Eschatologiczne pytania

Okiem Jonasza

Czy uderzenie w kolejny dzwon ma jakiś sens, kiedy od wielu dni słychać nieprzerwany tępy, głuchy dźwięk Zygmunta? Czy tamburyn, flet, harfę usłyszy ktoś w ogłuszającym zgiełku całej orkiestry?

Nawet jej dyrygent już krzyczy wraz ze swoim chórem: prawo, bezprawie, konstytucja, trybunał, wybory, pandemia, prokuratura…

Zewsząd płyną apele: głosuj lub przeciwnie – nie bierz udziału w tej farsie. Kasandryczne analizy wieszczą stan wyjątkowy albo rewolucję, dla której oznaczenia może braknąć koloru lub kwiatu.

W takich chwilach pora otworzyć Herberta i posłuchać co mówi Pan Cogito; zamyślić się nad prawami przyrody i chłodnym krokiem czasu, wsłuchać się w chrzęst miażdżącego koła Historii. Powiedzieć, że barbarzyńcy przyjdą i pójdą; zostaną po nich zbielałe kości. Postawić pytanie, czy kiedykolwiek dyktatorem był poeta, pisarz albo muzyk?

*

Ale czy prawda obroni się sama? Co podpowiada Hamlet? Symbol odwiecznego dylematu – pozostać biernym i narazić się na zarzut eskapizmu? A może przeciwnie, zagrzewać do buntu, szukać skuteczniejszych sposobów storpedowania zbrodniczych zamiarów? Ze świadomością, że nie daje to immunitetu, przynależnego apologetom jedynej słusznej drogi.

Jak nas osądzą nasze wnuki? Może dopiero one będą wiedzieć, jaki dramat rozgrywa się na naszych oczach? Jeżeli jesteśmy teraz jego treścią, czy możliwe jest zajęcie pozycji obserwatora? Zanurzeni w bagnie, nie jesteśmy w stanie zobaczyć żadnych szczegółów; zbyt mocno zaabsorbowani próbami wyciągnięcia się za włosy. Wszak w czasach naznaczonych strachem i śmiercią nieprzyzwoitością jest walczyć o władzę.

A może na naszych oczach tworzony jest nowy mit? Mit dobrej zmiany, który ma już swój dekalog:

Jest jedno źródło dobra. Ono wie wszystko.

Dobrą zmianę tworzą dobrzy ludzie.

Dobra zmiana rodzi dobrych ludzi.

Dobrzy ludzie zarabiają dobre pieniądze.

To, co robią ludzie dobrej zmiany, jest dobre (z definicji).

Kto uważa inaczej, nie jest dobry. cbdu (co było do udowodnienia).

Wszyscy inni ludzie są źli.

Albo błądzą i jeszcze nie są dobrzy.

Co robi dobry człowiek ze złym, który staje mu na drodze? Wszystko, co niezbędne, aby mu nie przeszkadzał.

Jak reaguje dobry na argumenty złego? W najlepszym razie nazywa je histerią.

Umysł zanurzony w jednym micie pozostanie głuchy na formowanie się innego, zawsze będzie sądził, że to kuszenie. Leszek Kołakowski pisał o niebezpieczeństwie mitu politycznego, który może zwalniać jego uczestników od poczucia odpowiedzialności.

*

Skąd te pytania? Żyjemy w dziwnych czasach. O jakich nigdy nikomu się nie śniło. Wszystkich dotknęło nieszczęście — zaraza. Społeczeństwa doświadczają losu Hioba. Stare słowa nabierają nowych znaczeń. Ludzkość, cywilizacja, kultura, postęp, technologia, solidarność — jest ich mnóstwo. Czas przeszły, zweryfikował ich status i wartość. Zdecydował, że być znaczy dużo więcej niż mieć, przy ukrytej tożsamości tego pierwszego z życiem, zapominając, że do życia potrzebne jest posiadanie pracy i mieszkania.

Jak to zrozumieć, że kiedy życie stało się największą wartością, naraża się na ryzyko śmierci tych, którzy profesjonalnie nas przed nią ratują? To również czas, gdy do głosu dochodzą ksenofobie, uprzedzenia i inne demony z przeszłości. Fałszywi prorocy żerują na lęku.

Biznesmeni i spekulanci sprzedają maseczki i płyn dezynfekcyjny, z kilkudziesięciokrotnym przebiciem.

Dyktatorzy poczuli, że nadszedł ich czas. Społeczeństwo wzięte w kleszcze lęku, mimowolnie i rozpaczliwie zwraca się w stronę przywódcy. Domaga się wodza, przewodnika, który wpisuje się w archetyp opiekuńczego Ojca, chroniącego potomstwo przed skaleczeniem.

Trudno żądać, by w takiej chwili strwożone dziecko wybierało, jakiego rodzica chce.

Jonasz

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com