Arkadiusz Głuszek: Wchodzimy w erę kobiet?

13.02.2019

Mężczyźni urządzili nam świat, korzystając z pola oddanego im przez kobiety, które były zajęte ważniejszymi sprawami. Uczynili świat tak dobrym, jak potrafili. Jak wyszło, wszyscy wiemy. Teraz kobiety tu i ówdzie uznały, że jednak czas najwyższy zająć się urządzeniem świata, bo to staje się ważną sprawą dla ich dzieci. Obydwojga płci.

Zaryzykuję hipotezę, że po raz pierwszy w historii ludzkości wchodzimy w erę kobiet. Poprosiłem moją żonę o uwagi do roboczej wersji niniejszego tekstu i zwróciła mi ona uwagę na kolosalnie ważny aspekt całej sprawy – hormony. Trudno się nie zgodzić z twierdzeniem, że to hormony sprawiły, że kobiety swoje priorytety życiowe widziały i widzą gdzie indziej, a nie w ustalaniu reguł społecznych i porządkowaniu życia wspólnoty. Mówiąc krótko, kobiety z racji roli biologicznej nie były zainteresowane lokowaniem swojej energii w życiu politycznym.

Coś się jednak zmienia. Pierwsza fala feminizmu, czyli ruch sufrażystek, który pojawił się niemal 120 lat temu, wyznacza początek szybkiej ewolucji świadomości społeczeństw w naszym, euro-amerykańskim kręgu kulturowym. Obydwie wojny światowe stały się okresami gwałtownych zmian w postrzeganiu społecznej roli kobiet. A ostatnio, dosłownie od kilku lat, zmiany idą lawinowo. Trudno nie dostrzec związku z sukcesami kontrrewolucji kulturowej i dojściem do władzy ruchów populistycznych, które siłą chciałyby powstrzymać procesy emancypacji kobiet i przywrócić „stare” porządki. Sukcesy populistów stały się katalizatorem zmian i zmobilizowały kobiety do działania.

W amerykańskim Kongresie kobiety po ostatnich jesiennych wyborach mid-term stanowią niemal połowę składu Partii Demokratycznej w Izbie Reprezentantów. Po raz pierwszy w amerykańskiej historii. Znamienny jest odpływ kobiet od Partii Republikańskiej. Jednocześnie Partia Demokratyczna zdobyła większość w House of Representatives. Prezydent Trump z wrodzoną sobie skromnością ogłosił, że to jego zasługa. Oczywiście! Jeszcze nikt dotychczas tak bardzo nie skonsolidował kobiecego elektoratu w Ameryce jak właśnie ten prezydent.

Co jeszcze bardziej zdumiewające, wybrano do Kongresu przedstawicielki mniejszości etnicznych i wyznaniowych, w wielu przypadkach znowu po raz pierwszy w historii amerykańskiego parlamentaryzmu. Dla jednej z nich, pochodzącej z Somalii Ilhan Omar, zmieniono po raz pierwszy od 1837 roku regulamin Kongresu, tak aby mogła nosić hidżab, ponieważ jest muzułmanką. Jaka wewnętrzna siła bije z tej drobnej kobiety! Warto ją zobaczyć i posłuchać – według mojej oceny reprezentuje fascynujące połączenie wysokiej inteligencji i wychowania w mikście kulturowym wschodniej Afryki i północy USA (Minnesota)!

To nie jedyna muzułmanka wybrana ostatnio. Jest jeszcze Rashida Tlaib z Michigan, też demokratka. Nową mega gwiazdą amerykańskiej polityki, stała się Alexandria Ocasio-Cortez. To AOC w amerykańskich mediach. Ta wspaniała młoda kobieta ma dopiero 28 lat i swoją energią dosłownie wypełnia studia telewizyjne. Te kobiety chcą zmieniać świat i ich rewolucyjne poglądy natychmiast spotkały się z gwałtowną reakcją konserwatystów.

Ostatnie wydarzenia nastrajają optymistycznie. Jednak bliższe przyjrzenie się historii kobiet ujawnia jej ponure treści i cierpienie. W przeszłości zdarzało się już, że kobiety odzyskiwały społeczną podmiotowość, ich rola rosła, a ich pozycja zaczynała zagrażać dominacji mężczyzn. Jak można domniemywać, wiązało się to z postępem i trwałą, materialną poprawą poziomu życia. Polepszenie warunków życia pozwala kobietom przeznaczyć nadwyżki czasowe na kształcenie i uczestniczenie w życiu społecznym.

Naturalny proces emancypacyjny był jednak tłumiony i cofał się. Jeden z takich procesów w historii miał miejsce w Chinach między X a XIX wiekiem, ale szczególnie dotyczy okresu między XVII a XIX wiekiem. Wzrastał poziom edukacji i pozycji społecznej kobiet wraz z rozwojem ekonomicznym Państwa Środka. Nie zapominajmy, że to Chiny wytwarzały większą część światowego PKB aż do połowy XIX wieku.

Niestety, dalsza emancypacja kobiet została zatrzymana przez … modę na stopy-kopytka. Ból i cierpienie zatrzymały kobiety w domach. Zdeformowane stopy nie pozwalały na normalne funkcjonowanie ruchowe. Zgasła psychiczna siła i chęć do życia i ulepszania świata. Na prawie 400 lat. W podobnym okresie w Europie i Ameryce Północnej inteligentne i mądre kobiety masowo poddawano sądom o czary i skazywano na śmierć. Szacuje się, że zgładzono w ten sposób kilkaset tysięcy kobiet. Mogły one tworzyć zrąb postępowej elity intelektualnej w swoich społeczeństwach. W Europie i Ameryce zagwarantowało to chrześcijańskim kulturom patriarchalnym niezakłócone trwanie na kolejne 200-300 lat. Na pierwszą laureatkę Nagrody Nobla przyszło nam jeszcze długo czekać, ale znamienny jest fakt, że pochodziła ona z kraju, w którym praktyki polowania na czarownice były marginalne.

A jak to było u nas? Co się zmieniało po odzyskaniu niepodległości? Pomimo postępowych pierwszych lat II RP (sanacja oznaczała koniec postępu), to dopiero czasom PRL zawdzięczamy gwałtowne wyzwolenie kobiet. To PRL dała kobietom emancypację, wolność, oddał im ich własne ciała (antykoncepcja, aborcja na życzenie, opieka prenatalna i okołoporodowa).

Kościół katolicki był zbyt słaby, żeby zatrzymać ten proces, a w kwestii stosunku do kobiet nie zmienił się on od św. Augustyna.

Rozwijająca się emancypacja kobiet została poddana rozmaitym ograniczeniom po 1990 roku. To czas triumfu Polski, obalenie PRL i odzyskanie niepodległości, ale jednocześnie początek upokarzającego okresu dla kobiet. Cofka cywilizacyjna. Pomimo starań, rząd Mazowieckiego nie uniknął znaczących błędów, i pomimo „grubej kreski” nastąpiło gwałtowne odreagowanie i wszystko, dosłownie wszystko, co wiązało się z PRL, zostało potępione i stało się synonimem zła. Podtrzymywanie dzisiaj takich dziko potępieńczych opinii, bez wglądu w istotę rzeczy, świadczy już raczej o braku chęci zrewidowana własnych poglądów i wyłączeniu myślenia krytycznego. A wszystko wskazuje na to, że dzięki PRL Polki awansowały do awangardy współczesnych Europejek. Szczególnie dzisiaj wystarczy popatrzeć na statystyki wykształcenia, czy aktywności i mobilności zawodowej.

Przykład amerykański niesie nadzieję na zmianę także u nas. Tamto społeczeństwo przeszło inną drogę, Amerykanki mają inne problemy, ale efekt jest ten sam — kończy się świat decydowania o życiu kobiet bez udziału kobiet w podejmowaniu decyzji. Idzie wiosna. Młode pokolenie kobiecych aktywistek staje na czele buntu skierowanego przeciwko populistom. Czy możemy się spodziewać wysypu młodych kobiet w polskiej polityce?

Czasy mamy rewolucyjne. Po inwazji populizmu również u nas naturalną reakcją jest bunt kobiet, bo to one zostają najmocniej dotknięte reakcjonizmem kultury patriarchalnej.

A społeczeństwa patriarchalne wchodzą w fazę kryzysu. W styczniu, po raz pierwszy w historii Indii, kobiety masowo i w zorganizowany sposób wyszły na ulice i zdołały wymusić na tamtejszym rządzie ustępstwa. To świat hinduistyczny. A co w świecie islamu? Można przypuszczać, że siedzi teraz na beczce prochu. Kropla drąży skałę.

Historia dzieje się na naszych oczach. Era kobiet. Właściwie powinienem nazywać ją erą równoważenia kobiety i mężczyzny i tworzenia partnerstwa. Bardzo jestem ciekawy tego nowego świata. Witam go z radością. Nadchodzi nowa jakość.

Arkadiusz Głuszek

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com