Marek Jastrząb: Mandaryni3 min czytania

()

05.09.2020

Ten, co był sprytniejszy w ogłupianiu pozostałych i wykazywał się większą przebiegłością, stroi się w kaftan bezpieczeństwa, by przejść do historii jako następne wcielenie Kaliguli.

Tak dzieje się od jaskiniowych początków zaludnienia globu; we współczesnej Polsce modny jest dziadek z Wermachtu i zbieranie haków na konkurenta do michy. Efekt? Przy pomocy klakierów i zbieraniny lojalnych przydupasów, na Białorusi, w Korei, na Węgrzech, w Turcji czy Rosji lub USA, powstaje dla nich życzliwy klimat do kacykowania, a ubezwładnione narody bezkrytycznie kierują się w stronę dyktatury.

Kapelmistrzem tej menażerii jest dżentelmen z trochę lepszą dzidą lub maczugą niźli dzida jego konkurenta do michy. Takiego, w myśl tradycyjnej zasady, „dziel i rządź”, obrzuca słownymi fekaliami. Wytyka mu własne wady, posługuje się szantażem, insynuacją i pomówieniami. Wywiera na niego nacisk za pomocą naiwnej opinii publicznej poprzez intensywne stwarzanie wrażenia, iż mówi prawdę. Przedstawia go w niekorzystnym świetle, za co — mówiąc nawiasem — spotyka się z kwaśnymi wyrazami wdzięczności od podzielonego i zdezorientowanego społeczeństwa.

Lecz nie skupia się tylko i wyłącznie na błędach pojedynczego konkurenta: koncentruje się na hurtowym oczernianiu jego ugrupowania. Tak zresztą nakazuje tradycja. Tradycja wybierania mniejszego zła. Godzenia się na powszechny marazm. Oczekiwania na cudowne uzdrowienie za pomocą trucizny.

*

Za pośrednictwem sfabrykowanych dowodów, przy groźbie użycia straszaka w postaci aresztu i rekwizycji mienia, banda zwolenników bezhołowia, rujnuje opozycyjnego wroga, wyklucza go z wpływania na styl rządzenia. Doprowadza do ruiny zawłaszczonego kraju: niby bezwiednie, niby profilaktycznie tłamsi w zarodku wszelki opór i tępi każdy minimalny przejaw buntu wieszczący jego rozszerzenie.

Jednakowoż należy pamiętać, że kacyk nie po to nim jest, by ulec tej części narodu, która ma odmienne zdanie. Nie może pozwolić na przyznanie, że jego metody rządzenia są złe. Nie może zrezygnować z zamordyzmu i odpuścić narodowi niesubordynację; nie jest w stanie przyznać mu racji, a samemu dać nogę; wszak nie po to nim został, by się poddać. Bo jego nadrzędnym celem jest utrzymać na stanowisku satrapy.

*

Dyktatorzy prężą demagogiczne muskuły. Pokazują, wbrew faktom, że naród ich kocha i jest gotów przelewać za nich krew. A im bardziej gardłują o wolności czy demokracji, im kłamliwej i z większym zacietrzewieniem plują społeczeństwu w twarz, tym więcej mają zwolenników, popleczników, totumfackich z piekła rodem. Pozostała część narodu drepcze w miejscu i narzeka na swój podły los. Psioczy, nie zdając sobie sprawy, że tym biernym sposobem przyczynia się do legitymizacji kacyka i jego pretorianów. Uchyla się od myśli, że zamiast wdawać się z nim w dialogowego tenisa, wystarczy nie być mu posłusznym i nie ulegać jego schorowanej woli.

Nie dziwota, że wódz, utwierdzony w przeświadczeniu o skuteczności swoich wypowiedzi, jest przekonany o sensie wygłaszanych bzdur.

Marek Jastrząb

Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM

One Response

  1. PK 09.09.2020