27.07.2020

A właściwie już to robią. Jedną z nich to AOC, jak od pierwszych liter od imienia i nazwiska jest nazywana Alexandria Ocasio-Cortez, której przemówienie w Izbie Reprezentantów w zeszłym tygodniu zostało nazwane „najważniejszym przemówieniem feministycznym pokolenia” oraz „poglądową lekcją na temat seksizmu i przyzwoitości”.
Była to odpowiedź na obraźliwe i seksistowskie uwagi republikańskiego przedstawiciela w Izbie Reprezentantów Teda Yoho. Odpowiedź AOC tak dalece skompromitowała Yoho, że zrezygnował z udziału w zarządzie chrześcijańskiej organizacji Bread for the World, zajmującej się problemem głodu na świecie. Jako poinformował zarząd organizacji słowa przytaczane przez media nie licują z funkcją członka zarządu organizacji.
I dodawali, że zachęcili Teda Yaho do rezygnacji, gdyż ich działalność polega na obronie godności wszystkich ludzi.
Całe zamieszanie zaczęło się od tego, że Ted Yoho w ferworze sprowokowanej przez siebie wymiany zdań nazwał Alexandrię Ocasio-Cortez „f**king bitch”, czego nie muszę tłumaczyć.
Całe zamieszanie można skwitować wzruszeniem ramion: ot kłótnia polityków różniących się dość radykalnie w poglądach. Można ją było zakończyć zwyczajnym wyrażeniem słów przeprosin i ubolewania, co zresztą się stało. Incydent rozegrał się w poniedziałek, a już w środę Yoho przeprosił w Sali Izby Reprezentantów, dodając, że jako mąż i ojciec nigdy nie używa obraźliwych słów. Problem w tym, że te słowa nie tylko padły, ale zostały usłyszane przez postronnych obserwatorów. Stąd powoływanie się na żonę i córki stało się pretekstem do zdecydowanej odpowiedzi AOC:
Posiadanie córki nie czyni mężczyzny przyzwoitym. Posiadanie żony nie tworzy porządnego mężczyzny. Traktowanie ludzi z godnością i szacunkiem czyni człowieka porządnym… Ja też jestem czyjąś córką. Na szczęście mój ojciec nie żyje, aby zobaczyć, jak pan Yoho traktował jego córkę. Moja matka widziała w telewizji brak szacunku pana Yoho na schodach tego budynku wobec mnie. I jestem tutaj, ponieważ muszę pokazać rodzicom, że jestem ich córką i że nie wychowali mnie na kogoś, kto akceptuje przemoc ze strony mężczyzn.
To właśnie ta riposta przeszła do historii jako „poglądowa lekcja na temat seksizmu i przyzwoitości”.
Kim jest AOC i dlaczego jej wystąpienie odbiło się tak szerokim echem nie tylko w USA?
Alexandria Ocasio-Cortez w 2018 roku wygrała wybory do Izby Reprezentantów z jednego z dystryktów Nowego Jorku w wieku 29 lat, pokonując najpierw konkurenta z własnej partii demokratów, a potem adwersarza z partii republikanów, stając się najmłodszą członkinią Izby. W 2011 skończyła wydział stosunków międzynarodowych w Boston University. Urodziła się w 1989 roku w rodzinie pochodzącej z Puerto Rico o sefardyjskich żydowskich korzeniach. W 2016 zaangażowała się w kampanię prezydencka Bernie Sandersa, a teraz w jej politycznym programie można odnaleźć większość postulatów byłego już dwukrotnego pretendenta do urzędu w Białym Domu. Być może w przyszłości to właśnie AOC wcieli w życie postulaty swego nauczyciela.

Drugą kobietą, o której ostatnio zrobiło się głośno jest jedna z kandydatek na urząd wiceprezydenta Joe Bidena, Kamala Harris, jamajskiego i hinduskiego pochodzenia urodzona w 1964 roku. Od 2017 jako senatorka reprezentująca Kalifornię, w latach 2011–2017 prokurator generalna Kalifornii, w latach 2004–2011 prokurator okręgowa San Francisco, w latach 1990–1998 zastępczyni prokuratora okręgowego hrabstwa Alameda. W 1986 ukończyła studia na Uniwersytecie Howarda, z ekonomii i politologii. 21 stycznia 2019 w programie telewizyjnym Good Morning America telewizji ABC News ogłosiła rozpoczęcie swojej kampanii wyborczej w prawyborach Partii Demokratycznej, z której się wycofała 3 grudnia 2019 z powodu wyczerpania środków finansowych. To ją właśnie amerykańskie media wskazują, jako na jedną z kandydatek branych pod uwagę przez Bidena.
Być może to właśnie Alexandria Ocasio-Cortez i Kamala Harris już niedługo będą wyznaczały nowe standardy w polityce amerykańskiej. Być może to również pierwsze jaskółki zmierzchu dominacji białych mężczyzn w tej polityce. W każdym razie niezależnie od dalszego rozwoju politycznych karier obu pań na pewno już dzięki ich obecności tak polityka staje się inna. Na pewno lepsza.


Ze względu na swój wiek AOC nie mogła startować w tych wyborach ale jest to moja faworytka na urząd Prezydenta w kolejnych wyborach w 2024. Kamala Harris i Michelle Obama są wymieniane przez demokratycznych wyborców jako najlepsze kandydatki na wiceprezydenta po wyborze Bidena. Pandemia ujawniła obecność w polityce i samorządach bardzo wielu znakomitych kobiet. I to po obydwóch stronach politycznego spektrum. Demokratyczne burmistrzynie wielu amerykańskich miast ujawniają większą mądrość, siłę i charyzmę niż duża część ich kolegów.
W Polsce też mamy wybitne panie obdarzone politycznym temperamentem ale zastanawiam się, czy to właśnie nie ich mądrość trzyma je na dystans z polską polityką. Bo to jest na wskroś męska, szowinistycznie katolicka i prostacko nacjonalistyczna polityka. Na życzenie samych Polek i Polaków.
Wejście kobiet do polityki dokonało się dziesiątki lat temu, jednak dopiero w ostatnich latach ich obecność zaczyna być decydująca. Tak stało się w Niemczech, dzięki Angeli Merkel, tak stało się w Nowej Zelendii dzięki premierce Jacinta Ardern czy w Finlandii dzięki również premierce Sannie Marin. Nie można się przy tym zrażać obocnością w polityce kobiet, które od lat wspomagają najbardziej odrażające zachowania szowinistyczne mężczyzn. Takich kobiet nie brak w otoczeniu Donalda Trumpa czyJarosława Kaczyńskiego, występują one jednak nie jako niezależne podmioty polityczne, ale jako tło uwielbianych przez nich samców alfa.
Polityka nie ma płci, to prawda (chociaż jest to rzeczownik rodzaju żeńskiego), ale sposób jej prowadzenia już tak.
Istotnie to prawdopodobne, że Joe Biden zaproponuje funkcję VP kobiecie. Kamala Harris pozostaje jedną z kandydatek, jednak this little girl was me opisała właśnie powstanie dawnego sloganu w swojej kampanii wtedy przeciwko Bidenowi jako po prostu politykę, Biden nie skomentował a rzecz dotyczyła w Stanach nie byle czego jako, że społecznych podziałów rasowych.
Harris istotnie jednak zyskała już wizerunek publiczny, który na pewno okazałby się znaczący a oprócz praktyki prokuratora generalnego w Kalifornii jest senatorem, ma także doktorat z prawa. Inne komentowane obecnie kandydatki to Tammy Duckworth, pilot, która straciła obie nogi w wojnie irackiej 2004 roku (po trafieniu jej śmigłowca z ręcznej wyrzutni rakiet), odznaczona Purpurowym Sercem potem służyła w gwardii odchodząc z niej w stopniu podpułkownika, członkini Kongresu, teraz senator ze stanu Illinois, urodziła się także dobrze bo w 1968, oraz Karen Bass, reprezentant z Kaliforni i w Kongresie między innymi przewodnicząca koła parlamentarnego członków Kongresu pochodzenia afro-amerykańskiego, urodziła się w 1953 – tak sobie.
Harry Reid pytany ostatnio po rozmowie z Bidenem o tegoż opinię dotyczącą VP odpowiedział jedynie, że w grę rzeczywiście wchodzi kilka kobiet polityków razem z senator Warren. Elizabeth Warren jednak urodziła się aż w 1949, chociaż wykładała kilka lat na uniwersytecie Harvarda. Także jednak miała swój czas w kampanii prezydenckiej i dała się wtedy poznać chyba lepiej niż tutaj Małgorzata Kidawa-Błońska. No i Harry Reid jest aż z 1939, chociaż on ciągle wie co mówi.
A którą Pan woli: tą czy tą ?
to był taki żart, czy pan woli tą z trucka czy z motocykla
oj żeś się pan palca uczepił, ten palec się pani poseł czasami sam podnosi, co jak zresztą wyraźnie widać wyraźnie ją dziwi, a poprawianie protezy zębowej podczas pracy głową to już naprawdę nic złego
Przemόwienie Alexandrii Ocasio-Cortez dotyczy seksistowskiego języka, ktόry kulturowo sankcjonuje brak rόwnouprawnienia i przemoc wobec kobiet. I do tego problemu chciałabym się odnieść… na przykładzie zaprezentowanego wyżej tekstu. Chodzi mi o ugruntowane, bezrefleksyjne, a nawet (z tychże powodόw) nieświadome operowanie odczłowieczającym kobiety słownictwem i społecznie przyjętą frazeologią. Przykład takiej nieświadomości – nawet po stronie obrońcόw praw kobiet – znaleźć można choćby w przytoczonym tłumaczeniu fragmentu wystąpienia OAC, gdzie zwroty: having a daughter, having a wife przetłumaczono jako: “posiadanie cόrki”, “posiadanie żony” – czyli tak, jakby OAC wyraziła się: owning a daughter; owning a wife.
Fakt, że w języku potocznym słowa “mieć” i “posiadać” traktuje się jak synonimy, w żadnym wypadku nie usprawiedliwia wymiennego stosowania ich w stosunku do osoby. I pewnie gdyby chodziło o “posiadanie męża”, czerwona lamka zapaliłaby się nam w głowach natychmiast – bo brzmi to co najmniej idiotycznie, nieprawdaż? Ale “posiadanie żony/dziecka” – już nie.
“Mieć” można charakter, katar, zielone oczy, wykształcenie, stan cywilny wreszcie. Posiada się jedynie rzeczy. Dobrym zwyczajem stało się już, gdy mowa o kobietach, używanie żeńskich form rzeczownikowych. Czas najwyższy skończyć z odczłowieczającymi kobiety kliszami językowymi w rodzaju “posiadać żonę”, “wydać cόrkę za mąż ”, “oddać się mężczyżnie” (jakoś nie słyszy się, żeby mężczyzna “oddał się kobiecie”).
Lista takich inkryminowanych (oby!) zwrotόw może być dłuższa. Zachęcam do tropienia.
P.S. Nie wiem, czy to efekt zamierzony, ale w kontekscie całego artykułu prof. Obirka tłumaczenie: “Posiadanie cόrki/żony nie czyni mężczyzny przyzwoitym” – brzmi nad wyraz trafnie i, jako chwyt retoryczny, ma mocną wymowę. Tyle tylko, że byłaby to już autorska parafraza słόw OAC – co może warto uwypuklić – a nie cytat z jej przemόwienia.
Bardzo trafne uwagi. Dziedziczymy, niestety, język kultury rolniczej. W stosunku do długości epoki rolniczej to my jesteśmy dopiero na początku kolejnej. Ale to właśnie czas najwyższy na modyfikowanie naszego aparatu pojęciowego. W Polsce robimy kolejne kroki wstecz pod obecnymi rządami i ja też ze zgrozą obserwuję powrót do archaicznego języka, który złośliwie nazwałbym biblijnym, bo religie to żywy depozytariusz kultur rolniczych. W USA w ramach poprawności politycznej uważano na dobór słów (przynajmniej tych o uświadamianym znaczeniu) ale Trump demontuje poprawność polityczną w ogóle. Stąd brak skrępowania w publicznym użyciu słów, które są wciąż obecne w aparacie pojęciowym większości ludzi. Język jest chyba ostatnim po religii bastionem „dawnego” i obawiam się, że będzie broniony „do ostatniej kropli krwi”. Widzimy, co dzieje się ze stosunkiem do gender studies, które w dużym stopniu modyfikują aparat pojęciowy. Mamy ze strony instytucji religijnej zdecydowane NIE. W ciekawych czasach przyszło nam żyć. Przed nami wojny o język.
Dobiegam do 70-tki i od wczesnego dzieciństwa pamiętam język potoczny zwykłych ludzi, nawet świetnie wykształconych. Ten język konserwował i konserwuje nadal (dzisiaj w o wiele mniejszym stopniu) głębokie uprzedzenia na tle m.in. kompleksów, w tym kompleksu niższości Polaków:
– antysemityzm (parchy, gudłaje, pejsaci, icki i mośki, etc.)
– rasizm (asfalty, bambusy, żółtki, cygany,),
– seksizm (dupa, pinda, cipa, wymiona, bufet,)
– epitety zwierząt (świnia, osioł, baran, zbydlecenie, łże jak pies, etc.)
– nonszalancję lub pogardę zawodową (krawczyna, szewczyk, cieć, łapciuch, klapciarek, itp.)
– homofobię (pedał, ciota, lesba)
– narodowe (pepiczek, żabojad, makaroniarz).
– i wiele innych które zacieraja mi się w pamięci.
Obserwując jezyk współczesny wydaje sie, że wiele z tych dawnych uprzedzeń i kompleksów społecznych już zanikneło i nadal zanika. Częściowo przez pewien kanon poprawności politycznej – czytaj szacunku dla innych ludzi, a częściowo przez proces upowszechnienia wzorców kulturowych, edukacji, kontaktów międzynarodowych. Kontrrewolucja pisowska na chwilę ozywiła ten zakompleksiony język pogardy dla innych, ale nie odwróci on tendencji zanikania języka wykluczania i uprzedzeń. To, co w języku polskim zastępuje te niechlubne wzorce kompleksów wobec inności, to zalew wulgaryzmów. To plaga, która obniża i tak słabe mechanizmy precyzyjnej komunikacji werbalnej, gdzie piękno i prezyzję słów zastępuje intonacja wulgaryzmów. (Jak w tym dowcipie o wodospadzie Niagara!)
Zgadzam się z Panem, że dziedziczony język kultury rolniczej, paternalistycznej, ksenofobicznej i homofobicznej, seksistowskiej, antysemickiej i ciemnogrodzkiej nadal ma istotny wpływ na zycie społeczne, w tym także niestety na fałszywe wybory polityczne.
Jeżeli jednak miałbym wnioskowac o przyszłosci, to zdaje mi się, że kobiety w ogóle, w tym kobiety amerykańskie zmodyfikują te niechlubne tradycje językowe i społeczne.
Ten język jest stale obecny w mediach. Słyszymy od lat np. że „urodziła mu dwoje dzieci” a nie że mają dwoje dzieci.
Tak daleko nie odeszliśmy od czasów Hioba, któremu dobry Pan Bóg w nagrodę za oddanie dał drugą rodzinę w miejsce tej którą mu Szatan wykończył w ramach zakładu i Hiob w ten sposób nie był stratny. Ciekawe, że Szatan nie pomyślał, że skoro Bóg jest wszechwiedzący to wie jak się Hiob zachowa, więc sobie z Szatana robi jaja zakładając się z nim.
I gratulacje za otrzymanie nominacji należą się senator Harris, przez siedem lat prokurator generalnej stanu Kalifornia, przez poprzedzające osiem lat prokurator okręgowej San Francisco.