Zbigniew Szczypiński: Czy minister kultury i dziedzictwa narodowego jest pastuchem?

01.06.2020

Wikimedia Commons, fot. Piotr Drabik from Poland

Niczego nie odwołuję z tego, co zajmowało moją uwagę w ostatnim czasie. Nadal najważniejszą sprawą jest to, czy wybory prezydenckie będą uczciwe. Czy nie zdarzą się jakieś „cuda” nad urną, zwłaszcza w liczeniu głosów oddanych korespondencyjnie, poprzez Pocztę Polską? Czy w procedurze weryfikowania wyników i ogłaszania ostatecznego werdyktu o prawomocności wyniku wyborów i podaniu nazwiska nowo wybranego Prezydenta RP przestrzegane będzie prawo, czy przeważy partyjny interes rządzącej partii? Czy w ogóle będą teraz wybory, czy może zostanie ogłoszony stan klęski żywiołowej, skoro wskaźniki zachorowalności i ilość zgonów powodowanych Cowid19 jest pod ścisłą kontrolą władzy państwowej? Czy gdyby zapiekliło się jesienią w Polsce tak, jak dzieje się to teraz w Stanach Zjednoczonych AP, rząd nie wprowadzi stanu nadzwyczajnego i będzie go utrzymywał dowolnie długo? Jak długo? Tak długo aż wszystko będzie pod jego kontrolą.

To jest możliwe. Ta władza jest zdecydowana na wszystko, aby nie oddać opozycji stanowiska prezydenta.

Tym, co przykuło ostatnio moją uwagę, była wypowiedź Manueli Gretkowskiej, znanej pisarki, na temat swej najnowszej książki „Faworyty” o kobietach w polityce I RP. Książka Gretkowskiej opisuje czasy Stanisława Augusta, tuż przed upadkiem rzeczpospolitej szlacheckiej.

Chodzi mi szczególnie o wypowiedź pisarki o sytuacji w polskiej kulturze po tym, co stało się z radiową „trójką” — i po skomentowaniu tych wydarzeń przez urzędującego wicepremiera i ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Pani Manuela Gretkowska nazwała ministra Glińskiego pastuchem, bo to rolą pastucha jest zaganianie zbłąkanych owiec. Minister Gliński, wypowiadając się na temat piosenki Kazika — tej, która spowodowała ostateczny upadek kultowej stacji — miał powiedzieć, że Kazik zbłądził, tworząc piosenkę o tym, czyj ból jest większy a czyj mniejszy w kontekście manifestacyjnego wjazdu prezesa wszystkich prezesów na zamknięty dla wszystkich cmentarz po to, aby oddać hołd swoim zmarłym. Wszyscy za bramą — a prezes wjeżdża z obstawą w cmentarne alejki. To było przekroczenie wszystkich granic kultury i przyzwoitości. Artysta wykrzyczał to w swoim stylu — i się zapiekliło.

Minister kultury, zdaniem znanej pisarki, nie jest od zaganiania artystów dokądkolwiek, minister nie jest pastuchem. Chyba że sam tak pojmuje swoją rolę — a wtedy tak, minister to zwykły pastuch, z tym że artyści to nie owce. Artyści to wolni ludzie i tylko wtedy tworzą sztukę, gdy są wolni. Artyści kupieni przez ministra-pastucha dadzą się oczywiście czasem zapędzić do narodowej zagrody – tylko wtedy nie powstają dzieła, nie tworzą sztuki, lecz zamówione przez władzę malowanki. Pani Manuela Gretkowska powiedziała też prostą prawdę – minister to sługa, a nie pan. Minister nie daje nikomu swoich pieniędzy; daje nasze pieniądze — te, które władza otrzymuje od obywateli. Gdy minister mówi, co jest prawdziwie narodową sztuką, to mówi tylko, co on za taką sztukę uważa.

Gdy wchodzi zaś w tę rolę, to nie jest już ministrem – staje się pastuchem.

Minister Gliński rządzi już drugą kadencję resortem kultury. To bardzo ważny resort w państwie PiS. Ta władza myśli długą perspektywą, nie roku i nie czterech lat. Nie ma dla niej żadnej granicy czasowej.

W 2015 roku zaczęła się rewolucja i trwa. Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy a ci, którzy mówią inaczej, to zdrajcy. Miejsce zdrajcy jest w więzieniu albo na szafocie – zależnie od czasu akcji.

Minister Gliński znany jest z zamykania teatrów, które nie wypełniały zadań, jakie jego zdaniem powinny być realizowane. Pamiętamy, jakie były skutki takich decyzji. Przywołując określenie Manueli Gretkowskiej: minister Gliński już wtedy był pastuchem.

Jeżeli to trwa tak długo, to może w ogóle jest to dobre stałe zajęcie dla niego. Profesor socjologii, wnikliwy badacz społeczeństwa obywatelskiego i współczesnych problemów ekologicznych Polski i świata najlepiej odnalazł się w roli pastucha…

Są rzeczy na ziemi i niebie, o których się filozofom nie śniło…

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Poniżej publikujemy w całości sprostowanie do powyższego tekstu, nadesłane nam przez Ministerstwo Kultury, 04.06.2020.

Sprostowanie-Studio-opinii

Na wszelki wypadek powtarzamy poniżej zasadniczy tekst nadesłanego dokumentu — zgodnie z życzeniem Ministerstwa — tą samą czcionką:

SPROSTOWANIE

Nieprawdziwa jest informacja zawarta w opublikowanym w dniu 1 .06 2020 r. artykule pt. „Czy Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego jest pastuchem?”, autorstwa Zbigniewa Szczypińskiego, jakoby minister Gliński był „z zamykania teatrów”. Minister Gliński nie zamknął żadnego teatru.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com