Zbigniew Szczypiński: Sposoby na wyjście z impasu?

05.07.2019

Jest czterdzieści sposobów na wyjście z impasu: grać „Ramonę”, pobić żonę, czytać Braci Karamazow…

Pamiętacie taką „złotą myśl” z dawnych czasów? Przypominam te stare śpiewki w sytuacji „tu i teraz”, gdy nie da się już spokojnie komentować wydarzeń na europejskiej scenie politycznej; a zwłaszcza pierwszych występów zwycięskiej ekipy europosłów rządzącej Polską prawicy i „sukcesu” premiera Morawieckiego, polegającego na zablokowaniu objęcia stanowiska przewodniczącego komisji europejskiej przez Fransa Timmermansa.

Polską politykę zagraniczną wyznaczają fobie Prezesa Polski – człowieka, który nie zna świata, nie zna języków (swoją drogą – jak to jest możliwe, egzamin na tytuł doktorski obejmował przecież egzamin z języka obcego, choćby rosyjskiego, ale obcego). Prezes Polski najlepiej czuje się w Polsce, tu jest sobą, tu jest ważny, a nawet najważniejszy; tu zna się na wszystkim.

„Swojskość”, „naszość” podlana siermiężnym katolicyzmem, niewiele mającego wspólnego z chrześcijaństwem, to granice świata budowanego przez Jarosława Kaczyńskiego i jego drużynę. Budowanego skutecznie, skoro w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego PiS uzyskał 45% poparcia dla swoich kandydatów — ludzi takich, jak Beata Szydło (imponujący wynik blisko pół miliona głosów) czy Anna Zalewska, będąca symbolem klęski reformy edukacyjnej, a mimo to uzyskująca mandat w ważnym okręgu wyborczym. Ta sama Anna Zalewska pokazująca swój entuzjazm europejski poprzez demonstracyjne niewstanie w trakcie grania Ody do radości, podobnie jak były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

W Parlamencie Europejskim zasiadły takie tuzy intelektu jak była rzecznik, ale i wicemarszałek polskiego Sejmu Beata Mazurek, czy inna Beata, minister w rządzie Beaty Szydło, pani Beata Kempa. Europosłem jest też Ryszard Czarnecki, jedyny europoseł odwołany z zajmowanego wysokiego stanowiska we władzach Unii za zwykłe chamstwo. To naprawdę jest wyjątkowo „silna” ekipa.

Wszystkie te i pozostałe kandydatury zatwierdził osobiście Prezes, tylko jego „tak” dawało miejsce na listach wyborczych.

Obecna reprezentacja europejska PiS-u jest największa z dotychczasowych. Wybory europejskie nie były, jak dotąd, wyborami, którymi interesował się pisowski suweren. W ostatnich wyborach, tych sprzed paru tygodni, stało się inaczej. Udało się zamienić je w wybory krajowe, zamienić w plebiscyt: za lub przeciw Polsce rozumianej jako „swojskość”, „naszość” — i wezwać do obrony kościoła jako wspólnoty. Kościoła pełnego wprawdzie pedofilów (ale to są „nasi” pedofile, a nie obcy, nie imigranci, co przybywają, aby gwałcić nasze kobiety i dzieci). Efektem tego „sukcesu” jest to, że obecna reprezentacja rządzącej partii w Parlamencie Europejskim jest jeszcze gorsza od tej, która była, mimo że wydawało się to wręcz niemożliwe.

Wszystkie rozważania wokół tych wydarzeń (patrz ostatni tekst Arkadiusz Głuszek: Proszę, nie zgadzajcie się ze mną i dyskusja, jaką wywołał) są może i ważne, ale puste. Walec zmian, jadący przez kraj, ma znacznie prostsze warunkowania – to pochodna od fobii prezesa i kalibru intelektualnego jego drużyny. Obie te zmienne są wzajemnie zależne – prezes dobiera drużynę, uwzględniając jako decydujące jedno kryterium – lojalność i spolegliwość wobec siebie. To tylko daje szanse na awans wewnątrz ekipy, to tylko powoduje, że nawet na ważne stanowiska w państwie awansują tacy miałcy ludzie. Ich liczba i jakość — to gwarancja braku sukcesu w realizacji nawet słusznych celów i programów. Nawet wtedy, gdy przyjęty program jest dobry dla ludzi — patrz program budownictwa mieszkaniowego czy wymiany pieców, „kopciuchów”, odpowiedzialnych za smog w polskich miastach — faza realizacji pokazuje niemoc i niesprawność tej ekipy.

Jaskrawym przykładem niskiego poziomu intelektualnego rządzącej ekipy jest wręcz kuriozalne w swej głupocie uzasadnienie wycofania się rządu z proponowanej zmiany w przepisach Kodeksu Drogowego, wprowadzającej obowiązek kierowcy zatrzymania samochodu w sytuacji zbliżania się pieszego do oznakowanego przejścia.

W dokumencie rządowym czytamy, że zmiana taka w Polsce nie przyjęłaby się, ponieważ… polscy kierowcy nie byli do niej przyzwyczajeni. Nie byli, bo nie było takiego przepisu — a skoro nie było przepisu, to nie było też nawyków zatrzymywania samochodu przed przejściem w sytuacji zbliżania się do niego pieszych. I to wszystko dzieje się w kraju, w którym odnotowujemy największą liczbę zabitych na pasach wśród wszystkich krajów UE, liczoną w stosunku do liczby przejechanych kilometrów!

To tylko drobny jednostkowy przykład niskiej kompetencji i takiejże inteligencji urzędnika ekipy rządzącej. Ale poraża.

Gry na symbolach, gry na emocjach uprawiać można długo. Grupa wyznawców prezesa i jego polityki płacenia za lojalność — czy to udziałem we władzy czy po prostu pieniędzmi — może dawać nagrodzonym poczucie zadowolenia. A nawet szczęścia.

Co pozostanie wszystkim innym? Tym, którzy nie zgadzają się na udział w destrukcji świata wartości europejskich, którzy nie chcą uczestniczyć w korupcji politycznej, uprawianej za pieniądze wszystkich podatników?

Obawiam się, że nastąpi wzrost emigracji młodych. Póki jeszcze można. I wzrost emigracji wewnętrznej tych, którym wiek posrebrzył skronie i zmniejszył ich ogólną sprawność motoryczną. Marna to perspektywa dla kraju, w którym i tak z przesłanek demograficznych miał nastąpić radykalny wzrost po roku 2030 odsetka emerytów w populacji żyjących.

Te i wszystkie inne powody winny nas motywować do pójścia na wybory. Te, co to już za 100 dni; te, od których tak wiele zależy.

To naprawdę jest bój o wszystko, a nawet o jeszcze więcej!

avatar

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący StowarzyszeniaStrażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com