicach portretów polityków Platformy, groźby wobec przeciwników politycznych, chamski język polityków i ich kłamstwa, nękanie przeciwników politycznych przez służby i urzędników, kłamliwe „publiczne” media – to już nie jest pierwszy krok, ale początek marszu.

W swoim pięknym przemówieniu na obchodach rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, dyrektor muzeum obozu Piotr Cywiński zapytał między innymi: Dlaczego media używają języka wojny dla opisania pokoju?

Hitler byłby dumny, słysząc wypowiedź o gorszym sorcie Polaków. Wprawdzie sam uważał, że wszyscy Polacy to gorszy sort ludzi, ale przecież od czegoś trzeba zacząć.

* * *

Coraz częściej wyłączam głos lub zmieniam kanał, kiedy w telewizji pojawiają się prezydent Duda, premier Morawiecki, czy inni politycy PiS, zresztą nie tylko tej partii. Są oni jednak cytowani w różnych programach, więc znienacka dopadają mnie wygłaszane przez nich kłamstwa i pouczenia (każdy polityk uważa, że ma prawo pouczać innych ludzi o tym, co jest dobre, a co złe). Najchętniej zachowałbym się jak ten rabin w filmie „Skrzypek na dachu”, który powiedział, żeby mu nie czytać złych wiadomości – jak będzie takich wiadomości potrzebował, to sobie poczyta w Biblii o Noem i potopie.

Mój przyjaciel, który odsłużył wojsko, opowiadał, że takie drętwe mowy nazywali w wojsku „skazywaniem g… a na śmierć”. Pozytywnie odróżniał się jeden z jego przełożonych. Kiedyś zebrał żołnierzy i oznajmił: – Mam przeprowadzić z wami dwugodzinną pogadankę o konieczności oszczędzania mienia wojskowego. Co ja wam tu będę p… – mienie wojskowe trzeba oszczędzać. Rozejść się.

* * *

Robert Biedroń wszedł do gry. Pod jego przemówieniem programowym https://oko.press/niech-to-sie-w-koncu-zmieni-czyli-marzenia-biedronia-cale-przemowienie/ chętnie się podpiszę. W odróżnieniu od innych polityków opozycji mówi otwarcie o pewnych sprawach, proponuje konkrety, a nie obietnice, że jak wygramy to pochylimy się nad waszymi problemami. Zobaczymy czy eksperyment mówienia prawdy i konkretów przyjmie się w naszym kraju.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com