Z. Szczypiński: Rok po zamordowaniu Pawła Adamowicza

18.01.2020

Jak to miło zająć się czasem myśleniem o przyszłości, nawet tej w horyzoncie czasowym możliwym do ogarnięcia, ot takim na wymiar jednego pokolenia, tak jak przyjmuje się to w mojej dyscyplinie — w socjologii — na trzydzieści lat.

Udało mi się zarysować wizję świata na rok 2050 (Zbigniew Szczypiński: Wizja świata 2050) i poopowiadać trochę o potrzebie oddania naprawdę strategicznych decyzji sztucznej inteligencji, takiej, jaką ona będzie za te trzydzieści lat. Tematem, który przywołałem jako ten, który wymusi – moim zdaniem – zastosowanie AI pod groźbą zagłady ludzkiej cywilizacji, była sprawa katastrofy klimatycznej i całkowitej bezradności wobec wyraźnej perspektywy klęski wszystkich władczych instytucji działających przez ludzi ważnych, mających mandaty i prawo wypowiadania się w imieniu tych, którzy ich do tych instytucji delegowali.

Pisałem też, że katastrofa klimatyczna będzie końcem cywilizacji człowieka, karaluchy jako bardziej odporne przetrwają.

Gdybym chciał — jak nie chcę — wymiemnić jeszcze jakiś inny problem, którego, jak sądzę, ludzie w obecnych systemach decyzyjnych, w obecnych strukturach władczych nie potrafią rozwiązać a skutki tego będą również tragiczne, to podałbym obecny poziom rozwarstwienia wyrażającego się znanym: 1% ludzi posiada tyle bogactwa co pozostałe 99%. I to rozwarstwienie dalej rośnie.

Tak się dalej nie da, z tym światem jest coś nie tak — jak trafnie, ale bardzo nieprecyzyjnie zauważyła nasza noblistka.

Zagrożeń związanych ze światem fizycznym i tym, który powstaje w społecznej rzeczywistości, w wyniku ludzkich działań: w polityce, nauce, kulturze jest więcej, ale te przywołane wyżej wystarczą, aby mieć o czym pomyśleć.

Pospolitość skrzeczy, nie da się uciec w świat przyszłych zagrożeń.

Ostatni tydzień w moim mieście — Gdańsku — przebiegał w atmosferze uroczystości, upamiętniających pierwszą rocznicę mordu na prezydencie Pawle Adamowiczu, mordu dokonanego na scenie, w kulminacyjnym momencie wielkiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Widzieliśmy to wszyscy, to było bardzo poruszające.

Minął rok, czy coś się zmieniło?

Proste pytanie wymaga prostej odpowiedzi – nie, nic się nie zmieniło; zło, które było, które przyczyniło się do śmierci Pawła, ma się dobrze. A nawet lepiej.

W rocznicę śmierci prezydenta Adamowicza — w Gdańsku odbyło się wiele uroczystości, upamiętniających to tragiczne wydarzenie. Msze, czuwania i uliczne pochody, odsłonięcie tablicy w miejscu zbrodni, „wieczór dla przyjaciela” w siedzibie Europejskiego Centrum Solidarności to przykłady takich zdarzeń. Całość zakończyła całodniowa konferencja naukowa pod dobrym tytułem „Przemoc i polityka”, na której w dwóch sesjach i dwóch debatach przedstawione zostały tematy: „Jak obronić demokrację przed inżynierią społeczną” – dr Magdalena Adamowicz, posłanka do Parlamentu Europejskiego i referat dr. Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich, analizujący reakcje mediów i prokuratury na wystąpienie prezydentów pięciu polskich miast żądających wyjaśnienia okoliczności śmierci Pawła Adamowicza.

Co wynika z tych dwóch pierwszych wystąpień? Niewiele!

Doktor Adamowicz wezwała do zwalczania polaryzacji, będącej skutkiem stosowania technik inżynierii społecznej — poprzez szerzenie dobra, dobra zamiast nienawiści. Głosiła potrzebę pojednania, zapowiedziała powołanie Instytutu Pawła Adamowicza. Rzecznik Praw Obywatelskich zewidencjonował formy szykan prawnych stosowanych przez rządzących wobec przeciwników politycznych, przypominając znaną regułę legalizmu dyskryminacyjnego – „dla przyjaciół wszystko, dla wrogów prawo”.

W referatach prof. Jakubowskiej-Branickiej z Uniwersytetu Warszawskiego – „Dogmatyczne narracje i język propagandy”, prof. Czyżewskiego z Uniwersytetu Łódzkiego – „O powiązaniu mowy nienawiści z zabójstwem Pawła Adamowicza” i prof. Olbracht-Prądzyńskiego z Uniwersytetu Gdańskiego – „Rok później – czy mądry Polak po szkodzie” omówione zostały wszystkie najważniejsze problemy języka propagandy, wszechobecnego hejtu i mowy nienawiści, manichejskiego widzenia świata.

Profesor Jakubowska-Branicka przywołała wyniki badań, obrazujących wartości postaw dogmatycznych w polskim społeczeństwie (69,5% w 1996 roku, 58% w 2009 roku i 62,5% w 2015 roku), dokonując rozróżnienia mowy nienawiści, zbrodni nienawiści, niebezpiecznej mowy i narracji nienawiści. Przypomniała znane w teorii propagandy zbitki: My/Oni, Dobro/Zło, Przyjaciel/Wróg, Prawda/Fałsz — a prof. Marek Czyżewski wskazał na różnice pomiędzy hejtem a mową nienawiści, podnosząc, że o mowie nienawiści decydują zawsze jej konsekwencje.

Prof. Olbracht-Prądzyński wskazał na ogromny wzrost liczby przestępstw z nienawiści (1700 w roku 2017). Po zabójstwie Pawła Adamowicza władza państwowa przyjęła strategię przemilczania, pomniejszania tego, co się stało – ot, szaleniec zabił, bo był chory psychicznie; to się zdarza. Władza za wszelką cenę unika odpowiedzialności prawnej, nie uniknie jednak odpowiedzialności w wymiarze etycznym – odpowiedzialność etyczna jest zdaniem prof. Prądzyńskiego najważniejsza. Prof. Prądzyński wskazał na wylanie się ogromnej fali hejtu na społeczność mieszkańców Gdańska po morderstwie prezydenta Adamowicza, na przypisywanie im chęci powołania Wolnego Miasta Gdańska i umocnieniu jego związków z Niemcami – trochę tak, jak miało to wcześniej miejsce wobec Kaszubów w czasach PRL. Słuchając tego co mówił prof. Cezary Olbracht-Prądzyński zastanawiałem się, czy nie są to efekty działania słynnej Ma-Be-Ny – maszyny bezpiecznej narracji wymyślonej przez prof. Zybertowicza, o której nic ostatnio nie słychać na salonach władzy.

Dwie debaty miały inny nieco charakter, były dyskusją moderowaną przez prowadzących, którymi byli w pierwszej debacie prof. Dorota Rancew-Sikora i dr Jacek Kołtan w drugiej. Zwłaszcza ta druga debata – „Paweł Adamowicz – metamorfoza polityczna” była bardzo interesującym przyczynkiem do zrozumienia postaci prezydenta i jego działań na rzecz miasta Gdańska.

Omawiana konferencja to maraton – od 10 rano do godziny 18. Osiem godzin obrad z przerwą na obiad… działo się.

Tyle sprawozdania z obchodów pierwszej rocznicy zamordowania Pawła Adamowicza, prezydenta miasta Gdańska, miasta wolności i solidarności, obchodów, w których nie odnotowałem żadnego udziału władz państwowych.

I nic dziwnego – władza zajęta jest walką o domknięcie panowania nad wymiarem sprawiedliwości, Sądem Najwyższym, pozbawieniem sędziów niezawisłości i niezależności tak, aby urzeczywistnił się złoty sen Jarosława Kaczyńskiego – nie jakieś prawo a wola polityczna (jego wola) — jest tym, co powinno jedynie się liczyć w rządzeniu państwem.

Każdy, kto widział europosłów PiS-u w dyskusji w Parlamencie Europejskim już wie na pewno, co się liczy, jakie kwalifikacje decydują o objęciu mandatu europosła w rządzącej formacji. To było widać, słychać i czuć. Gdy patrzyłem na Beatę Szydło, Patryka Jakiego, Ryszarda Czarneckiego — było mi po prostu wstyd. Szkoda tylko, że nie usłyszałem tam mojej faworyty na tym stanowisku – pani poseł Zalewskiej, byłej minister oświaty i wychowania, wielka szkoda…

Zderzając całość tego co było przedmiotem refleksji przez kilka ostatnich dni w moim mieście z tym co dzieje się w realu, co jest żywą polityką w wydaniu rządzących wiem jedno: żadne słowa, nawet te najlepiej dobrane, najprawdziwsze, nie zmienią niczego w obozie władzy.

Ta władza operuje siłą i tylko sile ulegnie.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com