27.10.2019

Zakończył się kolejny synod, czyli namysł Kościoła katolickiego nad ważnym wymiarem jego działalności. Tym razem chodzi o dość odległe do polskiego życia religijnego problemy Amazonii. Albo mówiąc dokładniej, tak się wielu katolikom polskim wydaje. Tymczasem w dobie globalizacji nie można mówić, że sprawy istotne dla jakiegoś regionu świata dla nas nad Wisłą nie mają znaczenia. Jest wprost przeciwnie. To właśnie wypracowane strategie dotyczące Amazonii będą kształtować również polski katolicyzm.
Przyjęty w sobotę 26 X końcowy dokument synodalny stanie się podstawą dla papieża Franciszka w opracowaniu tzw. adhortacji, czyli wskazówek jak być katolikiem dzisiaj. Z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że żaden istotnych postulatów tego dokumentu nie jest przedmiotem refleksji w polskim katolicyzmie. Tak więc Synod dla Amazonii jeszcze raz uzmysławia jak wielka przepaść dzieli polski katolicyzm od katolicyzmu światowego.
Oto główne postulaty:
Dokument wzywa wiernych do integralnego nawrócenia, przebiegającego czterema drogami: nawrócenia duszpasterskiego, kulturowego, ekologicznego i synodalnego.
Poznaliśmy treść Dokumentu Końcowego Synodu dla Amazonii | eKAI.pl
W sobotę wieczorem opublikowano Dokument Końcowy Synodu dla Amazonii. Ojcowie Synodalni nie postulują w nim gwałtownych zmian, ale proszą o spokojne, pogłębione i zgodne z dotychczasowym nauczaniem Kościoła, przeanalizowanie konkretnych postulatów m.in. rozszerzenie posług dla kobiet, przyszłe święcenia prezbiteratu dla diakonów stałych, zdefiniowanie „grzechu amazońskiego” czy opracowanie odrębnego rytu dla ludów amazońskich.
A co to oznacza w praktyce, jak należy rozumieć te tajemnicze drogi nawrócenia? Nawrócenie oznacza po prostu konieczność zmiany tego co jest, odejście od dotychczasowych praktyk kościelnych. Odejście od klerykalizacji, przyznanie świeckim większej roli, w tym kobietom (możliwość diakonatu dla kobiet), rezygnacja z celibatu (możliwość święceń dla żonatych mężczyzn). Nawrócenie kulturowe to otwarcie na inne kultury, religie i wyznania, a więc rezygnacja z poczucia wyższości i arogancji teologicznej. Gotowość uczenia się od innych, uznania własnych ograniczeń i grzechów. Nawrócenie ekologiczne oznacza podjęcie na serio wyzwania, jakim jest zmiana klimatyczna i wdrożenie w codzienne życie postulatów sformułowanych przez Franciszka w encyklice „Laudato SI”. No i ostatni postulat, może najbardziej tajemniczy – nawrócenie synodalne. To dowartościowanie roli kobiet w Kościele. I nie chodzi tu bynajmniej o kółka różańcowe czy wpłaty na inicjatywy kościelnych biznesmenów. Zacytujmy, co o tym sądzą uczestnicy synodu: „Konieczne jest, aby podjęła ona, z większą mocą swoje przywództwo w Kościele i aby było ono uznawane i promowane poprzez wzmocnienie jej uczestnictwa w radach parafialnych i diecezjalnych” (DK, 101).
Bardzo jestem ciekaw, jak do wdrożenia tych postulatów podejdzie nadwiślański katolicyzm. A dokładniej mówiąc jestem przekonany, że spłynął po nim jak woda po kaczce. Jest to tym bardziej smutne, że wspomniane postulaty są oczywistą oczywistością z punktu widzenia zarządzania organizacją.
Polski Kościół katolicki w chwili obecnej robi wszystko by jak najszybciej, i to w niesławie, zejść ze sceny dziejów. Nie tylko nie podejmuje żadnego z czterech nawróceń, o których mówi synod, ale uparcie trwa w grzechu, który jest coraz śmielej nagłaśniany przez nazbyt do tej pory wstrzemięźliwe media. Z zupełnie niewytłumaczalnych powodów otaczających tę instytucję kordonem bezpiecznego milczenia.


Wobec tego zadam to pytanie, gdyż przyglądanie się z boku, komentowanie i narzekanie jest bezproduktywne: CO należy zrobić, aby te nowe kierunki zostały zinternalizowane przez polski kler i wprowadzone do jeżyka kościelnego. CO mianowicie powinien zrobić episkopat, CO pojedynczy księża. CO może zrobić pojedynczy wierny, czy ich grupy, aby wymóc na klerze zachowania i działania zgodne z wytycznymi synodu. Skoro kościół tworzy ogół wiernych, to mają oni prawo wymagać od kleru, aby postępował zgodnie z wytycznymi organów KRK. CO wreszcie może papież aby zmusić polski kościół do przyjęcia tych kierunków jako swoich. Trafiła się nam oto rzadka mozliwość unowocześnienia arrchaicznego nauczania kościoła w Polsce, odwróconego plecami do współczesnych problemów i wyzwań.,
Pytanie ciągle powracające o polską laicką inteligencje chrześcijańską. Ja odnoszę wrażenie, że postępujące polaryzowanie się społeczeństwa sprzyja upraszczaniu postaw. Jeżeli miałby to być jednocześnie wyznacznik postępu cywilizacyjnego to rzeczywiście byłoby to przykre.
obawiam sie, ze ten kolejny glos Kosciola, ten dokument synodalny zostanie zlekcewazony przez biskupow. A moze dlatego tez, ze media, dzeinikarze nie potrafia znalez zadnego dialogu z przestawicielami kosciola, nie potrafia byc tak natarczywi jak czasami z politykami. Juz na pewno nie mozna liczyc na swietobliwa pani Wielowieyska…
Właściwie to zapropnowałem juz program – wymiana kadr. Znakomity znawca przedmiotu, francuski dziennikarz Henri Tincq (dziękuje znajomej z Paryża za podesłanie tego tekstu) w swoim ciekawym komentarzu zwrócił uwage na jedną cechę Franciszka, że jest on człowiekiem sprytnym i przebiegłym (takie jest mniej więcej znaczenie włoskiego słowa furbo, które Tincq przywołuje) i dzięki temu właściwie zneutralizował swoich przeciwników w kościele. Jemu łatwiej bo jest papieżem. Jednak jeśli się zmobilizujemy wszyscy, i ci z kościoła i ci z poza, to może uda nam sie zneutralizować kościelna mafię i wypromować tych nielicznych sprawiedliwych, których znamy. Nie będe podawać nazwisk by ich nie palić, ale chyba wszyscy wiedza kogo mam na myśli.