Zbigniew Szczypiński: Raport z czerwcowego święta

07.06.2019

WGdańsku, Mieście Wolności i Solidarności – jak mówili i mówią jego gospodarze, od 1 do 11 czerwca odbywa się festiwal sztuk wszelakich związanych z trzydziestą rocznicą wyborów 89 roku. Kulminacją było to wszystko, co miało miejsce w dniu rocznicy – 4 czerwca w Europejskim Centrum Solidarności i na Długim Targu w Gdańsku – na wiecu samorządowców z udziałem mieszkańców i Lecha Wałęsy i Donalda Tuska.

Nie będę jako kolejny komentator analizował treści i przebiegu tych uroczystości. Tych komentarzy jest tak wiele we wszystkich mediach (no może poza telewizją rządową), że szkoda na to czasu.

Chciałbym jako aktywny uczestnik tych wszystkich wydarzeń podzielić się takim ulotnym uczuciem, jakie mi towarzyszyło przez wszystkie te dni; a to jeszcze przecież nie koniec, jeszcze do 11 będzie się działo…

Pierwsze i przemożne uczucie to przesyt – tego wszystkiego jest/było za dużo. Dzień 4 czerwca, dzień pierwszych częściowo wolnych wyborów, jakie Solidarność wynegocjowała przy Okrągłym Stole, zatopiony w morzu tych wszystkich spotkań, dyskusji, przedstawień, happeningów, paneli stracił na znaczeniu. Poprzedzony tyloma wydarzeniami, imprezami, gdy nastał — to znaczył mniej, niż powinien. Jest to tym bardziej ważne, jako że władza państwowa w wyjątkowo bezczelny sposób, nawet jak na swoje standardy, ignorowała tę rocznicę. Ten piknik przed budynkiem ECS powinien stanąć, ale po 4 czerwca, jako kontynuacja uroczystości związanych z trzydziestą rocznicą wyborów 89 roku. Atmosfera pikniku, prezentacja w jego tracie wszystkich organizacji i ruchów społecznych, radość uczestników tych zgromadzeń mogła być przedstawiona jako efekt tamtego sukcesu. I wtedy byłoby lepiej, tak myślę…

Drugą, równie silną refleksją była ta związana z upływem czasu. Trzydzieści lat od tamtych wydarzeń to dużo, to czas, w którym pojawia się nowe pokolenie (w socjologii to przyjęta miara oznaczająca pokolenie właśnie). Dla młodych ludzi (nie było ich dużo na uroczystościach, nawet tych, jakie odbywały się przed budynkiem, w miasteczku namiotowym) opowieści bohaterów tamtych dni, teraz starszych już panów, były opowieścią o czasach odległych, historycznych, niemających zbyt wiele z tym, co obecnie. Wielokrotnie wdawałem się w takie „dialogi na cztery nogi” z młodymi ludźmi i zawsze było tak samo – przyszli, bo fajna pogoda, bo byli w towarzystwie, bo tu jest fajnie, bo można zjeść śniadanie (tak było w niektórych namiotach). Mało, zbyt mało było takich, którzy wiedzieli, po co przyszli i wiedzieli co tu się dzieje.

Dominowali ludzie, którzy byli albo mogli być uczestnikami tamtych wydarzeń, pracowali w Stoczni, której już nie ma, mieszkali w Gdańsku…

I trzecia, ostatnia już refleksja, którą chciałbym się podzielić na gorąco, w trakcie trwających uroczystości. Nad tym, co się działo/dzieje kładzie się cieniem przegrana w wyborach do parlamentu europejskiego. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby zobaczyć, jak wyglądałyby te obchody, gdyby wynik wyborów 26 maja był inny, gdyby odwrócić te wyniki – to my mamy 44% a „oni” 38 – widzicie to? Bo ja widzę!

To te wyniki przesądziły o treści wystąpienia Donalda Tuska na wiecu samorządowców i mieszkańców Gdańska, to te wyniki spowodowały, że Lech Wałęsa powrócił na scenę polityczną jako uczestnik, a nie jako symbol tamtej walki. Lech Wałęsa jako symbol tamtych czasów, tamtej walki jest u siebie, jest OK. Lech wałęsa jako rozgrywający „tu i teraz” jest pomyłką, nie da się zbudować siły politycznej z nim jako twarzą. No chyba, że będzie tak, jak on to wymyślił – jako okazję do zaprezentowanie swojego następcy, swojego syna Jarosława, przegranego w wyborach 26, przegranego w Gdańsku z Magdaleną Adamowicz i Januszem Lewandowskim. Czy Lechowi Wałęsie marzy się dynastia? Tylko w tamtych realiach byłoby możliwe wyznaczenie swojego następcy…

W Gdańsku zabrakło też „trzeciej siły”, zabrakło Roberta Biedronia. Robert, po euforycznym wystąpieniu po ogłoszeniu wyników, gdy okazało się, że przekroczył próg wyborczy i osiągnął „aż” 6% (to rzeczywiście trzecia siła w tych wyborach), że to on osobiście uzyskał mandat europosła — nie zrobił tego , co zapowiadał — że zrzeknie się tego mandatu (wtedy do europarlamentu trafiłaby znakomita profesor Płatek). Robert Biedroń mandat przyjął i jest europosłem. Jak sobie Robert Biedroń wyobraża walkę o dobry wynik jego ugrupowania w nadchodzących wyborach, to jego słodka tajemnica. Ale na razie to wsypa…

Festiwal trwa nadal a wybory, od których zależy „czy będziemy mieli w Warszawie Budapeszt” – jak to kiedyś marzył na którymś wiecu posmoleńskim Jarosław Kaczyński coraz bliżej…

 

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk

Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. 

Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący StowarzyszeniaStrażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com