Wymiana elit?

Zdanie odrębne

12.04.2019

Rewolucja (łac. revolutio), to jak wiadomo – obrót, przewrót, przemiana, u nas nazywana eufemistycznie „dobrą zmianą”. Najpierw więc wytwarza się obraz rzeczywistości niezgodny ze stanem faktycznym, potem – w sposób bezkrwawy, stosując procedury demokratyczne, dokonuje się przewrotu i przekonuje do niego masy. Rewolucję wywołują jednostki, za którymi podążają te masy, powodowane – a to nagą siłą, to znowu zestawem chwytliwych sloganów i haseł, wreszcie żywym pieniądzem. W dobie ponowoczesnej pieniądz jest skuteczniejszy niż siła… Ambicją każdej rewolucji jest dokonać wymiany ludzi – najpierw na szczytach, wśród elit, a potem coraz niżej – w całej strukturze społecznej; tylko wtedy rewolucję uważa się za udaną. U nas elity w dużym stopniu zostały już wymienione, przeszły na stronę władzy, albo się same zmarginalizowały. Nadal jednak trwa proces wymiany ludzi (nauczyciele, pielęgniarki, urzędnicy różnych szczebli i organów, muzealnicy, bibliotekarze itp.), którzy stanowią gros społeczeństwa.

Gdyby wymiana okazała się zbyt kosztowna, można się uciec do prostego sposobu zwanego czyszczeniem albo oczyszczeniem. Mówi o tym wprost jeden z zasłużonych senatorów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; kiedyś wielonarodowej, wielowyznaniowej i tolerancyjnej: „Nie ustaniemy, aż nie doprowadzimy do pełnego oczyszczenia Polski z ludzi, którzy nie są godni należeć do naszej wspólnoty”. Nie wiadomo, czy mu się to uda, wszak dwukrotne użycie przeczenia (nie) daje twierdzenie; może z tego wyniknąć, że senator ustanie w swoich dążeniach. Jednak trudno się dziwić jego wypowiedzi, skoro wcześniej najwyżsi politycy mówili o pasożytach, o deratyzacji (odszczurzanie), a jeszcze wcześniej głos zabrał Adam Mickiewicz – w Panu Tadeuszu:

„a przed ucztą potrzeba dom oczyścić z śmieci.
Oczyścić dom, powtarzam, oczyścić dom, dzieci”.

(Księga IV, w. 447–448)

Wieszcz miał na myśli Moskali z okolic Soplicowa, a nasz senator – współrodaków, żyjących tu i teraz, w naszym pięknym i wolnym Kraju …

Celem tej wymiany albo czyszczenia jest stworzenie organizmu partyjno-kościelnego, którego przeciwieństwem (i zagrożeniem!) jest państwo obywatelskie. To ostatnie zaczęło dopiero kiełkować, więc trzeba je jak najszybciej zamrozić. Miejmy jednak nadzieję, że tylko na jakiś czas…

*

Wymiana elit trwa w najlepsze od trzech lat. Zaczęło się od zasłużonych hodowców konia arabskiego; potem byli dziennikarze mediów publicznych, prezesi i zarządy spółek Skarbu Państwa, generałowie i pułkownicy Wojska Polskiego, Trybunał Konstytucyjny, prokuratorzy, prezesi sądów rejonowych i okręgowych… Można uzupełniać listę wedle wiedzy i znajomości rzeczy. Teraz przyszła kolej na nauczycieli, którzy zdecydowali się na strajk. Ponieważ nie mieszczą się w żadnej z grup społecznych przewidzianych w rozdawnictwie pieniędzy, trzeba ich wziąć fortelem. Podniesie im się pensum z 18 na 22 lub 24 godziny (przecież w całej Europie nauczyciele pracują dłużej!) i wyrzuci z zawodu jedną trzecią zatrudnionych. I tak mamy nauczycieli najwięcej w Unii; podobnie jak sędziów… Ci, co zostaną, otrzymają wyższe pieniądze zaoszczędzone na tych, co musieli odejść. Nowa kadra będzie miała czas na pracę, a nie zastanawianie się nad: powołaniem, misją, losem młodych pokoleń, kształtem i przyszłością edukacji w szybko zmieniającym się świecie, tudzież miejscem w nim Polski. Do szarego posła – naczelnika państwa dotarło bowiem, że jesteśmy narodem chłopskim; uznał więc, że lepiej inwestować w tzw. żywy inwentarz aniżeli w nauczycieli. Dobrostan zwierząt jest ważniejszy niż godność ludzi; zresztą ją też można kupić, choć nie dla wszystkich. Pieniądze na tucznika i krowę, których jeszcze nie mamy, wymusi się na Unii, na której terenie gotowi jesteśmy konie kraść – razem z Węgrami…

*

Od października, w szkole Rydzyka uruchomiony będzie kierunek pielęgniarstwo, o którym marszałek senatu mówi z emfazą: „To takie nasze marzenie, a marzenia się spełniają, a jeśli włącza się ojciec dyrektor […], to się wszystko realizuje”. W przyszłości toruńska uczelnia „mogłaby kształcić lekarzy”, na które jest już wstępna zgoda ministra zdrowia. Toruński ojciec tak uzasadnia powołanie nowego kierunku: „ […] potrzeba ludzi etycznych. Dlaczego oni (studenci — JS) mają iść na jakieś uniwersytety marksistowsko-libertyńskie. Tak jest i dzieci się marnują. Teraz marksizm przepoczwarza się w genderyzm”. Program redemptorysty-biznesmena jest czytelny i klarowny – będziemy mieć również swoje pielęgniarki i lekarzy. Istniejąca służba zdrowia jest nieetyczna, a więc nie nasza; trzeba ją wymienić, tak jak się wymienia inne zawody. To samo z uniwersytetami; obecne są siedliskiem zarazy („marksistowsko-libertyńskie”), w przyszłości trzeba będzie powołać nowe – polsko-katolickie; na wzór Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej.

*

Kiedy słucha się narodowego radia albo patrzy w takąż telewizję, można odnieść wrażenie, że w Polsce liczą się tylko dwa uniwersytety: UKSW i KUL. Toruńska szkoła dostarcza już kadr mediom – do niedawna określanym jako publiczne. Natomiast Katolicki Uniwersytet Lubelski oraz Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego to kuźnie komentatorów radiowo-telewizyjnych. Nie tak dawno zdarzenia polityczne czy społeczne komentowali profesorowie z UJ, UW, UAM, UMCS oraz innych szkół wyższych; teraz już nie. Na froncie propagandowym można usłyszeć i zobaczyć specjalistów z uczelni spolegliwych władzy; czasem zabiera głos politolog z Akademii Świętokrzyskiej…

Proces wymiany kadry naukowej wkrótce przyspieszy za sprawą reformy szkolnictwa wyższego, której jądrem są tzw. szkoły doktorskie. Ich produktem ma być nowy doctor (nauczyciel, akademik), choć nie wiadomo, w jakim stopniu będzie on doctus (uczony, wyuczony). Na marginesie; podobno budżet Uniwersytetu Harvarda w 2018 r. wyniósł 5,2 mld dol. (prawie 20 mld zł); w tym czasie budżet nauki polskiej to było – 7,2 mld zł.

*

Wymiana albo czyszczenie elit nie jest wyłączną robotą PiS; ogromną zasługę na tym polu ma Kościół katolicki. Oto poprzedni przewodniczący Konferencji Episkopatu jakiś czas temu grzmiał wobec tłumów zgromadzonych na Skałce: „Polska jest dziś chora […] chore są elity i chory jest cały naród”[1]. Wypowiedź wpisywała się w kampanię pokazywania „Polski w ruinie” tudzież w stanie „likwidacji i eksterminacji” (to Rydzyk). Nie minęło pięć lat, a chory okazał się Kościół, jego hierarchia tudzież duchowne kadry. Czy w tym wypadku również dojdzie do oczyszczenia? Czy to tylko ironia historycznego losu? A może kara boża za mówienie fałszywego świadectwa?

J S

  1. Przemówienie abp. Józefa Michalika podczas uroczystości św. Stanisława. Cyt. za: „Wpis”, nr 5/55, 2015, s. 6.
Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com