Zdanie odrębne
16.12.2019

Śnieg spadł nieoczekiwanie, ale w swoim czasie, po czym szybko znikł. Na święta pewnie będzie zielono… Pozostaje więc przedświąteczny szał zakupów, prezenty, choinka i suto zastawiony stół. Wszak świętować lubimy zgodnie z tradycją szlachecką, wedle zasady: zastaw się, a postaw się! Jeśli brać święta od strony religijnej, to nieustannie popełniamy piąty (z siedmiu!) grzech główny, czyli nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. Nie tak dawno mówiło się wprost o obżarstwie i pijaństwie, i wszyscy rozumieli o co chodzi. Nieumiarkowanie brzmi jak jakieś obce słowo w Kraju, gdzie przestają obowiązywać miary i wagi, nie mówiąc o prawie czy sprawiedliwości…
*
Siedzenie przy świątecznym stole nie sprzyja trawieniu, które potrzebuje ruchu i wysiłku, inaczej można się znaleźć na pogotowiu czy na SOR-ze, gdzie trzeba czekać… Gdyby jednak ktoś się oparł naciskom i zachętom do jedzenia albo odmówił sobie kolejnego: śledzia, gołąbka, kotleta, plastra szynki, kawałka boczku, dolewki żurku z białą kiełbasą, a potem bułki, ciasta, tortu, rurki z kremem, czy też mazurka… można wrócić do myślenia nad polskimi sprawami, bo te i tak nas nie ominą. Wedle porzekadła: Święta, święta i po świętach…
*
Ci, co jeszcze zachowali twarz, odebrali policzek albo dwa… Do najważniejszego polskiego sądu trafił były prokurator stanu wojennego, zasłużony w dewastacji systemu prawnego. Na pytanie o awans byłego posła wiceprezes PiS stwierdził rozbrajająco: „mamy taką zasadę, że nie zostawiamy ludzi samych […] coś musieliśmy mu zaproponować”. To „coś” nazywa się Trybunał Konstytucyjny i ma badać zgodność aktów prawnych z ustawą zasadniczą! Na czele tego sądu stoi pani, która jest „odkryciem towarzyskim” najważniejszej osoby w państwie, i dobrze gotuje…
*
Nowy sędzia (wraz ze swoją koleżanką) zostali potajemnie zaprzysiężeni przez prezydenta, który następnie udał się na Podkarpacie… Ale nie do Krosna, Jasła czy Sanoka, gdzie jeszcze żyją „podopieczni” byłego prokuratora – ale do Brzozowa – starannie dobranego miasteczka, w którym nikt nie odważy się zapytać nie najważniejszej osoby w państwie o tajemniczą przysięgę ani o łamanie Konstytucji… Prezydent już prowadzi kampanię, w ramach której obiecał budowę dwu gazoportów – w Gdańsku albo w Gdyni (dla amerykańskiego surowca). W ten sposób staniemy się gazowym graczem na europejską, a może światową skalę? Ani słowem o inwestycjach na Podkarpaciu, gdzie gaz podobno jest, tyle że głębiej; za to nie ma pracy, miasta się wyludniają, młodzież ucieka za granicę, a gospodarkę ratują sąsiedzi z Ukrainy.
*
Ale jest promyk słońca… Polka dostała nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Jedni się cieszą; drudzy są wściekli; jednym strumieniem płyną gratulacje, drugim – zwyczajny, polski hejt. Reakcję władz na to wydarzenie były poseł PiS nazwał bezwstydem… To fakt; kiedy się już wstało z kolan, nie trzeba się wstydzić; można robić, co się chce – arogancko i bezczelnie. Wzięty dziennikarz (który do grona noblistów zaliczył Bolesława Prusa) zarzuca pisarce, że jest polityczna… Przypomnijmy, że Henryk Sienkiewicz też był polityczny, a trylogię napisał „ku pokrzepieniu serc” rodaków żyjących w trzech zaborach (niezamierzona zbieżność trójek?). Żaden zaborca nie komentował tego w stylu, w jakim prawowita władza kwituje sukces p. Tokarczuk. Kiedy cały świat z otwartymi ustami oglądał moment wręczania nagrody, w telewizji narodowej szła dyskusja o disco polo i sylwestrze w Zakopanem. Minister kultury i dziedzictwa ma do noblistki pretensje o naiwność; wolałby, aby zamiast czułości, więcej miejsca poświęcała narodowej wspólnocie. A może by na czułości zbudować wspólnotę? Gdzie, w Polsce? Wykluczone!
*
Jest też inny sukces; Unia daje nam więcej czasu na ratowanie klimatu. „Polska może się podejmować kolejnych wysiłków w zmianie swojego systemu energetycznego, zmniejszaniu emisji, ale musimy mieć za to odpowiednią rekompensatę” – mówi premier. To znaczy: będziemy ratować klimat, jak nam zapłacicie; brzmi to transakcyjnie, ale mało dyplomatycznie. „To, że Polska potrzebuje więcej czasu w sprawie neutralności klimatycznej, nie zmienia harmonogramu Komisji Europejskiej” (…) „Polska jest krajem, który musi dogonić resztę, […]” – odpowiada szefowa Komisji Europejskiej. Według premiera Polska jest wyłączona z walki o klimat, ale i tak dostanie wsparcie; Unia wreszcie dostosowała się do naszych warunków. Wynik głosowania w sprawie konwencji klimatycznej – 26:1, to i tak lepiej niż przed dwoma laty. Wtedy było 27:1, a premier dostała kwiaty; teraz była tylko pochwała nieugiętej postawy naszego negocjatora. No cóż, oni ratują klimat, my powołaliśmy ministerstwo ds. klimatu…
*
W 38 rocznicę stanu wojennego trzech młodzieńców od sprawiedliwości ogłosiło projekt wzięcia sędziów „za twarz”. Nie będą już mogli powiedzieć marnego słowa o rządzącej partii; mają prawo tylko ją chwalić, bo to „mniej szkodliwe”. Fachowcy od polityki mówią, że sądy to ostatnia przeszkoda na drodze do autokracji. Prawnicy o światowej renomie – że to faktyczny polexit, czyli wyjście z Unii; formalny jest kwestią czasu… Mogli wystąpić Anglicy – niegdyś potęga morska; możemy i my – potęga lądowa (przed rozbiorami). Zanim wyjdziemy z tej antychrześcijańskiej i zdeprawowanej Unii, trzeba jeszcze coś od niej wyszarpać.
*
Tak wygląda polski adwent, po którym i tak przyjdą święta, a potem orszak trzech króli, karnawał, zapusty, tłusty czwartek i tak dalej… Ani się obejrzymy, kiedy nasza chata znowu zostanie z kraja.
Niech na całym świecie wojna,
byle polska wieś zaciszna,
byle polska wieś spokojna
Krok po kroku, niepostrzeżenie i bez zbędnego hałasu urządzamy się w takiej zacisznej wsi – bez świeżego powietrza, niezawisłych sędziów, bez wierzących w Boga kapłanów, wkrótce pewnie bez wolnych mediów… Ale u siebie, w chacie za wsią, mimo że dzisiejszy świat to wieś globalna, przed którą nie da się uciec. Chyba że na inną planetę albo do skansenu.
J S

Tak trafił nam się skansen urządzany w iście przaśnym stylu imić posła Kaczyńskiego. Mógłbym przeciwstawić pesymistycznej diagnozie autora taki lub owaku przyklad przebłysku zdrowego rozsądu. Ale tego nie zrobię z prostego powodu – podzialam diagnozę i chętnie dołoże jeszcze ciegiełkę. Oto znany z łagodności abp krakowski nie ustaje w propagowaniu swojej przenikliwej diagnozy na temat „tęczowej zarazy”. Opowiada też zatroskanym redaktorom „Do Rzeczy” jak wielka krzywda spotyka go w jego rodzimym Poznaniu: „Nie spodziewałem się aż takiej nagonki, której jednym ze szczytowych punktów było wydarzenie w Poznaniu, gdzie lalce mającej mnie symbolizować poderżnięto gardło, jakby dokonując na mnie czegoś w rodzaju rytualnego mordu. I to w moim Poznaniu! Nie spodziewałem się tego, zwłaszcza że o sprawach związanych z ideologią LGBT mówiłem już wielokrotnie wcześniej, m.in. podczas procesji Bożego Ciała na Rynku Głównym w Krakowie. W tej uroczystości wzięło udział kilkanaście tysięcy ludzi, którzy klaskali, wyrażając aprobatę tego, co mówiłem, i wówczas media mainstreamu milczały. Z czego wynikła ta sierpniowa agresja i nagonka? Nie wiem”.
On nie wie, ale ja wiem. I może przy okazji powiem.
Nasza chata za wsią to nie sklecona z desek i gliny chatynka biednego cygana, ale wielki dom.Bez okien i z jedynymi drzwiami otwierającymi się tylko na zewnątrz.
Olga Tokarczuk włożyła palec w oko /złote jabłko padło po niewłaściwej stronie płotu/ i sypią się na nią prostackie, obelżywe epitety.Przeszkadza wszystko, fryzura,ubiór,pochodzenie,rodzina i stosunkowo młody wiek.Nagroda nie zostala wręczona staruszce jako podsumowanie twórczego dorobku, ktory w międzyczasie przeszedł do klasyki, ale czynemu twórcy, który ma jeszcze wiele do powiedzenia.Co innego Sienkiewicz, przy zalożeniu,że się owego czytało.
Nikomu belka w oku nie przeszkadza krytykować drzazgi u przeciwnika.
Rzecznik Praw Dziecka w dalszym ciągu orzeka, że klaps na tyłek jest dobrą metodą wychowawczą.
Niedługo ksiądz dobrodziej zacznie chodzić z kolędą do pełnych, katolickich rodzin.
Włóżmy sianko pod obrus.
JS jak zawsze, przenikliwy i zgryźliwy.
Mógłbym dodać od siebie jeszcze kilka przykładów polskiej miernoty, choćby ostatni wyczyn ,,opozycji”, ale litość nakazuje spuścić zasłonę milczenia – i tak im się dostało i to ze wszystkich stron.
Czy istnieje jeszcze jakaś idea, która nie zostanie natychmiast skompromitowana??
Albo przez usłużnych ,,dziennikarzy” albo przez samych jej głosicieli, jeśli tak zwane media nie zdążą.
Ile jeszcze razy ludzie, zwykli i niezwykli, będą wychodzić na ulice, przed gmachy, broniąc czegoś co chyba jest jednak wolnością. Łącząc się w grupy tworzące tłum. Słuchając innych próbujących mówić coś nieporadnie. Tłumy czekają na mówcę, mówcy nie będzie bo nie ma już słów, z których można ułożyć żarliwe przemówienia.
Jedyne co teraz rozpala to nienawiść, ataki i oszczerstwa.
Pozostało odtworzyć raz jeszcze mowę Pani Olgi Tokarczuk. Ona potrafiła udowodnić całemu światu, że można, z pozornie znanych treści ułożyć nową opowieść, restaurując tęsknotę i czułość w zalewie telewizyjnych ,,emocji”.
Scen z sejmu też komentować nie ma co. Chociaż oklaski, owacje na stojąco, powinny nieco zawstydzić ich adresata. Będę uparcie twierdzić, że jednak odrobina zażenowania, byłaby potrzebna, choćby dla zachowania resztek przyzwoitości, zdając sobie w pełni sprawę, że to naiwność tak myśleć.
Chociaż mam w pamięci tą twarz, krzyczącą ,,bez żadnego trybu”.
Tryby się czasem rozregulowywują. Do kogóż tu mieć pretensje.
Co się stało z tym krajem, gdzie bez wstydu krzyczy się o bezwstydzie.
Gdzie rozświetlone choinki pojawiają się w oknach i na balkonach zanim zacznie się grudzień.
A może zawsze był taki…?