Krzysztof Łoziński: PiS na wodę, fotomontaż

01.03.2019

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\PiS 3.jpg

Dotrzymujemy obietnic – twierdzi Mateusz Morawiecki (a także Jarosław Kaczyński i Beata Szydło). No to popatrzmy, jak dotrzymują.

1. Przed wyborami Jarosław Kaczyński, a później także Mateusz Morawiecki, mieli bilion „w rozumie” i mieli ten bilion rzucić dla gospodarki. Jarosław Kaczyński miał nawet bilion czterysta milionów „w rozumie”.

No i gdzie ten bilion? Nie ma. Wyraźnie został „w rozumie”.

Morawiecki wyjaśnił w pewnym momencie, że na ten bilion mają się składać dotacje unijne (załatwione przez poprzedników) i pieniądze „leżące na kontach spółek”. Jednym słowem całkowita lipa. Dotacje unijne i tak są, bez żadnego „rzucania”, a pieniądze na kontach spółek są ich własnością i nie leżą, by sobie poleżeć, tylko na coś są przeznaczone.

2. Morawiecki obiecywał wyprodukowanie miliona samochodów elektrycznych.

Wyprodukowano zero.

3. Morawiecki obiecywał produkcję „dronów bojowych”.

Wyprodukowano zero.

4. Program Mieszkanie+ miał przynieść sto tysięcy mieszkań, które miały być tańsze niż na wolnym rynku, a najemcy mieli płacić mniejszy czynsz, niż rynkowy, i po paru latach przejmować lokal na własność.

Wszystko lipa. Wybudowano tylko 460 mieszkań, w większości budowanych przez samorządy jako komunalne i przemianowanych na Mieszkanie+. Mniej niż pół procent zapowiadanej liczby. Mieszkania te nie są tańsze, lecz droższe niż na rynku, czynsze dla najemców są wyższe niż na rynku, a o przejęciu na własność w ogóle nie ma mowy. W dodatku zwykłe mieszkania komunalne oddawane są w stanie gotowym, a te z programu Mieszkanie+ najczęściej są w stanie surowym zamkniętym. To znaczy, że najemcy muszą sami położyć podłogę, założyć oświetlenie i wyposażyć kuchnię, łazienkę i sanitariat.

5. Przed wyborami PiS obiecywał podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł dla wszystkich. Po dwóch latach ogłoszono „podniesienie kwoty wolnej od podatku”.

Czyżby?

Dla osób zarabiających rocznie mniej niż 8 tys. zł (czyli miesięcznie mniej niż 666 zł brutto) kwota wolna wzrosła i wynosi faktycznie 8 tys. rocznie. Klops jednak w tym, że takich ludzi, którzy płacą podatki przy takich dochodach, jest znikomo mało. Jak ktoś zarabia niecałe 700 zł (brutto), to najczęściej i tak podatków nie płaci, bo pracuje na czarno. Nie dotyczy to nawet najbiedniejszych emerytów, bo 666 złotych to mniej niż najniższa emerytura. Praktycznie jest to ulga dla niemal nikogo.

No to zobaczmy stawkę dla kogoś, kto zarabia od 1100 zł do 7100 złotych brutto miesięcznie. Kwota wolna od podatku wynosi 3091 zł rocznie, czyli tyle samo, co było wcześniej.

Dla osób zarabiających powyżej 10 580 zł brutto miesięcznie nie ma kwoty wolnej od podatku (tak samo, jak było).

Wniosek: dla wszystkich zarabiających normalnie, poczynając od płacy minimalnej (1634 netto, 2250 brutto), nic się nie zmieniło. Co więcej, nic się nie zmieniło nawet dla tych, którzy zarabiają 1100 złotych brutto, czyli zaledwie połowę płacy minimalnej (w tym przedziale są najbiedniejsi emeryci).

A miało być podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł DLA WSZYSTKICH. Jest PRAWIE DLA NIKOGO.

6. Darmowe leki dla seniorów. Obiecywano wszystkie leki dla seniorów powyżej 75 roku życia za darmo.

Znowu lipa. Darmowe są tylko niektóre leki, no i zależy, jak kto trafi. Jeżeli bierze akurat te leki, które są darmowe, to ma dobrze, ale lista tych leków jest tak ułożona, że większości leków, branych przez starych ludzi, na niej nie ma.

Sprawdziłem wiec na przykładach: moim i teściowej. Ja mam mniej niż 75 lat, więc mnie to nie dotyczy, ale gdybym pod ten program podlegał, to z 11 leków, jakie ostatnio brałem, darmowy nie jest żaden. Moja teściowa (91 lat) jest bardzo schorowana i leków bierze więcej. Jest to wydatek rzędu 300-400 złotych miesięcznie. Z jej zestawu darmowy jest jeden lek, kosztujący normalnie 5 złotych.

Nieco więcej można dowiedzieć się, porównując liczby. Koszt wszystkich leków kupowanych przez seniorów 75+ rocznie to 4,8 mld zł. Według informacji podanej przez ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, w 2017 roku seniorzy zaoszczędzili dzięki tej ustawie 370 mln zł, czyli ok. 13 procent wydatków na leki. Według innych danych z tego samego źródła (Ministerstwa Zdrowia), od początku września 2016 do końca sierpnia 2017 przeciętny senior wydawał miesięcznie na leki o ok. 11 zł 40 gr mniej niż przed wprowadzeniem programu Leki 75+. Oznacza to, że comiesięczne wydatki seniorów zmalały o zaledwie 7,6 proc.

Program w ogóle nie obejmuje leków pełnopłatnych i leków bez recepty.

7. Obiecano 500 zł na każde dziecko.

Obietnica spełniona częściowo. Przyznano po 500 zł na drugie i dalsze dziecko. Tymczasem jak wynika z opracowania GUS, który podał dane dotyczące liczby dzieci do lat 24 będących na utrzymaniu rodziców, w skali całej Polski ponad połowa rodzin ma jedynie jedno dziecko. Nieco ponad 1/3 ma dwójkę dzieci, a trzy lub więcej tylko 11,5 procent. Wniosek jest prosty: obietnicę spełniono tylko wobec około połowy rodzin mających dzieci. Obecnie, przed kolejnymi wyborami, PiS znowu obiecuje 500 zł na każde dziecko, ale na razie nie ma w tej sprawie żadnego aktu prawnego, więc nie wiadomo, czy i tym razem nie znajdzie się jakieś „ale”.

8. Obniżenie wieku emerytalnego.

Obietnica spełniona, ale należy się zastanowić, czy jest tu powód do radości. Proporcje demograficzne są fatalne. Co roku pogarsza się proporcja między liczbą emerytów a liczbą ludzi pracujących na ich emerytury. Obniżenie wieku emerytalnego jeszcze tę proporcję pogorszyło. W widocznej już perspektywie grozi nam konieczność radykalnego obniżania emerytur, a jednocześnie radykalne podnoszenie składki emerytalnej. Jest zrozumiałe, że każdy chciałby krócej pracować, ale niewielu zdaje sobie sprawę z konsekwencji. Wcześniejsze przejście na emeryturę oznacza skrócenie czasu pracy o kilka lat, ale jednocześnie mniejszą emeryturę przez kolejne 20-30 lat.

8. Obniżenie stawki podatku VAT.

Nie obniżono.

9. Przewalutowanie kredytów we frankach według kursu z dnia ich zaciągnięcia.

Nie przewalutowano.

W skrócie, bo wymagają oddzielnego omówienia, wspomnę tylko o kilku mniej znanych „sukcesach” PiS. Są to:

  1. wzrost przestępczości;
  2. obniżenie średniej długości życia Polaków;
  3. znaczne pogorszenie się dostępności do służby zdrowia;
  4. niebywały nigdy wcześniej rozkwit organizacji faszystowskich;
  5. wzrost brutalności policji i liczby niczym nieuzasadnionych zatrzymań.

Omawiam tylko niektóre z obietnic, bo aby omówić wszystkie, musiałbym napisać książkę. Ogólnie zasada jest taka: PiS przed każdymi wyborami obiecuje złote góry i w większości przypadków tych obietnic nie spełnia albo spełnia w niewielkiej części.

Wydaje mi się, że obecnie kalkulacja jest taka: PiS spodziewa się, że może przegrać wybory. Wprowadzi wiec przed wyborami tak wielkie obciążenia dla budżetu, że następcy będą musieli się z nich wycofać, co wzbudzi protesty i pomoże PiS-owi odzyskać władzę.

Wariant drugi: PiS jednak wybory wygra i dokończy budowę dyktatury i państwa policyjnego. Wówczas żadnych obietnic spełniać nie musi, bo krótko weźmie społeczeństwo za pysk.

Przypomina się dowcip z lat 70.:

Na miesiąc przed świętami Bożego Narodzenia władza obiecała, że każdy Polak dostanie za darmo szynkę na święta.

Dwa tygodnie przed świętami ogłoszono, że nie będzie to szynka, ale coś z wieprzowiny.

Tydzień przed świętami ogłoszono, że wieprzowiny nie będzie dla wszystkich, a jedynie ci, którzy się będą dopominać, dostaną po ryju.

Cóż, tradycja wiecznie żywa.

Krzysztof Łoziński

Emeryt

Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68., uczestnik strajków sierpnia 80., działacz Solidarności lat 80-81 i Solidarności w podziemiu, były więzień polityczny, inicjator powołania KOD

Autor o sobie

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com