26.12.2019

czas spędzany w polsce upływa mi na roztrząsaniu spraw, które nigdy nie stałyby się przedmiotem rozmowy w miejscu osiedlenia.
zwierzyłem się niedawno mojej koleżance ze studiów jak trudno jest snuć przewidywania, szczególnie gdy chodzi o przyszłość.
dopiero teraz uświadamiam sobie, że gomułka, który napiętnował mnie jako zdrajcę i wypędził z kraju był wielkim myślicielem i humanistą w porównaniu z ludźmi, którzy teraz, w wolnych przecież wyborach, zawładnęli polską.
moja rozmówczyni puściła tę opinię w obieg. Inna znajoma, badaczka losów emigracji marcowej w danii przeprowadziła ze mną wywiad i jako motto wyeksponowała słowa: można było wypędzić nas z polski, ale nie da nie da się wypędzić polski z nas.
teraz nie wyraziłbym już tak lekkomyślnej opinii. wyraziłbym ją całkiem inaczej. posłużyłbym się maksymą znakomitego duńskiego humorysty roberta storma petersena (storma p.) – dobrze jest urodzić się w kraju, którego język się rozumie.
wyrosłem w kręgu kultury polskiej i polszczyzna jest moją strefą komfortu. wypominanie mi nielubienia polski byłoby byłoby więc czystą niedorzecznością.
gdybym teraz miał wyrazić swój stosunek do polski, powiedziałbym, że lubię ją jako kraj. Jako państwo napełnia mnie odrazą i przerażeniem, bo w coraz większym stopniu się staje ona państwem ideologicznym. to nie obywatele mają swe państwo, w którym żyją jako wolne indywidua, lecz coraz częściej są traktowani jako zdobycz i własność państwa, które domaga się określonych zachowań, gustów, obyczajów i zdań, i sposobu myślenia.
nie mogę lubić państwa dotkniętego operetkową megalomanią i ogarniętego manią prześladowczą, państwa, którego przywódca z całkowitą powagą mówi o wzbierającej w świecie fali antypolonizmu, a przedstawiciele opozycji, krytykujący działania władzy piętnowani są jako renegaci…
mógłbym tę wyliczankę usterek państwa przedłużać w bezkres, ale byłoby to zbyt banalne. przytoczę zamiast tego opinię mojej córki. kiedy lata temu zobaczyła w Krakowie popularne naonczas hasło wyborcze POLSKA JEST NAWAŻNIEJSZA, powiedziała zdumiona = to przecież jest rasistowski slogan.
szkoda polski dla czegoś takiego…

natan gurfinkiel
dziennikarz
Polski i duński dziennikarz: publicysta i radiowiec.
Stały felietonista „Studia Opinii”.
Mieszka w Kopenhadze.

Mam wątpliwości czy Polska staje się państwem ideologicznym. Jaka to ideologia? Zdobycie i utrzymanie władzy i już.
Zdobycie i utrzymanie władzy jest celem każdego ugrupowania politycznego. Istotne są stosowane i akceptowane metody, a je właśnie podpowiada ideologia – np. faszystowska…
Tak, ale niektórzy dążą do władzy po to żeby potem zrobić coś dobrego, a tym wystarczy że mają władzę.
Jeżeli piszesz wyłącznie o cynicznych przywódcach, zgadzamy się. Do panowania nad niezbędnymi rzeszami zwolenników ideologia jest im jednak niezbędna, choć oczywiście traktują ją narzędziowo. Pełniła tę rolę „religia smoleńska”, ale już utraciła swą moc mobilizacji.
Ci też dążyli do władzy aby zrobić sobie coś dobrego…
Ty, Nathanie jesteś liszka chitra i pod spodem biała. Wciskasz kit w skórce cienkiego dowcipu i jedzą. Ja nie. Bo już 30 lat temu mój ojciec stworzył termin „praesensologia”, dotyczący przepowiadania co będzie tu i zaraz. A to dużo trudniejsze od futurologii, co zostawia zawsze spory dystans czasowy, by przepowiadacz uciekł przed ośmieszeniem.
.
Polska w nas… Jak wiesz, mieszkam w dwu miejscach. Tam (bo akurat piszę stąd) spotykam ziomali, co wyjechali z Ukochanego Kraju ze cztery lata temu i już jakoś im ciężko mówić po polsku. To nie jest może „luknij no sisterka bez łindou, jak sie bojsy fajtują na kornerze”. Ale mają problemy. Nie miał takich wcale pan architekt Szaron (Bauhaus, opera w Berlinie). Opuścił Polskę daawno przed WW2. Rozmawialiśmy (1963) po polsku na malutkiej greckiej wysepce. Ten sam język, nawet wymowa , intonacja… Zawdzięczam mu jedno ładne, jak zachwycałem się tamtejszymi suchoroślami : „my z tym walczymy. Wiesz, nazywacie Arabów synami pustyni. Naprawdę są jej ojcami”.