Telewizja pokazała (587)

04.04.2020

Roman Giertych:

PiS nie chce wprowadzić stanu wyjątkowego z dwóch powodów. Jeden jest wszystkim znany: PiS chce wyborów w maju. Ale jest też, wydaje mi się, drugi powód. W art. 8 ustawy o stanie wyjątkowym jest zdanie, że „w czasie stanu wyjątkowego organy władzy publicznej działają w dotychczasowych strukturach organizacyjnych państwa”. To oznacza, że nie można dokonywać zmian w organach władzy publicznej.

A przecież PiS od lat marzy, aby wymienić I Prezes SN. Tymczasem wprowadzenie stanu wyjątkowego zamroziłoby kadencję I Prezes SN do czasu zakończenia tego stanu. Ponieważ interpretacja art. 8 ustawy o stanie wyjątkowym nie byłaby poddana pisowskiej logice prawnej, gdyż byłaby dokonywana przez sędziów SN, to mielibyśmy I Prezes SN do końca stanu epidemii, a więc prawdopodobnie do zakończenia kadencji Prezydenta Dudy.

* * *

W dawnych czasach mieliśmy syfony z wodą sodową, które się „nabijało”. Chodził taki dowcip: – Jak zaoszczędzić i nie kupować palta na zimę? – Wychodzić na miasto z syfonem w ręku – każdy pomyśli, że się wyszło tylko na chwilkę, żeby „nabić” syfon.

Teraz kiedy mamy obostrzenia w poruszaniu się poza mieszkaniem, można zaadaptować stary pomysł: wychodzić na spacer z torbą w ręku – każdy widzi, że idziemy tylko na zakupy.

Oczywiście można też zawsze powiedzieć, że idzie się do kościoła.

Wołk–Łaniewska:

Internet zastanawia się nad legalnością interwencji policyjnych: czy jeśli wyjdziesz na ulicę i zatrzyma cię dwóch policjantów, to jest już nielegalne zgromadzenie, czy można podciągnąć pod spacer z psami?

Protip

* * *

W satyrycznej audycji radiowej „Podwieczorek przy mikrofonie” nadawanej w czasach PRL sparodiowano kiedyś liczne konkursy z nagrodami. Jako uczestnik konkursu wystąpił Mieczysław Czechowicz, który na wszystkie pytania prowadzącego odpowiadał: „ja chcę skuter”. Skuter był nagrodą w tym konkursie.

Bardzo mi on przypomina Kaczyńskiego, dla którego władza i rozgrywka polityczna jest wszystkim. Nie ma on innych upodobań życiowych, nawet ich specjalnie nie imituje. Aktualna ideologia, sojusze, programy są tylko narzędziem. Każde niemal jego posunięcie dałoby się skomentować: władza. I nic poza tym. Jego obecny „skuter” to wybory 10 maja.

Wmawia nam się często, że władza jest potrzebna po to, aby czynić dobro. To ma wytłumaczyć brudne zagrania polityków budujących swoją karierę, często ich zeszmacenie itp. – dążą do władzy, żeby potem nam służyć. Ale nawet po zdobyciu władzy niewiele się zmienia, bo rzeczywistość zwykle nie pozwala politykowi uzyskać tego, co głosił, że zamierza zrobić (o czym zwykle wiedział już przedtem), więc znowu dla przyszłego dobra narodu czy ludzkości należy teraz wykończyć przeciwników, którzy ograniczają mu władzę. Gdyby elektorat pamiętał choćby wczorajsze deklaracje polityków, ich opinie itp., to nie mieliby oni szans w kolejnych wyborach. Niestety, politycy są tacy, bo elektorat jest marny.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\587 b.jpg

* * *

https://img.wiocha.pl/images/9/a/9aae74928a5910ff8602d5dd0b72ebbe.jpg

Dr Bartosz Fiałek w rozmowie z OKO.press:

– W naszym kraju poddanych kwarantannie, nadzorowi epidemiologicznemu i hospitalizowanych z powodu koronawirusa jest ponad 325 tys. osób. Wszystkie te osoby są podejrzane o zakażenie, a do wczoraj wykonaliśmy niecałe 53 tysiące testów. Trzeba być wdzięcznym diagnostom, ale obecnie wykonujemy jedynie niecałe 5 tys. testów dziennie, podczas gdy Niemcy zapowiadają, że za kilka dni ich laboratoria będą w stanie wykonać pół miliona testów w tydzień. Liczba wykonywanych testów powinna być przynajmniej równa liczbie osób podejrzanych o zakażenie, a pracownicy medyczni powinni być badani co najmniej raz w tygodniu.

Jeżeli nie testujemy wszystkich podejrzanych, to nic dziwnego, że mamy tak niską liczbę zakażonych i zmarłych. W mojej ocenie te liczby są kompletnie niedoszacowane.

– Według badań chińskich naukowców tomografia komputerowa płuc może być bardziej wiarygodna od testu. Test ma wiarygodność 93-procentową, a tomografia nawet 97-procentową.

Jeżeli okazuje się, że jest pacjent, który ma obustronne, śródmiąższowe zapalenie płuc, które jest potwierdzone tomografią komputerową wysokiej rozdzielczości (HRCT), to w dobie pandemii mamy prawo sądzić, że jego przyczyną jest COVID-19. Nawet w zwykłym zapaleniu płuc nie musimy pobierać plwociny, żeby potwierdzić, że jest tam jakaś bakteria i zdiagnozować zapalenie płuc. Wystarczą zmiany osłuchowe i zdjęcie rentgenowskie. Czasami zapalenie płuc można zdiagnozować bez badania obrazowego. Dodatni wynik testu nie powinien być jedynym kryterium rozpoznania koronawirusa.

– Powikłanie grypowe, jakim jest zapalenie płuc, jest na tyle rzadkie, że to jest mało prawdopodobne, żeby pojawiało się teraz tak często. Wirus grypy do tej pory wywoływał zapalenie płuc w promilu przypadków. Z 3 milionów chorych na grypę zmarło w tym sezonie w Polsce – według danych – 50 osób.

– Włosi uznali, że za ofiary koronawirusa będą raportować wszystkie zgony osób, które chorowały na COVID-19, nawet jeśli nie ma pewności, czy właśnie to było przyczyną śmierci. Poza tym robią testy post mortem. Jeżeli wykrywano koronawirusa u osoby zmarłej, kwalifikowano ją jako ofiarę COVID-19. W Polsce, kiedy ktoś umiera na kwarantannie, okazuje się, że Sanepid nie może stwierdzić, na co umarł. A jak wiadomo, koronawirus jest na tyle stabilny, że utrzymuje się w tkankach po śmieci.

Każdy ma takie statystyki, jakie chce. Jeśli chcemy mieć statystyki rzetelne, powinniśmy raportować wszystkie przypadki.

* * *

Można powiedzieć, że jest średnio – gorzej niż było, ale lepiej niż będzie.

NaTemat podaje:

  • część placówek medycznych dostaje od służb po 5 maseczek ochronnych do swojej dyspozycji,
  • ratownik medyczny z własnej, nie za wysokiej pensji, wydaje 1000 złotych na maseczki, by nie zakazić się w pracy,
  • medycy wyprowadzają się z domu na czas pandemii, by nie ryzykować zakażenia swoich bliskich po powrocie z pracy,
  • pracują po wiele godzin zamknięci w specjalnych kombinezonach bez przerw na jedzenie, picie czy chodzenie do toalety,
  • podpisują się markerami na tych kombinezonach, bo inaczej nie dadzą rady się rozpoznać,
  • boją się tego, że ktoś z pacjentów ich okłamie i zakazi,
  • trafiają na kwarantannę, po której znów wracają w to samo środowisko pracy,
  • lekarzom próbuje się zakazać publicznego krytykowania tego stanu rzeczy,
  • siedzą na kilkunastogodzinnych albo i dłuższych dyżurach,
  • gdy już dostają maseczki, pracują w nich tak długo, że mają na twarzach odparzenia,
  • a niektóre kombinezony są tak wielkie i niedopasowane, że mogą się w nich utopić,
  • utykają z chorymi pacjentami na SOR, których nie przyjmie żaden OIOM do czasu potwierdzonego wyniku dodatniego na koronawirusa. Na nie muszą czekać dzień–dwa,
  • szpitale odsyłają sobie wzajemnie “ryzykownych” pacjentów, bo nikt nie chce wziąć odpowiedzialności, a ratownicy z nimi jeżdżą od jednego do drugiego,
  • w telewizji oglądają posłów robiących sobie selfie w maskach, o które oni muszą walczyć,
  • siedzą w samym centrum pandemii, z którego wszyscy inni chcieliby uciec.

Polityce artykuł Agnieszki SowyPawła Reszki „Stan duszności”. Podano relacje lekarzy i innych pracowników służby zdrowia z całej Polski. Mówią często anonimowo, bo grożą im za to sankcje (głośna była sprawa położnej, którą zwolniono ze szpitala, bo napisała o prowizorycznych maseczkach wykonywanych z papierowego ręcznika).

W szpitalach braki sprzętu i materiałów ochrony osobistej – respiratorów, kombinezonów, maseczek, płynów do odkażania. Już teraz zdarzają się przypadki, że trzeba decydować komu dać sprzęt ratujący życie. Dużo prowizorki. Lekarze i pielęgniarki, tak poniewierani niedawno przez rządzących, dokonują bohaterskich czynów, narażając swoje zdrowie. Wielu lekarzy i pielęgniarek ze „zwykłych” szpitali jest wyłączonych, bo zetknęli się z chorymi na koronawirusa. Lekarze narażeni na kontakt z chorymi na COVID-19 starają się nie mieszkać z rodzinami, żeby ich nie narażać.

Zagrożeni są też zwykli chorzy, bo w szpitalach odwołano zabiegi, poza tymi które ratują życie; nie można też wykonać badań – przychodnie zamknięte. Lekarze przewidują, że wkrótce będzie gorzej: Ten, kto będzie stał na nogach, będzie leczył.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\koronawirus 6.jpg

* * *

Dziwna jest natura ludzka, że generuje zło, a reakcją na zło jest kara. Nauki Jezusa o wybaczaniu nie przyjęły się, a jeśli już, to najczęściej tylko formalnie. Sam Bóg w Biblii grozi karami za wiele rzeczy i za różne czyny. Ukarał już swoje twory – Adama i Ewę – za to, że zachowali się zgodnie ze swoją naturą i złamali zakaz. Więcej – za czyn prarodziców ukarał ich niewinne potomstwo i następne pokolenia ludzi.

Teraz kapłani różnych religii tłumaczą epidemię koronawirusa karą bożą za ludzkie grzechy, na przykład za homoseksualizm (a skąd się bierze homoseksualizm w naturze stworzonej przez Boga?). Takie jest dość powszechne rozumienie wśród wyznawców: Bóg wtrąca się w sprawy ludzkie, często w sposób niezrozumiały dla ludzi i hojnie szafuje karami, czasem w niejasny sposób ratując kogoś przed nieszczęściem.

Odbywa się odwieczna walka dobra ze złem (skąd wzięło się zło w świecie stworzonym przez Boga?), a odwrócenie zła można czasem uzyskać, modląc się i prosząc Boga o zatrzymanie kar, takich jak na przykład epidemie zabijające tysiące osób:

https://img.wiocha.pl/images/a/6/a65cf6bc9379534b3b4cea5348e343b4.jpg

Co obiecują kapłani, którzy błagają w ten sposób Boga? Że będą prześladować homoseksualistów, których natura skłania do odczuwania miłości do innych osób, niż to odczuwa większość? Że ukarzą tych, o których pismo i kapłani mówią, że „są niemili Bogu”? Człowiek ma wyręczać Boga w poprawianiu świata?

W historii czci się działania, które były karą, zemstą za wyrządzone zło, akceptuje się ofiary ludzkie dla uzyskania „szlachetnego” celu. Historia przedstawiana w szkole to głównie historia wojen i zwycięstw, zwalczania wrogów. Cały system wymiaru sprawiedliwości, a także wychowanie dzieci opierają się na karach.

Może oprócz leku na koronawirusa uda się stworzyć lek ograniczający ludzką agresywność? Taki lek wymyślił kiedyś Stanisław Lem („Powrót z gwiazd”), a zabieg wdrożenia leku nazwał betryzacją. I chyba nieziszczalne marzenie – czy uda się wynaleźć lek na głupotę i w ten sposób naprawić akt stworzenia?

* * *

Ludzie mają skłonność do przesady. Kiedyś (był to początek lat 90.) pani z pralni przekonywała mnie, że tak ciężko to jeszcze nie było – jej wnuk nie ma dosyć pieniędzy, żeby kupić sobie nowy komputer. Myśmy jej zdaniem mieli lepiej, a ta młodzież jest stracona. Przypomniałem pani, mniej więcej w moim wieku, że na pewno pamięta lata powojenne i tamtejsze kłopoty. Na pewno nie stać ją było wtedy nawet na skromniejsze rzeczy.

Teraz sprzedawca w sklepie zapytał mnie, czy ja jako starszy od niego (jak się domyślił?!), pamiętam takie okropne czasy, jak są obecnie. Powiedziałem, że w okresie powojennym było gorzej (nie ośmieliłem się wspominać strasznej gehenny PRL), a on oświadczył, że teraz jest jak trzecia wojna.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Jezus i.jpg

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\koronawirus 2.jpg
Sztuczne fiołki

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com