Jacek Parol: Drugie referendum unijne

19.01.2020

Wiem. Pan Duda napełniony powietrzem w sposób zagrażający tętnicom w głowie, wygłaszający mowę godną kacyka plemiennego w górach Albanii i wzywający górników do wsparcia władzy w walce z reakcją, to nie są dobre wieści. Posłanka z Brzeszcz (Wrzeszcz?) poczerwieniała z emocji krzycząca w Europarlamencie na nieoczytanych dyplomatów, profesorów, byłych ministrów i premierów, że nic nie kumają z wielkiej myśli Przewodniczącego to też nie są dobre wieści. Zapowiedzi dokończenia niszczenia trzeciej władzy chociażby, a może i z nadzieją wyrzucenia z Unii też nie. Rozpoczęty i realizowany plan zmarginalizowania nas w Europie i pchnięcia w ramiona odradzającego się Związku republik Sowieckich budzi strach. Duszna atmosfera nienawiści, nagonek na ludzi wzorem roku 1968, Podniesienie łba przez ludzi marnych, miernych, oślizgłych moralnie to ciężki czas dla nas mówiących po polsku.

Niemniej właśnie wczoraj usłyszeliśmy jasno i dobitnie jak PiS się kończy. Ogłosił to polityk PiS w Katowicach w czasie niezwykle wzdętego, pełnego półobrotów i wydymania ustek stand up comedy.

No nie wprost.

Oczywiste jest, że wszystkie zasady unijne PiS-owi przeszkadzają w realizacji stworzenia w Polsce republiki bananowej i że dla realizacji swoich celów nasze członkostwo w unii miało stać się ofiarą. Ale kolejność zdarzeń wymknęła się wielkiemu strategowi spod kontroli. Po wyborach prezydenckich ceny mogły sobie rosnąć, Unia i opozycja mieli sobie wyć do woli, a pełzający Polexit miał się dziać sam dzięki systematycznemu lekceważeniu przez aparatczyków PiS-owskich zasad wspólnoty.

Tak miało być, ale znów zadziałał nasz człowiek w PiS, czyli Pan Zbyszek, wychodząc mocno z ustawą kagańcową. To działanie (nie pierwsze) Pana Zbyszka zmieniło bieg zdarzeń i obym miał rację przejdzie do podręczników jako punkt zwrotny.

Do wyborów prezydenckich zostało pięć miesięcy. Pięć miesięcy, przez które dzięki temu prezentowi opozycja będzie miała czas na spolaryzowanie sceny i zmienienie wyborów prezydenckich w drugie referendum unijne.

Za chwilę nikt w Polsce i na świecie, w tym zwolennicy PiS i Pana Dudy nie będą mieli wątpliwości, że to nie wybór między Dudą a jego kontrkandydatem, a wybór między pozostaniem a wyjściem z Unii.

Wszystko na to wygląda, że taka zmiana narracji i taki zero-jedynkowy wybór będzie znacznie mniej wygodna dla PiS, niż wybór między kandydatami.

Stąd też histeryczne reakcje, sięganie po stare dobre sprawdzone gomułkowskie figury retoryczne. To panika jest powodem przekraczania kolejnych granic. Człowiek, który jeszcze dwa czy trzy lata temu stał na rozdrożu między samodzielnością i działaniem w granicach prawa a uległością i łamaniem Konstytucji, dziś jest bliski wykrzyczenia słów, których cofnąć już się nie da i które postawią go w jednym szeregu z najczarniejszymi postaciami czasów peerelowskich.

Dla obu stron sporu politycznego nadchodzące wybory to być albo nie być. Dla środowiska PiS utrata Prezydenta na telefon, to koniec marzeń o bantustanie i widmo rozliczeń przed znienawidzonymi sądami. Dla opozycji przegrana oznacza pogrążenie się w bardzo mrocznych czasach, które z demokracją nie będą miały już nic wspólnego.

Staje więc Pan Duda do wyborów jako przedstawiciel antyunijnej bojówki, gotowej na otwarty konflikt z instytucjami Unii. Również z tymi, które dają pieniądze na realizację obietnic wyborczych. Ten fakt również powoli przebija się do świadomości wyborców. Wygrana Dudy to koniec unijnych ograniczeń i … unijnej kasy na dopłaty, modernizacje, projekty.

Dlatego stratedzy PiS zdecydowali, że w tej rozpoczętej kampanii prezydenckiej należy machnąć ręką na elektorat centrowy, bo jego nie ma już czym przekonać. Duda dziś zwraca się do najbardziej sfrustrowanej, radykalnej mało refleksyjnej części społeczeństwa. To wyborcy Korwina, Bosaka, Brauna. Kibole, narodowcy, faszyści, antyszczepionkowcy, jawni i ukryci zwolennicy Putina. To do nich teraz musi przemawiać, to w ich wzmożony bęben narodowo-katolicki musi walić, przekraczając granice nieprzekraczalne dla ludzi przyzwoitych. Będziemy świadkami jeszcze innych żenujących duserów naszego niezłomnego kandydata skierowanych do najbrunatniejszej części naszego społeczeństwa. Pewnie zaskoczy nas jeszcze nie raz życzliwość ludzi pana Zbyszka do rasistowskich, faszystowskich czy kikolskich aktów. Jeszcze będzie żenująco, obrzydliwie i wzniośle.

Ale to się nie uda. Potrafimy narozrabiać, ale wierzę, że nie aż tak.

Potrzebny jest tylko jeden element. Kandydat opozycji Ktoś kto stanie do walki w naszym imieniu. Bo jak na razie sądząc po atakach na Marszałka Grodzkiego i kompletnym ignorowaniu kandydatów opozycji, tylko on spędza sen z powiek prezesa i spółki

Jacek Parol

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com