Jerzy Szperkowicz: Ustawka

11.11.2019

Szczyt bezczelności, kpina ze społeczeństwa. Nie liczą się z nikim i z niczym, monopol władzy zaślepia.

Zniesmaczenie – to bodaj najłagodniejsza fraza sprzeciw wobec zgłoszenia przez PiS kandydatur Stanisława Piotrowicza i Krystyny Pawłowicz na członków Trybunału Konstytucyjnego.

Gdyby to była tylko buta, (krocząca przed upadkiem) przeciwnicy „dobrej zmiany” mogliby się tylko cieszyć. Niestety, tak dobrze nie jest.

Nawet jeśli marszałek Terlecki podnosi ogromne kwalifikacje prawnicze obojga wymienionych kandydatów, a wicepremier Gowin ogłasza, że z nim nie uzgodniono tego drastycznego wyboru. Jego obrońcy — zachwyceni doświadczeniem politycznym posłanki Pawłowicz i posła Piotrowicza.

Mamy do czynienia z ustawką.

Osobiście oczekuję, że posła Piotrowicza nie wybierze Sejm, a od posłanki Pawłowic prezydent Duda nie przyjmie ślubowania. Może odwrotnie. Może potoczy się to mniej radykalnie. Ale proszę gładki przebieg tej procedury wykluczyć.

Horyzont polityczny podpierają majowe wybory prezydenta RP. PiS nie może sobie pozwolić na przegraną urzędującej głowy państwa.

Byłby to koniec samodzierżawia Jarosława Kaczyńskiego. Nawet gdyby się udało (nie kryją się z próbami przekupstwa) omotać choćby jednego senatora z minimalnej opozycyjnej większości.

Opozycyjny prezydent, wetujący szkodliwe, a do tego niechlujne ustawy „prawdziwych Polaków” prędzej czy później doprowadziłby do nowych wyborów powszechnych, które dałyby mu wreszcie tyle, na ile PiS zasługuje.

Jeszcze jedna kombinacja: Sejm nie zatwierdza kandydatury minister Chojna-Duch. Albo prezydent Duda nie przyjmuje od niej ślubowania. Mało prawdopodobne? Byłby to mocny dowód, że Sejm przestaje być maszynką do głosowania, a pan prezydent Duda nie tańczy slalomowo.

Inaczej: prezydent nie przyjmuje ślubowania od prof. Krystyny Pawłowicz.

Komentarz prezydenta: to się wielu podoba. Kiedy odmówiłem przyjęcia ślubowania trójce podrzutków Platformy Obywatelskiej — był lament, że mam konstytucyjny obowiązek przyjąć ślubowania. Teraz lamentu nie słyszę. Gdzie się pochowali tamci stróże prawa?

Czas zapamiętać, pokiwa pięścią prezydent: ja mam swoje bardzo mocne przesłanki…

To są ustawki na poszerzenie elektoratu. Elektoratowi żelaznemu ktoś lub coś zostanie rzucony na pożarcie.

Nie wykluczam, że Donald Tusk nabierze powietrza w płuca. Ściągany nad miarę na komisje śledcze (afera Amber Gold, bezkarni złodzieje WAT), obwiniany o dopuszczenie do katastrofy smoleńskiej, uległy rzekomo wobec Komisji Europejskiej a w szczególności wobec kanclerz Niemiec, ostatnio wychwalany przez PiS jako wymarzony konkurent do przegrania z Dudą, Tusk dorobił się negatywnego elektoratu. W jakim stopniu ten ujemny elektorat jest rzeczywisty, a w jakim stopniu nakręcany to się okaże.

Parę miesięcy temu wygrywał z Dudą w drugiej turze.

Podane przez polityka motywy rezygnacji nie ogłuszają gromem. Oczekiwania rodzinne? Czułe serduszko polityka czyni go nam podobnym. Wszakże mąż stanu podlega szerszym motywom.

Nie ma wyboru.

Jerzy Szperkowicz

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com