Janusz Dąbrowski: Najpiękniejsze korki są na Zakopiance

05.11.2019

Pod koniec jesieni, w sobotę 28 i 29 września, z udziałem ministra infrastruktury Adamczyka, odbyły się w Rabce-Zdroju, na znanej w całej Polsce środkowej części drogi ekspresowej Zakopianki, uroczystości oddania do użytku kolejnych 6 kilometrów, części prawdopodobnie najpiękniejszej inwestycji drogowej w Małopolsce, a być może w całym kraju.

Kiedy trzy lata temu, po długotrwałej przerwie w budowie drogi do Zakopanego, w Lubniu uruchamiano od nowa tę inwestycję, we wszystkich mediach opublikowano projekty 16-kilometrowej trasy od Lubnia do Rabki, która wyglądała jak marzenie architektów i turystów, ale nie wszyscy wierzyli w termin realizacji zadania podzielonego między trzy odcinki i kilka potężnych zagranicznych firm budowlanych. Jednak obecnie otwarcie odcinka od Skomielnej Białej do Rabki można uznać za wykonane i zanosi się na wykonanie całego projektu. W dodatku 23 października połączono w środku budowy dwa odcinki słynnego już dwukilometrowego najnowocześniejszego tunelu drogowego w Polsce między Lubniem i Naprawą, co również zapowiada terminową tegoroczną realizację całej kilkunastokilometrowej „alei”. Mimo tego sądzę, że warto zastanowić się, czy nad tą drogą, od kilkudziesięciu lat, nie ciąży jakieś fatum.

Wszystko zaczęło się w 1920 roku, gdy drogę z Warszawy do Zakopanego, znanego już niemal w całym kraju, określono jako numer 1, czyli najważniejszą w całej Polsce i chociaż w Dwudziestoleciu wszystkie drogi słynęły z fatalnej jakości nawierzchni i całej architektury, to Zakopianka widoki na Beskidy miała piękne, chociaż z kiepskiego podłoża.

Numerację tej szosy i pozostałych przez następne sto lat wielokrotnie później zmieniano, ale trzeba przyznać, że w dekadzie lat 30., w której całą infrastrukturą komunikacyjną zarządzał wielki miłośnik Zakopanego, Tatr i narciarstwa, wiceminister komunikacji pułkownik Aleksander Bobkowski, zięć prezydenta Ignacego Mościckiego, który podzielał zainteresowania zięcia, modernizacja rozwijała się bardzo szybko.

Dorobek Bobkowskiego należał do największych osiągnięć w kolejnictwie, budowie i remoncie dróg całej Polski, a także rozwoju nowoczesnych linii kolejowych PKP, np.uruchomienia słynnej Lux torpedy z Krakowa do Zakopanego (2 godz. 18 minut). Jednak najbardziej efektownymi sukcesami we wspomnianej dekadzie była budowa kolei linowych w górach, w tym zaprojektowanej przez małżeństwo architektów Kodelskich kolejki na Kasprowy Wierch, oraz kolejki zębatej na Gubałówkę i Górę Parkową w Krynicy, oraz rozmaitych inwestycji, związanych z dwukrotnymi mistrzostwami świata w Polsce: FIS 1929 i FIS 1939 r. .

Można śmiało przypuścić, że gdyby nie II wojna światowa i wojenna emigracja Bobkowskiego do Szwajcarii także zmodernizowana do samych Tatr Zakopianka byłaby najnowocześniejszą drogą w Polsce. Zapewne powstałaby również supernowoczesna, zaprojektowana jeszcze w zaborze austriackim, skrócona ekspresowa linia kolejowa z Krakowa do Zakopanego, zaplanowana w niepodległej Polsce na lata 40.

Linia ta, jak wiadomo wszystkim zainteresowanym wzdłuż jej trasy, prowadzić miała przez Podłęże, Piekiełko i Mszanę Dolną do Chabówki, a potem starą linią do Zakopanego i w druga stronę, do Nowego Sącza. Niestety po niemieckich zniszczeniach wojennych, m.in. wysadzeniu wiaduktu w Chabówce w 1945 roku, budowa drogi do Zakopanego zwolniła. Przez długie lata powojennego zastoju i niewielkich potrzeb motoryzacyjnych, przez pierwsze powojenne dekady stan wszystkich prowincjonalnych dróg, łącznie z Zakopianką, był fatalny. Poważne próby zmodernizowania tej szosy zaczęły się dopiero od lat 70., gdy w całej Polsce zaczęto budować kiepskie jakościowo i odległe od międzynarodowych standardów, ale jednak dwupasmowe drogi, jak słynna „gierkówka”, a potem zaczęła się także rozkręcać produkcja Fiatów 125p i 126.

Z Krakowa do Zakopanego jest prawie dokładnie 100 kilometrów, a pierwsze inwestycje na ówczesnym gościńcu rozpoczęły się od Krakowa do Myślenic około 1930 roku, w skali minionych możliwości technicznych.

Od tego momentu do dzisiaj jest to z całą pewnością najbardziej uczęszczana, a także ustawicznie przebudowywana droga w Polsce. Minęło jednak już 90 lat od rozpoczęcia modernizacji, a ciągle odwleka się ostateczne doprowadzenie nowoczesnej Zakopianki do ostatnich kilometrów na Krupówkach. Przy okazji opóźnia się wykonanie odnogi ekspresowej — magistrali międzynarodowej od Rabki przez Chyżne na Słowację i Węgry, a także stały jest brak sieci dróg wewnętrznych , o zaawansowanych technicznie standardach, potrzebnych dla całego turystycznego Podhala. Brakuje chyba także pułkownika Bobkowskiego lub innego wizjonera – inwestora. Natomiast na całej trasie, zaczynając od Krakowa, trwa nieustający festiwal tworzenia koszmarnych korków transportowych.

Dla przykładu można przypomnieć cykl budowania odcinka zwykłej płaskiej dwujezdniowej szosy od Myślenic do Lubnia, długości 14 kilometrów. Budowę tę, na poprzednim śladzie, płaskim i łatwym do realizacji, wzdłuż rzeki Raby, rozpoczęto w 2004 r. i miała być skończona do 2006 roku, lecz na skutek awarii konstrukcji wiaduktu na połowie drogi w Stróży opóźniła się o dwa lata do 2008 r. i cały ten czas trwały fatalne korki na całym odcinku. (Do Myślenic z Krakowa zbudowano już wcześniej niezbyt udaną jakościowo, ale dwujezdniową drogę, więc samochody do korków zbierały się wiele kilometrów wcześniej).

Jednocześnie zbudowano 4-kilometrową efektowną obwodnicę na wzgórzu ponad Lubniem, dookoła tej znanej wioski i we wspólnym terminie 2009 roku zakończono „punkt startowy”, do najbardziej nowoczesnego odcinka z Lubnia do Rabki.

***

Niestety, mimo gotowych planów, następna przerwa w budowie Zakopianki trwała 7 lat, do 2016 roku, już w bardzo zakorkowanym regionie, bo ważniejsze były autostrady na Mistrzostwa Europy w piłce nożnej w 2012 roku, a nowych i używanych samochodów na starym asfalcie, ciągle przybywało.

Wreszcie obiecano kierowcom całą 16-kilometrową wzorcową „prawdziwą ekspresówkę”, spełniającą wszystkie parametry techniczne i funkcjonalne, do końca 2019 roku i zabrano się do roboty.

Oddany do użytku obecnie, 28 i 29 września, odcinek od Skomielnej Białej do Rabki, długości 6,1 km, wyglądał przepięknie z panoramą na Beskidy i odległe Tatry, więc wszyscy użytkownicy ucieszyli się z perspektywy bezkolizyjnej jazdy na tym trudnym, górzystym terenie. Niestety, już w pierwszych dniach eksploatacji powstały dość długotrwałe korki w Skomielnej, ponieważ do Zakopianki w kierunku Krakowa podłączono rondo z często uczęszczaną szosą DK 28 z Wadowic do Nowego Sącza.

Oczywiście prędzej czy później ten błąd konstrukcyjny zostanie skorygowany, ale na horyzoncie pojawił się kolejny problem.

***

Wiemy już, że w momencie, gdy skończymy budować najbardziej elegancki 16-kilometrowy odcinek z Lubnia, mamy od razu zaplanowane na najbliższych 5 lat kolejne zadanie: zbudowanie podobnej do ekspresówki dwupasmówki do Nowego Targu, bo mamy gotowy, krótki, ale ostry slalomowy podjazd z Chabówki do Obidowej i jednopasmówki na Rdzawce.

Czeka nas gotowy, również z pięknymi widokami, start w dół do Nowego Targu. Ten odcinek Zakopianki zmieni jednak chyba nazwę na „nowotarżankę”, prawdopodobnie z powodów oszczędnościowych, gdyż pojedziemy po zupełnie nowym śladzie, poza wszelkimi wioskami i starą szosą, do Nowego Targu.

Oficjalnie nie będzie to ekspresówka, lecz zwykła dwupasmówka ze standardowymi pasmami ruchu i pasem awaryjnym, właściwym nachyleniu i łagodnych zakrętach. Jedynymi miejscami, w których nowa szosa spotka się z dotychczasową, będzie bezkolizyjne skrzyżowanie w wiosce Klikuszowej, gdzie zaplanowano także MOP dla podróżnych, oraz w „MOP Nowy Sącz Zachód”, oddalony o parę kilometrów na zachód od obecnego wjazdu do Nowego Targu ze starej szosy.

***

Ale ten wjazd do siedziby starostwa nowotarskiego na nową południowo-zachodnią obwodnicę, może się okazać dla podróżujących wszystkimi pojazdami na weekendy i dłuższe pobyty, największą niespodzianką.

Mam tu na myśli letnie i zimowe wyprawy na Puchary Świata w skokach narciarskich, prywatną rekreację narciarską i zdobywanie pieszo Gubałówki, Rysów, Kasprowego, Morskiego Oka, Krupówek oraz Giewontu, a przede wszystkim udział w Balu Sylwestrowym w TVP. Super niespodzianką, ale nie pozytywną, będzie mianowicie od wielu lat czekająca na wszystkich kierowców, 20-kilometrowa, wąska i pełna skrzyżowań jednopasmowa droga od Nowego Targu, a właściwie Szaflar, przez Biały Dunajec i Poronin do Zakopanego, która nadal nie istnieje na żadnych oficjalnych planach modernizacji w najbliższym dziesięcioleciu. Na odczepnego mamy tylko datę 2034 albo 35 ogłoszoną przed kilkudziesięciu laty. Podobno pewna wtajemniczona osoba wie, w której tatrzańskiej jaskini pod specjalnym dywanem schowany jest plan i decyzja realizacji końcówki tej inwestycji, czyli dotarcia do Równi Krupowej i pomnika Sabały jakaś wspaniałą magistralą wielojezdniową, bezkolizyjną i ekspresową w podanych wyżej latach + 5 albo 10, ale nie jest nią ani Prezes GDDKiA, ani minister infrastruktury, ani nawet CEO chińskiej firmy Stecol Corp, która chciała wziąć udział w odpowiednim przetargu i realizacji ekspresówki za promocyjne ceny.

***

I tu powstaje spory dylemat, ponieważ zwykłym obywatelom III RP zupełnie nie wiadomo — skąd się wziął ten najbardziej uciążliwy etap podróży dla tysięcy podróżnych, którzy po centymetrze będą posuwać się po rekordowych kilkudziesięciokilometrowych korkach od Białego Dunajca i Poronina, do samych granic Zakopanego. Pomału okazało się jednak, że niektórzy rdzenni mieszkańcy, a zwłaszcza mieszkanki tych wiosek, kilkanaście lat temu zgrupowali się w licznych i potężnych organizacjach pozarządowych typu NGO, napisali protesty i uznali, że cały odcinek Zakopianki położony przy ich działkach nie powinien być własnością państwa, lecz poszczególnych gospodarzy.

W związku z powyższym nie ma mowy, żeby prawdziwy góral z okolic bliskiego dojazdu do Zakopanego, zgodził się na jakieś nowe autostrady, ekspresówki, dwupasmówki, a nawet mosty czy wiadukty, ewentualnie tunele do Słowacji. Tutaj ma rządzić tradycja. Ten pomysł zresztą wcale nie jest stary, niedawno konflikt własnościowy dotyczący budowy mostu w Białym Dunajcu, na którego powiększenie nie zgodził się właściciel części działki nad rzeką, o mały włos nie doprowadził samochodów do Zakopanego drogą kilkadziesiąt kilometrów dłuższą.

Przy budowie mostu dowiedzieliśmy się też wyraźnie, że góralki i górale z wiosek przy Zakopiance bardzo nie lubią, żeby państwo urzędowo wywłaszczyło lub wykupiło po jednakowych niskich cenach ich domostwa, ogródki i garaże, pod jakąkolwiek budowę. Od dawna ogłosili, że gotowi są na różne demonstracje i barykady, żeby uniemożliwić budowę jakiejkolwiek dwujezdniowej szosy podobnej do ekspresówki, z dwoma pasami awaryjnymi, z Szaflar do Zakopanego, żeby odwlec jak najdłużej jakąkolwiek taką inwestycję. Chociaż ich domy i lokalizacje przynoszą znaczny dochód, to w porównaniu z inwestorami, którzy przybyli z centrum kraju z kapitałami na dużą skalę budowlaną, są ubogimi krewnymi, a ceny działek w Zimowej Stolicy ciągle idą w górę, bardziej niż gdzie indziej. A więc prawdziwi autochtoni z dalszego Podhala też jakoś nie mają czym się cieszyć i przyjaźnić z przyjezdnymi. W łagodny, lecz konsekwentny sposób, gazdowie znad Zakopianki starają się zatem przekonać turystów, czyli ceprów, żeby wcale niekoniecznie wybierali się do zakopiańskich pensjonatów, apartamentów i hoteli, szosą DK47, zamiast zamieszkać u gaździny w Białce, Bukowinie, lub dojechać do pięknych term w Chochołowie szosą 957 .

***

Jedno jest już prawie pewne, że w zwiedzaniu Podhala w zwiedzaniu Podhala, Zakopanego i Tatr, bez stania, lub siedzenia godzinami w korkach, nie pomoże nam podróż super koleją, nawet Pendolinem lub Dartem. Regularnie odświeżana przez polityków 100 lat licząca obietnica wybudowania nowej 160 km/h ekspresowej linii kolejowej z Krakowa do Zakopanego i Nowego Sącza, przez Podłęże, Piekielko, Mszanę Dolną i Chabówkę, zaginęła ostatnio bez śladu, gdy okazało się, że przez jeden miesiąc koszt wybudowania około 58 kilometrów podwójnych torów, 11 tuneli, 20 mostów i 30 wiaduktów dla tych pociągów, wzrósł z sześciu do siedmiu miliardów PLN, a są to dopiero wstępne przymiarki.

A tymczasem w Zakopanem, w ostatnich latach i miesiącach eksploduje w zawrotnym tempie zadziwiające bogactwo, mierzone np. liczbą najnowszych superhoteli typu SPA & Resort, coraz większych luksusowych pensjonatów, ogromnych apartamentowców i prywatnych pałaców, na zupełnie nieprawdopodobnych lokalizacjach.

Jednocześnie w całym mieście nadal widzimy, koszmarne drewniane i murowane rudery, nawet wśród najbardziej luksusowych sklepów na górnych Krupówkach, które pewnie przetrwają w aktualnym stylu następne 100 lat.

W tych niezwykłych kontrastach zupełnie nie rozwijają się jedynie inwestycje sportowe, zwłaszcza to dla rodzinnego narciarstwa zjazdowego, które upadło w Zakopanem, lecz przejęła je Białka Tatrzańska oraz sąsiedzi ze Słowacji; ale to temat na zupełnie inną, bardzo smutną i długą historię. Mówi się, że po rozpadnięciu ze starości kolejki krzesełkowej na Hali Goryczkowej, TPN przygotuje się do zagospodarowania Hali na rezerwat dla niedźwiedzi, kozic i świstaków. W swych absurdalnych, pełnych pogardy wizjach, nazywających sporty zimowe „narciarskim cyrkiem” parkowcy postanowili zwiększyć w tym rejonie liczbę futrzaków, gdyż za mało tam fauny, natomiast na Słowacji niedźwiedzi jest co niemiara.

Być może zamożni rezydenci i pospolici mieszkańcy Zakopanego sprawią, że po 15 latach, czyli ewentualnym terminie zbudowania wielopasmowej drogi z Nowego Targu, zaplanowanej na rok 2035, z byłego prowincjonalnego „osiedla u stóp gór” przekształci się ono w luksusowy stutysięczny kurort z ogromną obwodnicą, pełną spacerowiczów na Krupówkach i Gubałówce, zamiast samochodów. Mając fatalną półprywatną miejską komunikację lokalną, „Zakopiec” zakorkuje się w 100% i będziemy ponad nim latać elektrycznymi dronami, a po ulicach jeździć bez korków hulajnogami na baterie, lub wyłącznie mutacjami takich pojazdów.

Ale czy teraz warto jechać do Zakopanego, nawet podróżując przez najpiękniejsze 16 kilometrów bez korków ekspresówką z Lubnia, żeby za kilkanaście minut rozpocząć wielogodzinny postój na kilometrach korków za Nowym Targiem?

Gdy wreszcie dojedziemy do celu, możemy przespacerować się obok targowiska na Krupówkach, kupić najlepszy ziemniaczany placuszek w Polsce, potem ruszyć przez Kuźnice i Kalatówki na szczyt Giewontu, żeby w Dolinie Kondratowej ustawić się na końcu kolejki na szczyt tej sławnej góry, za kilkuset turystami, którzy mają taki sam pomysł…

avatar


Janusz Dąbrowski

Dr nauk ekonomicznych

Dziennikarz, publicysta, b. wykładowca wyższych uczelni. Niegdyś członek zespołu słynnego „Życia i Nowoczesności”.

,

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com