16.03.2020

W czasach PRL byliśmy dzielni i gotowi dać odpór inwazji z Niemiec. A potem przyszedł rok 1979, zima, i okazało się, że kraj nie jest przygotowany nawet na ataki pogody. Chodziło powiedzenie: Nam nie trzeba Bundeswehry – nam wystarczy minus cztery.
Koronawirus pokazuje, że nie mamy żadnej służby gotowej do obrony państwa w sytuacjach kryzysowych. Powinny być przygotowane odpowiednie procedury, sprzęt, przeszkoleni ludzie – tego w ogóle nie przewidziano. W raporcie NIK w 2019 r. napisano: W Polsce nie funkcjonuje skuteczny system ochrony ludności. Organy odpowiedzialne za realizację zadań z zakresu zarządzania kryzysowego oraz obrony cywilnej nie stworzyły adekwatnych do występujących zagrożeń struktur, nie wdrożyły skutecznych procedur oraz nie zapewniły niezbędnych zasobów, umożliwiających właściwe zarządzanie w przypadku wystąpienia sytuacji kryzysowych.
Pojawił się koronawirus i okazało się, że nie ma odpowiednich przepisów dotyczących postępowania w takich przypadkach, nie ma masek ani kombinezonów ochronnych, środków łączności. Praktycznie nie ma Obrony Cywilnej, która by wiedziała jak postępować w przypadku epidemii, Wojska Obrony Terytorialnej nie nadają się, bo nie są przeszkolone. Dwa lata temu na Obronę Cywilną wydano ok. 25 mln zł, z czego 10 mln zł na pensje. Wszyscy szykowali się na stawianie oporu rosyjskim wojskom (oczywiście za parę lat, kiedy będziemy mieli odpowiedni sprzęt wojskowy), ale wirus?


* * *
W telewizji występują fachowcy i wypowiadają się o walce z koronawirusem.
Prof. Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych jest jednocześnie Szefem Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Powiedział m.in.:
– Szpitale, oddziały zakaźne, nie mają już środków ochrony personalnej dla lekarzy i pielęgniarek, którzy zajmują się osobami z podejrzeniem zakażenia. W mojej klinice sprzętu jest na trzy dni. Dyrekcja szpitala jest bezsilna, wojewoda jest bezsilny, listy do ministra, premiera, GIS-u pozostają bez odpowiedzi.
– Próbki pobrane od pacjentów w Białymstoku są przewożone do laboratorium w Warszawie. Na wyniki z tych próbek musimy czekać czasem do dwóch dób. W tym czasie pacjenci, którym pobraliśmy wymazy, są w pełnej izolacji. Do każdego pacjenta zużywamy sprzęt, traktując ich jako zakażonych. Ci pacjenci zajmują miejsca, ale oni — wszyscy dotychczas w naszym ośrodku — są zdrowi. Dlaczego musimy czekać tak długo na wyniki? Jest tylko kilkanaście laboratoriów. W Białymstoku Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna od dwóch tygodni nie jest w stanie uruchomić metody. A sprzęt stoi.
Ważne informacje podane przez innego fachowca:
– Koronawirus daje się wykryć w organizmie dopiero po kilku dniach od zakażenia. Dlatego nie ma sensu robić od razu testów osobom, które zetknęły się z chorym, bo niczego nie wykażą, trzeba poczekać tydzień. (Nie na wiele to się zdało – dziennikarka z TVN24 dopytywała następnego dnia specjalistę, czy wszyscy, którzy czują się zagrożeni, będą mogli zrobić sobie test na koronawirusa).
– Osoba zakażająca może nie mieć widocznych objawów, dlatego należy unikać kontaktu ze wszystkimi osobami.
Kościół w Polsce ukazuje dziwne oblicze wiary. Biskupi „nie wyobrażają sobie” niebrania udziału przez wiernych w nabożeństwach i pielgrzymkach. Abp Gądecki widzi wyjście w większej liczbie mszy, tak aby na każdej była mniejsza ilość wiernych. Widocznie koronawirus skalkulowałby, że do takiej mniejszej liczby wiernych nie opłaca mu się przychodzić. (Ale jakby przyszedł raz i zaczaił się, to mógłby dorwać wszystkich przychodzących na kolejne msze). Dopiero po jakimś czasie ogłoszono, że jeśli ktoś nie przyjdzie w niedzielę na nabożeństwo, to nie popełni grzechu. (Przy okazji uświadomiono wiernym, którzy nie chodzą do kościoła, że żyją w grzechu).
Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski zwróciła się z apelem do biskupów:
Rekomendujemy biskupom diecezjalnym udzielenie dyspensy od obowiązku niedzielnego uczestnictwa we mszy świętej do 29 marca m.in. osobom w podeszłym wieku i z objawami infekcji.
Napisali też:
Tak jak szpitale leczą choroby ciała, tak kościoły służą m.in. leczeniu chorób ducha, dlatego jest niewyobrażalne, abyśmy nie modlili się w naszych kościołach. W związku z tym zachęcamy wszystkich wiernych, aby poza liturgią nawiedzali kościoły na gorliwą modlitwę osobistą. Polecamy duszpasterzom: aby kościoły pozostawały otwarte w ciągu dnia, aby kapłani troszczyli się o dodatkowe okazje do spowiedzi i adoracji Najświętszego Sakramentu, aby – przy zachowaniu należytych zasad higieny – kapłani i nadzwyczajni szafarze odwiedzali chorych i starszych parafian z posługą sakramentalną.
Wydaje mi się, że hierarchowie mylą narzędzia z istotą sprawy – kościoły to tylko miejsca modlitwy, a same miejsca nie leczą.

Rafał Przybył, burmistrz Wieruszowa:
Próbowałem tu, w Wieruszowie, przekonać księży, żeby odwołali msze ze względu na dobro ludzi, szczególnie tych starszych. Obiecywałem, że z harcerzami pomogę im w jednym z kościołów przeprowadzić transmisję. Księża, z którymi na co dzień nieźle się pracuje, mówili, że nie mogą, mają nakaz z góry.
Niektórzy hierarchowie Kościoła w Polsce i komentatorzy oburzają się także na zalecane zmiany rytuałów, na przykład, że hostia nie będzie podawana do ust, ale do ręki. Okazuje się, że wiara katolicka to głównie rytuał i tak jak u Żydów niedotrzymanie rytuału jest poważnym grzechem.
Widać z tych postaw episkopatu, że modlitwa do Boga (szczególnie o powstrzymanie epidemii) może być skuteczna tylko wtedy gdy będzie miała miejsce w kościele i to z udziałem dużej grupy wiernych.
* * *
Jaka jest różnica między pesymistą i optymistą? Pesymista mówi „już gorzej być nie może!”, a optymista twierdzi, że owszem, może być jeszcze gorzej.
Takie myśli mnie nachodzą, kiedy patrzę na wybory prezydenckie w Polsce i w USA. Ci kandydaci!
Jakub Dymek, omawiając kampanię w USA, twierdzi, że w wyborach zawsze dominują tam dwie tendencje: nawoływanie do zmian i zachowawczość, i takie tendencje uosabiają zwykle dwaj główni kandydaci. W Partii Demokratycznej są to Sanders i Biden. Myślę, że w okresie zawirowań, związanych z epidemią koronawirusa, wyborcy nie będą skorzy do zmian, raczej przeważy konserwatyzm, a więc Biden. Na niego stawia wiele ważnych osób i sił w Partii Demokratycznej, dla których oświadczenie Sandersa, że jest socjalistą, brzmi tak, jakby przyznał, że jest pedofilem. I tu dochodzimy do problemu.
Agnieszka Wołk-Łaniewska przytacza „potknięcia” Bidena, które w gruncie rzeczy są objawami zaawansowanej demencji, ukrywanej przez jego sztab. Wymienię tu kilka (całość w artykule w NIE pt. „Bystry jak Biden”).
– Cytując powszechnie znany wstęp do Deklaracji Niepodległości powiedział: „Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni przez bo…, no wiecie, to coś”.
– Mówił, że czeka na mianowanie pierwszej afroamerykańskiej kobiety do Senatu. Ale senatorzy nie są mianowani a wybierani, a pierwsza afroamerykańska senatorka została wybrana w 1993 r. A kiedy w telewizji wyraził raz jeszcze podobne życzenie, obok niego stała inna afroamerykańska senatorka.
– „Biedne dzieci są tak samo bystre, jak białe dzieci”.
– „Przedkładamy jedność ponad podziały, naukę ponad fikcję, prawdę ponad fakty”.
– Biden myli czołowych polityków świata, nie pamięta, że jego zmarły syn nie był prokuratorem generalnym USA, ale tylko stanu Delaware.
– Ocenił, że dzięki głosowaniu korzystnemu dla producentów broni „ponad 150 milionów ludzi zostało zabitych do 2007 roku”. Obiecał, że jego projekt ulg podatkowych na dzieci „przywróci 720 milionów kobiet na rynek pracy” (cała populacja USA wynosi 330 milionów).
– Biden wygłasza w kampanii tylko krótkie przemówienia — odczytuje je z promptera.
Wyborcy amerykańscy już raz pokazali, że fakty przytaczane przez media nie mają dla nich wielkiego znaczenia i wybrali Trumpa. Jeżeli wybiorą Bidena…
* * *
Pisałem niedawno, że nastąpi wielka katastrofa, kiedy koronawirus dotrze do obozów uchodźców w krajach Bliskiego Wschodu. Podobne, choć mniejsze zagrożenie jest w Europie. Organizacja Lekarze bez Granic alarmuje, że tragedia może się zaraz zdarzyć w obozach dla uchodźców w Grecji i że należałoby tych uchodźców ewakuować. Na greckich wyspach w obozach przebywa 42 tys. uchodźców i ubiegających się o azyl. Już teraz w pobliżu są przypadki zachorowania. Unia zaproponowała tym migrantom w Grecji, którzy mają gdzie wracać, żeby wrócili do domu, to otrzymają po 2 tys. euro. Ale gdzie mają pójść uchodźcy wojenni żyjący w obozach na Bliskim Wschodzie?
* * *

* * *
Mieszkałem kiedyś niedaleko kościoła. W pewnym momencie wystawiono z kościoła głośniki także na zewnątrz i nastawiono na cały regulator. Słyszeliśmy nabożeństwa, także próby chórków dziecięcych itp. Było to tak głośne, że trzeba było zamykać okna, bo nie można było w domu ani porozmawiać, ani obejrzeć telewizji.
Zadzwoniłem do parafii i uprzejmie poprosiłem o ściszenie nagłośnienia, jako że przeszkadza mieszkańcom osiedla i to w promieniu paruset metrów. Nic to nie dało.
Napisałem do parafii list. Bez rezultatu.
Wobec tego wysłałem pocztówkę o treści: Słyszę was bardzo dobrze, możecie ściszyć głośniki. Pan Bóg. Pomogło – wyłączyli zewnętrzne głośniki.
Tak sobie myślę, czy do biskupów, którzy nalegają na nabożeństwa w kościołach, mimo niebezpieczeństwa zakażenia, wysłać pocztówki o treści: Nie musicie chodzić do kościołów w czasie epidemii — słyszę wasze modlitwy, gdziekolwiek się znajdujecie, bo jestem wszędzie. Pan Bóg.
Czy to pomoże? Metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga napisał do parafian:
Tylko nadzwyczajne okoliczności mogą zatrzymać ucznia Chrystusa, aby nie uczestniczył osobiście w Świętej liturgii. Chrześcijanin nie może bowiem żyć bez Eucharystii. […] Chrystus nie roznosi zarazków ani wirusów. Chrystus rozdaje Świętą czystość i Życie, przywraca zdrowie.
Abp Dzięga zapewnia też, że wierni nie powinni obawiać się kościoła i święconej wody:
Szatan jest bezradny wobec takiego wyrazistego i jednoznacznego człowieczego świadectwa wiary. On się tego wręcz panicznie boi. Nie bez podstawy mówi się, że ktoś się czegoś boi, jak diabeł święconej wody. […] W razie potrzeby woda w kropielnicach jest wymieniana dosłownie każdego dnia. Nie lękajcie się sięgać z wiarą po wodę święconą. Nie lękajcie się świątyni. Nie lękajcie się Kościoła. Otwórzcie na nowo Chrystusowi drzwi Waszych serc i myśli, Waszych wyborów i czynów.
Metropolita częstochowski abp Wacław Depo wymienił na pierwszym miejscu zagrożenia cywilizacyjne, potem wojnę w Syrii oraz na Ukrainie, a następnie ideologię gender. Powiedział:
Na tym tle koronawirus jest tylko jednym z zagrożeń, a nie najważniejszym.
* * *
Zbigniew Hołdys:
Przypominam sobie Tuska w chwili katastrofy smoleńskiej. Stał rozdygotany w miejscu tragedii, a pisowcy pokazywali wyrwane z wideo stopklatki, próbując dowieść, że się uśmiecha. Pisowskie dobermany skoczyły mu do gardła i trzymały przez kolejne lata bezlitośnie. W te pierwsze dni podniosły wrzask, że nie ma trumien, że ciała jeszcze niesprowadzone, dlaczego identyfikacja przebiega tak wolno, a potem, że była za szybka i niedokładna, że pomieszano zwłoki, na koniec ekshumacje, które miały udowodnić, że Tusk nie zdał egzaminu. Tragedia, jakiej nikt nie przećwiczył wcześniej, była dla PiS łakomym kąskiem. Więc teraz, gdyby Kidawa miała u swojego boku kogoś pokroju Bielana i jego mental, zaatakowałaby, że PiS doprowadza kraj do chaosu, wznieca panikę, nie zabezpieczył rynku w towary, aptek w leki, nie ma pojęcia, co robić, starsi ludzie będą przez nich umierać — i trzymałaby ich tak aż do porażki wyborczej.
* * *
Zwykłe obserwacje jasno pokazują, że rozsądek jest czymś rzadkim, że logiczne argumenty trafiają przede wszystkim do rozumnych ludzi a nierozumni albo w ogóle ich nie słuchają, albo nie przyjmują do wiadomości.
I Wojna Światowa wybuchła z błahych powodów, pochłonęła kilkadziesiąt milionów ofiar. Ludzi dało się otumanić, a potem, kiedy już uświadomili sobie bezsens i koszmar wojny, ona trwała jeszcze szereg lat. To ludzi niczego nie nauczyło i doszło do II Wojny Światowej, a po niej wcale mentalność ludzka się nie zmieniła i tylko strach przed obopólną zagładą wstrzymuje wybuch następnej, choć jak zwykle podsycanie wrogości napędza biznes wojskowy.
Ludzie chętnie podążają za widowiskiem i kłamstwami, nie sprawdzają kitu, który im się wciska.
Orban na Węgrzech zlikwidował demokrację, rozdzielił dostęp do forsy wśród znajomków i popleczników i wciąż ma przeważające poparcie.
W Wielkiej Brytanii przegłosowano brexit, choć dopiero po referendum wielu zwolenników brexitu uświadomiło sobie, za czym głosowali i dowiedzieli się o kłamstwach, jakimi ich karmiono.
Prezydentem USA został Trump – pajacowaty kłamca, a wielu jego wyborców dało sobie wcisnąć piramidalne kłamstwa o jego przeciwnikach politycznych i nie zniechęciły ich krętactwa Trumpa znane z jego przeszłości.
PiS zebrał koszmarną ekipę, prześcignął w kumoterstwie wszystkich poprzedników, łamie prawo, bezczelnie kłamie, a wciąż i on i Duda mają znaczne poparcie.
Na Słowacji wygrała wybory populistyczna partia o nazwie Jesteśmy Rodziną, której przywódca ma dziesięcioro dzieci z dziewięcioma kobietami.
Moja żona jest zdania, że gdyby Hitler pojawił się teraz, to miałby szansę zdobyć władzę.
PIRS
