Krzysztof Mroziewicz: Sri Lanka. Kto zabił?

23.04.2019

Wygląda na to, że Al-Kaida postanowiła się przypomnieć. Od czasu amerykańskiej operacji w Pakistanie, w której wyniku pochwycono martwego ibn Ladina, zainteresowanie  Al-Kaidą zmalało. Zepchnęło  ją na medialny margines tzw. Państwo Islamskie, z którym była w konflikcie.

Zanim dowiodę przypuszczalnego autorstwa Al-Kaidy, opowiem, kto tego nie zrobił w kraju, w którym terroryzm był chlebem powszednim przez dwadzieścia lat wojny domowej.

Tamilowie, wyznawcy hinduizmu, walczący o niepodległość dla siebie w północnej części Sri Lanki, a zwłaszcza Tamilskie Tygrysy, stosowali techniki terrorystyczne, ale i bandyckie. Wojska większości syngaleskiej stosowały terror połączony z osiedlaniem kryminalistów na terenach spornych, granicznych.  Tamilscy partyzanci szkoleni byli u pobratymców w Tamilnadu, 60-milionowym stanie południowych Indii. Po długiej i beznadziejnej kampanii rozgniotła ich ostatecznie armia lankijska, dokonując śmiertelnego zrywu w walce o wszystko. Zginął podczas ucieczki przywódca Tygrysów, patologiczny morderca Vellupilai Prabakharan.

Od dziesięciu lat Sri Lanka leczy rany, odbudowując gospodarkę, która z powodu wojny zanikła. Muzułmanie stanowiący nikłą, paruprocentową mniejszość, żyjący głównie w Colombo, zajęci byli i są handlem jubilerskim. Nigdy nie przyszło im do głowy mieszanie się do sporów wewnętrznych. Chrześcijanie to mikroskopijna mniejszość potomków z Holandii i kolonistów brytyjskich. Zmarginalizowani,  zajmowali się obsługą ruchu turystycznego, który zaczął po wojnie odżywać. Są łatwym i bezpiecznym celem. Odwetu nie dokonają. Syngalezi ich nie lubią.

Prezydent Junius Jayewardene urzędujący w latach 80. pragnął przekształcić Colombo w drugi Singapur, a osiągnął „sukces”, zostawiając po sobie drugi Bejrut. Dopiero po wojnie port w Colombo zaczął funkcjonować jako stand by dla portów Singapuru. Jayewardene marzył też o rozwinięciu bazy turystycznej i zezwolił na budowanie bez podatków  wielkich hoteli pięciogwiazdkowych. Przez całe lata 80. świeciły one pustkami. Turyści się bali, choć cudzoziemców wtedy nie atakowano. Pokój w Hiltonie można było dostać za 20 dolarów.

I teraz kiedy turyści z Europy, Azji i Australii zaczęli do Sri Lanki przybywać, zwłaszcza na południe, terroryści Al-Kaidy, korzystając najpewniej z dobrych stosunków z Pakistanem, własnych i wyspy, przedostali się stamtąd, żeby zorganizować według wzorów z Manhattanu (WTC  11/9/01) skoordynowany atak terrorystyczny na kilka świątyń, pełnych w czasie Wielkanocy, i kilka hoteli. Taktyka świadczy, że to Al-Kaida. Celowy atak, milczenie po ataku bez przypisywania sobie autorstwa i liczba ofiar taka jak w Madrycie i na Bali to pozostałe argumenty za. Zostało to zrobione tak, abyśmy zachodzili w głowę, kto się za tym kryje i nie mieli spokoju nawet daleko od Colombo. Armia syngaleska, w której służą buddyści , zapomni po raz wtóry o nakazie swojej religii „Żyj i daj żyć innym”. Ale wie, że terrorem terroryzmu nie pokona.

Sri Lanka

Kto zabił (2)

24.04.2019

Jak dotychczas, czyli do środy 24 bm., tylko dwa źródła podają informacje o przypuszczalnym sprawstwie zamachów terrorystycznych w Sri Lance. Jedno to mało znane źródło agencyjne w języku arabskim, które wiąże zamachy z tzw. Państwem Islamskim, lecz bez żadnego dowodu. Drugie, zbliżone do lankijskiej policji, sugeruje odpowiedzialność skrajnej islamskiej organizacji miejscowej, National Thowheeth Jama’ath, której członek po studiach w Wielkiej Brytanii kontynuował naukę w Australii i w odwecie za zamachy na meczety w Christchurch postanowił zaatakować kościoły w Colombo. Premier Nowej Zelandii Jacinda Arden nie widzi związku miedzy tymi wydarzeniami.

Zwraca uwagę milczenie MEMRI, portalu obsługiwanego  przez studio białego wywiadu Izraela, które śledzi wszystkie arabskojęzyczne doniesienia medialne na temat przemocy w polityce. Oznacza to, że albo w świecie islamu nie mówi się o zamachach w Sri Lance, co mało prawdopodobne, albo mówi się w sposób niepoważny i nie zasługujący na  uwagę.

Sri Lanka

Kto zabił? (3)

25.04.2019

Portal MEMRI (Midlle East Media Reaserch Institut) podał w czwartek (25 bm) wiadomość następującej treści:

„23 kwietnia 2019 agencja informacyjna ISIS ‘Amaq opublikowała oświadczenie, w którym twierdzi się, że skoordynowane zamachy na Sri Lance 23 kwietnia zostały dokonane przez wojowników ISIS.

Zwolennicy ISIS świętowali zamachy przed publikacją o przyjęciu  na siebie odpowiedzialności. W kolejnym oświadczeniu ISIS podaje, że niemal 1000 krzyżowców zabito w zamachach na Sri Lance. Nazwiska inghimasi (głęboko uderzających) to: Abu Ubaida, Abu al-Mukhtar, Abu Chalil, Abu Hamza, Abu al-Bara, Abu Muhammad i Abu Abdallah. Są to niewątpliwie nic nie mówiące pseudonimy.  Wszyscy oni zdetonowali swoje „eksplozyjne pasy”. Wśród wojowników znajdował się kaznodzieja z lankijskiej, „Narodowej Grupy Tawheed”, Zahran Hasim, znany ze swoich skrajnych poglądów. Opublikowano zbiorowe zdjęcie terrorystów-kamikadze. Wszyscy z wyjątkiem jednego mają zasłonięte twarze.    

Agencja Reutera cytuje sekretarza stanu, Pompeo, który twierdzi, że poziom logistyki zastosowanej w Sri Lance sugeruje inspirację z zewnątrz i nie wyklucza ISIS. Reuter pisze, iż jeśli powiązania z tzw. Państwem Islamskim zostaną potwierdzone, byłby to największy atak w historii ISIS.

Al-Kaida zgodnie ze swymi zwyczajami zachowuje milczenie, natomiast ISIS przypisywało sobie w przeszłości zamachy, z którymi nie miało nic  wspólnego. ISIS morduje na terenach bliskowschodnich, które zdobyło i teraz traci, natomiast Al-Kaida działa daleko od swojego matecznika na Terytorium Wolnych Plemion Pasztuńskich między Afganistanem i Pakistanem.

Władze Sri Lanki podają, że zamachowcami byli młodzi ludzie z zamożnych rodzin lankijskich. Według ministra obrony Ruwana Wijewardene grupa terrorystów składała się z ośmiu mężczyzn i kobiety. Jeden z nich studiował w Wielkiej Brytanii i Australii. Zamach przygotowywał wspomniany już kaznodzieja narodowości tamilskiej. Poza wymienioną Thawheed w realizacji zamachu brała też udział lokalna grupa  Jammiyathul Millathu Ibrahim.

Wywiad lankijski wiedział o przygotowaniach do zamachu na 10 dni przed tragedią, ale ani premier, ani prezydent nie zostali z tą informacją zapoznani.

Krzysztof Mroziewicz

Ambasador RP w Sri Lance w latach 1996-2001.  

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com