Telewizja pokazała (527)

30.06.2019

Zajrzałem do swoich tekstów sprzed pięciu lat, żeby zobaczyć jak się żyło za wspaniałych czasów, kiedy rządziły Platforma i PSL. Przytoczę kilka kawałków z czerwca 2014 r., tak dla oddania smaku.

*

Pokazano film nakręcony przez kierowcę i umieszczony przez niego w Internecie. Widać jak kierowca jedzie około 200 km/godz. po mieście, lekceważy czerwone światła, nieprawidłowo wyprzedza inne pojazdy itd. Policja ustaliła sprawcę – to ten sam, którego wyczyny jakiś czas temu nagrano w czasie pościgu i pokazywano w telewizji. Uciekając policji, złamał wtedy kilkadziesiąt przepisów ruchu drogowego. Zatrzymano go wtedy i wystąpiono o areszt za spowodowanie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym. Prokuratura jednak nie widzi podstaw do stawiania mu zarzutów. „Nasza decyzja jest zgodna z przyjętą od lat linią orzecznictwa” stwierdził rzecznik prokuratury.

W telewizji dyskusja. Policja: krok po kroku zbieramy materiały i ten pan kiedyś odpowie. Komentatorzy w telewizji zastanawiają się, co zrobić z takim człowiekiem, może pokazać mu filmy z ofiarami wypadków drogowych i w ten sposób zmienić jego nastawienie?

Po protestach w mediach prokuratura apelacyjna zdecydowała o podjęciu śledztwa, które ma wyjaśnić, czy kierowca mógł swoim zachowaniem spowodować zagrożenie w ruchu drogowym. Proponuję zapytać kogoś, kto ukończył kurs na prawo jazdy – tam dużo się mówiło o tym, jakie zagrożenie powoduje łamanie przepisów ruchu i wyjaśniano, dlaczego za takie łamanie przepisów stosuje się kary.

Jest też prostsza droga: poczekać aż kierowca w końcu kogoś zabije – wtedy prokuratura będzie miała rozwiązane ręce, bo będzie mogła zastosować się do innej linii orzecznictwa.

*

Już kolejny raz poruszany jest problem braku ważnych leków dla chorych na raka, cukrzycę, po przeszczepach itd. Powód: przepisy pozwalają hurtowniom sprzedawać leki na Zachodzie, gdzie są znacznie droższe niż w Polsce, więc drenują apteki. Sytuacja jest poważna, bo pacjenci wręcz polują na potrzebne leki po całej Polsce.

Od dawna prowadzone są prace nad ustawą zabraniającą takich praktyk, ale ostatnio resort zawiesił prace nad nią.

To oczywiście wina premiera, bo nie poinformował w porę ministra Arłukowicza, że to poważny problem i że należy go jak najszybciej rozwiązać.

Na usprawiedliwienie ministerstwa można przytoczyć tradycyjne argumenty: przez 45 lat żyliśmy pod rządami komuny, panowała cenzura, nie posiadaliśmy w domu paszportów, a w sklepach był tylko ocet. Cieszymy się wolnością dopiero 25 lat i wielu rzeczy dopiero się uczymy.

*

Sejm odrzucił wniosek o uchylenie immunitetu Mariuszowi Kamińskiemu, byłemu szefowi CBA. Przeciw głosowała bądź wstrzymała się od głosu (prócz PiS) część posłów PO, PSL, a nawet SLD.

Sejm nie decyduje o winie posła, może tylko wyrazić zgodę na to, aby wymiar sprawiedliwości ocenił jego działania. Znaczna część posłów nie chciała do tego dopuścić, mimo że pamiętali, co powiedział sędzia Tuleya o metodach działania ówczesnego CBA, przyrównując je do stalinowskich.

Premier Tusk nie wziął udziału w głosowaniu, ale jego komentarz (że nie jest zwolennikiem zemsty) jest bardziej cyniczny niż zapewnienia kolegów MK z PiS, że Kamiński jest najuczciwszym człowiekiem w Polsce.

Idea budowy IV RP wciąż jest żywa i wciąż jest wielu, którzy w sprzyjających warunkach gotowi są kontynuować to, co razem zaczęli.

I jeszcze aspekt humorystyczny (?). Minister Kosiniak-Kamysz tak tłumaczył fakt, że posłowie PSL nie głosowali za uchyleniem immunitetu MK: Platforma w czasie głosowania w sprawie uboju rytualnego także nie zachowała się lojalnie.

*

Zastanawiałem się ostatnio, dlaczego nie zostałem politykiem. Najprostsze wyjaśnienie: Pan Bóg uchował.

Za młodych lat miałem znakomitą pamięć. Pamiętałem nie tylko wszystkie kawały, które słyszałem, ale także kto i kiedy mi je opowiedział. W szkole, w czasie sprawdzania listy obecności, potrafiłem nauczyć się na pamięć zadanego wiersza. Niestety, studia popsuły mi pamięć, bo trzeba było przed egzaminami wtłaczać w siebie mnóstwo nudnego materiału. Jako polityk musiałbym pamiętać dokładnie co i kiedy powiedziałem, a także co i kiedy powiedzieli inni. Jak tu zapamiętać co się rok temu mówiło znajomemu w knajpie, kręcąc przy tym, i co dokładnie on powiedział?

Trudno w tej sytuacji być politykiem. Chyba że jest się Lechem Wałęsą.

Oto rozmowa z Wałęsą, którego zapytano o aferę podsłuchową (telewizja pokazała a NIE spisało):

Wałęsa: To jest dokładnie to co od wielu lat mówimy. Na czym opieramy nasze życie. Na wolnościach czy na wartościach. Ponieważ nie przesądziliśmy, no to będą takie zach… zachwiania. Mam nadzieję, że jednak wybierzemy wartości, uzgodnione wartości. 10 laickich takich przykazań i wtedy wszyscy niemieszczący się w tym będą odpadali.

– Jak to się zakończy? Premier Donald Tusk w bardzo trudnej sytuacji.†

Wałęsa: No, bardzo trudnej, no ale taka jest Polska dzisiaj. Tacy są ludzie.

– Te słowa, że Polska jest w gruzach, czy też, że system w Polsce nie istnieje?

Wałęsa: Nie, nie, nieprzesądzony jest. To jest jakby od początku mówiliśmy, że musimy wybrać, to inna sytuacja, inne programy, inne struktury.

Jak to się skończy, panie prezydencie?

Wałęsa: Najpierw była wielka dyskusja, najpierw było słowo, a słowo stało się ciałem. Więc na razie jesteśmy w okresie słowa, kłótni, sprzeczek i z tego wybierzemy dobre rozwiązania, tak.

Mając taki talent jak Wałęsa, można nie obawiać się podsłuchów.

*

Zdumiewające jak wiele osób jest zatroskanych aferą podsłuchową i zajmuje się publicznie jej moralną i prawną stroną. Są wśród nich osoby, które zorganizowały prowokację z oskarżeniem premiera Oleksego o współpracę z rosyjskim wywiadem, po to, żeby obalić lewicowy rząd i nie dopuścić do wygranej Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich. Są ci, którzy nagrywali potajemnie swoich przeciwników politycznych, a nawet współpracowników. Zabiera głos były członek komisji sejmowej, który potajemnie spotykał się ze świadkiem komisji. Jest jeden z organizatorów prowokacji wymierzonej przeciw Cimoszewiczowi, która spowodowała jego wycofanie się z wyborów.

Wszyscy oni troszczą się o ojczyznę i o porządek prawny państwa, który jest zagrożony.

*

Wyobraźmy sobie, że ktoś poruszył w mediach problem pedofilii wśród nauczycieli. Ministerstwo Edukacji oraz Związek Nauczycielstwa Polskiego wydają oświadczenia, że problem praktycznie nie istnieje, a jeśli nawet zdarzają się pedofile wśród nauczycieli, to na pewno jest ich mniej niż w innych grupach społecznych.

Media publikują zeznania ofiar pedofilów, podają też liczne przypadki, kiedy władze szkolne czy związkowe wiedziały o zdarzeniach, ale nie reagowały — nie zawiadamiały policji, a pedofilów przenosiły do innych szkół, gdzie dalej uprawiali swój proceder.

Niejednoznaczna jest też reakcja rodziców. W jednej wsi, gdzie nauczyciel uczył już kolejne pokolenia, od zawsze zapraszał do siebie do domu dziewczynki i je molestował. Kiedy sprawa została ujawniona i poszła do sądu, w obronie nauczyciela wystąpił minister, ale także wielu mieszkańców wsi, którzy bądź nie wierzyli w podane fakty, bądź nie widzieli w nich nic złego.

Amerykański Związek Nauczycieli, czując się winnym milczenia i ukrywania faktów pedofilii, wypłacił ofiarom nauczycieli-pedofilów ogromne odszkodowania. Podobnie do sprawy podeszły związki nauczycielskie i ministerstwa edukacji innych państw, wyrażając żal i ubolewanie wobec ofiar. Polskie władze i związek uznały, że odszkodowania to sprawa między pedofilem i jego ofiarą, a one nie mają z tym nic wspólnego. Jeden z oficjeli wyraził nawet pogląd, że to molestowanie to w dużym stopniu wina dzieci, które nie mają w domu miłości (niedobre rodziny) i szukają jej u nauczycieli.

Ponieważ nowy minister podszedł do sprawy inaczej i surowo potępił pedofilię u nauczycieli, związek i ministerstwo rozważają możliwość zawiadamiania w przyszłości prokuratury o znanych im przypadkach molestowania (dotąd nie widziały takiej potrzeby). Zastanawiają się też nad zawieszaniem takich nauczycieli w czynnościach i ograniczaniu im kontaktu z dziećmi. Zwołano nawet konferencję poświęconą tym tematom, gdzie wyrażono ubolewanie wobec przypadków pedofilii jakie miały miejsce, oświadczając przy tej okazji, że szkoda, iż tych poglądów nie podziela znaczna część nauczycieli i władz oświatowych.

Gdyby coś takiego miało miejsce, podniósłby się wielki szum, a rodzice wymusiliby na władzach przyjęcie odpowiednich przepisów chroniących dzieci. Ale że problem dotyczy Kościoła, więc pedofile w sutannach pozostaną w dużym stopniu bezkarni. Facet, który nosi sutannę, uważany jest za kogoś innego niż nauczyciel. Gdyby nawet miał ogon, to on właśnie dzierży klucze do nieba. Rozum i odwaga cofają się przed wiarą.

*

Nie wiadomo czy dobrze jest mieć ropę naftową, czy lepiej jej nie mieć. Irak ma i został rozjechany. Erytrea nie ma i nikt się do niej nie wtrąca. Panuje tam sroga dyktatura. Setki tysięcy ludzi uciekają z Erytrei, starając się przez Sudan i Egipt dotrzeć do Izraela. Polują na nich bandyci, łapią i żądają okupu za wypuszczenie. Beduini na półwyspie Synaj łapią Erytrejczyków, torturują, gwałcą i dają im telefony komórkowe, aby dzwonili do rodzin i prosili o pomoc. Cena wykupu wynosi 20.000 dolarów.

Przejmujący film dokumentalny pokazuje ludzi starających się pomóc pojmanym. Niewiele mogą poza podtrzymywaniem ofiar na duchu w czasie rozmów telefonicznych.

Wystarczyłyby niewielkie oddziały wojskowe, aby przerwać to pasmo cierpienia, ale nie ma motywu – ani Erytrea, ani Rwanda nie mają ropy bądź bogactw naturalnych. Dlatego świat Zachodu spokojnie przyglądał się kiedyś wyrzynaniu Tutsi przez ich braci Hutu. Nawet brak demokracji w tych państwach, tak boleśnie współodczuwany w Iraku, nie skłonił państw Zachodu do interwencji w tych krajach.

* * *

Tematy, które poruszałem w czerwcu 2014 r., są wieczne. Znowu się debatuje nad pedofilią w Kościele, dalej nie rozwiązano problemu wywożenia leków za granicę.

„Dziennik Gazeta Prawna” podaje, że w 2015 r. za nielegalny wywóz leków groziła kara pozbawienia wolności, ale prokuratury zwykle umarzały te sprawy. Potem rząd PO-PSL wprowadził administracyjną karę pieniężną. Czytamy:

Dziś wartość nielegalnie wywożonych z Polski medykamentów sięga nawet 2 mld rocznie. Zorganizowane grupy przestępcze robią to przez spółki słupy. W efekcie, choć w ostatnich miesiącach inspekcja farmaceutyczna nakładała kary idące w miliony złotych, nikt z oszustów nie zapłacił ani złotówki.

Według informacji gazety „na dziś medykamentów uznanych przez ministra zdrowia za deficytowe jest aż 288″.

Od czerwca br. obowiązują nowe przepisy, gdzie kara za wywóz leków może wynosić nawet 10 lat więzienia. Ale „nowe regulacje nie będą dotyczyć osób odpowiadających za wywóz leków do dnia wejścia w życie nowych regulacji”.

* * *

Wiele zdarzeń można opisać terminem: w poszukiwaniu rozumu.

Profesorowie Krakowskiego Instytutu Prawa karnego wydali krytyczną opinię o noweli Kodeksu karnego uchwalonej przez sejm. Napisali m.in.:

Przepisy dotyczące przestępstw łapownictwa w sektorze publicznym (art. 228 k.k., art. 229 k.k.) mogą nie mieć zastosowania do osób zarządzających największymi, strategicznymi spółkami handlowymi z udziałem Skarbu Państwa, co prowadzi do rażących nierówności wobec prawa i nieuzasadnionego uprzywilejowania niektórych podmiotów gospodarczych.

W myśl poprawki wprowadzonej w Senacie prezes zarządu PKN Orlen S.A. nie mógłby odpowiadać karnie za łapownictwo w sektorze publicznym, podczas gdy odpowiedzialności takiej podlegać będzie przykładowo prezes spółki komunalnej, zajmującej się wywozem nieczystości w małej gminie wiejskiej.

Ministerstwo Sprawiedliwości miało inne zdanie i postanowiło pozwać profesorów, bo jego zdaniem skłamali oni w swojej opinii.

Odrębną sprawą był pisowski tryb uchwalania ustawy, lekceważący wszelkie procedury.

W Przemyślu miał miejsce polsko-ukraiński happening. Zakłócała go grupa osób z transparentami „Wołyń 43 Pamiętamy”, wznosili okrzyki, puszczali głośną muzykę itp. Policja nie reagowała. Jeden z uczestników happeningu w reakcji zawołał „Precz z polskim faszyzmem!” i policja od razu zareagowała — został oskarżony o obrazę narodu polskiego.

W obu wymienionych przypadkach prokuratura wykazała się wyższym wskaźnikiem inteligencji, a może mniejszą usłużnością i zarzuty oddaliła.

Ciekawe, jakie zarzuty protestującym będzie stawiać policja pod nowymi nie-pisowskimi rządami.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\maksyma.jpg

* * *

Coraz częściej telewizja pokazuje przypadki, kiedy rodzice katują albo mordują swoje dzieci.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\dziecko.jpg

* * *

Zdumiewające ile jest podobieństw między Polską i Izraelem. Bezmyślne powstania, krwawo tłumione przez okupanta. Zaciekłość w sprawach religii i eliminowanie tam wszelkiej konkurencji. Wielki wpływ kapłanów i partii religijnych na życie rodaków i stałe podporządkowywanie sobie przez nich różnych dziedzin życia.

Izrael otoczony jest wrogami i to wpływa na życie polityczne – wspieranie tych, którzy obiecują najtwardszy kurs przeciw wrogom. W Polsce tworzy się wrogów, którzy rzekomo nam zagrażają (Rosja, Unia, uchodźcy) i tylko jeden PiS potrafi nas przed nimi obronić. Jest pewna pozorna różnica: Izrael nie ma konstytucji, ale w Polsce rząd dąży do jej praktycznego wyeliminowania.

Wiele lat temu byłem w Izraelu i znajomi zaprosili mnie do żydowskiej i oczywiście koszernej restauracji, co było zaznaczone w karcie dań. Restauracje w Izraelu są bardzo różnorodne, jako że osiedlili się tam Żydzi z ponad 70 krajów. Przeglądając kartę, zauważyłem, że jest serwowana również wieprzowina. Znajomi wyjaśnili z uśmiechem, że to taka specyficzna koszerność. Czy zapewnienia prezydenta Dudy i premiera Morawieckiego, że w Polsce mamy doskonałą demokrację, nie nasuwają skojarzenia, iż jest to taka specyficzna demokracja?

* * *

Cztery lata temu drukarz odmówił drukowania materiałów organizacji działającej na rzecz osób LGBT, bo nie chciał promować tej organizacji. Odmowę zaskarżono, a kolejne sądy uznawały winę drukarza, opierając się na art. 138 kodeksu wykroczeń, który brzmi:

Kto zajmując się zawodowo świadczeniem usług (…), umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny.

Minister Ziobro złożył kasację do Sądu Najwyższego, domagając się uniewinnienia drukarza, ale sąd ją oddalił.

Ziobro skierował sprawę do Trybunału Konstytucyjnego i powiedział:

Ufam, że Trybunał Konstytucyjny naprawi stan rzeczy polegający na zmuszaniu obywateli do wykonywania usług, które są sprzeczne z ich wartościami.

Trybunał orzekł, że przepis przewidujący karę za odmowę wykonania usługi jest niezgodny z art. 2 konstytucji.

Mam silne podejrzenie, że również stary Trybunał wydałby podobne orzeczenie.

W wyobraźni widzę chorego Ziobrę, jak trafia do lekarza, którego światopogląd nie pozwala mu udzielić pomocy nikomu o poglądach prawicowych.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com