Andrzej Koraszewski: Jesień Oświecenia

Mirosław Tryczyk, autor książki „Drzazga. Kłamstwa silniejsze niż śmierć” (Zrzut z ekranu z wideo).
Mirosław Tryczyk, autor książki „Drzazga. Kłamstwa silniejsze niż śmierć”
(Zrzut z ekranu z wideo).

Drzazgę źle się czyta, wytrzyma człowiek kilka stron i musi odłożyć, wraca i znów odkłada. Koszmarna lektura. Czy Spowiedź Perechodnika jest jeszcze gorsza? Trudno powiedzieć. Mam wrażenie, że najdłużej czytałem Mordechaja Canina, Przez ruiny i zgliszcza. Podróż po stu zgładzonych gminach żydowskichDrzazga jest świeża, ma podtytuł Kłamstwa silniejsze niż śmierć. Napisał ją młody człowiek, który dotarł do historii rodzinnej. Jesteśmy potomkami morderców.

Nie my jedni. To są książki o naturze człowieka, ilustrowane historią najnowszą z bliskiego otoczenia. Manifest komunistyczny zaczyna się od słów: „Widmo krąży po Europie — widmo komunizmu”. W drugim akapicie czytamy: „Historia wszelkiego społeczeństwa dotychczasowego jest historią walk klasowych”. Widmo komunizmu miało niebawem ujawnić swoją ohydną gębę, twierdzenie o tym, że historia społeczeństw jest historią walk klasowych, jest tylko po części prawdziwe, jest to bowiem również historia walk plemiennych, religijnych, wędrówek ludów połączonych z rabunkami i mordami, królewskich ambicji i sąsiedzkich podpaleń.

Równie dobrze moglibyśmy dziś powiedzieć, że po świecie krąży dziś (ponownie) widmo antysemityzmu, a historia morderczej nienawiści, ta z naszego narodowego podwórka, to tylko powtórka historii Europy, którą starannie ukryto przed uczniami w szkole. Kiedy czytam o mordowaniu Żydów w Jedwabnem, czy w Grajewie, mogę przywołać York, Strasburg i setki innych miejsc w Europie, gdzie miały miejsce podobne sceny w przeszłości i gdzie nadal kłamstwo jest silniejsze niż śmierć, a odległe o stulecia zdarzenia wpływają na postawy współczesnych.

Historia ludzkości jest również historią atawistycznej nienawiści, przesądów usprawiedliwiających okrucieństwo i dających iluzję racjonalności. Leo Igwe, przyjaciel zajmujący się w Nigerii ratowaniem dzieci oskarżonych o czary, dobrze wie, że nie wygra tej walki, że może tylko złagodzić skutki bestialstwa popełnianego przez głęboko wierzących. Tak głęboko wierzących, że gotowych wypędzać z domu, a nawet zabijać własne dzieci.

Tę wiarę w czary podtrzymują szamani, chrześcijańscy kapłani i muzułmańscy duchowni. Ta wiara siedzi w ludziach głębiej, niż się komukolwiek zdaje, a duchowni li tylko ją wykorzystują dla swoich celów, politycy powstrzymują się od zdecydowanych działań czasem dlatego, że sami podzielają wiarę w czary, czasem dlatego, że tak im podpowiada arytmetyka wyborcza. Co ma afrykańska wiara w czary wspólnego z antysemityzmem? Bazuje na tej samej potrzebie szukania winnych naszych nieszczęść i zaufania do wiary przodków. Jeśli przez tysiąclecia wszyscy nienawidzą Żydów, to przecież coś w tym musi być (słyszałem to dziesiątki razy).

Saudyjski publicysta Abdallah bin Bakhit, na marginesie pandemii koronawirusa, w rządowej gazecie rozpacza nad stanem umysłów w muzułmańskim świecie.

Zarazy nie są niczym nowym. Nie są również efektem spisków ani metafizycznych iluzji. Szalały po świecie, zanim nauczyliśmy się produkować broń biologiczną w laboratoriach, nie było w historii okresu wolnego od nich.

Kiedy wyliczasz kraje, które wkroczyły do wyścigu walki z wirusem i próbują wynaleźć szczepionkę, nie znajdziesz między nimi ani jednego kraju muzułmańskiego.

Saudyjski publicysta pisze, że Arabowie są częścią problemu, ale rozwiązań oczekują od innych. Jest jednak znacznie gorzej, w świadomości społecznej dominują teorie spiskowe i średniowieczne idee, że zaraza jest boskim gniewem. Jedni opowiadają głupstwa, że wirus był efektem eksperymentów naukowców, inni dają wiarę jeszcze bardziej poronionym ideom.

Z dziesiątków stron powtarzają się głosy, że tę zarazę stworzyli Żydzi. Czasem ktoś zapewnia, że to nie Żydzi, tylko syjoniści. (Istotna różnica, żeby nikt przypadkiem nie pomyślał, że za takimi zarzutami kryje się jakiś antysemityzm). Przewodniczący tureckiej partii politycznej Refah, Fatih Erbakan, nie ma wątpliwości:

Chociaż nie mamy niezbitych dowodów, ten wirus służy celom syjonizmu: zmniejszenia liczby ludzi i zapobieżenia jej zwiększaniu się, i pokazują to ważne badania. Syjonizm jest mającą pięć tysięcy lat bakterią, która powoduje cierpienia ludzi.

Turecka prasa głównego nurtu pełna jest takich wypowiedzi. Trudno powiedzieć, czy jest ich więcej w prasie tureckiej, czy irańskiej. W połowie marca 2020 tytuły irańskiej prasy „informowały”, że syjoniści wyprodukowali szczególnie śmiercionośną odmianę wirusa przeciwko Iranowi.

Reakcje na zarazę bez trudu wpadają w średniowieczne koleiny – winni Żydzi, ale Bóg nas chroni, więc nadzieja w modlitwie, a w świątyniach nic nam nie grozi.        

Amerykański bloger ze zdumieniem powtarza słowa polskiego arcybiskupa, żeby bez wahania sięgać po wodę święconą, bo Chrystus nie roznosi zarazków ani wirusów. 

Tymczasem Amerykanie w obawie przed załamaniem się systemu bezpieczeństwa masowo kupują broń. Już dziś najlepiej jest w nią zaopatrzona skrajna prawica, która masowo powiela na swoich forach absurdalne teorie spiskowe, obwiniając za zarazę Żydów i nie tylko. Na lewym skrzydle bodaj najbardziej zdumiewającym przypadkiem jest Ali Rizvi, kanadyjski lekarz, eksmuzułmanin, liberalny ateista, który na twitterze napisał, że jeśli zaraziłeś się koronawirusem, idź natychmiast na wiec zwolenników Trumpa. W reakcji na falę oburzenia poinformował, że to był tylko żart. Był to jednak żart zadziwiająco podobny do tysięcy innych, w podobnym duchu. Często były to wręcz żarliwe apele, żeby skorzystać z okazji i wykorzystać tę biologiczną broń w walce ze śmiertelnym wrogiem. 

Prawdę mówiąc, ciekaw jestem, czy jakiś nauczyciel uczący (zdalnie) w czasach zarazy odważy się sięgnąć do Konrada Wallenroda i jego odrażającą balladę o zarazie w Grenadzie i „bohaterskim” Almanzorze.

Religijni przywódcy nie potrafią powstrzymać się przed powtarzaniem odwiecznych głupstw o woli bożej i bożym gniewie. Jeszcze w lutym jeden z czołowych kaznodziei palestyńskich mówił w kazaniu przekazywanym przez palestyńską telewizję, że koronawirus to „żołnierze wszechmogącego Allaha, karzący grzeszników”. 

Izraelski ultraortodoksyjny rabin, Meir Mazuz, orzekł, że pandemia koronawirusa spowodowana jest przez aktywność społeczności LGBTQ i parady gejów. Oczywiście nie był  osamotniony w swoich poglądach. Naczelny Rabin Safedu, Shmuel Eliyahu, reagując na liczne pytania wiernych, odpowiedział na YouTube, dlaczego Bóg zesłał na ludzi pandemię. Otóż okazuje się, że Bóg po głębokim zastanowieniu się (a pewnie i po kilku głębszych) doszedł do wniosku, że trzeba przyspieszyć powrót Mesjasza i że dzięki koronawirusowi będziemy się mocniej trzymali słów Boga.

Izraelski rabin powołał się nawet na autorytet katolickiego papieża, który ponoć powiedział, że ludzie będą teraz bardziej przestrzegać dzień święty i dał ludzkości Żydów za wzór przestrzegających szabatu. (Pomyślałem, że rozumiem, ale nie była to cała prawda).

Myśl oświeceniowa cofała się od dawna, a przecież nigdy nie wdarła się zbyt głęboko i nigdy nie zalała obszarów ludzkich przesądów.

Czy lektura Drzazgi jest dobra na czas zarazy? To ciekawe pytanie. Kłamstwa silniejsze niż śmierć z głuchego milczenia przeszły w fazę demonstracyjnej niechęci, otwartej wrogości i nienawiści. Irracjonalizm odważniej broni swojego honoru. Zaraza dopiero się zaczyna. Jesień Oświecenia nie zaczęła się od zarazy, zaraza może ją umocnić, ale nie musi.

Andrzej Koraszewski

Publicysta i pisarz ekonomiczno-społeczny

Ur. 26 marca 1940 w Szymbarku, były dziennikarz BBC, wiceszef polskiej sekcji BBC, i publicysta paryskiej „Kultury”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Andrzej Goryński 2020-03-19
  2. asc 2020-03-24
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com