25.05.2019

Rzecz będzie o gmeraniu w psychicznych flakach; psychologia podparła się biologią, biologia zawołała na pomoc chemię i wkrótce okazało się, że między kobietą a mężczyzną są fundamentalne różnice. Sprawa dotyczyła nie tylko banalnej anatomii, ale i usposobienia. Okazało się, że mentalność kobiety i w ogóle jej myślowe procesy, odmienne są od męskich zachowań.
Niby żadna rewelacja, bo od dawna mówi się o Wenus i Marsie. Ale dotychczas obowiązywała nieprawdziwa teoria, że człowiek numer jeden jest podobny do człowieka numer dwa. Że choć pomiędzy Marsem a Wenus istnieje płciowa rywalizacja, to przecież obydwie zainteresowane strony mogą się porozumieć.
Tymczasem teoria najnowsza i w związku z tym prawdziwsza od poprzedniej głosi chełpliwie, że Wenus z Marsem prowadzą nieprzejednaną walkę i o porozumieniu nie ma mowy. A tym bardziej o równouprawnieniu.
A walka to krwawa i bezpardonowa. Walka, w której nie ma miłości, a światem rządzą ponure sterydy. Zmysłów też nie ma, bo nawet nasze poczynania zależne są od genów, hormonów i chemii.
Czyli: kiedy Wenus zachwyca się zachodem słońca lub czymkolwiek, to nie dlatego, że widok ten poruszył jej serce, ale dlatego, że ma w sobie odpowiedni hormon, a gdy Mars pragnie pójść z żoną do kina, to nie dlatego, że chce, ale dlatego, że zabrakło mu właściwych pigułek.
W ten sposób można wszystko naukowo wyjaśnić, obłupić z magii, czaru, tajemnicy. Spostponować wszelki cud. Nie ma nic świętego: Historia, to efekt biologicznego uwarunkowania.
Romantyzm? To wina chemicznych reakcji; gra w durnia z amatorami tischnerowskiej g… prawdy. Zachowania społeczne też nie mają znaczenia, bo ludzkimi poczynaniami rządzi Jaśnie Oświecony Jegomość Gen, a psychologia, to zawracanie głowy i kit.
Test na intelektualną wyporność
Obłęd z IQ narodził się w latach sześćdziesiątych zeszłego wieku i trwa do dziś. Podejrzewam, że gros dobrowolnych uczestników testów na inteligencję (frustratów – kamikadze) odskakuje z przerażeniem na widok swoich wyników. Ponieważ jest to test wykonywany na czas.
A z czasem żartów nie ma; czy to geniusz, czy małogabarytowy filozof, każdy z nich bez wyjątku musi wykazać się refleksem i zdolnościami do sprinterskiego myślenia. Inaczej padnie na płask i okrzykną go tumanem.
W tych zawodach nie startuję: bywam wybitnie powolny w myśleniu i jak mnie kto pogania, skutek jest ten, że mam psychiczny paraliż oraz konwulsje i nic do mnie nie dociera. Toteż wychodzę na flagowego cymbała: jeśli daję się namówić na taką imprezę, to tylko wtedy, gdy jestem w samobójczym nastroju i szukam potwierdzenia, że trzeba mi wyzionąć ducha.
Może i jestem cymbałem, może i mulę bez opamiętania, ale jak sobie uświadomię, że w tego rodzaju badaniach legitymuję się rezultatami gorszymi od doniczki z palemką, to zalewa mnie krew.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
