Adolf Trump3 min czytania

()

15.12.2019

Nie porównuję Trumpa z Adolfem z czasu, gdy po wielkim kłamstwie o spaleniu Reichstagu, sięgnął po władzę — ale z partią Hitlera, która w wyborach 1932 roku wspólnie z innymi faszystami miała tylko 42% głosów, podczas gdy socjaldemokraci i komuniści mieli ich 37%, a ze 20 innych partii zajęło 21% pozostałych foteli w Reichstagu.

Wyobraziłem sobie te fotele, oglądając debatę w kongresie amerykańskim, która przejdzie do historii jako świadectwo najgłębszego kryzysu amerykańskiej demokracji. Spowodował go nowy Adolf: krzykacz, kłamca, nacjonalista, militarysta i rasista, który pod hasłem „Ameryka Ueber Alles”, ignorując najgłębszy sens amerykańskiej konstytucji, próbuje zainstalować dyktaturę. Na tę brudną wędkę dało się złapać 42% Amerykanów; dokładnie tylu ilu w Reichstagu 1932 zasiadało nazistów. Ze zgrozą myślę co by było, gdyby opozycja Trumpa składała się z 20 innych partii: nie tylko Adolf Trump wygrałby wybory w 2020, ale Republikanie bardzo jeszcze długo nie oddawaliby władzy.

I w ten sposób przechodzę do polskich wyborów prezydenckich, o których, po przeczytaniu Ernesta i jego dyskutantów — chcę pisać. Zaklinam was: ani Kidawa, ani Kamysz, ani Jaśkowiak, ani Zandberg (mój faworyt w snach), na własną rękę nie wygrają z prezydencką kukiełką, prawnikiem Dudą. Potencjalnego opozycyjnego zwycięzcę w tych wyborach muszą wyznaczyć Polacy, zanim rozpocznie się glosowanie: w prawyborach, na wzór amerykańskich debat demokratycznych (najbliższa 19 grudnia w Los Angeles — oglądajcie!) .

Wiem, wiem: nie może być po „amerykańsku”, bo w Polsce ludzie podobnej orientacji nie powinni źle o sobie mówić, a tylko o wspólnym przeciwniku. Nonsens: nie doceniacie Nowych Polaków, a nawet Starym odbieracie należny szacunek. Jak najszybciej trzeba stworzyć antypisowską koalicję prezydencką (ja bym powierzył to zadanie Lewicy, która — wydaje się — ma najwięcej energii, ale może to być każda inna partia opozycyjna, albo organizacja pozapartyjna). Jedyną działalnością tej koalicji (żeby nie kojarzyć z partyjnymi — koalicja mogłaby się nazywać „Liga opozycji prezydenckiej”), byłoby organizowanie debaty (debat), do których stanęliby PRYWATNIE wszyscy opozycyjni kandydaci na Prezydenta. Ich kampanie prezydenckie byłyby bez zmiany prowadzone przez ich partie lub koalicje. Wyniki pierwszej tury zdecydują, który z nich zakwalifikuje się do drugiej tury. (Nawiasem mówiąc, w warunkach polskich fatalne byłyby prawybory wewnątrz jednej partii, byłoby to prawdziwe „wykrwawianie”).

Wnikliwy czytelnik zauważy, że niepostrzeżenie proponuję tu amerykański system dwupartyjny, który nie działałby w polskich wyborach do Sejmu, ale tu jest — jak ulał.

Przeczytałem com napisał i nowa przyszła mi myśl: a może powinny to być debaty wszystkich kandydatów, w których prezydent Duda też mógłby wystąpić? Organizatorami takich debat byłyby stacje telewizyjne: TVN24, TVPInfo i Polsat. Każda wystawiłaby po dwóch zadających pytania, a trzecie miejsce zarezerwowane byłoby dla dziennikarza prasowego.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.