11.09.2019

Koniec wakacji, koniec letnich urlopów, najogólniej rzecz ujmując nie mamy najlepszej opinii zagranicą. A jak wiadomo Polacy latem rozjeżdżają się po całym świecie.
Nawet w dalekiej Islandii istnieje internetowy portal pt. „Stowarzyszenie przeciwko Polakom”. Czytamy w nim, że Polacy to wschodnioeuropejski motłoch, kłamią i nie chcą się dostosować do obowiązującego prawa. Oficjalne dane policji: 60 proc. przestępstw popełnionych w Islandii przez cudzoziemców jest dokonywanych przez Polaków.
Kiepską opinię mamy u Brytyjczyków, aczkolwiek wielu na stałe tam pracuje. Ale co innego praca, co innego urlopowy brak hamulców.
Nie lubi się w Europie Polaków bardziej niż Pakistańczyków, Hindusów, a nawet przybyszów z Ghany. Niżej od nas stoją rumuńscy Romowie.
Na liście 30 lubianych nacji Polacy znajdują się na 18 miejscu. Natomiast lubią nas Mołdawianie. Tyle że tam masowo nie jeździmy. Ani do pracy, ani na urlop.


trzeba by zapytać bobry
Otwartość granic może nie sprzyjać sympatii. W Szwecji przed rokiem 1976 Polacy mieli dobrą opinię. Turyści z Polski musieli mieć wizy, a studenci w okresie letnim mieli pozwolenie na prace za okazaniem legitymacji studenckiej. Zniesiono wizy i w jednej chwili Szwecja została zalana mniej sympatycznymi Polakami. Natychmiast znalazło to odbicie w składzie etnicznym klientów szwedzkich więzień. Na ulicach słychać było pijane wrzaski i przekleństwa w naszym języku, wzrosło zapotrzebowanie na policyjnych tłumaczy z polskiego. Może wizy nie są takie złe.