Zbigniew Szczypiński: Nowa odsłona w polskiej wojnie religijnej6 min czytania

()

12.05.2019

Photo by skeeze on Pixabay

Niemrawa kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego, prowadzona tak, jakby to były wybory do naszego, krajowego sejmu i senatu, weszła na nowe pole sporu. To też nie jest problem, którego rozstrzygnięcie zapadać będzie w Brukseli, to nasz, polski, ściśle wewnętrzny spór związany z rolą dominującego w Polsce Kościoła katolickiego i miejscem, jakie zajmuje on w polskim życiu politycznym.

Po wystąpieniu redaktora Jażdżewskiego na Uniwersytecie Warszawskim, poprzedzającym wykład Donalda Tuska, prezes Polski Jarosław Kaczyński na kolejnej konwencji wyborczej PiS wykrzyczał z trybuny znane i źle się kojarzące hasło – ręka podniesiona na kościół, to ręka podniesiona na Polskę. Gdyby dodał jeszcze, że władza tę rękę odrąbie, to mielibyśmy powtórkę z dobrze pamiętanego przemówienia premiera Cyrankiewicza z 1956. Premier Cyrankiewicz tak groził szaleńcom – robotnikom poznańskim, którzy wyszli na ulice Poznania, żądając chleba i pracy. Tak się złożyło, że było to w trakcie międzynarodowych targów poznańskich, na oczach wielu korespondentów prasy zagranicznej. Tego nie lubi żadna władza.

Sięganie po kalkę z wystąpienia Cyrankiewicza nie jest przypadkowe. Jarosław Kaczyński jest z tej półki wiekowej, która ma to wpisane w pamięć.  To zdanie pamięta każdy dorosły. A zwłaszcza taki jak Kaczyński, od dziesięcioleci żyjący w polityce i z polityki. Tu nie ma przypadku, tu jest zimna kalkulacja.

No to przeanalizujmy to, co się dzieje; bo dzieje się, są nowe wydarzenia i nowe sytuacje w tej zadekretowanej przez Naczelnika wojnie religijnej, jaka została wypowiedziana przez rząd „dobrej zmiany” wszystkim, którzy nie są na kolanach przed urzędnikami Pana B. Którzy na przykład odpowiadają artystyczną prowokacją na prowokację proboszcza parafialnego kościoła, umieszczającego wśród głównych grzechów znanych z katechizmu każdemu wyznawcy chrześcijaństwa, grzechy dodatkowe, niewystępujące w katechizmie. Takie jak LGBT i Gender.

Domalowana tęcza na jasnogórskiej ikonie posłużyła państwu Joachima Brudzińskiego – ministra spraw wewnętrznych i przełożonego policji państwowej — do wysłania sześciu policjantów o bardzo rannej godzinie do mieszkania kobiety, która domalowała tęczę jasnogórskiej ikonie. Po wcześniejszej transmisji z Próchnika inscenizacji sądu nad Judaszem — informacja o tej opresyjnej i całkowicie przesadnej operacji polskiej policji wobec kobiety, której wystarczyło wysłać wezwanie do stawienia się celem przesłuchania, była kolejną, jaką pokazały światowe media.

Jeszcze trochę, a świat pomyśli, że w Polsce toczy się prawdziwa wojna religijna.

Wykrzyczane hasło — kto podnosi rękę na kościół, podnosi ją na Polskę — padło z trybuny konwencji rządzącego ugrupowania, z ust niekwestionowanego lidera rządzącej formacji. Takie słowa to więcej niż wskazówka, to rozkaz dla wszystkich ludzi władzy, którzy dobrze wiedzą, że ich los i pozycja zależy całkowicie od grymasu, od skinienia palcem tego, który jest w tej partii wszystkim. Do którego suweren krzyczy (a on nie protestuje) „Jarosław Polskę zbaw”. Nie trzeba dużej wyobraźni, aby przewidzieć, że będą następne okazje dla zagranicznych mediów, aby informować o nowych zdarzeniach, o nowych przykładach nadaktywności różnych służb państwowych, pragnących zademonstrować panującemu przywódcy swą gorliwość w wypełnianiu nakreślonych przez niego zadań.

W tej spójnej, jakby się wydawało, koncepcji na kampanię polityczną prowadzoną w związku z wyborami do europarlamentu, ale tak jakby były to wybory do parlamentu krajowego, powstało jednak istotne pęknięcie. Sądzę bowiem, że reakcja kilku wysokich przedstawicieli episkopatu na film braci Sekielskich „Tylko nie mów o tym nikomu” jest zaskoczeniem. Nie wpisuje się w dotychczasową narrację, w której najwyżsi przedstawiciele episkopatu wykazywali zerową empatię wobec ofiar przestępstw seksualnych księży. Przestępstw szczególnie okrutnych, bo popełnianych na dzieciach. Mówili raczej o potrzebie współczucia i miłosierdzia dla sprawców.

Pierwsze głosy przedstawicieli episkopatu, prymasa Polaka, ale i arcybiskupa Gądeckiego są zdumiewająco inne, pełne zrozumienia dla ofiar i zawstydzenia instytucji kościoła. Stary dobry fason trzyma, a jakże, arcybiskup Głódź – ciekawe jak długo jeszcze starczy mu buty i jak długo jeszcze będzie na urzędzie.

Piszę o tym dlatego, że wywołana przez Kaczyńskiego wojna religijna miała być korzystna dla rządzących w kampanii wyborczej, miała im przynieść dodatkowe głosy ludzi, którzy nie myśląc o parlamencie europejskim, zwykle nic o nim nie wiedząc, mieli zagłosować na kandydatów PiS (na przykład na minister Annę Zalewską) wierząc, że to są obrońcy religii, ludzie, za którymi stoi kościół, że oni nie mówią niczego, co osłabia autorytet księży. Te wszystkie złe rzeczy to robią ci straszni oni, przeciwnicy PiS, ci co atakują kościół, księży.

I co?

Arcybiskup Gądecki dziękuje redaktorowi Sekielskiemu za film. Film, który obnaża całą ohydę postępków księży — widzimy ich i słyszymy w rozmowach z ofiarami i to już nie są doniesienia prasowe. Tu nie da się powiedzieć, że to jakieś bzdury kogoś, co przypomniał sobie o swoich krzywdach po trzydziestu latach, tak jak potraktowano pierwsze wystąpienia kobiety mieszkającej obecnie na antypodach – w Australii.

Jarosław Kaczyński wypowiedział wojnę religijną Polkom i Polakom, mianując się obrońcą Kościoła. Jeżeli dobrze odczytuję zachowania najwyższych przedstawicieli tego kościoła, to teraz zostawili oni Jarosława Kaczyńskiego na „spalonym”, Jarosław Kaczyński pewnie będzie musiał niebawem powiedzieć, co sam sądzi o problemie pedofilii w polskim kościele. To może być nawet ciekawe.

Walka o głosy w trudnych wyborach do parlamentu europejskiego metodami wojny religijnej mogłaby być skuteczna, gdyby następowało jej wzmożenie, gdyby otwierały się nowe fronty, pokazywano nowych wrogów kościoła. Do niedawna za takich uchodzili wszyscy, którzy podnosili występki i przestępstwa księży i ich przełożonych kryjących przestępców i udzielającym im wsparcia. To jak to teraz będzie z arcybiskupem Głódziem po filmie Sekielskiego, na którym widzimy i słyszymy księdza Cybulę – byłego spowiednika prezydenta Wałęsy? Teraz już nie da się udawać niewinnego, takiego, który nic nie wiedział i nic nie mógł.

Nie mam wielkich nadziei na rewolucyjne zmiany wewnątrz polskiego kościoła. To jest klasyczna instytucja władzy opartej na pieniądzu i zmowie. Tu nie wystarczą wstrząsy moralne – tu musiałby przemówić Rzym; ale on pewnie nie zdąży.

Czekamy na wyniki wyborów:

Za dwa tygodnie znany będzie wynik wyborów do europarlamentu. To będzie bardzo ciekawe — przeanalizować wyniki z różnych regionów kraju. To będzie bardzo ciekawe czy pani Zalewska, minister edukacji narodowej w rządzie Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego dostanie mandat, czy go nie dostanie. Ja stawiam na to, że nie dostanie.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.