Wujek z Ameryki1 min czytania

()

22.06.2020

Tuż po II wojnie św. Ameryka przyszła Polsce z pomocą. Paczki UNRRA to był skarb dla wygłodniałych Polaków. Był rok 1945. Miałem już 6 lat i tułając się podczas wojny z Mamą tu i tam (Tata w obozie) doświadczyłem nie jedno. Było biednie. Bardzo biednie.

I właśnie wówczas narodził się dobry wujek z Ameryki; dzięki amerykańskim darom chodziłem w pumpach  (co prawda za dużych dla mnie o kilka numerów), cenne były nawet puszki z koniną, zresztą w ogóle co płynęło z USA do Polski, było niczym przysłowiowa „manna z nieba”.

Potem krajowe władze postawiły szlaban dla imperialistów, ale nielegalnie słuchało się „Wolnej Europy” i zachwycaliśmy się jazzem.

Po wielu, wielu latach, czyli dzisiaj trudno przyklasnąć temu, co się święci. Prezydent mocarstwa robi nas w przysłowiowego konia (albo wała), czyli inaczej mówiąc w bambuko.

Zaprasza do siebie jednego z kandydatów w nadchodzących wyborach prezydenckich, czyli wciska się w nasze życie polityczne. Co zyska? To mianowicie, że nie jest tym tradycyjnym wujkiem z Ameryki, lecz kiepskim graczem, którego nie ma za co szanować.

Jerzy Klechta

Dziennikarz


Ur. 14 sierpnia 1939 w Łodzi.
Czytaj więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. Andrzej Goryński 23.06.2020
  2. Obirek 23.06.2020