Telewizja pokazała (555)

06.11.2019

Przeciętnie codziennie tonie w Morzu Śródziemnym sześciu uchodźców, którzy starają się dopłynąć do Europy. W poprzednim okresie to było dziewięć osób dziennie. Kraje Unii bronią się przed uchodźcami, nie wpuszczają na swój teren, nie wpuszczają statków, które wyławiają z morza tonących uchodźców i potem próbują wysadzić ich w którymś z portów kraju Unii. W Unii uchodźcy wegetują czekając na decyzję władz.

Problem wydaje się nie mieć rozwiązania, ale sądzę, że dałoby się go rozwiązać. Potrzebne są, moim zdaniem, dwie rzeczy.

Kraje Unii powinny wyznaczyć roczne kontyngenty ludzi, których gotowe są przyjąć. W pierwszym rzędzie Unia potrzebuje rąk do pracy, potrzebuje także fachowców. Przedstawiciele Unii powinni kwalifikować chętnych, ale powinni robić to w krajach, w których ci chętni zamieszkują. Zakwalifikowane osoby byłyby sprowadzane do Unii na przykład samolotami, co by odcięło mafie i przemytników i zapewniło bezpieczeństwo sprowadzanym ludziom.

Pozostałych chętnych, którzy starają się dotrzeć do Unii nielegalnie, powinno się odstawiać do krajów, z których wypłynęli czy wyjechali. To powinno dotyczyć zarówno wyłowionych z morza, jak i tych, którym udało się dotrzeć inaczej do Europy.

Odrębną sprawą jest pomoc humanitarna dla uchodźców, zarówno na terenie Unii, jak i w krajach, z których uchodźcy wyruszają do Unii.

Potrzebne są jasne kryteria i konsekwencja w działaniach.

* * *

Trzynastoletni chłopak przyjmując komunię świętą przyjął z rąk księdza hostię (opłatek symbolizujący ciało Jezusa), ale zamiast połknąć, wypluł ją i schował do kieszeni. Duchowni obawiali się, że wyniesie ją z kościoła i w ten sposób dojdzie do profanacji, więc wezwali policję. Duchowni uwięzili chłopca w świątyni, przepytywali po co przyjmował komunię, skoro ją zaraz wypluł, a także, kiedy był u spowiedzi. Chłopiec płakał i trzykrotnie próbował uciec z kościoła, ale go powstrzymali.

13-latek tłumaczył, że bolał go ząb i dlatego wypluł Pana Jezusa i schował do kieszeni – powiedział gazecie jeden z księży.

Policjanci też przesłuchali chłopca (bez obecności rodziców). Wezwano rodziców chłopca, ale nie wiadomo, jakie podjęto dalsze kroki. W średniowieczu mogłoby się to skończyć tragicznie dla młodego przestępcy. Niewątpliwie pozytywem zdarzenia jest przybliżenie dość mętnego pojęcia obrazy uczuć religijnych – teraz wiadomo, że wyplucie hostii jest takim przestępstwem.

Chwała Bogu, że mamy państwo świeckie i policja zna swoje obowiązki, ale czy nie powinna na stałe uczestniczyć w nabożeństwach i kontrolować rytuały – przecież mogli nie zdążyć.

* * *

Wszystko ma swój czas
I każde dzieło ma swój czas pod niebem.
Jest czas urodzin i czas śmierci
Jest czas sadzenia i czas zbiorów,
Jest czas zabijania i czas leczenia,
Jest czas ruin i czas budowania

Tak mówi Eklezjasta.

Natomiast w Polsce mamy czas, który się nie kończy: czas kampanii przedwyborczej. Od kilku lat mamy bez przerwy czas takiej kampanii, do której wykorzystywane są kolejne święta i każde zdarzenie. Zbliża się święto niepodległości i czeka nas zalew drętwych, sztucznych występów polityków, potem Boże Narodzenie, a już weszliśmy w wybory prezydenckie.

Zalew głupoty jest przemożny. Co radzi Eklezjasta?

Raczej należy słuchać spokojnych słów mędrców
Niż wrzasku władcy w zgromadzeniu głupców.

* * *

Skala hucpy PiS–u jest powalająca. Owszem, za wielu poprzednich rządów dawano lukratywne posady krewnym i znajomym, mianowano czasem niekompetentne osoby na ważne stanowiska, wpływano na obraz działań rządu w mediach itp., ale działania PiS są przy tym, jak wodospad przy wodzie sączącej się z kranu. A przy tym PiS robi to ostentacyjnie. I ostentacyjnie łamie prawo. A to, co wyczynia ze stanowieniem prawa, to jakaś prymitywna ekwilibrystyka – te ustawy głosowane w parę godzin, bez żadnej dyskusji, a potem poprawiane kilkadziesiąt razy. Skok na wymiar sprawiedliwości, obrzydliwa propaganda w przejętych mediach. I kłamstwa, kłamstwa oraz wyrazy pogardy dla wszystkich nie-pisowców.

PiS na zarzuty stale odpowiada, że PO, kiedy rządziła, robiła to samo i wtedy nikt nie podnosił szumu. To dziwne tłumaczenie i nie sądzę, żeby na przykład ktoś przyłapany na kradzieży tłumaczył się, że ktoś inny też kradł, więc właściwie jest usprawiedliwiony.

Można tę sytuację zilustrować starym dowcipem:

–– Jasiu, nie sikaj do basenu!
–– Ale proszę pani, przecież wszyscy sikają!
–– Tak Jasiu, ale tylko ty z trampoliny.

Polskie

* * *

Dbamy o groby, a okazuje się, że możemy też zadbać o naszych zmarłych, którzy przebywają w czyśćcu i załatwić im odpuszczenie grzechów (jeśli przed śmiercią nie uzyskali odpuszczenia). Chodzi o odpust zupełny, odpuszczenie win w spowiedzi nie wystarcza.

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski przypomniał, że dla tego celu wystarczy odwiedzić w dniach 1-8 listopada cmentarz i wypełnić trzy warunki: przyjąć komunię świętą, odmówić dowolną modlitwę w intencji Ojca Świętego i nie mieć żadnego przywiązania do grzechu.

Konsekwencją grzechu jest zaciągnięcie winy i kary. Odpust zupełny jest to całkowite uwolnienie od kary za grzechy, które zostały odpuszczone już co do winy w spowiedzi. Oznacza to, że każdego dnia od 1 do 8 listopada naszą modlitwą możemy tak bardzo pomóc ośmiu osobom w czyśćcu cierpiącym, za które ofiarujemy odpust zupełny. Wykorzystajmy tę szansę. Dusze zmarłych przebywające w czyśćcu nie mogą same sobie pomóc, są zdane tylko na nas, którzy jeszcze pielgrzymujemy ku niebieskiej ojczyźnie –– powiedział rzecznik.

Okazuje się, że można łatwo załatwić odpuszczenie grzechów, których ludziom za życia nie odpuszczono i znaleźli się w czyśćcu (ale skąd o tym wiadomo?).

Inne wyznania idą dalej i dają szansę tym, którzy za życia nie przyjęli chrztu. Jedno z protestanckich wyznań (mormoni?) dopuszcza chrzest dawno zmarłych przodków i przystąpienie ich do wspólnoty –– na życzenie ich potomków.

Jak to jest w przypadku, kiedy ktoś w rodzinie jest mormonem i przyjął do swej wspólnoty naszych przodków, który byli chrześcijanami?

* * *

Szuka się kandydatów na prezydenta, którzy mogliby zwyciężyć i pokonać prezydenta Dudę. Kosiak-Kamysz, który zapewne wystartuje w tym wyścigu, rywalizuje z Dudą w ostentacyjnej religijności. Pojawiają się liczne zdjęcia modlącego się K-K. Na swoim tweecie umieścił obraz św. Rity, z tekstem:

Św. Rita, a właściwie Margarita, patronka spraw trudnych i beznadziejnych. Obrończyni opuszczonych, wierna orędowniczka wszystkich w potrzebie. Przykład łagodności i pokory, wzór cierpliwości i oddania Bogu. Jak jest źle, można na nią liczyć.

Może by kampanię wyborczą przeprowadzić wyłącznie w kościołach?

Kandydatom, a i wiernym, warto przypomnieć słowa Jezusa o modlitwie:

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.

Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

* * *

Zbliża się święto niepodległości i z tej okazji wysłuchamy wiele słów nienawiści skierowanych przeciwko różnym ludziom. Wydawałoby się, że takie święto powinno być radosne, ale nie u nas. Prezydent, premier i prezes zapewne wskażą nam kto jest zły, kogo należy się obawiać i kto nie docenia prawdziwego patriotyzmu. Ale pod światłym przewodem partii, która nas obroni, nic nam nie grozi, mimo że wrogowie knują.

Ciekawe, że tak samo było w PRL, tyle że wtedy wrogami Polski i krajów socjalistycznych byli kapitaliści, imperialiści knuli, szczególnie rewanżyści z RFN, ale nasz wielki sojusznik i obóz demokracji socjalistycznej stał na straży i dlatego mogliśmy się nie obawiać. Teraz mamy innego wielkiego sojusznika, ktoś inny knuje, ktoś inny chce nam zabrać nasze dobra i trzeba bronić Kościoła, bo zagrażają mu wrogowie, chcąc podkopać i przekabacić.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Raczkowski święto niepodległości.jpg

* * *

Brakuje sympatycznych wiadomości. W telewizji wypadki samochodowe, dzieci wypadają z okien, opozycja wciąż szykuje się do wyborów prezydenckich itp. Więc może coś sympatyczniejszego.

Pewna pani w Izraelu miała cukiernię i tam robiła znakomity sernik. Nie chciała nikomu dać przepisu. Ale kazała po śmierci wyryć ten przepis na swoim nagrobku.

* * *

Wierni (ale czy wszyscy?) czekają na decyzję papieża –– pragną odwołania abp. Głódzia ze stanowiska metropolity gdańskiego. Szesnastu księży potwierdziło dane na temat zachowania Głódzia, pokazane w reportażu telewizyjnym. Gdyby Kościół był instytucją świecką, Głódź już by zniknął. Ale raczej dotrwa do niedalekiej emerytury.

Protesty wiernych to rzecz u nas nowa. Ale mnie dziwi coś innego. Skargi na Głódzia były kierowane do nuncjuszy papieskich w Polsce, a oni nie zareagowali. Czy nie należałoby ich szurnąć ze stanowisk, a może z Kościoła? Tak by było w przypadku instytucji świeckiej. A wyższe władze nie wiedziały kogo awansują? Przecież Głódź to samo robił, nawet gdy jeszcze nie był arcybiskupem, a w Kościele mają dobre rozeznanie co do swoich urzędników. Kogo należałoby szurnąć za jego awanse?

Nic wam to nie mówi, wierni?

* * *

Opozycja ma problem z wyłonieniem kandydata na prezydenta. Mówi się o kilku osobach z różnych partii, a nawet o tym, że mógłby to być ktoś spoza partii. Jakie cechy powinien mieć taki kandydat? Jak go wyłonić? Odpowiedzi na to pytanie udzielił sześćdziesiąt lat temu Northcote Parkinson. W książce „Prawo Parkinsona” przedstawił właściwą metodę postępowania przy wyłonieniu premiera:

Pierwszy krok w tym procesie – to podjęcie decyzji co do zalet, jakie powinien mieć Prezes Rady Ministrów. Nie muszą one we wszystkich okolicznościach być takie same, ale trzeba je wymienić i zgodzić się na nie. Przypuśćmy, że zalety uważane za zasadnicze to: 1. Energia, 2. Odwaga, 3. Patriotyzm, 4. Doświadczenie, 5. Popularność i 6. Krasomówstwo. Zauważmy teraz, że są to zalety powszechne, o których posiadaniu przekonani są wszyscy możliwi kandydaci. Można je naturalnie zawęzić […] ale nie w ten sposób chcemy ograniczyć rozległość tych zalet. Nie chcemy zastrzegać posiadania jakiejś zalety w specjalnej formie, raczej: każdej z tych zalet w wyjątkowym stopniu.

Innymi słowy, odpowiedni kandydat musi być człowiekiem najenergiczniejszym, najodważniejszym, najbardziej doświadczonym, najpopularniejszym, najbardziej elokwentnym i największym patriotą w kraju. Jeden tylko człowiek może odpowiadać temu opisowi i właśnie od niego oczekujemy oferty. Ogłoszenie musi być więc zredagowane w taki sposób, żeby wykluczyć każdego innego. Powinniśmy zatem użyć mniej więcej następujących sformułowań:

Potrzebny: Prezes Rady Ministrów Rurytanii. Godziny pracy: od 4 rano do 11.59 wieczorem. Kandydaci muszą być przygotowani do stoczenia trzyrundowej walki z aktualnym mistrzem wagi ciężkiej (w przepisowych rękawicach). Wraz z dojściem do wieku emerytalnego (65 lat) kandydaci – w sposób bezbolesny – umrą za swój kraj. Muszą przejść egzamin z procedury parlamentarnej i odpadną, jeśli nie uda im się uzyskać 95% punktów. Odpadną również, jeśli nie uda im się uzyskać 75% głosów w głosowaniu na ich popularność według reguł Gallupa. Wreszcie poprosi się ich, żeby wypróbowali swe zdolności krasomówcze na Kongresie Baptystów. Zadaniem mówców będzie nakłonić obecnych do zatańczenia rock and rolla. Ci, którym się to nie uda, odpadną. Wszyscy kandydaci powinni stawić się 19 września o 11.15 przed południem w Klubie Sportowym (wejście boczne). Rękawice otrzymają, ale muszą przynieść własne pantofle, koszulki i spodenki.

Zwróćmy uwagę, że to ogłoszenie pomija wszelkie kłopoty z podaniami, świadectwami, fotografiami, poleceniami i listami urzędowymi. Jeżeli zostało zredagowane poprawnie, zgłosi się tylko jeden kandydat i on będzie mógł objąć stanowisko natychmiast – tak, prawie natychmiast. Lecz co będzie, jeśli nikt się nie zgłosi? Będzie to dowód, że ogłoszenie wymaga poprawek. Widocznie żądaliśmy nieistniejącego ideału. Należy zatem to samo ogłoszenie (nawiasem mówiąc, o dość skromnych rozmiarach) zamieścić powtórnie z małą adiustacją. Wymaganą liczbę punktów przy egzaminie można zmniejszyć do 85%, przy 65% głosów w głosowaniu na popularność i tylko dwóch rundach walki przeciw mistrzowi wagi ciężkiej. Oczywiście te warunki można by łagodzić stopniowo, dopóki kandydat się nie zjawi.

Ale przypuśćmy, że zjawi się dwóch, albo nawet trzech kandydatów. Zorientujemy się wtedy, że nie byliśmy dość przezorni. […] Jakakolwiek by była tego przyczyna – mamy teraz kłopot. Musimy dokonać wyboru i nie możemy na to tracić całego przedpołudnia. Jednym wyjściem byłoby rozpocząć zawody i wyeliminować tych kandydatów, którzy zyskają ostatnie lokaty. Istnieje jednakże szybszy sposób. Przyjmijmy, że wszyscy trzej kandydaci mają wszystkie zalety, które zdefiniowaliśmy już jako zasadnicze. Musimy wobec tego dodać tylko jedną dodatkową zaletę i przeprowadzić najprostszy z możliwych testów. W tym celu zapytujemy najbliższą młodą damę (sekretarkę czy maszynistkę, to obojętne): „Którego pani by wybrała?”. Ona natychmiast wskaże jednego z kandydatów i w ten sposób zakończy całą sprawę. Zarzucano tej procedurze, że jest równoznaczna z rzucaniem monety lub z inną loterią. Ale w rzeczywistości nie ma w niej nic z loterii. Jest to po prostu – w ostatniej minucie – zwrócenie uwagi na jeszcze jedną zaletę kandydata, której dotychczas nie brano w rachubę: sex-appeal.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com