Krzysztof Łoziński: Niewinni mają czego się bać

Część III – Szczucie i umysł zniewolony

11.10.2019

Co to jest umysł zniewolony? Jest to pojęcie określające ludzi tak skutecznie okłamanych propagandą, że gotowi są kochać nawet swego oprawcę i nienawidzić nawet najbliższych, a zwłaszcza tych, którzy przed opresją ich bronią.

To jest Pawka Morozow, który donosił na własnych rodziców, to byli rosyjscy komuniści, którzy już siedząc w łagrze na Kołymie, chuchali w palce przy 50 stopniach mrozu i pisali wierszem listy do Stalina. To jest niestety już spora część dzisiejszego polskiego społeczeństwa, tak zwany „twardy elektorat”, ludzie popierający osobnika powoli zabierającego im wolność i mamiącego dumą z…

No właśnie, z czego? Z ojczyzny popadającej w coraz większą izolację i zamieniającej się z kraju do niedawna podziwianego w międzynarodowe pośmiewisko. Tylko właśnie ludzie o umysłach zniewolonych zupełnie tego nie rozumieją. Oni mają, na skutek długotrwałego okłamywania przez propagandę, obraz świata odwrócony do góry nogami.

Dla tych ludzi KOD, założony w ogromnej mierze przez byłych ludzi „Solidarności”, to „komuniści i złodzieje”, ja jestem „oderwany od koryta”, choć nigdy nie miałem żadnej władzy (chyba że nad psem i dwoma kotami), i nigdy nie sprawowałem żadnego państwowego urzędu. Znajomy ze wsi mówi mi, że nienawidzi KOD-u, „bo komuniści zabijali żołnierzy wyklętych”.

Jednocześnie Prezes, który niemal zawsze kłamie, na którym ciążą poważne podejrzenia o przestępstwa, który „przy korycie” jest już nieprzerwanie od 30 lat, to „człowiek krystalicznie uczciwy”. „Krystalicznie uczciwy” jest też osobnik odwiedzający w burdelu nieletnie prostytutki i drugi prowadzący burdel na podstawionego „słupa” z nożem sprężynowym i kastetem w kieszeni. Dla tych ludzi, dzielących świat na „swoich” i „wrogów”, każdy „swój” będzie krystalicznie uczciwy.

Ale właśnie na tym polega zjawisko umysłu zniewolonego. Z jednej strony kult wodza, który co by zrobił, to jest wspaniały, w którego wykonaniu nawet największe świństwo jest czynem chwalebnym, a z drugiej wykreowany wróg: Żyd, Niemiec, opozycjonista, cudzoziemiec, inteligent, muzułmanin, zależnie od potrzeby, do wyboru. Bo człowiek o zniewolonym umyśle cały czas jest szczuty. Cały czas podsuwa mu się wrogów.

I to właśnie połączenie umysłu zniewolonego z kultem wodza i szczuciem jest szczególnie groźne.

Niezwykle głupie jest myślenie, że „mnie to nie dotyczy”, bo nie należę do żadnej kategorii „wrogów” reżimu. To nie szkodzi, że dziś nie należysz, bo w każdej chwili możesz się w jakiejś kategorii wroga znaleźć. Przypomnę słynne słowa Hermanna Goeringa: „To ja ustalam, kto jest Żydem”. Dziś Jarosław Kaczyński ustala, kto jest komunistą.

Niepokojące są niedawne słowa Kaczyńskiego, o tym, że ludzi nieprzychylnych PiS-owi „będziemy uważać za wrogów”, a obecne elity (w przeciwieństwie do „nowej elity”) „będą napiętnowane”. Oraz o tym, że „ostatnie cztery lata to było dopiero udeptywanie ziemi do rozprawy z tymi, którzy nie chcą silnej Polski”. Oczywiście to, kto „nie chce silnej Polski” ustala Jarosław Kaczyński.

Z historii wiemy, że bardzo duża część zbrodni różnych dyktatur dokonywana była rękami zwykłych ludzi o zniewolonych umysłach, ludzi, których szczuto.

Co to jest „napiętnowanie”? To jest naznaczenie wroga. To jest wyznaczanie ofiar do pogromów. Najwięcej mamy przykładów historycznych pogromów antysemickich, które były efektem długotrwałego szczucia. To nie tylko w Jedwabnym zabijali sąsiedzi. To się działo w tym samym czasie 122 polskich miejscowościach, w Szczuczynie, Stawiskach, Kolnie, Piszu, Grajewie… Zamieszczam powyżej zdjęcie z pogromu we Lwowie z 1941 roku. Można powiedzieć, że dokonali go głównie ukraińscy nacjonaliści, ale bądźmy uczciwi, nie bez polskiego udziału. W dwudziestoleciu międzywojennym nastroje i agitacja antysemicka były bardzo silne.

Zamieszczam to zdjęcie nie przypadkiem, bo świetnie ono ilustruje, do czego jest zdolny zniewolony umysł. Kilkunastoletni chłopiec, który w normalnych czasach grałby w piłkę, chodził do szkoły i zbierał znaczki, biegnie z jakąś listwą w ręku i goni przerażaną, uciekającą kobietę, z której oprawcy zdarli już częściowo ubranie. I ten chłopiec jest uśmiechnięty, zadowolony. Nie wiem, jakiej jest narodowości, ale to nieważne. Zjawisko całkowitego znieczulenia i skłonności do okrucieństwa dotyczy wszystkich zniewolonych umysłów świata.

Mama opowiadała mi, że czasie jednej z publicznych egzekucji w okupowanej Warszawie, po drugiej stronie ulicy w oknach stały Niemki i klaskały. Gdy w Babim Jarze koło Kijowa mordowano tysiące kijowskich Żydów, za plecami strzelających SS-manów z Einsatzgruppen stały całe rodziny kijowskich Niemców, śmiały się, klaskały, dzieci jadły lody. Ci Żydzi i ci Niemcy jeszcze niedawno byli sąsiadami.

Ale to zjawisko nie dotyczy tylko antysemityzmu i Niemców. Jest międzynarodowe. Gdy Mao Zedong rozpoczynał „wielką proletariacką rewolucję kulturalną”, która była gigantycznym pasmem zbrodni, posłużył się uczniami, nastolatkami podburzonymi ideologicznie. Hunwejbini (Czerwona Gwardia) byli wręcz zakochani w Mao i pełni zapału do budowy komunizmu.

A skąd się wzięli? Mao zaczął od tego, że pozwolił uczniom zabić nauczycieli. Wystarczyło do tego dorobić ideologię. Jung Chang, w autobiograficznej książce „Dzikie Łabędzie”, wspomina jak na placu Tananmen razem z tysiącami hunwejbinów przeżywała prawdziwą ekstazę na widok Mao, choć widziała go z bardzo daleka. Wspomina też, jak jej grupa hunwejbinów dokonała linczu na niczego niewinnej kobiecie, którą sąsiadka oskarżyła, że ma w domu portret Zhang Kai Szeka. To były nastolatki, uczniowie szkoły średniej, nie żadni zbóje. A jednak jeden z chłopców bił starczą kobietę klamrą od pasa, a inni komentowali: – „O, zesrała się!”, a na koniec, wszyscy po przekopaniu nawet ogródka, stwierdzili spokojnie: – „E, tu nic nie ma” i poszli do domu.

O stanie umysłów otumanionych propagandą świadczy też popularna piosenka hunwejbinów:

Kiedy ojciec jest dzielny, syn jest bohaterem.
Kiedy ojciec jest reakcjonistą, syn jest łajdakiem.
Jeśli jesteś rewolucjonistą, zbliż się i przyłącz do nas.
Jeśli nie jesteś, wynocha, wynocha!
Zrzucimy was z waszych przeklętych stołków!
Zabij! Zabij! Zabij!

Ci młodzi ludzie wierzyli w ideał i uważali, że czynią dobro. I nie tylko oni.

Przypomnę jeszcze wiersz, który napisał wietnamski komunista  To Huu:

Niech żyje Ho Chi Minh,
Latarnia proletariatu!
Niech żyje Stalin,
Potężne, wiekuiste drzewo!
Dające w swym cieniu schronienie pokojowi!
Zabijajcie, zabijajcie jeszcze, niech ręka nie odpoczywa
Ani minuty.
Żeby pola ryżowe i ziemia obrodziły
Obfitością ryżu,
Żeby szybko zostały ściągnięte podatki.
Żeby Partia trwała, kroczmy razem zgodnym sercem.
Uwielbiajmy przewodniczącego Mao. Wieczną cześć oddajmy Stalinowi.

No właśnie – zabijajcie dla obfitości ryżu, dla pokoju. Zabijajcie dla dobra! Kompletny obłęd. Jaką wodę z mózgu musiał mieć ten człowiek?

Wróćmy do dzisiejszej Polski.

Zaczadzeni ideologicznie ludzie zawsze uważają, że czynią dobro. Przypomnę incydent w Suwałkach zakończony długotrwałym procesem. Jarosław Zieliński i Mariusz Błaszczak prowadzili w państwowej instytucji kampanię wyborczą, czego prawo zabrania. Kilku naszych kolegów z KOD-u zaprotestowało i doszło do ostrej wymiany zdań między nimi a zwolennikami PiS. Jeden tych PiS-owców zaczął ich bić różańcem. Później, siedząc wśród publiczności na sali sądowej, wykrzykiwał do sądu, że ma tu ze sobą ten różaniec.

Jestem przekonany, że ten pan uważa się nadal za dobrego chrześcijanina i nie widzi żadnej sprzeczności, między nauką Chrystusa a biciem kogoś różańcem. To jest właśnie umysł zniewolony. I czy lewicowy, czy prawicowy, jest tak samo groźny. Dziś bije różańcem, a jutro może siekierą.

Tej sprzeczności z nauką Chrystusa nie widzą też młodziankowie, który na pielgrzymce pod Jasną górą wznoszą pozdrowienie heil Hitler. W Polsce, w kraju, w którym hitlerowcy zabili sześć milionów ludzi! I ci młodziankowie na pewno uważają się z patriotów.

Bo tak właśnie działa zniewolenie umysłu. I powtórzę: połączenie umysłu zniewolonego z kultem wodza i szczuciem jest szczególnie groźne.

I dlatego niewinni mają się czego bać. Nawet sąsiadów, bo dyktatury bardzo chętnie posługują się linczem, a propaganda nienawiści i szczucie tworzą do tego podatny grunt.

avatar

Krzysztof Łoziński

Przewodniczący KOD

Fizyk, alpinista, mistrz sztuk walki. A także dziennikarz i działacz polityczny.

Autor o sobie

Artykuł został opublikowany na krótko przed ciszą wyborczą, a więc komentarze są wyłączone.

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com