Zbigniew Szczypiński: Co się dzieje, co będzie się działo

16.11.2019

Rys. Ewa Maziarska

Chciał nie chciał – trzeba wrócić raz jeszcze do tego co serwuje nam prezes wszystkich prezesów, a mianowicie powtórki z rozrywki – Piotrowicz/Pawłowicz jako kandydaci do Trybunału Konstytucyjnego.

Stało się … nowy sejm, w którym nie ma już posła Piotrowicza (nie został wybrany w swoim okręgu, nawet lud „pisowski” go nie chciał) i posłanki Pawłowicz (nie kandydowała) zgłosił ponownie te kandydatury, jako że obowiązywała zasada dyskontynuacji. Żeby było ciekawiej, nie zgłoszono ponownie pani profesor Elżbiety Chojny-Duch, mimo że jej kandydatura budziła najmniej kontrowersji.

No i zaczęło się… zgłaszane są najróżniejsze hipotezy i przypuszczenia tłumaczące, dlaczego stało się jak stało. Od takich, które sięgają do tego, co gra w duszy Prezesa, jego prawdopodobnej frustracji, a nawet wściekłości powodowanej niższym od oczekiwanego wynikiem wyborczym jego ugrupowania mimo tak wielkich darów dla suwerena, mimo tego, że jak krzyczała ze sceny niezastąpiona „nasza Beatka” gdy ogłaszano 13 emeryturę dla każdego emeryta – że to jest prezent od Jarosława, mimo zapowiedzi, że trzynasta emerytura to nie koniec prezentów, że może być też czternasta.

Wynik był skromny, niewielka większość w Sejmie i przegrana w Senacie. Nowa sytuacja – „przystawki” urosły w siłę, bez nich nie ma większości; a do braku tej większości wystarczy sprzeciw tylko jednej z dwóch „przystawek”. Opozycyjny marszałek Senatu i mała, ale jednak większość opozycyjna w wyższej izbie polskiego parlamentu.

Wszystko to prawdziwy problem Jarosława Kaczyńskiego. Naprawdę – można się zdenerwować, można wpaść we wściekłość i robić rzeczy trudne do wytłumaczenia na spokojnie, bez emocji…

Stawiam jednak inną tezę. To nadal są gry parlamentarne „pod publiczkę”, gry mające na celu „przykrycie” naprawdę ważnej sprawy, jaką jest nierozwiązana sprawa Banasia. To jest naprawdę problem tej ekipy. To naprawdę boli już, a będzie boleć jeszcze bardziej. Zamęt wokół kandydatur: Piotrowicz/Pawłowicz jest prezesowi na rękę – nikt nie mówi co dalej z Marianem Banasiem, urzędującym prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wybranym przez większość sejmową na nieusuwalne (teoretycznie) stanowisko.

Marian Banaś jako urzędujący prezes nie jest nie tylko zwolniony ze swojego stanowiska, ale to on zwalnia kolejnych pracowników Najwyższej Izby. Marian Banaś jako urzędujący prezes NIK pojawił się na inauguracji posiedzenia nowego Sejmu i zasiadł w ławach przewidzianych dla takich gości. Dzieje się…

To są naprawdę ważne sprawy — a nie to, czy Piotrowicz/Pawłowicz przejdą całą procedurę przewidzianą prawem i czy na jej końcu prezydent odbierze od nich przysięgę. Trybunału Konstytucyjnego już nie ma, Trybunał kierowany przez „odkrycie towarzyskie roku” Jarosława Kaczyńskiego, panią magister Julię Przyłębską, nie jest tą instytucją opisaną w polskiej Konstytucji.

W dyskursie publicznym istnieją dwa poziomy występków czy przestępstw ludzi władzy. Takich, jakie opisywały media w sprawie Banasia, czy wcześniej marszałka Kuchcińskiego – małych, brudnych interesów z szemranymi ludźmi, czy przekrętów związanych z wykorzystywaniem przywilejów pochodnych od zajmowanego stanowiska — i dużych, związanych z łamaniem norm konstytucyjnych czy niewykonywaniem prawomocnych wyroków sądów. Dwa poziomy. Zdecydowanie różne, nawet nieporównywalne.

To, że tak wielka liczba tych występków, a nawet przestępstw nie zaowocowała zniesmaczeniem „suwerena”, to, że w ostatnich wyborach zwiększyła się ilość ludzi glosujących na PiS, że mimo tych wszystkich opisanych, przeanalizowanych, a nawet jakoś tam napiętnowanych występkach Kuchcińskiego (stracił stanowisko marszałka, taka była wola Prezesa) poseł Kuchciński uzyskał rekordowy wynik poparcia w swoim regionie i znów jest posłem a nawet podobno chciał stanowiska wicemarszałka — świadczy o jednym: to ludzi nie zniesmacza, to im nie przeszkadza.

Jeżeli tak jest, a jest, to wniosek może być tylko jeden – tej władzy, przy tym społeczeństwie żadna krzywda się nie stanie dopóty, dopóki starczy fruktów na prezenty od Jarosława. Występki, a nawet przestępstwa takie, jakie widzimy w sprawie Banasia czy Kuchcińskiego, są ludzkiego wymiaru, tak pewnie zachowałaby się znaczna część wyborców PiS – u a może nawet większość suwerena, gdyby znalazła się w podobnej sytuacji.

Liczenie na zniesmaczenie tym, co robi władza, łamiąc Konstytucję czy niszcząc wymiar sprawiedliwości i łamiąc niezawisłość sędziowska — jest czystą mrzonką. Zasada trójpodziału władzy, nadrzędność norm konstytucyjnych nad prawem stanowionym przez większość sejmową, bezwzględna konieczność wykonywania prawomocnych wyroków sądowych to abstrakcje. Poziom zrozumienia tych abstrakcji jest taki jaki jest – bardzo niski i nic nie wskazuje na to, że władzy zależy na jego podwyższeniu.

Tylko brak pieniędzy na kolejne prezenty dla suwerena może zaowocować nową sytuacją polityczną.

A i tak w pierwszym okresie kłopotów z pieniędzmi ten rząd, jak każdy rząd populistów, sięgnie do drugiego zestawu środków. Skoro zabraknie chleba – zaczną się igrzyska. Trzeba będzie nasilić wojnę plemienną, pogonić „łże-elity”, komunistów i złodziei, tęczową zarazę pragnącą zniszczyć zdrową polską rodzinę, na której straży stoją biskupi i prezes Kaczyński.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com