Arkadiusz Głuszek, Sławek: Wyborcy — ograniczać, czy edukować?16 min czytania

()

Świat duchowy został od samego początku istnienia człowieka zagospodarowany przez religie, które specjalizują się w tłumaczeniu świata duchowego na świat rzeczywistości. Mieszanie wiedzy ze światem duchowym (religijnym) zazwyczaj prowadzi do problemów ze szkodą dla samej demokracji, czyli w końcowym efekcie dla rozwoju państwa. Silna pozycja instytucji religijnych w danym państwie jest z definicji szkodliwa dla jakości edukacji. Taki mamy współcześnie stan rzeczy, bo w przeszłości instytucje religijne stały tu i ówdzie w awangardzie wiedzy i postępu. Rola instytucji religijnych zmieniła się drastycznie i paradoksalnie powróciły one do swoich pierwotnych funkcji, czyli wspierania i tłumaczenia mistycznego przeżywania świata duchowego przez człowieka. Dzisiaj religie nie są już awangardą postępu. Wydają się już coraz mniej potrzebne współczesnemu człowiekowi, ale odchodzenie od religii jest długotrwałym procesem i nie należy w niego ingerować. Za to instytucje religijne powinny zostać trwale oddzielone od wpływu na powszechną edukację. Dla dobra kraju i obywateli.

Posłużmy się wdzięcznym przykładem państwa polskiego. W Konstytucji RP z 1997 r. wprowadzony został obowiązek nauki. Powszechnym obowiązkiem szkolnym w Polsce objęte są dzieci od 7 do 18 roku życia. Podstawy programowe nie są regulowane przez ustawę zasadniczą i stały się de facto areną rozgrywek politycznych. Wprowadzenie nauki religii do szkół publicznych w drodze kolejnych rozporządzeń ministra edukacji narodowej z 1992, 1993, 1999, 2014, 2017 i 2020 roku osłabiło jakość edukacji. Nie tylko samo wprowadzenie nauczania religii do szkół, ale też modyfikacje podstawy programowej stały się kolejnymi ingerencjami świata duchowego w materię stricte edukacyjną. Równoległym zagrożeniem dla edukacji są oddziaływania polityczne. Systemowe narzucanie ideologii politycznych na procesy nauczania próbuje przekształcić edukacje w indoktrynację. Ingerencja polityków w treści merytoryczne programów edukacyjnych powinna zostać systemowo zablokowana na poziomie konstytucji.

back to school

Długofalowe skutki niszczenia edukacji w Polsce powinny doczekać się badań naukowych. Wnioski raczej nie będą budujące. Już teraz widać gołym okiem osłabienie odruchu racjonalnego wnioskowania i wzmocnienie tendencji emocjonalnego podejmowania decyzji wyborczych. A państwo polskie dryfuje.

Przeciwdziałanie negatywnym skutkom ingerencji religii oraz polityków w proces edukacyjny powinno odbywać się w postaci ochrony sekularnego charakteru powszechnego systemu kształcenia dzieci i młodzieży, który jest obowiązkowy do pewnego wieku. Należy również promować dalsze, już nieobowiązkowe kształcenie obywateli dla wspólnego dobra. Widzimy też pilną potrzebę zorganizowania powszechnego, dobrowolnego systemu edukacji ludzi dorosłych, obecnie nieistniejącego, a coraz bardziej koniecznego w kontekście skali i tempa zmian we współczesnym świecie.

W odniesieniu do powszechnego systemu edukacji dzieci i młodzieży rozwiązanie może być tutaj tylko jedno. Odrzućmy na chwilę nasze własne przekonania religijne i wejdźmy w buty naukowca albo użyjmy szkiełka i oka, jak kto woli. Chcemy szybko rozwijającego się kraju? Sprawmy zatem, aby polska szkoła publiczna na powrót stała się placówką edukacyjną. Niezbędne będą następujące kroki:

  1. Całkowite usunięcie nauczania religii ze szkoły publicznej. Nauka religii pozostanie w gestii związków wyznaniowych i może być organizowana w ramach struktur tych związków. Szkoły prywatne mają swobodę decyzji i mogą spełniać życzenia mocodawców. Ogólnie wyznawana religia i jej nauczanie mają stać się na powrót całkowicie prywatną sprawą obywateli. Państwo polskie zgodnie z Konstytucją pozostaje neutralne światopoglądowo, a to oznacza, że nauczanie religii w szkołach publicznych, nawet pod pretekstem dobrowolności, jest niekonstytucyjne.
  2. Rewizja podstawy programowej w jej najnowszej odsłonie z 2017 roku. Paradoksalnie jest to dobra podstawa programowa, w której nie ma ani jednego słowa o religii jako przedmiocie nauczania. Nie jest to jednak bardzo dobra podstawa programowa. Zdarzają się tam przekłamania w rodzaju nazywania króla Stefana Batorego albo Mikołaja Kopernika Polakiem (Batory był królem RP, ale po polsku nie mówił i pochodził z Siedmiogrodu, Kopernik był poddanym Rzeczpospolitej i chociaż znał język polski to w domu mówił po niemiecku — pojęcie narodowości w ich czasach jeszcze nie istniało). Z mniejszości uznani zostali jedynie Kaszubi, którzy mogą liczyć na własny program nauczania. Liczne są też wstawki ideologiczne w ramach historii, biologii, wychowania do życia w rodzinie. Najważniejszą słabością tej podstawy programowej jest brak nowoczesności. Szczególnie tam, gdzie tradycyjnie dochodzi do kolizji z wykładnią Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Ten brak nowoczesnej wiedzy, a nade wszystko brak nowoczesnego podejścia do samej metody nauczania w szkole jest najsłabszą cechą polskiej podstawy programowej. Sami nauczyciele wskazują, że podstawa programowa jest przeładowana. Oczywiście, mają rację, niemniej problem polega na XIX-wiecznym podejściu do procesu nauczania polskiej szkoły. Współczesne, najlepsze modele edukacyjne stawiają na rozumienie przez ucznia zależności przyczynowo-skutkowych, czyli procesów, a nie na pamięciowym opanowaniu reguł, definicji i cudzych interpretacji. Kolosalna różnica dzieli polską szkołę od nowoczesnej szkoły, w której wspiera się ucznia w jego zainteresowaniach. Uznanie, że ważniejsze jest wzmocnienie radości z nauki kosztem opanowania określonego zakresu wiedzy faktograficznej sprawdza się i prowadzi do budowania społeczeństwa „zaciekawionego i zaangażowanego”. Polska szkoła wyraźnie nie lubi dopytywania się uczniów chcących lepiej zrozumieć jakiś problem. Nauczyciele nie mają czasu, bo spieszą się, żeby wykonać podstawę programową, a typowy uczeń polskiej szkoły podstawowej jest przepracowany i apatyczny. Jakie społeczeństwo jest budowane takim podejściem edukacyjnym łatwo odpowiedzieć sobie samemu.
  3. Podniesienie zawodu nauczyciela do rangi kluczowego dla demokracji funkcjonariusza publicznego wraz ze wszelkimi tego konsekwencjami (elitarność zawodu, ekstremalnie wysokie wymagania, pakiety finansowe).
  4. Umocowanie prawne zreformowanej szkoły i podstawy programowej w sposób, który zapobiegnie próbom ingerencji ze strony związków wyznaniowych i związanych z nimi organizacji, stowarzyszeń i partii politycznych.

Jeżeli w zreformowanej szkole młodzi Polacy otrzymają solidną edukację, to będzie to maksimum tego, co możemy zrobić dla przyszłości naszego kraju. Żaden egzamin obywatelski nie będzie miał już sensu, bo nic tak gruntownie nie przygotuje do racjonalnego wyboru, jak szkoła, która zapewni gruntowne przeszkolenie obywatelskie.

Permanentna edukacja ludzi dorosłych jest drugim, istotnym czynnikiem poprawy racjonalności procesu dokonywania wyboru politycznego, ale powinna mieć znacznie szersze cele. To często ludzie dorośli, wychowani w innej epoce mają różne trudności w nadążaniu za tempem rozwoju współczesnego świata – trudności zarówno w rozumieniu zjawisk i procesów, jak i poradzenia sobie ze skutkami zmian. Taki rodzaj edukacji w państwie polskim nie istnieje, chociaż wydaje się konieczny. W Polsce wciąż panuje powszechne, acz anachroniczne i tragiczne przekonanie, że uczenie się jest etapem w życiu człowieka i ograniczone jest do czasów szkolnych. Tymczasem wszyscy, którzy zawodowo lub hobbystycznie zajmują się zdobywaniem wiedzy doskonale się orientują, że jest to proces nieustanny, jeżeli chce się dysponować wiedzą aktualną. Zasoby wiedzy na świecie nieustannie i szybko się powiększają, a wraz z nimi zmienia się nasze pojęcie o otaczającym nas świecie.

Ponieważ edukacja dorosłych nie może być obowiązkowa, zatem jej wprowadzenie w życie i rozwój wymagają znacznie większego wysiłku intelektualnego na rzecz atrakcyjności dla potencjalnych wyborców. Zatem dobrowolność tej edukacji zakłada konieczność jej wysokiej atrakcyjności. Zalążki takiego systemu permanentnej edukacji obywatelskiej już zresztą istnieją. Przybierają one postać np. uniwersytetów III wieku lub różnych akcji edukacyjnych na rzecz zapobiegania chorobom, ochrony środowiska naturalnego, zdrowego trybu życia, ryzyka zbierania grzybów, etc. Pojęcie edukacji nie musi wcale w sobie zawierać konieczności chodzenia do szkoły. Ciekawe filmy, komiksy, plakaty, artykuły prasowe, teksty internetowe, cykle memów tematycznych, czy np. gry komputerowe – to wszystko mogą być skuteczne narzędzia edukacyjne w takim powszechnym kształceniu ludzi dorosłych.

Ponieważ nie jesteśmy specjalistami w zakresie projektowania i budowy systemów edukacji, ograniczymy się do sformułowania kilku wyjściowych założeń takiego systemu.

Założenia takiego systemu permanentnej edukacji dorosłych mogą być następujące:

  • zasadniczym celem edukacji powinno być niesienie pomocy ludziom w rozwiązywaniu ich rozmaitych problemów związanych ze światem współczesnym,
  • wsparcie rozumienia komunikatów medialnych, wsparcie procesu zdobywania nowych kwalifikacji zawodowych oraz cywilizacyjnych – posługiwania się coraz powszechniejszymi urządzeniami elektronicznymi – komputery, tablety, smartfony, etc.,
  • pomoc ludziom w racjonalnym poszukiwaniu rzetelnej wiedzy w morzu propagandy, reklamy, fake newsów, postprawdy, dostarczanie metod, kryteriów oceny, narzędzi, przeciwdziałanie groźnym zjawiskom współczesności – lekceważenia wiedzy, ignorowania lekarzy, korzystania z guseł i zabobonów, tak aby zagubieni ludzie nie szukali i znajdowali lekarstw gorszych od chorób i problemów, oczywiście to samo dotyczy korzystania z systemów finansowych, itp.,
  • demaskowanie mechanizmów działania wrogiej propagandy, farm trolli, botów, konstrukcji i rozpowszechniania fake news i szkodliwych ideologii promowanych w celu niszczenia demokracji (np. anarchizm, elitaryzm, neoreakcjonizm, czy rozmaite odmiany totalitaryzmów obejmujące komunizm, faszyzm i dyktaturę większości, a także ideologie tzw. religii wojujących, czyli takich, które realizują cele polityczne).
  • edukacja powinna pomóc ludziom w łagodzeniu szoku współczesności – globalizacji, tempa postępu technicznego, zmian obyczajowych, kulturowych, pokazywania otwartości na zmiany jako szansy, a nie zagrożenia.

Jesteśmy przekonani, że rozwój systemów edukacyjnych jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż sztuczne ograniczanie powszechnego prawa wyborczego przez rozmaite rodzaje cenzusów, nawet wprowadzanych w dobrej wierze.

Niestety, obecny polski rząd realizuje działania zmierzające w zupełnie przeciwnym kierunku. W oczywisty sposób są to działania osłabiające demokrację i społeczeństwo obywatelskie, a w konsekwencji osłabiające państwo polskie i hamujące jego rozwój.

Arkadiusz Głuszek, Sławek

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. PK 09.10.2020
  2. Mr E 10.10.2020
  3. slawek 11.10.2020