Stanisław Obirek: Nie wolno się bać – sędzia Paweł Juszczyszyn

01.12.2019

Właśnie wróciłem z manifestacji pod budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości w Warszawie przy Al. Ujazdowskich. Nie potrafię oszacować liczby protestujących, media podawały 5 tysięcy. Przypomniały mi się czasy KOD-u i wielotysięczne tłumy protestujących przy każdej okazji, gdy PiS łamał kolejne zapisy konstytucyjne. Tych przestępstw było już tyle, że stały się częścią politycznego rytuału rządzącej już drugą kadencję partii.

W pewnym sensie wróciła nadzieja, że duch w narodzie nie ginie, że bezczelność urzędujących ministrów jest odnotowywana. Obecnie dotyka to przede wszystkim sędziów, którzy nie chcą się podporządkować walcowi niszczącemu polskie sądownictwo. Teraz walec przejechał się po sędzi z Olsztyna Pawle Juszczyszynie. I to ważne, że właśnie Juszczyszyn mówił właśnie te słowa: „Nam, sędziom, nie wolno się bać. Bez wolnych sądów nie ma wolnej Polski. Władze przychodzą i odchodzą, dlatego warto być przyzwoitym. Apeluję do sędziów: nie dajcie się zastraszyć. Róbmy swoje, trzymajmy się razem, jesteśmy silni”. Podobnych słów padło wiele.

To był znakomicie zorganizowany protest, prawdziwa lekcja wychowania obywatelskiego, jak mi powiedziała spotkana przypadkowo dziennikarka. Niby wszystko to wiemy, ale dobrze, że wyświetlają konkretne sprawy, nazwiska. Musimy wiedzieć kto i za co jest szykanowany, kto i za co jest awansowany. Bardzo ciekawie scharakteryzował prezesa sądu w Olsztynie Macieja Nowackiego, który zwolnił Juszczyszyna sędzia Dariusz Mazur, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów „Themis”. Jest ta charakterystyka na tyle precyzyjna i w sposób wręcz kliniczny opisująca tych, którzy robią karierę pod okiem obecnego ministra sprawiedliwości, że pozwalam ją sobie przywołać w całości za „Wyborczą” z 1 grudnia 2019.

Na pytanie, co właściwie oznacza decyzja zawieszenia przez Nowackiego Juszczyszyna Mazur odpowiada:

Że zrobi wszystko, aby zachować swoją obecną pozycję zawodową, która bynajmniej nie wynika z jego wcześniejszych osiągnięć. Że wpisze się w oczekiwania władzy. Będzie je odczytywał, jeszcze zanim władza wprost je wyartykułuje. Sędzia Nawacki łączy w sobie wszystkie negatywne cechy systemu, który został stworzony przez ostatnie cztery lata. Całą swą karierę zawdzięcza obecnej władzy politycznej. Został prezesem sądu rejonowego z namaszczenia Zbigniewa Ziobry. Został członkiem neo-KRS i to takim, co do którego istnieją poważne wątpliwości, czy został prawidłowo powołany. Pomijając już kwestię niekonstytucyjności nowo powołanego organu, sędzia Nawacki miał prawdopodobnie za mało podpisów pod swą kandydaturą do neo-KRS. Według informacji medialnych był także członkiem grupy Kasta na WhatsAppie, która planowała medialne ataki na sędziów i pierwszą prezes SN. Znamienne jest, że politycznie sterowana prokuratura nie podjęła żadnych realnych działań dla wyjaśnienia tej afery. Wreszcie to sędzia Nawacki wezwał policję na sędziów, którzy przed sądem protestowali w koszulkach z napisem „Konstytucja”. Można śmiało powiedzieć, że jest jednym z najbardziej skorumpowanych politycznie elementów systemu stworzonego przez obecną władzę.

Tym bardziej cieszą słowa takie jak te: „Nie przestraszymy się. Nie ma na to zgody Panie Ministrze Sprawiedliwości. Nie damy się zastraszyć premierowi. Żaden sędzia nie zostanie sam”, które wypowiedział na proteście prezes stowarzyszenia sędziów Iustitia Krystian Markiewicz. Cieszę się, że posłuchałem zachęty m.in. noblistki Olgi Tokarczuk o wsłuchałem się w głosy protestujących.

avatar

Stanisław Obirek

Profesor

Teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita. Ur. 1956
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com