Telewizja pokazała (624)

12.09.2020

Nowe przepisy ministerstwa zdrowia w sprawie koronawirusa narzucają dziwną procedurę. Kiedy ktoś czuje, że zachorował, ma zadzwonić do lekarza pierwszego kontaktu, a ten przez telefon oceni co się dzieje. Ciekawe czy lekarz przez telefon odróżni koronawirusa od grypy albo zapalenia płuc. Następnie chory przez kilka dni przebywa w domu, a jeśli objawy nie ustępują bądź się nasilają, zgłasza się do lekarza do przychodni, aby ten, jeśli uzna, że to może być koronawirus, skierował go na badanie.

Chory, udając się do przychodni, może zarazić innych ludzi po drodze i na miejscu, a także lekarza – lekarz powinien zabezpieczyć się tak jak to robią lekarze na oddziałach zakaźnych, co jest niemożliwe (specjalny strój, śluza do dezynfekcji itp.). Potem chory udaje się (zapewne pieszo, żeby nikogo nie zarazić) do szpitala, gdzie zbadają czy to koronawirus (a potem wraca do domu i czeka na wynik?).

Odnosi się wrażenie, że w ministerstwie zdrowia nie pracuje żaden lekarz, który miał kontakt z chorymi. Może przed wprowadzeniem kolejnych przepisów panowie z ministerstwa odegraliby historię zachorowania i jeden by się wcielił w chorego, drugi w lekarza, a kilku w postronne osoby narażone na kontakt z chorym.

Po spotkaniu ministra zdrowia z lekarzami rodzinnymi skorygowano procedurę. Jeśli lekarz usłyszy o typowych objawach zakażenia koronawirusem to od razu może skierować chorego na test, bez osobistego badania. Praktyka zapewne wykaże, że wymyślona przez ministerstwo procedura jest niebezpieczna. Ale rządzący premiują dobre intencje i rozgrzeszają, także prawnie, tych co szkodzą.

Niepokojące jest, że ministerstwo skróciło okres kwarantanny i skupiło się na typowych objawach zakażenia – wysoka temperatura, kaszel itp. Tymczasem dr Michał Chudzik, kardiolog, który bada chorych, którzy przeszli zakażenie koronawirusem, stwierdził, że często występują objawy nietypowe:

Co pana zaskoczyło w czasie badań?

Objawy choroby. Tak jak wszyscy słyszałem, że objawem COVID-19 mogą być wysoka temperatura, zaburzenia węchu i smaku, kaszel, duszności. Gdy rozmawiam z pacjentami, którzy chorowali w izolacji domowej, powraca, owszem, temat utraty węchu. Jednak bardzo często pierwsze objawy, jakie mieli, różnią się od tych szeroko opisywanych. Zdecydowana większość pacjentów wcale nie miała wysokiej temperatury. Zdecydowanie wiele osób miało stan podgorączkowy, około 37 stopni C, objawy lekkiej infekcji górnych dróg oddechowych i właściwie żadnych innych objawów.

Co to oznacza?

Na przykład to, że triaż [system segregacji medycznej] prowadzony w szpitalach czy instytucjach nie jest miarodajny. Bo w wielu miejscach, nawet gdy mierzona jest temperatura, to dopiero ta powyżej 38 stopni jest powodem do wzmożonej czujności – a ona pojawiała się często po kilkunastu dniach od pierwszych objawów. A w ankietach odpowiada się na pytanie o kaszel. Z naszych badań płynie prosty wniosek – należy wzmagać czujność, nawet jeśli ma się objawy lekkiej infekcji. Bo to może być koronawirus. I, jeśli nawet dla nas jest niegroźny, a choroba przebiega skąpoobjawowo, to możemy zakazić kogoś, kto jest osłabiony, schorowany albo w wieku senioralnym.

I jeszcze ciekawostka – u wielu osób po zakażeniu nie tylko nie ma gorączki, ale wręcz dochodzi do obniżenia temperatury. Są osłabieni i przez kilka dni mają 35 stopni Celsjusza. Dlatego tak ważne jest, aby wzmożony reżim sanitarny zachowywali wszyscy. Wielu pacjentów podaje jako jedyną dolegliwość bardzo duże ogólne osłabienie.

* * *

Zachęca się Polaków do szczepienia przeciw grypie, często argumentując, że wtedy w przypadku zachorowania będzie wiadomo, że to raczej koronawirus. Nie wydaje mi się to przekonujące. Szczepionka nie zapobiega zachorowaniu na grypę i tylko zapewnia, że przebieg choroby będzie łagodniejszy. Zatem kiedy ktoś, kto się szczepił, zachoruje, dalej nie będzie wiadomo czy to grypa, czy koronawirus.

Mnie zniechęca fakt, że niektórzy odchorowują dość ciężko szczepienie przeciw grypie. Tak było w poprzednich latach w przypadku dwojga znajomych, młodszych o pokolenie. Nie chciałbym, osłabiony po takim odchorowaniu, natknąć się na koronawirusa.

* * *

Jerzy Urban:

Uważam, że PiS będzie rządzić jeszcze długo, a nawet nie rządząc będą mieli wielki wpływ na społeczeństwo. Może za 10 lat ich wpływy zaczną maleć. Czy PiS się rozleci, czy nie, czy będzie Kaczyński, czy ktoś inny, tendencja narodowo-katolicka o skłonnościach autorytarnych i fundamentalistycznych jeszcze długo będzie potężna. I nikt z rządzących Polską nie będzie mógł tej tendencji ominąć.

* * *

Zdjęcie

* * *

Wiedza o naszym wspaniałym kraju nie była kiedyś zbytnio rozpowszechniona.

Wiele lat temu, w latach 60., byłem ze znajomymi w Bułgarii, a wracając postanowiłem odwiedzić znajomą Bułgarkę, która mieszkała w miasteczku na trasie do Warszawy. Pojechałem wcześniej, spędziłem tam parę godzin i czekałem na pociąg.

Zawsze miałem łatwość do języków (niestety, także do ich zapominania), szczególnie do wymowy, a że byłem w Bułgarii już drugi raz, i to miesiąc, no i znałem trochę rosyjski, więc sobie radziłem w prostych sprawach.

Na dworcu był młody wieśniak Bułgar z żoną i kilkuletnim dzieckiem. Zapytał mnie o coś, ja mu odpowiedziałem, chwilę gawędziliśmy i nagle zapytał mnie o coś czego w ząb nie zrozumiałem. Mówię mu, że ne razbiram, czyli nie rozumiem. On powtarza pytanie, ja mu tłumaczę, że nie rozumiem, bo nie jestem Bułgarem.

– A skąd jesteś?
– Z Polski.
– A gdzie leży Polska – w Rosji?
– Nie, obok Rosji.
– A jak się tam mówi, po rosyjsku?
– Nie, po polsku.

Nie wiem, czy mi uwierzył.

* * *

Po wypowiedzi papieża Franciszka, aby nie używać imienia Boga do terroryzowania ludzi i zaprzestać używania religii do budzenia nienawiści, przemocy, ekstremizmu i ślepego fanatyzmu, odezwały się w Polsce głosy krytykujące papieża. Cezary Michalski cytuje znalezione w internecie:

– Bergoglio jest heretykiem, wyklucza siebie i jest wykluczony z Mistycznego Ciała Chrystusa. Dla nas wierzących Chrystusowi to persona non grata.

– Do kogo pije ten prorok Antychrysta? Do swoich muzułmańskich pupilków? Do starozakonnych?

– Mamy Papieża lewaka – za chwilę będzie tęczowych przepraszał?

* * *

Wadliwy polski system edukacji

* * *

W czerwcu br. poseł PiS Przemysław Czarnek, wówczas członek sztabu wyborczego Andrzeja Dudy, powiedział o społeczności LGBT: Skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka, czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym.

KUL, gdzie pan Czarnek pracuje, odciął się od jego słów:

Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II pozostaje wierny nauczaniu Kościoła Katolickiego, który wskazuje, że wszyscy ludzie mają tę samą naturę i cieszą się równą godnością.

Poinformowano też, że sprawa posła trafi do rzecznika dyscyplinarnego, który zdecyduje o dalszym jego funkcjonowaniu na uczelni.

Obecnie władze uczelni poinformowały:

W związku z pytaniami w tej kwestii informujemy, że Pan dr hab. Przemysław Czarnek spełnił wszystkie kryteria niezbędne do awansu zawodowego i od 1 października br. będzie zatrudniony na stanowisku profesora KUL.  Decyzję w tej sprawie, podobnie jak w przypadku innych awansowanych pracowników, w sierpniu br. podpisał poprzedni Rektor KUL ks. prof. Antoni Dębiński.

Pan poseł zwrócił się do krytykujących go osób, twierdząc, że są one przedstawicielami „kręgów lewicowo-lewackich”.

Prawa człowieka, równość, czego to lewacy nie wymyślą.

* * *

Scena polityczna już dawno przesunęła się tak w prawo, że to, co teraz uważa się za centrum, było kiedyś daleko po prawej stronie. Zapewne partie robią badania opinii publicznej i dowiadują się, że ich wyborcy mają co najmniej konserwatywne poglądy. Wydawałoby się, że to okazja do pracy z wyborcami, aby mogli zrewidować swoje poglądy. Ale najczęściej partie po prostu dopasowują swoje programy do wyborców. Czasem odnoszę wrażenie, że gdyby wyborcy danej partii okazali się kanibalami, to politycy zaczęliby mówić o zaletach ludzkiego mięsa.

Często politycy wychodzą naprzeciw przekonaniom wyborców, obiecują odpowiednie działania i liczą na krótką pamięć wyborców (i mają rację). Za rządów Platformy opinię publiczną wzburzyły tematy pedofilii, dopalaczy, hazardu i kiboli i wtedy premier Tusk grzmiał, że surowo ukarze przestępców. Hazard? – zlikwidujemy. Dopalacze? – nie będzie sprzedaży i ukarzemy sprzedawców. Pedofile? – będziemy ich kastrować chemicznie. Te zapowiedzi nie miały szansy się spełnić, bo prawo na to nie pozwala, ale wystarczyły do uspokojenia nastrojów. Szkoda, że Tusk nie skorzystał wówczas z mojej propozycji, żeby zacząć od kastracji kiboli, którzy są jednocześnie hazardzistami i pedofilami.

Zwykle takie tematy kończą się nawoływaniem do jeszcze surowszego karania tych, którzy złamali prawo. I bez tego mamy prawo bardzo restrykcyjne. Pamiętam historię sprzed paru lat. Gdzieś w Polsce zepsuł się autokar wiozący dzieci z kolonii, a następny, który wezwano, przyjechał dopiero po 5 godzinach. Ponieważ było gorąco, kilkoro dzieci zasłabło. Ot, zdarzenie, ale media starają się z każdego zdarzenia zrobić wydarzenie i to był temat na reportaż w telewizji.

Zaskoczył mnie komentarz: Za narażenie dzieci na niebezpieczeństwo opiekunom groziła kara do 5 lat więzienia.

Zbiegło się to z informacją o wypuszczeniu z aresztu hiszpańskiego maszynisty pociągu, który przez swoją lekkomyślność spowodował katastrofę, w której zginęło prawie 80 osób. Groziło mu do 4 lat więzienia.

* * *

19 rocznica ataku na wieże WTC. Zginęło wtedy około 3 tys. osób. W rewanżu (?) Stany Zjednoczone zaatakowały Afganistan i Irak. Afganistan, bo nie chciał wydać organizatora zamachu – Osamy bin Ladena, a Irak, bo od dawna to planowano, więc oskarżono niesłusznie Irak o współpracę z terrorystami i posiadanie broni chemicznej i biologicznej (potem przyznano się do kłamstwa).

Wojna przeciw terroryzmowi z użyciem wojska jest idiotyzmem, bo terroryści nie mają wojsk ani państwa. W wyniku tego zginęło więcej Amerykanów niż w wieżach WTC i setki tysięcy Irakijczyków. W USA rozszerzono inwigilację obywateli, podsycając lęk przed terrorystami. Ale od samych strzelanin między Amerykanami corocznie ginie kilka razy więcej obywateli niż od zamachu na wieże WTC. Od koronawirusa zmarło w USA prawie 200 tys. obywateli i jakoś mało kto się tym przejmuje.

Sama wojna w Iraku kosztowała Stany Zjednoczone 2 biliony dolarów (wg raportu Brown University). Fajny jest ten świat.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com