Jerzy Łukaszewski: Swoboda nurkowania

21.06.2020

Pierwsze lato mojego życia. Ojciec wziął urlop, by chodzić ze mną na plażę w Orłowie. Mama po pracy zachodziła tam i zabierała nas do domu.  Opowiadała, że nigdy nie miała trudności, by nas w tłumie odnaleźć. Kierowała się przeraźliwym wrzaskiem wydobywającym się z gardziołek dwóch malców – synka sąsiadów i jej własnej latorośli. Tu zawsze zaznaczała różnicę – synek sąsiadów wrzeszczał, gdy jego ojciec chciał go wstawić do wody, ja wrzeszczałem, kiedy mój ojciec próbował mnie z niej wyjąć.

Od tamtych czasów uprawiałem chyba wszystkie dostępne sporty wodne z płetwonurkowaniem włącznie.  Niektóre kontynuuję, ze względu na wiek – bardzo amatorsko.

Dlatego wielką mi przykrość sprawiła informacja, iż nasza ukochana władza chce za obywateli decydować w czym można nurkować, a w czym nie.

Photo by adege on Pixabay

Przekonał się o tym pewien Gdańszczanin, który zadeklarował, iż nurkowanie w szambie będzie dla niego mniejszym dyskomfortem, niż np. głosowanie na Andrzeja Dudę.

W pierwszej chwili pomyślałem, że w zasadzie to niewielka różnica, ale wśród moich dawnych kolegów też byli ludzie rozsmakowaniu w niuansach, którzy woleli nurkowanie z lewej strony klifu i w życiu nie weszliby do wody z prawej, więc przyjąłem deklarację gdańskiego kierowcy ze zrozumieniem.

Zupełnie inaczej przedstawiciele naszej władzy, czyli policja. Kierowca został zatrzymany i postawiono mu zarzut „znieważenia głowy państwa”. Na jakiej podstawie – zupełnie nie rozumiem, a i policja miała chyba z tym problem, bo od początku tego spektaklu policjanci wisieli na telefonach łącząc się z przełożonymi w celu otrzymania stosownych instrukcji.

W tym momencie pomyślałem sobie, że Jacka Fedorowicza i śp. Stanisława Bareję musi skręcać z zazdrości. W życiu nie wymyśliliby takiego scenariusza, a nawet gdyby wymyślili to by go nie zrealizowali bojąc się, iż widzowie zarzucą im „przegięcie” i zbytnie oddalenie od rzeczywistości.

Wysyp samorodnych talentów kabaretowych w kręgach naszej władzy jest tak ogromny, że należałoby się poważnie zastanowić nad ich masowym eksportem, co z pewnością wsparłoby budżet nadwyrężony rozdętymi programami socjalnymi. Problem – kto by to kupił?

Wracając do sprawy gdańskiego kierowcy. Pominę fakt, że wspomniany A.D. niekoniecznie kojarzy się z „głową państwa” i nie chodzi tu wcale o żadną inną część państwowego ciała, a o rzeczywiste przywództwo, które – co wszystkim wiadomo – spoczywa w zupełnie innych rękach.

Problem polega na tym, że od kilku dni usiłuję znaleźć jakiś dowód na to, że ów kierowca znieważył któryś z „organów” (o, to lepiej do A.D. pasuje) państwa.

Żądnych wulgaryzmów, żadnych określeń opisujących kandydata D., nic z tych rzeczy. Ot, zwyczajna deklaracja. Owszem, nieco barwna, ale tylko deklaracja.

Od razu wyjaśnię, że nawet czerwona czapeczka na głowie ukochanego przez masy pana prezydenta to nic innego jak czapka kibiców z Euro 2012, a nie to można by pomyśleć.

Nic, zupełnie nic. Nie ma się do czego przyczepić.

A policjant musi. Westchnijmy więc użalając się nad jego niełatwą dolą.

Nieprzychylne władzy elementy naszego społeczeństwa zareagowały. KOD, Obywatele RP, posłanka Pomaska, której mimo starań nie ogolono na łyso i zwykli obywatele zaczęli zbierać się pod aresztem. Kierowcę po kilku godzinach zwolniono. Za „znieważenie »głowy« państwa” grozi mu do trzech lat więzienia. Chyba że pan prezydent swoim zwyczajem ułaskawi go jeszcze przed prawomocnym wyrokiem.

A z innej strony – komentarze ludu pracującego miast i wsi pod artykułami o sprawie nie napawają optymizmem. Czytałem wiele komentarzy świadczących nie tyle o poparciu dla PAD, ile o nieczytaniu artykułów poza tytułem lub o ich kompletnym niezrozumieniu. Popierający działania policji obywatele, deklarujący „konieczność szanowania głowy państwa” nie zadali sobie trudu, by samodzielnie pomyśleć i samodzielnie odnaleźć tę „zniewagę”, o którą oskarża się Gdańszczanina.  A wystarczyłoby popatrzeć na zdjęcie o zastanowić się nad dręczącym i mnie pytaniem: gdzie tu zniewaga?

I to jest poważny problem – samodzielne myślenie.

Kolejny przykład. Pani Aleksandra Dulkiewicz zorganizowała konferencję, na której prostowała pewnie „nieścisłości” wypowiedzi pana premiera dotyczące finansowania nowych zadań nałożonych przez rząd na samorządy. Z danych, które pokazano, z wyliczanych skrupulatnie liczb wynikało, że pan premier tradycyjnie buszował po obszarach dość odległych od prawdy. Samorządy mają coraz większe kłopoty z pieniędzmi na realizację zadań im narzuconych, na które rząd nie dostarcza pieniędzy. Nawet – o zgrozo! – na pensje nauczycieli, na które niedługo może kasy zabraknąć.

Niby nic nowego, ale …

Pomyślałem sobie, że to jest jednak coś wyjątkowego. Ostatecznie w iluś tam gminach, miastach i miasteczkach na skutek nieuwagi wyborców władzę sprawuje PiS.

Mamy dość!DO WYBORÓW

DNI

Idziemy i robimy swoje.

Jak czuje się burmistrz, wójt czy jakikolwiek inny przedstawiciel lokalnej władzy słysząc z ust premiera, że pieniędzy na wszystko ma w bród, żyć nie umierać/

Przecież on wie, że na wszystko mu brakuje, budżet gminy ledwo zipie, a patrząc w telewizor słyszy zupełnie co innego.

Należy do tej samej partii co premier. I ?

Naprawdę chciałbym kiedyś posłuchać szczerej spowiedzi kogoś takiego.

Pan premier może sobie łgać do woli, jak np. w sprawie tych 700 miliardów, które popłyną do nas z Unii, a o których jakoś żaden europoseł z PiS nie słyszał, ale na dole, w gminie liczą się tylko konkrety. I bolą.

Pomimo to poparcie dla jedynie słusznej linii partii jest wielkie, samorządowcy wywodzący się z niej nie protestują itd. Dlaczemu? Ktoś to rozumie?

Jak zwolennicy PiS mogą jednocześnie i z ochotą wspominać „zegarek Nowaka” i przymykać oczy na przekręty w biały dzień robione przez ich pupilków? Albo jestem przeciw złodziejstwu, albo nie. A jeśli jestem to barwy partyjne nie mają znaczenia.

Dekalog wymaga gloss i mam nadzieję, że nasz KK skoryguje zawarte w nim zapisy. Przykład – „7 nie kradnij, chyba że należysz do PiS”. To jest istotna potrzeba chwili, by wierni nie doznawali uczucia nieuleczalnej schizofrenii.

Problem, o którym dziś piszę dotyczy milionów ludzi, a ja nie potrafię sobie z nim poradzić. Słowa mijają się z rzeczywistością, a miliony ludzi zupełnie na to nie reagują. Zabawna wpadka Jarosława K. „nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne …” przestała już śmieszyć. Stała się widzianą na co dzień rzeczywistością polityczną. Jak to możliwe? Nie wszystko da się wytłumaczyć bieżącym interesem własnym. No to czym? Naprawdę mam coraz większy problem ze zrozumieniem tego fenomenu.

Na koniec kolejne wspomnienie z dzieciństwa.

Najbardziej obrzydliwymi potrawami jakimi prześladowała mnie mama była czernina i móżdżek. Do czerniny przekonałem się dzięki pewnej przesympatycznej pani z Włocławka, na widok móżdżku nadal mam niekontrolowane wstrząsy.

Szanowny panie Komendancie Główny Policji!

Deklaruję, iż wolę zjeść cztery … nie, nie przesadzajmy … dwie porcje móżdżku, niż zagłosować na Andrzeja Dudę!

Precz z posiekanym móżdżkiem! Niech żyje brukselka!

Jerzy Łukaszewski

Ostatnie artykuły Autora

6 najnowszych

Jerzy Łukaszewski: Czy Ruch się ruszy?

12.11.2020 Dzieje się tyle, że osoby poszukujące emocji w celu poprawienia krążenia doprowadzają swoich lekarzy do bankructwa, gdyż ponad wizyty w ich gabinetach przedkładają oglądanie telewizji. Trzeba przyznać, że szalenie ciekawe…
Czytaj dalej

Jerzy Łukaszewski: Proszę szybciutko się oddalić

29.10.2020 Tytuł jest tłumaczeniem na język naszych wsiowych hipokrytów słyszalnego z daleka hasła buntu, który na naszych oczach zaczyna zmieniać Polskę. No, może nawet nie zmieniać, ale odzierać ją z błazeńskich szatek,…
Czytaj dalej

Jerzy Łukaszewski: Europejska niepogoda

20.09.2020 Na początek chciałbym oświadczyć, że nie jestem specjalistą od polityki międzynarodowej. Od takich tematów mamy tutaj lepszych znawców. Dlatego to, co poniżej proszę potraktować wyłącznie jako rozważania osoby prywatnej…
Czytaj dalej

Jerzy Łukaszewski: Niech żyje król!

29.08.2020 Poryte wąwozami wzgórza między dwiema dzielnicami mojego miasta w latach dość odległych były stałym teatrem walk pomiędzy plemionami Apaczów i Siouxów, wrogimi sobie bez jakiegoś szczególnego powodu, ot…
Czytaj dalej
sierpień strajk

Jerzy Łukaszewski: Życie jak w bajce

22.08.2020 Od zawsze byłem miłośnikiem bajek i zostało mi to do dziś. Sam nawet kilka napisałem, na szczęście nikt nie musi ich czytać. Jako malec zachwycałem się książeczką „Na jagody”, a jako…
Czytaj dalej
Print Friendly, PDF & Email

20 komentarzy

  1. Sir Jarek 2020-06-21
    • Jerzy Łukaszewski 2020-06-21
      • slawek 2020-06-22
        • Sir Jarek 2020-06-22
  2. PIRS 2020-06-21
  3. PK 2020-06-21
  4. slawek 2020-06-22
    • PIRS 2020-06-22
      • Yac Min 2020-06-22
      • Jerzy Łukaszewski 2020-06-22
        • PIRS 2020-06-22
      • slawek 2020-06-22
        • PIRS 2020-06-22
        • slawek 2020-06-22
        • Jerzy Łukaszewski 2020-06-23
        • slawek 2020-06-23
        • Arkadiusz Głuszek 2020-06-22
      • slawek 2020-06-22
  5. Andrzej Goryński 2020-06-23
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com