Telewizja pokazała (513)

02.05.2019

W zamachu na Sri Lance zginęło 290 osób. Takie liczby są wymowne. A w Polsce tylko w czasie weekendu zginęło na drogach 26 osób. Jeszcze parę tygodni i mamy tyle ofiar co na Sri Lance – damy sobie radę bez islamskich terrorystów. Zresztą, w zeszłym roku zginęło na drogach 286 rowerzystów, 238 motocyklistów i 75 motorowerzystów. A byli jeszcze piesi i jadący w samochodach.

Pokazano w telewizji panią, która w ciągu dwóch dni dwukrotnie temu samemu pijanemu kierowcy zabrała kluczyki od samochodu i zawołała policję. Policja wlepiła mu mandaty i wszyscy dziwili się, że ma takiego pecha, że trafił na tę samą obywatelkę, która nie dała mu pojeździć. No to teraz poczekamy, aż mu pech minie i pojedzie po pijaku i kogoś zabije. A wtedy czeka go wyższa kara. Ale w umysłach ludzi, którzy tworzą u nas prawo, jeszcze nie połączyły się takie dwa pojęcia – przyczyna i skutek. Czy człowiek, który uporczywie próbuje jeździć po pijaku, nie powinien być potraktowany jak potencjalny zabójca i pójść do więzienia choćby na pół roku? Albo, jak proponowałem, otrzymać wyrok pięciu lat w zawieszeniu na pięć lat?

Ale to jest jak z równymi chodnikami – ten wynalazek jeszcze długo nie ma u nas szans się upowszechnić.

* * *

Ciekawy film dokumentalny o machlojkach Volkswagena i o tym, jak przegrał on z Ameryką. Kilka lat temu wykryto w Kalifornii, że w warunkach drogowych zawartość szkodliwych składników w spalinach samochodów diesla marki Volkswagen wielokrotnie przewyższa dane fabryczne z laboratoriów. Zdecydowane działania odpowiednich instytucji i groźba zakazu sprzedaży w USA samochodów tej marki sprawiły, że firma przyznała się do przekrętu. Stosowano mianowicie oprogramowanie, które fałszowało wyniki badań i dzięki temu reklamowano samochody jako wyjątkowo ekologiczne. Pozew zbiorowy prawie 600 tys. właścicieli aut Volkswagena w USA, wsparty przez agencje rządowe, doprowadził do tego, że firma wypłaciła w sumie 26 mld dolarów na rekompensaty właścicielom i usunięcie szkód spowodowanych zatruciem środowiska.

Niestety, w Europie przeszkody prawne ze strony Niemiec nie dopuszczają pozwów zbiorowych i każdy właściciel samochodu musi indywidualnie dochodzić prawa. W rezultacie zamiast jak oceniają fachowcy, 150 mld euro odszkodowań za sprzedane 11 mln wadliwych aut tej marki, wypłacono mały ułamek tej sumy.

Płakać się chce, kiedy czyta się o dużym imporcie używanych diesli do Polski, o tym, że w samochodach tych — już w Polsce — wycina się często filtry spalin i że nie ma pieniędzy na kontrolę tego procederu zwiększającego ilość śmiercionośnych składników spalin dostających się do atmosfery. Na jakie to ważniejsze sprawy idą u nas pieniądze?

* * *

Bardzo mi się spodobał pomysł rządu, żeby okrągły stół w sprawie oświaty urządzić na stadionie narodowym. Konieczne mi się wydaje wpuszczenie kibiców na stadion. To by ożywiło debatę. Zapewne rząd nie zebrałby tylu kibiców, żeby obsadzić chociaż jeden sektor, ale mogliby sobie wytłumaczyć, że grają na wyjeździe i stąd mało własnych kibiców. Zresztą kibice obu drużyn mogliby się zgodzić co do jednego zawołania: – Precz z komuną! Rząd by sobie to zinterpretował jako wezwanie do zmian w środowisku nauczycielskim, które nasiąkło miazmatami komunizmu, bądź bezpośrednio, bądź odziedziczyło te miazmaty po rodzicach i dziadkach. A kibice nauczycieli krytykowaliby w ten sposób postępowanie rządu takie samo jak władz PRL.

Byłaby też znakomita okazja dla dziennikarzy. Jeden z nich co pewien czas prowadzi wywiad, biegnąc wraz z osobą, która udziela wywiadu. Jak by to było pięknie, gdyby panowie Morawiecki i Broniarz udzielali wywiadu, biegnąc razem z dziennikarzem dookoła stadionu.

Byłby tylko problem z ustanowieniem sędziego. Nie mógłby to być żaden ksiądz, choć oferują oni swoje usługi. Ja bym postawił na Wałęsę – nie lubi on tej władzy, ale zapewne nie ma też najmilszych wspomnień o nauczycielach. A jakie by to były soczyste werdykty!

* * *

Zdumiewa mnie feudalne podejście ludzi do osób na świeczniku. Niektórzy nauczyciele zwracali się do pani Dudy (nazywanej Pierwszą Damą) o wyjednanie zmiany podejścia Kaczyńskiego i jej męża wobec strajku. Jak to sobie wyobrażali – pani Agata pójdzie do Jarosława i powie: „bardzo pana proszę, niech pan zmieni zdanie wobec żądań nauczycieli”? Trochę to przypomina zdumiewającą praktykę w katolicyzmie polegającą na zwracaniu się przez wiernych do Matki Boskiej czy do świętych o pośrednictwo w jakiejś sprawie, jaką mają do Boga.

Pani Dudowa nie jest żadnym politykiem czy działaczem społecznym, nie prezentowała publicznie żadnych poglądów (poza zdziwieniem, gdy jakaś protestująca pani zarzucała jej mężowi łamanie konstytucji – zapytała ją „ale w jakim punkcie?”) i nie nabrała jakichś specjalnych zalet przez fakt, że jej mąż został prezydentem. Jej wstrzemięźliwa postawa wobec różnych działań męża i PiS-u pozwala sądzić, że nie ma zastrzeżeń do nich jako obywatelka, albo może rozumie, że nie powinna wypowiadać się publicznie. Może tak jest lepiej, bo kto wie jakie poglądy by wyraziła.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\agata-duda-krzyczy-barabasza.jpg

* * *

Jak poinformowało MEN, w 2018 r. pracowało w szkołach 21,7 tys. nauczycieli religii, co kosztowało budżet 1,482 mld zł. Średnio katecheci zarabiali po styczniowej podwyżce 4960 zł brutto.

Wiceminister MEN Maciej Kopeć powiedział niedawno:

Nauczyciele religii są wynagradzani na takich samych zasadach jak pozostali nauczyciele.

Prawda jest taka, że o zatrudnieniu i odwołaniu katechety, o jego awansie i płacy decyduje biskup.

Przypomnijmy deklaracje Kościoła z czasów, kiedy dostał tylko palec i zapewniał, że nie chce całej ręki:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\religia w szkole 1.png

* * *

Zdobycze nauki przyswajamy w jakiejś uproszczonej formie. Niby wiem, że Einstein udowodnił, iż czas i przestrzeń są względne, ale co z tego tak naprawdę rozumiem? Zresztą może przesadzam z tym docieraniem do nas zdobyczy nauki. Bardzo wiele osób nie ma pojęcia o prawach odkrytych setki lat temu, rzeczy oczywiste (dla tych, co zrozumieli) tłumaczą sobie w pokrętny sposób, a w sprawach religii nie tylko nie dostrzegają oczywistych sprzeczności, ale – jak pisałem – często wyznawcy danej religii mają każdy zupełnie odmienne wyobrażenia na ten temat. Ostatni przykład, jaki podał w komentarzu Mr E, to katolicy, którzy nie wierzą w to, że Jezus był Żydem.

Bogdan Miś przypomniał w „Działo się” o rocznicy urodzin Gaussa i od razu przypomniała mi się krzywa Gaussa. Mówi ona w uproszczeniu, jak pamiętam, że rzeczy przeciętne są najliczniejsze, a nieprzeciętne – rzadkie. Wydawałoby się, że ludzi przeciętnych mamy najwięcej a durniów i geniuszy – niewielu. Ale warto wziąć pod uwagę, że krzywa odnosi się każdorazowo do określonej populacji (nie odnosi się do populacji, tylko do rozkładu prawdopodobieństw, zwanego normalnym; obserwacja PIRSA mówi tyle tylko, że rozkład zdolności w społeczeństwie — polskim zwłaszcza — nie jest normalny. Gdybyśmy go narysowali, to wierzchołek odpowiedniej krzywej nie wypadałby dokładnie pośrodku jak u Gaussa, ale byłby silnie przesunięty w stronę kretynów. Przyp. BM) I tak sobie myślę, jaka to populacja, gdzie panowie Suski i Błaszczak są ministrami, profesor dr hab. Pawłowicz świruje w sposób oczywisty i nikt na to nie reaguje, szaleństwa Macierewicza traktowane są poważnie, sejm uchwala po nocy przedziwne prawa, kłamstwa „elit” zastąpiły mówienie prawdy, a duża część narodu dowiaduje się w kościele i w telewizji co ma myśleć o otaczającym świecie. Strach pomyśleć, co reprezentuje ta „gorsza” część krzywej Gaussa i jakie to zalety mają w tej populacji ci o ponadprzeciętnej inteligencji.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\oświata ipostęp.jpg

* * *

Nasza obronność pod rządami PiS-u wciąż się umacnia. Najpierw odebrano Warszawie strategiczny punkt, ważny dla obronności – Plac Piłsudskiego. Od czasu jak umieszczono tam pomnik Lecha Kaczyńskiego, wróg boi się cokolwiek nam zrobić.

Inny problem był z wycinką drzew w Puszczy Białowieskiej. Unia czepiała się i nie pozwalała wycinać starych drzew, mimo że minister zapewniał, że przecież za sto lat odrosną. Ale na wszystko jest sposób. Rząd pracuje nad ustawą, która pozwala zwolnić inwestycje służące obronności z przeprowadzenia strategicznej oceny oddziaływania na środowisko. A tak się składa, że wojsko ma jednostkę w Puszczy Białowieskiej i chce ją rozbudować, a przy tym usunąć wiele drzew. A w ogóle najlepiej, gdy wojsko przebywa w lasach, szczególnie w Parkach Narodowych, bo jaki wróg tam ich znajdzie?

* * *

Pamiętają Państwo kupno Pendolino? Dzięki temu pociągi miały osiągać prędkość do 250 km/godz. Jeszcze przed kupnem pisałem, że to idiotyczna inwestycja, bo nie ma u nas torów, na których można by rozwijać takie prędkości. Pendolino kupiono bez urządzenia, któremu zawdzięcza ono swoją nazwę, a które pozwala pokonywać bezpiecznie z dużą prędkością zakręty. Okazało się, że pojawiły się problemy z dopuszczeniem Pendolino do ruchu, bo nie było odpowiednio długiego odcinka torów, na których można by sprawdzić, jak się zachowuje przy maksymalnej prędkości.

Ale mamy stały postęp i dobra zmiana zapowiada, że jak tylko będzie rządzić drugą kadencję to pod jej koniec, w 2023 r., pociągi w Polsce będą mogły się poruszać z prędkością do 250 km/godz. „Pociągi przyspieszą” cieszy się minister.

Przypomina to wszystko operę, kiedy bohater śpiewa, że biegnie do swej ukochanej i oczywiście stoi w miejscu. Kto wie, może następnej ekipie rządowej też uda się rzucić śmiały pomysł, aby pociągi w Polsce osiągały aż 250 km/godz.

* * *

W Polsce każdy zna się na wszystkim. Księża wypowiadają się na tematy polityczne, a politycy pouczają wszystkich — co jest właściwe, a co nie, wymyślają na poczekaniu prawa i regulacje i czują się kompetentni, aby krytykować wszystkich innych.

Premier Morawiecki urządził „okrągły stół”, a tam zajmował się marnym przygotowaniem wielu nauczycieli do zawodu i tym, co należy zrobić, żeby trafiali tam najlepsi. Pominąwszy bezczelność premiera, może lepiej by było, gdyby zajął się przede wszystkim swoim środowiskiem – politykami. Trafiają tam często ludzie o kuriozalnej wiedzy i umysłach, kłamią (choć proszą Boga, żeby im pomagał w pracy, ale przecież kłamiąc, grzeszą i obrażają Boga), mają wypaczone poczucie moralności i bardzo często zachowują się po chamsku. Może pan premier kiedyś słyszał, co Jezus mówił o widzeniu źdźbła w cudzym oku i niewidzeniu belki w swoim?

Jak sprawić, żeby w polityce znaleźli się ludzie mądrzy i prawi a łobuzy i ciemniaki odeszli – to jest ważna sprawa dla całego społeczeństwa.

Niestety, w tych sprawach obowiązuje wciąż prawo Kopernika, który ponad pół wieku temu wykazał, że zły pieniądz wypiera lepszy. Szczególnie denerwujące jest to, kiedy stawia się jako wzór i odniesienie ludzi, których działalność już w przeszłości słusznie krytykowano. Teraz wzorem jest Lech Kaczyński i przywołuje się jego słowa i działania różne od tego, co wyrabia teraz PiS, podkreśla, że odznaczył kogoś, kogo teraz poniewierają itp. Pojawia się ponura perspektywa, że za paręnaście lat będzie się wychwalać dobroć i szlachetność Jarosława Kaczyńskiego, bo przyjdą tacy, przy których prezes będzie wyglądał na męża stanu.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\głosowanie.jpg

* * *

Druga seria przejmującego cyklu filmów dokumentalnych pt. „Najniebezpieczniejsze drogi do szkoły”. W tym odcinku Nikaragua – część kraju mało zaludniona, bez prądu, bez bieżącej wody.

Trzy dziewczynki w wieku 9, 7 i 5 lat udają się do szkoły. Rano jeszcze pomagają matce w gospodarstwie i jedzą skromne śniadanie – wodę z gotowaną kukurydzą. Potem płyną same 3 km ciężką przeciekającą łodzią przez bagnisty teren i rzekę (z prądem – wracają pod prąd). To krótsza droga niż pieszo, ale bardzo męcząca. Na filmie pogoda akurat jest słoneczna, ale w Nikaragui pora deszczowa trwa 10 miesięcy.

Mały chłopiec ma dalej do szkoły i idzie pieszo. Idzie przez dżunglę, gdzie pełno jadowitych węży (w okolicy nie ma antidotum na ukąszenie węża, a lekarz jest daleko).

W szkole wszystkie dzieci od kilku do kilkunastu lat uczą się razem. Szkoła jest we wsi, ale tylko dziesięcioro tutejszych dzieci uczy się w szkole, reszta nie ma pieniędzy na pomoce szkolne – to 41 dolarów rocznie. Za to rząd opłaca wszystkim dzieciom w szkołach ciepły posiłek. Opłaca produkty, a posiłek w szkole przyrządza codziennie inna matka. Dzięki temu nie ma już głodnych dzieci.

Dzieci chcą się uczyć, ich rodzice często są niepiśmienni. Szkoła to też koleżanki i koledzy, trochę zabawy. Dzieci chcą w przyszłości zostać nauczycielką albo lekarką. Zastanawiałem się, co będą czytać, kiedy już się nauczą i czy będą mogły kontynuować edukację.

Bogate społeczeństwa świata mają zupełnie inne problemy – nadmiaru żywności, rzeczy. I mimo deklarowanej religijności i humanitaryzmu nie kwapią się aby pomóc swoim bliźnim.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com