Telewizja pokazała (543)

10.09.2019

Nowa sensacja – polskie służby zakupiły izraelski program Pegasus, który pozwala kontrolować wszystko co jest w telefonach komórkowych i jest trudny do wykrycia (system uznawany jest za niewykrywalny, gdyż potrafi zorientować się, że ktoś go namierza i samoczynnie usunąć się z urządzenia). Może nagrywać rozmowy, włączać w telefonie kamerę i mikrofon i w ten sposób kontrolować co robi właściciel. Media krzyczą, że wydano aż 35 mln zł i że program ten może być wykorzystywany do inwigilacji opozycji i w ogóle obywateli.

35 mln zł to nie jest jakaś wielka suma za taki cymes. Jakoś mniej oburza media fakt, że zapłacono za ten program z funduszu przeznaczonego na pomoc ofiarom przestępstw.

Program jest pomocny w walce z terroryzmem, w kontrwywiadzie i w zwalczaniu przestępczości. Nie wiemy co ten program jeszcze może – powstało kilka jego wersji.

Wicepremier Sasin uspokajał, że uczciwi obywatele nie mają powodu do niepokoju. Jednak pamiętając przeszłe działania Ziobry i Kamińskiego, polegające na prowokacjach do popełnienia przestępstwa i oparte na podejrzeniach, można się obawiać, że zanim służby dojdą do tego, czy dany obywatel jest uczciwy to mogą mu sprawić wiele kłopotów i przykrości.

Poza tym trzeba pamiętać, że istnieje w Polsce byt zwany uczuciami religijnymi i nigdy nie wiadomo co może obrazić ten byt, a trzeba to badać.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Kościół i policja.jpg

* * *

Wykorzystano na sale lekcyjne wszystkie możliwe pomieszczenia w liceach, klasy są przeładowane a lekcje rozciągnięte do późnego wieczora. Trudno jednak ograniczyć liczbę uczniów na przerwach (skracanych do 5 minut). Ciekawe jak wyglądają kolejki do toalet – tłum dzieciaków i pięć minut przerwy. Na pewno nie ma też – dosłownie – miejsca na dodatkowe zajęcia. A gdzie się podzieją uczniowie, którzy nie chodzą na lekcje religii? Gdyby, jak obiecywano, lekcje religii odbywały się na końcu zajęć, dzieci nieuczęszczające na religię mogłyby pójść wcześniej do domu, a teraz nie mają się gdzie podziać, bo wszystkie pomieszczenia – biblioteki, świetlice itp. są zajęte na sale lekcyjne.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\szkoła 2.jpg

Na razie jeszcze daje się dzieci upchnąć na korytarzach, ale co będzie zimą, kiedy nosi się na sobie więcej rzeczy, jeszcze bardziej ograniczając w ten sposób wolną przestrzeń – czy wszyscy zmieszczą się na korytarzach? Może ogłosić, że wyznaczone klasy mogą wychodzić z sal na co drugą przerwę?

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\szkoła 2.jpg

Kiedyś, gdy grywaliśmy w brydża, mój przyjaciel nie pozwalał, aby cofnąć jakiś lekkomyślny ruch, kiedy ktoś zorientował się, że mógł zagrać lepiej. Mawiał „szlachcic się nie cofa”. Wydaje się, że podobna dewiza przyświeca Kaczyńskiemu, który uważa, że cokolwiek głupiego by robił on lub jego partia, to nie należy się cofać. Sądzi on, że jeśli będzie broniło się głupstwa to ludzie odpuszczą, zmęczeni uporem. Stąd ośli upór pisowskich polityków, trzymanie się błędów mimo oczywistości. Przykładem jest „reforma” szkolnictwa. Błędy są dla wszystkich oczywiste, ale minister oświaty twardo mówi, że czarne jest białe i póki Kaczyński nie zmieni zdania póty minister będzie bał się przyznać do błędu swojej poprzedniczki i całej ekipy.

Nie mogłem się zdecydować, czy rządzący tak partolą robotę z powodu braku umiejętności w zarządzaniu, czy specjalnie. Aż mnie olśniło: te dwie rzeczy się nie wykluczają!

* * *

Zbliżają się wybory i trzeba będzie podjąć decyzję: na kogo zagłosować. Jeśli idzie o partie, to mam szkopuł – żadna mi nie odpowiada. Komuś z Państwa odpowiada? To proszę sobie zrobić test: przyjmijmy, że PiS nie istnieje i teraz proszę powiedzieć, za co mamy kochać Platformę, Nowoczesną, PSL, SLD czy inną partię.

Ktoś znalazł jakieś zalety? Może atrakcyjny program? Skuteczne, ciekawe i energiczne działania? Rewizja przeszłych błędów i solenna deklaracja na przyszłość? Pozytywne zmiany w ostatnich latach?

Niczego takiego nie ma. Przez ostatnie lata żadnych zmian, żadnych nowych twarzy i programów. Nic. Te przygaszone zachwyty nad zapowiedzią premierostwa pani Kidawa-Błońskiej to tylko resztki nadziei. Pani Kidawa-Błońska niczym się dotąd specjalnym nie wyróżniła poza kulturalnym zachowaniem. Gdyby Platforma wyszła z ciekawym programem dwa lata temu, postawiła na nowe obiecujące twarze i zrobiła się energiczna i wyrazista to może by miała lepsze notowania. A takie same są inne partie.

W tej sytuacji warto zagłosować na poszczególnych polityków, których obecność w parlamencie będzie źródłem zmian, innego spojrzenia na politykę. Takich, na których zagłosowałbym chętnie nawet wtedy, gdyby PiS nie istniał.

Chętnie zagłosowałbym na Pawła Kasprzaka lidera Obywateli RP. Między nim a Kazimierzem Ujazdowskim jest przepaść, a wybór Ujazdowskiego przez Koalicję Obywatelską jasno mówi czym ta Koalicja jest i na jakim elektoracie im zależy. Żenująca była próba obrony Ujazdowskiego przez pana Kierwińskiego w TVN24. Pan Kierwiński twierdził, że Ujazdowski swoim przejściem z PiS do Platformy pokazał, że zmienił poglądy. Toż to bzdura. Samo przejście do innej partii, nawet jeśli ze starej by go nie wywalono, o niczym nie świadczy poza chęcią pozostania w polityce. Jeśli polityk nie zgadza się z czymś w swojej starej partii to powinien to skrytykować i jakoś odnieść się do zmiany, jaka nastąpiła w jego poglądach (jeśli je zmienił). Nic takiego nie dzieje się na polskiej scenie politycznej. Wydaje się, że gdyby Kaczyński się uśmiechnął, albo odszedł to ci politycy, którzy przeszli z PiS do Platformy, chętnie by wrócili do PiS.

* * *

Ciekawy wywiad z szefem IBRIS-u Marcinem Dumą. Jego zdaniem problemem opozycji nie jest PiS, ale demobilizacja własnego elektoratu:

Wyborcy oczekują od swoich polityków, że będą walczyć w kampanii zębami i pazurami, a widzą uprzejmą niemrawość. Zamiast ostrych zawodników i zawodniczek, którzy będą walczyć do ostatniego tchu, nawet jeśli w końcu przegrają, widzą ludzi co prawda sympatycznych, ale trochę rozmemłanych.

Mówiąc krótko: wyborcy opozycji nie wierzą, że sami politycy opozycji wierzą w swoje zwycięstwo. Dlaczego więc oni mieliby inwestować swój czas i energię, by 13 października iść do lokalu wyborczego? Opozycja ma problem z tym, jak jest postrzegana przez wyborców. Dobitnie pokazały nam to badania wizerunku emocjonalnego partii.

Cały wywiad tutaj.

* * *

Przypomniano niedawno, że Grzegorz Schetyna stał na czele Gabinetu Cieni – zespołu polityków Platformy, który miał na bieżąco recenzować działania ministrów odpowiednich resortów PiS-owskiego rządu. Jakoś przez ostatnie lata nie zaobserwowałem działań tego Gabinetu. Szkoda, że nie posłuchano mojej rady, jakiej udzieliłem trzy lata temu, gdy Gabinet powoływano. Pisałem:

Moim zdaniem PO powinna przyjąć taktykę taką jak PiS i mianować na szefów zespołów wyraźnych oszołomów, nieznających się na tematyce resortu. Wtedy ich wypowiedzi zostaną szybko zauważone, szalone pomysły będą szeroko dyskutowane, a suweren, czyli elektorat, w dużej mierze da się uwieść fantazji autorów. Nie mogą to być takie niewypały jak np. kiedyś pan Czuma, nie wystarczy być ignorantem. Raczej ktoś taki jak kiedyś Gowin w resorcie sprawiedliwości, ale z większym ogniem. Im bardziej kretyńskie będą oskarżenia pod adresem PiS, tym większa szansa, że zwolennicy „zamachu smoleńskiego” w nią uwierzą.

* * *

Na miejscu Koalicji Obywatelskiej (i ogólnie – opozycji) przedstawiłbym jako główne hasło na ewentualnie wygrane wybory: BĘDZIEMY PRZESTRZEGAĆ PRAWA. I pokazałbym jak i gdzie PiS łamie prawo i dlaczego to jest tak niebezpieczne. Świadomość tego faktu jest słaba w elektoracie, a póki nie będzie większa, póty partie opozycyjne będą na gorszej pozycji niż PiS, bo ono pokazuje co zrobiło pozytywnego, a tu opozycja nie może konkurować z partią rządzącą, co najwyżej może tylko obiecywać co zrobi. Jeśli do elektoratu nie dotrze świadomość tego, jak PiS dewastuje państwo, to mała jest szansa, żeby opozycja wygrała.

* * *

TVP i inne pisowskie media uprawiają na potęgę szkalowanie wszelkich przeciwników władzy i obrzydliwą propagandę. Jest to w dużej mierze skuteczne, bo ludzie nie orientują się w sprawach państwa ani nie weryfikują otrzymywanych informacji. Ci szkalujący powinni pewnego dnia ponieść karę, bo sprzeniewierzają się etosowi dziennikarza.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\TVP Info.jpg

A po drugiej stronie mało jest dziennikarzy. Są ludzie, którzy podsuwają mikrofon oszczercom i nie przerywają im, nie polemizują słysząc piramidalne kłamstwa. Co najwyżej posadzą obok kłamcy jego przeciwnika politycznego i cieszą się, że wybucha kłótnia. Dziennikarz powinien mi objaśniać świat, podawać fakty, korygować kłamstwa, a nie tylko starać się zapewnić reklamy. Większość informacji politycznych, jakie pojawiają się w telewizji, prezentowana jest przez polityków, a powinna być streszczana lub omawiana przez dziennikarzy.

* * *

Pan Kosiniak-Kamysz szuka poparcia gdzie może. Udzielił wywiadu znanemu faszyście, byłemu księdzu Międlarowi.

* * *

Przez wiele lat w ogóle nie interesowałem się polityką a teraz reaguję na nią częściej, bo wciska się ona ze wszystkich stron. Nie jest to moja pasja, raczej zdziwienie, kiedy widzę oczywiste (dla mnie) sprzeczności (panie doktorze mam problem – co innego widzę a co innego słyszę). Podobnie dziwią mnie nonsensy w wielu religiach, na przykład, kiedy przypisuje się Bogu sprawczość wielu zdarzeń, ingerencję w ludzkie sprawy, a jednocześnie dobroć, mimo krzywd i nieszczęść, jakie spotykają ludzi. Umysł ludzki potrafi jakoś łączyć bezkolizyjnie wiarę w niepojętą dobroć Boga i drastyczne zdarzenia, których sprawstwo przypisuje temu Bogu.

Podobnie ludzie jakoś akceptują kłamstwa i oczywiste dowody krętactwa polityków, przypisując im jednocześnie dobrą wolę. A przecież towarzysz Stalin powiedział kiedyś: – Nie po słowach a po czynach nas sądźcie.

Mój ojciec żył polityką. Także moja ulubiona ciocia, a właściwie żona dalekiego kuzyna. Przynosiła z miasta wszelkie plotki polityczne, które roztrząsali z ojcem. Kiedyś ciocia wyjechała na kilka miesięcy do Stanów do siostry. Wróciła, na drugi dzień zadzwoniła, że już jest i umówiła się, że wpadnie do nas za dwa dni. Wpadła i zaczęła opowiadać o tym, co tam w Ameryce. Ojciec jej przerwał: – Haniu, ty nie opowiadaj co słychać w Ameryce, ale opowiedz co nowego w Warszawie, bo od czasu jak wyjechałaś my nic nie wiemy. I Hania opowiedziała wszystkie nowe plotki od czasu swego wyjazdu do teraz!

Ludzie żyjący polityką mają teraz frajdę, nawet jeśli sprawy nie układają się po ich myśli. Takie sprawy absorbują i zajmują niemal całą uwagę, podobnie jak dłoń trzymana przed nosem – kiedy się ją odsunie od twarzy to zaczyna się widzieć ją w odpowiedniej skali, a także dostrzegać inne przedmioty.

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\rząd 1.jpg

* * *

Mamy zainfekowany kraj. Na razie widzimy tylko pewne objawy infekcji, ale w każdej chwili choroba może wybuchnąć. To już widzieliśmy w innych krajach w różnych okresach.

Zaczyna się od braku szacunku dla czegoś co jest inne. U nas ci inni to są uchodźcy, szczególnie wyznawcy islamu. Ruscy, Żydzi, komuniści, „ciapaci”. Osoby LGBT i zwolennicy tolerancji wobec tych osób. „Gorszy sort” – jeszcze jedna forma pogardy, przypominająca niemiecki faszyzm.

Zło w ludziach bardzo łatwo wzbudzić i utrwalić. Przykład nazistowskich Niemiec był wymowny – cały naród zmienił nastawienie do „obcych”, „podludzi”, „wrogów ojczyzny”. Rozbudzono nienawiść. I u nas hoduje się nienawiść, a robią to politycy (nie tylko PiS – ci robią to tylko energiczniej) i Kościół katolicki – a jest to podobno religia miłości i tolerancji. Na razie mamy marsze narodowców, napaści na ludzi wyglądających inaczej czy mówiących w obcych językach i tolerancję władz oraz Kościoła wobec tych, którzy nienawidzą i prześladują. To tylko kwestia czasu kiedy dojdzie do zbrodni.

Ludziom trudno uwierzyć, że politycy, elokwentni, na odpowiedzialnych stanowiskach, mogą być naprawdę złymi ludźmi. Że łamiąc prawo nie zatrzymają się na małych sukcesach. Uczciwszy proporcje, uważano, że Hitlerowi wystarczą zabór Czechosłowacji i przyłączenie Austrii i nie posunie się już dalej. Ale politycy posuwają się tak daleko jak im pozwala sytuacja.

Często pojawiają się głosy, że są kraje – obrońcy demokracji i że w imię szlachetnych zasad obronią one zagrożoną demokrację w innych krajach. Niestety, szlachetne hasła to często tylko kamuflaż gry interesów. Turcja może sobie robić u siebie co chce i będzie sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Podobnie Arabia Saudyjska, która u siebie ma surowe prawa ortodoksyjnego islamu i prześladuje wszelkich przeciwników politycznych władzy – to nie oburza Ameryki tak wyczulonej na przestrzeganie demokracji i prawa w innych krajach. Liczą się interesy. Miło było usłyszeć z ust wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a jak dziękuje polskim władzom za rezygnację z zapowiedzianego wprowadzenia podatku cyfrowego dla amerykańskich firm. Powiedział jasno, że wprowadzenie takiego podatku mogło utrudnić wymianę handlową między naszymi krajami. Zaraz potem wiceprezydent Pence pochwalił polskie władze za wzmocnienie rządów prawa.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com