Marek Jastrząb: Moralne czyściochy

22.11.2019

Jak wiadomo, są dwie strony medalu, a prawda leży pośrodku; czasem jest słuszna, czasem nie bardzo. Raz opoka, raz trzęsawisko. Niekiedy rzetelna, niekiedy dwuznaczna. Znana ogółowi i dostępna wybranym.

Ostatnio zaś okazuje się, że nie tylko medale mają swoje kontrastowe oblicza. Polityka również posiada dwie twarze: sprawiedliwą, opartą o niezmienne zasady i przejściowo słuszną, opartą o wytrwały brak logiki.

*

Tak się ostatnio porobiło, że co mądre, godziwe, a nawet konieczne, jest passe; nie ma dziedziny, która byłaby niezainfekowana dzisiejszym politycznym obskurantyzmem.

Polityka wtrąca się w każdą szparę życia. Wszędzie wtyka zatabaczony nos. Dobiera się do historii, próbuje kiereszować lekarzami, podpowiadać artystom, co mają tworzyć, oświeca ich, na czym polega kultura, demokracja, patriotyzm; a głosi to z pasją, zaciekle, po furiacku.

Ze swadą gadatliwego niemowy gardłuje o prawidłowym stosunku do czegokolwiek, co dotychczas tchnęło normalnością.

Za pośrednictwem swoich przedstawicieli zabiera się za gmeranie w cudzych życiorysach. Osądzając je, wycenia partyjną użyteczność ludzi. Osób podzielonych na rozmaite kategorie, zakwalifikowanych do jednostek wybitnych, gdyż posłusznych i bublowatych, bo krnąbrnych.

Fachowcy od psucia wizerunku robią, co mogą, by zohydzić dorobek swojego pokolenia. Tym samym podważają własną wiarogodność. Uczeni w demagogicznym odwracaniu kota ogonem poświęcają wiele czasu i energii, by dostosować rzeczywistość do fikcji. Dwoją się i troją, by udowodnić, że białe, to czarne, a uczciwe, to podejrzane.

Orwell przewraca się w grobie ze śmiechu, bo tak się zakałapućkali w rozważaniach, która z ich twarzy jest prawdziwa, a która naciągana, że nie dziwota, iż muszą co chwilę dementować, tłumaczyć, rewidować swoje arbitralne wypowiedzi. Są zmuszeni upewniać się, czy twarz, którą widzą w lustrze, należy jeszcze do nich.

Zachowują się tak, jakby nie żyli w tamtych warunkach, nie byli od nich zależni, uwikłani w nie, i pochodzili z niewidocznej strony Księżyca.

*

Mam dziecinne pytanie: skoro główni wyznawcy PiS-u urodzili się za lat PRL, skoro wywodzą się z jedynego istniejącego pnia (innego bowiem nie było) i są nim przesiąknięci, to w imię czego nadal jątrzą dzieląc naród?

avatar

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com